Oglądasz posty znalezione dla hasła: Unieważnienie związku małżeńskiego
·
spotkalem sie z interpretacja (do ktorej sie zreszta sklaniam), ze katolicka przysiega malzenska wiaze bezwzglednie dwie osoby w kwetii pozycia seksulanego i w zwiazku z tym nawet jesli zawrze sie drugi zwiazek koscielny - i tu nie wiem, po uniewaznieniu poprzedniego czy tez po smierci wspolmazlonka - pozycie seskulane jest grzechem, pytam wiec czy jest to wolna interpretacja owego katolika, od ktorego to uslyszalem czy tez ma jakie uzasadnienie w wykladniach tego Kosciola?
|
Hello world; śro, 05 mar 2003 o 07:54 GMT, gazebo syscalls: spotkalem sie z interpretacja (do ktorej sie zreszta sklaniam), ze katolicka przysiega malzenska wiaze bezwzglednie dwie osoby w kwetii pozycia seksulanego i w zwiazku z tym nawet jesli zawrze sie drugi zwiazek koscielny - i tu nie wiem, po uniewaznieniu poprzedniego czy tez po smierci wspolmazlonka - pozycie seskulane jest grzechem, pytam wiec czy jest to wolna interpretacja owego katolika, od ktorego to uslyszalem czy tez ma jakie uzasadnienie w wykladniach tego Kosciola?
Wydaje mi się, że w treści tej przysięgi są słowa "dopóki śmierć nas nie rozłączy", więc ten katolik chyba coś pomieszał.
|
Hello world; śro, 05 mar 2003 o 07:54 GMT, gazebo syscalls:
| spotkalem sie z interpretacja (do ktorej sie zreszta sklaniam), ze | katolicka przysiega malzenska wiaze bezwzglednie dwie osoby w kwetii | pozycia seksulanego i w zwiazku z tym nawet jesli zawrze sie drugi | zwiazek koscielny - i tu nie wiem, po uniewaznieniu poprzedniego czy tez | po smierci wspolmazlonka - pozycie seskulane jest grzechem, pytam wiec | czy jest to wolna interpretacja owego katolika, od ktorego to uslyszalem | czy tez ma jakie uzasadnienie w wykladniach tego Kosciola?
Wydaje mi się, że w treści tej przysięgi są słowa "dopóki śmierć nas nie rozłączy", więc ten katolik chyba coś pomieszał.
szukam wlasnie pelnej tresci przysiegi BTW sa przepisy uzupelniajace jak na przyklad: Kan. 1153 § 1. Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.
|
spotkalem sie z interpretacja (do ktorej sie zreszta sklaniam), ze katolicka przysiega malzenska wiaze bezwzglednie dwie osoby w kwetii pozycia seksulanego i w zwiazku z tym nawet jesli zawrze sie drugi zwiazek koscielny - i tu nie wiem, po uniewaznieniu poprzedniego czy tez po smierci wspolmazlonka - pozycie seskulane jest grzechem, pytam wiec czy jest to wolna interpretacja owego katolika, od ktorego to uslyszalem czy tez ma jakie uzasadnienie w wykladniach tego Kosciola?
z cala pewnoscia jest to interpretacja dowolna...
|
| to jest oczywista szykana seksualna polskiego ustawodawstwa. W | większości państw UE wszystkie osoby, które zawarły związek| małżeński (także mężczyźni w wieku od 16 lat) mają czynne prawo | wyborcze. | A mozna by prosic o konkretną akt prawny?
Mogę Ci podać część, reszta jest pewnie czymś regulowana. Kodeks Cywilny Art. 10 § 2. "Przez zawarcie małżeństwa małoletni uzyskuje pełnoletność. Nie traci jej w razie unieważnienia małżeństwa."
Ale ordynacja nie mówi o pełnoletności tylko o wieku: Art. 6. Prawo wybierania (czynne prawo wyborcze) posłów i senatorów ma każdy obywatel polski, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat. podymne - Doktorze, każdej nocy śni mi się jeden i ten sam koszmar. Jestem na Antarktydzie a wokół pełno pingwinów. I ciągle przybywają i przybywają. Zbliżają się do mnie, napierają na mnie, przepychają mnie do urwiska i za każdym razem spychają mnie do lodowatej wody. - Normalnie leczymy takie przypadki w jeden dzień. Ale z Panem możemy mieć większe problemy, Panie Gates...
Piter
|
| Kościelny akurat w tym wypadku unieważniłby bez większych problemów. | Niesamowicie wyrozumiały ten kościół... ;p Tak i nie. Unieważniłby bez problemu jeżeli druga strona nie wiedziałaby przed małżeństwem, że tamten/tamta jest po zmianie płci. Na bazie bardzo prostej - ważność małżeństwa zakłada pełną wiedzę obu stron o wszelkich ważnych faktach.
Nie do końca. Myślisz, że Kościół pobłogosławiłby związek, w którym jedna ze stron jawnie przyznaje się do zmiany płci? Ważny związek może być zawarty tylko między mężczyzną i kobietą, a nie z kimś o kim właściwie nie wiadomo kim jest. Sam fakt zmiany płci imo wyklucza z prawa do tego sakramentu.
|
: Jego obecna zona, Grazyna, nie moze dostac rozgrzeszenia. Dlaczego? : Przeciez to nie ona wyszla drugi raz za maz. Ksiadz w konfesjonale : powiedzial jej, ze nie dostanie rozgrzeszenia dopoki bedzie wspolzyla z
mezem (poniewaz seks nie jest najwazniejszy :)). To prawda ! Kobieta która wiaze sie z mezczyzna nie majacego kanonicznego uniewaznienia malzenstwa i pozostajacego w sakramentalnym zwiazku cudzolozy ! Tak definiuje to KPK (jesli interesuje cie dokladna definicja musialbym jej poszukac) A co do sensu to na pewno jakis jest ! W tym przypadku zona tego faceta go opuscila i to ona ponosi jakby wieksza wine, biorac pod uwage to ze on sie staral nawiazac kontakt i ratowal zwiazek. Ale rownie dobrze to on mogl ja opuscic i nawiazac inny niesakramentalny zwiazek z druga pania.
Seks ma tu wiele do rzeczy - jakies 2 ms. temu byl program chyba Credo w TVP i tam wypowiadala sie Ewa Bem (piosenkarka) Zyje z swoim drugim mezem jak brat z siostra poniewaz dla nej jest najwazniejsze przystepowanie do sakramentow.
To ze ty dostawales rozgrzeszenie przed slubem to oczywiste poniewaz Twoje zapewnieje o checi poprawy dopuszaalo cie do komunii. W tym przypadku jakby z urzedu nie mozesz przystapic do komuni bedac z inna osoba i nia wspolyjac poniewaz popelniaz cudzolostwo.
Nie porownuj mordercow ! to ucieczka do nikad ! Gdyby zabijanie i codzolostwo bylo tym samym w 10 przykazaniach ujete by bylo we wspolnym punkcie.
Pozdrawiam Artur
|
----- Original Message ----- : na drodze cywilnej można wnieść o rozwód wg.prawa cywilnego jednak w świetle : kościała???
prawo kanoniczne nie zna takiego rozwodu jak polskie prawo cywilne, możliwe jest unieważnienie małżeństwa (pod warunkiem, że wykaże się, że zachodziły przeszkody w jego zawarciu, uniemożliwiające zawarcie waznego związku).
Jest też możliwość rozwiązania / unieważnienia (nie jestem pewien) małżeństwa, pod warunkiem że małżonkowie nie współżyli ze sobą.
No i tzw. separacja od łoża i stołu (co rzecz jasna wyklucza zawarcie nowego związku, o nowym partnerze nie wspomnę - aczkolwiek nie jestem pewien czy to jeszcze istnieje. wieki temu uczyłem się kanonicznego, a coś się tam zmieniło)
pozdr.
marcin
|
| Ustawe moge Ci podeslac, ale ws. zapowiedzi nic Ci to nie da: Kosciol ma | do tego prawo (bo nie zapisano, ze nie ma). I jak zwykle okazalo sie ze Mafia w Koloratkach jest w tym kraju poza prawem. :((
pozdrawiam frater Star Fae
jesli podwazasz sens zapowiedzi, nie musisz godzic sie na slub koscielny (to nie jest obowiazek)-nie bedzie zapowiedzi. jesli juz zdecydowales sie na ten slub, to znaczy, ze godzisz sie ze sposobem zycia katolikow (a przynajmniej sie decydujesz na tolerancje-to dla niewierzacych a przyjmujacych ten zwiazek). natomiast sens zapowiedzi jest taki, aby cale spoleczenstwo w ktorym zyjesz (osiedle, wies itd) wiedzialo dokladnie o ktora osobe chodzi, poniewaz jakakolwiek wiedza powodujaca uniewaznienie malzenstwa powinna byc ujawniona wczesniej :))) PawG
|
Mam np. kolezanke, ktorej maz zaczal uprawiac hazard, potem ja opuscil, zdradzal, przychodzil pod jej nieobecnosc do mieszkania i wynosil caly majatek. Teraz trwa rozprawa rozwodowa. Do rozwodu dazyl jej maz, a nie ona. Jej to tym bardziej nie na reke, ze jest katechetka i jako rozwodka bedzie miala male szanse na prace. No ale coz - niedlugo bedzie juz sama, majac obecnie okolo 30 lat. Jako katoliczka do konca zycia nie moze wejsc juz w zaden zwiazek. Ludzi w podobnej sytuacji jest mnostwo. Teraz wskaz mi ateistow, ktorzy przez wzglad na dana komus wczesniej przysiege, pozostali by na jej miejscu przez kolejne 40 lat samotni ?
Może dla rozróżnienia podam przykład swojej znajomej. Jest jeszcze młodsza a wyszła za faceta, który zataił przed nią, że jest hazardzistą i ma wielotysięczne długi. O wszystkim dowiedziała się w rok po ślubie (!). To jest jak najbardziej powodem do unieważnienia małżeństwa, tym bardziej, że facet jest niezdolny do pełnienia funkcji męża i ojca jako nałogowy hazardzista, alkoholik i (co najważniejsze) był taki w momencie składania przysięgi małżeńskiej.
|
wg prawa kanonicznego bezplodnosc moze byc/jest powodem uniewaznienia malzenstwa nie podam ci dokladnie paragrafu bo nie chce mi sie zchodzic do piwnicy gdzie takowe lezy
owszem, moze byc powodem uniewaznienia malzenstwa czyli otrzymania rozwodu, ale nie ma w prawie kaninicznym zapisu, ktory uniemozliwial by zawarcie malzenstwa z osoba bezplodna - a taki zwiazek jest z gory nastawiony na to ze dzieci w nim nie bedzie... pozdrawiam Chwala Zabie!!
cysiek
|
Właśnie w tym cały sęk!!! Stoczniowcom związkowcy powiedzieli na spotkaniu jasno i wyraźnie,że podane przez rząd kwoty będą netto-nie brutto... I na takie warunki stoczniowcy wyrazili zgodę.Jeśli wyjdę za mąż i taki koleś przedstawi mi się,że jest zdrowy psychicznie,a później okaże się,że jest zwykłym psycholem i wiedział o tym zawierając związek małżeński-ślub jest nieważny!!! W tym konkretnym przypadku należałoby unieważnić zawarte porozumienie,bo zostało zawarte kłamliwie! Mało tego-stoczniowiec,który weźmie takie odszkodowanie/czytaj konia trojańskiego/ sam na siebie kręci bat,bo nie dość,że straci pracę i dochód,to kwota odszkodowania zostanie mu wliczona do dochodu,a to automatycznie skutkuje utratą zasiłków rodzinnych na dzieci!!! Tak więc nie będzie taki delikwent miał ani pracy,ani płacy,ani nawet głodowego rodzinnego... Nawet powiesić się nie będzie mógł,bo lina też kosztuje,a z próżnego i diabeł nie naleje...
|
Ja obecnie do żadnje wspólnoty nie należę choć w oazie się wychowałem w jakimś sensie i chwała Panu za to. A co do czystości to zawsze o tym mówię z każdym jeśli po prostu wywiąże się akurat taki temat. I wcale nie jest to łatwe.
I wcale nie chodziło mi o konkretnie spiralę. To był tylko przykład. Akurat spadek ilości zawieranych małżeństw nie jest argumentem na rzecz ilości nad ich jakością. Ja osobiście uważam że ten spadek jest właśnie związany z brakiem przygotowania do małżeństwa i spełnienia wymagań duchowych ważności małżeństwa. Czy można się dziwić apel JP II o to że zbyt pochpnie tak wiele wychodzi decyzji unieważnienia małżeństw? To jest właśnie skutek przerostu ilości nad jakością. A możliwe też, że jest tyle powodów do przyznawania nieważności małżeństw w związku z brakiem przygotowania duchowego do tego sakramentu. Nad tym powinni czuwać zarówno kapłani jak i laikat a obecnie wydaje mi się, że raczej ze świecą szukać osób ktre by powiedziały NIE narzeczonym które chciały by niegodnie udzielić sobie sakramentu małżeństwa. Łatwiej jest machnąć ręką w konformistyczny sposób...
|
Uniewaznienia to problem nie tylko kościoła ale i tych którzy chcą takich uniewaznień. Małzeństwo sakramentalne wydaje sie zawsze na poczatku że bedzie jedno i na zawsze, ale zycie wszytko weryfikuje okazuje sie ze najczesciej jedna ze stron niedojrzała, wykorzystała drugiego czy poprostu zmieniała zdanie i co ma zrobic ten czy tak która chce życ zgodnie z prawem najlepiej w samotności tak mówi kościoł. A kto jest w stanie tak zyć jesli było sie już w związku to marne szanse na samotna żegluge po zyciu pozostaje zatem uniewaznienie. Każdy wierzacy chce chce zyć jak chrzescijanin mimo ze ktos mu to odebram wiec musi walczyc o zbawienie.
|
ojjj Kreciku nie pisz, że żałujesz że poznałaś X ze złej strony bo to raczej poznałaś SWOJĄ złą stronę... Nie ważne jak ktoś Cię będzie adorował i czarował, jesteś narzeczoną o to do czegoś zobowiązuje... no chyba, że zgodziłaś się na ten ślub ot tak sobie
I jeszcze coś chyba do pikolonki (ale nie jestem pewna) nie ma ROZWODÓW kościelnych, jest tylko unieważnienie małżeństwa i do tego trzeba spełniać konkretne przesłanki (nie mówię tu o ludziach, którzy za kasę chcą się pzbyć przeszłości) i myślę, że żaden normalny człowiek biorąc ślub kościelny nie robi tego z myślą, że ma "furtkę" i może dostać unieważnienie... to dziecinada.... I jeszcze jedno, usprawiedliwianie kłopotów tym, że ktoś powiedział, iż największe kryzysy przypadają na jakieś tam lata związku to kolejna głupota.... ludzie po prostu szukają wytłumaczenia dla swojego postępowania, znam mnóstwo ludzi, którzy nie przechodzili kryzysów ani w 2 ani 5 czy 7 roku związku ale znam tez takich którzy kłócili się non stop więc uważam, że nie ma reguły.
A Krecik zrobi tak jak zechce, ale powoli zaczynam myśleć, że tak na prawdę ona w ogóle nie liczy się z tym co my tu piszemy i niestety ale Krecik jest straszną egoistką.... Na prawdę życzę Ci szczęścia, ale jestem ciekawa czy masz w ogóle świadomość, że nie zasługujesz na swojego faceta?
|
zgoda Szymek....a teraz rozważmy jeszcze kwestie,co w chwili, gdy związek małżeński został przez Kościół unieważniony? z takiego punktu widzenie teoretycznie nie ma sakramentu, taka osoba może ponownie wejść w inny związek małżeński więc czy tym samym może być kapłanem? dla niego Bóg może być wszystkimk co ma, może byc jego przestrzenia i powietrzem. przeciez ksiadz to tylko człowiek to nie Bóg ani nadczłowiek i takze moze ulec pokusie, może się upodlić... a czy bez żadnych oporów tego nie mozesz wiedzieć nawet z bezpośredniej relacji. i tu tez się zgodzę a nawiązując do tematu o sakramentach-> sa kraje,w których kapłani mają żony , mają rodziny.I wtedy kolejność jaką wymieniłaś lady21 może jedynie sugerować,że najpierw oddają się Bogu, a potem zakładają rodziny[kapłaństwo, małżeństwo]-ale to nie oznacza jak juz ktoś zauważył,że z małżeństwa można zrezygnować dla kapłąństwa
|
a teraz rozważmy jeszcze kwestię, co w chwili, gdy związek małżeński został przez Kościół unieważniony?
Sandra, nie myl pojęć! Nie ma w Kościele czynności prawnej, którą nazywasz unieważnianiem. Kościół nie unieważnia związków małżeńskich tylko ewentualnie stwierdza/orzeka ich nieważność od początku. To jest kolosalna różnica! Do tego konieczne są przesłanki i przyczyny, które istniały w momencie samego zawarcia związku... a proces stwierdzania nieważności jest długotrwały...
Proszę Was nie mylcie pojęć, bo czasem rozważacie sprawy, o których Kościół nigdy nawet nie pomyślał! Nie gmatwajcie sobie dyskusji nieistniejącymi rzeczami i niesprecyzowanymi pojęciami... będzie Wam łatwiej
bo przecież jak gdzieś wyżej napisałam jest stowarzyszenie żonatych księży. Otóż Droga lady21 zapewniam Cię, że w naszym Kościele czyli Rzymskokatolickim nie ma takowych stowarzyszeń!!! Nie podawaj informacji, które nie są prawdziwe!!!
|
Kościół nie unieważnia związków małżeńskich tylko ewentualnie stwierdza/orzeka ich nieważność od początku. Remek dokładnie to miałam na myśli, ale źle się wyraziłam ale wybaczysz no nie? Chodziło mi tylko o to, czy w takiej sytuacji mężczyzna/kobieta może wstąpić do zakonu? bo przecież nie jest związana już sakramentem.....
|
Zaniepokoję wszystkich wierzących - białe małżeństwa są nieważne w świetle prawa Katolickiego. Można je unieważnić bez żadnego problemu ;) nie jest tak, ale pod warunkiem że oboje małżonkowie wiedzieli o tym fakcie przed zawarciem związku małżeńskiego,
|
Te słowa bardzo wzruszające jak niewiele znaczą np dla kobiety, która przez lata jest maltretowana fizycznie i psychicznie i gwałcona przez mężą i która nie może się rozwieść bo kościół uważa rozwód za grzech.[/quote]
Jest to problem wysokiej rangi, lecz od czego jest duszpasterz jeśli nie od pomocy takiej rodzinie? Jeśli zresztą taka jest sytuacja, to gdzie Chrystus w tym związku? Ta kobieta jest rzeczwiście biedna, lecz nie jest bezbronna. Taki mąż jest z pewnością niezrównoważony psychicznie i jeżeli ukrywał to przed ślubem, a zapewne tak było, gdyż nie wyszła za niego świadoma jego choroby i zagrożenia jakie ta ze sobą niesie, to przecież Kościół może a nawet musi takie małżeństwo unieważnić, to stoi jak byk w prawie kanonicznym. Zrozum, że Kościół jest po to, by ludziom dawać Chrystusa, a nie zabierać Go ludziom.
|
Chciałbym, żebyś ddv uświadomił sobie, że Kościół Katolicki uznaje instytucję uznania związku małżeńskiego za nieważny. To nie jest rozwód, bo takie pojęcie w KK nie istnieje, ale unieważnienie ślubowania małżeńskiego a co za tym idzie związku małżeńskiego. Zatem nie zawsze: Niestety, ale rozstanie sie dwojga osób nie jest zgodne z nakazami Bożymi jest prawdą. Do unieważnienia może dojść, jeżeli jedno z małżonków zataiło jakiś istotny fakt przed przyszłym współmałżonkiem. Może to być np. ciężka choroba. Ostatnio byłem świadkiem unieważnienia małżeństwa z powodu alkoholizmu męża (akoholizm od jakiegoś czasu jest powszechnie uznawany za chorobę). Wykazano, że mąż był alkoholikiem już przed zawarciem związku i udało mu się zataić ten fakt przed przyszłą żoną. Instytucja unieważnienia małżeństwa jest defacto ROZSTANIEM dwojga osób. Czyży według Ciebie KK nie postępował zgodnie z nakazami Bożymi ???
|
Kościół wtedy unieważnia taki związek. Prawda?
Nie unieważnia, tylko orzeka o tym, że małżeństwo było od samego początku nie ważne, czyli go nie było po prostu. A to co innego niż unieważnienie. Unieważnić można coś, co faktycznie było. To nieprecyzyjne słowo do tego przypadku.
|
Rozumiem całkowicie reakcję Offcy, bo ja jeszcze gwałtowniej reguję na zwroty "rozwód kościelny" i "unieważnienie małżeństwa"
Niepoprawna nomenklatura wprowadza zamieszanie i dezorientację.
Potem ludziom się wydaje, że można unieważnić sakrament.
Tomaszu, zwiazek jest po prostu wpisany jako niebyły, a pozosatje jeszce kwestia rozwodu cywilnego, bo akurat tego Kościół nie załatwia , nie ta działka, bo umowa cywilno-prawna zawarta została, ale nie miała nic wspólnego z sakramentem.
|
Rozumiem całkowicie reakcję Offcy, bo ja jeszcze gwałtowniej reguję na zwroty "rozwód kościelny" i "unieważnienie małżeństwa"
Niepoprawna nomenklatura wprowadza zamieszanie i dezorientację.
Potem ludziom się wydaje, że można unieważnić sakrament.
Tomaszu, zwiazek jest po prostu wpisany jako niebyły, a pozosatje jeszce kwestia rozwodu cywilnego, bo akurat tego Kościół nie załatwia , nie ta działka, bo umowa cywilno-prawna zawarta została, ale nie miała nic wspólnego z sakramentem. Rozumiem Anniko Offcę i przyznałem jej rację, wiem,że takie błędy powodują inne myślenie ludzi,dlatego jej słuszna reakcja. Jak zauważyłaś nie o to tak dokładnie chodziło,ale związek z sakramentem był bardzo istotny,więc dlatego ten temat "nieważności" został poruszony, ale zostawmy to narazie na boku,wróćmy do sprawy separacji. Pozdrawiam
|
Cytat W ogóle z tą przysięga małżeńską to jest skomplikowana sprawa, bo człowiek chyba tak nie do końca zdaje sobie sprawę, że ślubował tej drugiej osobie To może lepiej nie składać tej przysięgi??? Skoro tak skomplikowana... Po co komplikoweaćsobie życie... Cytat To również - blokada prawna do wejśćia w następny związek. Nie jest to żadna blokada .. Nieformalnych związków tu w Polsce przybywa w lawinowym wręcz tempie.. Cytat Rozumiem całkowicie reakcję Offcy, bo ja jeszcze gwałtowniej reguję na zwroty "rozwód kościelny" i "unieważnienie małżeństwa" Dla mnie unieważnienie małżeńskie w kościle katolickim jest niczym innym jak rozwodem.. Ilość unieważnień w ostatnim czasie wzrosła i to bardzo są specjalne agendy adwokackie które za określoną kwotę około 400 PLN załatwiają tak zwane unieważnienie małżeństwa… Za Odrą taki proceder jest załatwiany do trzech miesięcy… Znam osobiście kilka osób które tu w Polsce zawarły ślub katolicki miały po kilkoro dzieci i wyjechali do Niemiec tam uzyskali unieważnienie związku i ponownie zawarły ślub kościelny z innymi osobami… Dlatego unieważnienie trzeba nazwać po imieniu.. Ja też brałem ślub katolicki i dzisiaj rozwód czytaj unieważnienie od biskupa nie jest mi potrzebne.. ( z racji tej ze nie jestem katolikiem) Ale składałem przysięgę (23 lata temu)przed Bogiem i tylko on mnie może od tego uwolnić.. Nikt na ziemi nie ma takiego prawa.... Małżeństwo to windows którego można od komputera wielokrotnie odinstalowywać i ponownie instalować... Pozdrawiam
|
Rozwodu kościelnego można udzielić tylko w porozumieniu z Watykanem. Jeśli papież uzna, że rozwód jest niepotrzebny to lepiej nie polemizować. Wszyscy znamy zapis o "władzy kluczy" i słowa skierowane do Piotra przez Chrystusa : "co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie...".
W przeciwieństwie do rozwodu kościelnego rozwód cywilny nie unieważnia nigdy związku kościelnego. Małżeństwo nadal jest ważne !
|
W przeciwieństwie do rozwodu kościelnego rozwód cywilny nie unieważnia nigdy związku kościelnego. Małżeństwo nadal jest ważne ! Na litość pańską, nie odzywaj się jak masz takie dyrdymały prawić... żal.pl Jedno do drugiego NIJAK się ma. Stwierdzenie nieważności SAKRAMENTALNEGO małżeństwa NIE anuluje tego państwowego.
|
my tu gadu gadu o rozwodach a na forum pojawiła się "specjalistka": od "rozwodów" http://forum.ewangelizacj...wprofile&u=1972 ze stroną http://www.kanonista.pl może ona sie wypowie w temacie Wypowie się, wypowie. I nie specjalista od "rozwodów", bo nawet roboczo w tych kategoriach nie należy myśleć. Różnie piszecie, różne są opinie w tym temacie. Rację ma Jólka. I proszę, nie używajcie słowa rozwód, bo rozwodów w Kościele nie ma. Nie nazywajcie też orzeczenia (względnie stwierdzenia) nieważności małżeństwa unieważnieniem, gdyż unieważnia się małżeństwa cywilne. Sąd biskupi orzeka natomiast, że małżeństwo nie było ważne od początku, gdyż już w chwili jego zawierania istniała przyczyna, która uniezdalniała nupturientów do złożenia przysięgi małżeńskiej. Czyli pomimo tego, że faktycznie zewnętrznie związek został pobłogosławiony przez Kościół, sakrament nie zaistniał w ogóle.
|
Z tego co wiem istnieją związki takie jak Wasz i z jednej strony w samym zakochaniu nie ma obiektywnie nic złego, ale jednocześnie wiesz na pewno, że współżycie takie jak męża z żoną musicie sobie odpuścić. Mówi się o życiu w takich związkach jak o życiu brata z siostrą. No niestety jest to trudna sytuacja. Skoro mąz tej pani był bardzo złym człowiekiem - może istnieć szansa na unieważnienie małżeństwa przez sąd biskupi (?) - tu niech ks. Marek się wypowie w kwestiach formalnych - i ślub kościelny oraz życie zgodnie z nauką KKK.
|
Nie sądzę. Unieważnienie sakramentalnego związku małżeńskiego występuje rzadko, to długotrwały proces, możliwy zakończeniem sukcesu, jeśli zachodzą odpowiednie przesłanki, by móc orzec nieważność. Powody są bardzo poważne, które utrudniają pożycie małżeńskie i o których wiadomo było wcześniej. Np. zatajona poważna choroba. To, że ktoś stał się po drodze nałogowym alkoholikiem, nie stanowi powodu, by małżeństwo unieważnić. To jest orzeczenie o tym, że zawarte małżeństwo nie mogło być ważne już od samego początku.
|
Nie sądzę. Unieważnienie sakramentalnego związku małżeńskiego występuje rzadko, to długotrwały proces, możliwy zakończeniem sukcesu, jeśli zachodzą odpowiednie przesłanki, by móc orzec nieważność. Proces jest krótki i dość łatwy. Wiem, bo miałem taki przypadek w swojej nabliższej rodzinie, i mnie samego zdziwiło że małżeństwo zostało szybciorem unieważnione z o wiele bardziej błahego powodu niż tutaj opisywany.
|
nie otrzymala "rozwodu koscielnego"
"wyrok" brzmiał, że Kosciol nie widzi przyczyn do uniewaznienia malzenstwa, choc widzi
iedojrzałość mezczyzny i ubolewa nad sytuacja
Adam czlowiek nie jest stworzony by zyc osobno, seks nie jest czyms zlym, wyraza milosc dwojga osob, poza tym sa mlodzi chcieli stworzyc rodzine to chyba nie jest czyms zlym?
nie cudzoloza sa sobie wierni, po prostu ktos otrzymal druga szanse od zycia byc moze od Boga... to jest piekne... nie widze w tym nic zlego... lepiej by dziecko wychowywalo sie w milosci i pelnej rodzinie niz powielalo patologie jakie tworza zwiazki osob bedac na sile z soba, bo kosciol, bo ludzie etc
naprawde znam stanowisko Kosciola w tej sprawie, bylam w to mocno zaanagazowana obie osoby byly mi bliskie, a ja mocno probowalam ich nawracac i wirzylam ze jeszcze im sie uda, ze jeszcze jest szansa, w Kosciele tkwilam dosc gleboko, nauką i duszą
teraz mam inne stanowisko dotyczace tej sprawy - a i dlatego postanowilam wypowiedziec sie w tym temacie, nie gdybajac i teoretyzujac i umaralniajac innych, proste podejscie
mam nadzieje, ze cos dalej pojdzie w tej sprawie, nie tylko rekolekcje, nie tylko spotkania ..
|
"wyrok" brzmiał, że Kosciol nie widzi przyczyn do uniewaznienia malzenstwa, choc widzi
iedojrzałość mezczyzny i ubolewa nad sytuacja Przyznajmy szczerze, że Kościól raczej rzadko udziela orzeczeń o nieważnosci prawnej zawartego związku małżeńskiego. Ostatecznie - ślubuje się przed Bogiem ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci... Zatem - lepiej zastanowić się dobrze nad doborem Partnera/ki do Małżeństwa. Lub też - robić wszystko co możliwe do bycia razem. Życie nie opiera się na seksie - i jeżeli ktoś uważa, że "raz mi się nie udało - drugi raz mi się uda" - to niech lepiej wogóle nie podejmuje sie tworzenia nowej rodziny ... Oczywiście - może się zdarzyć i tak, że dana osoba jest poszkodowana. Nie zwalnia to jej od faktu złożenia przysięgi danej przed Bogiem - zgodnie z wymogami prawa... Przykre to - lecz prawdziwe
|
[cytat]Otóż wiele par po wstąpieniu w związek małżeński, zaczyna się "rozchodzić". Tak, jakby to że łączy ich papierek sprawiało, że przestają się sobą interesować, dbać o siebie nawzajem.[/cytat] To jest to, co powiedziałem wcześniej: zaczynają zakładać, że obecność partnera/partnerki jest od tej chwili czymś oczywistym, i że skoro dotarło się do takiego punktu, to nie trzeba się już starać. Napisałem też, że jest to bzdura.
Jeśli nie będziemy się starać, stanie się jedna z 2 rzeczy: zobojętniejemy sobie, lub dojdziemy do wniosku, że nie potrafimy żyć z tą drugą osobą. Jeśli to pierwsze, to powoli dojdziemy do sytuacji, w której pod jednym dachem żyją dwie (lub więcej, jeśli pojawiły się dzieci) obce sobie osoby. Jedna siedzi w pokoju, druga w kuchni, dziecko u siebie w pokoju... Jeśli to drugie, to dość szybko papierek zostanie unieważniony sądownie, i osoby, które jeszcze niedawno nie wyobrażały sobie życia bez siebie, nie będą się mogły doczekać swobody.
A co do tego drugiego pytania... Myślę że to jest takie odwrócenie ról. Przyjęło się, że o "względy" kobiety zabiega facet. Kiedy w końcu wszystkie tańce z rozłożonym ogonem, nastroszonymi piórami itp przyniosą zamierzony skutek (czyli powstanie tzw. "związek"), większość facetów wychodzi z założenia, że tak, jak jest, będzie zawsze, i że już nie trzeba się starać. Z kolei kobietom, jako bardziej emocjonalnie do tego podchodzącym, zwykle tym bardziej zależy, im dłużej pozostają w związku. I tu masz odpowiedź czemu to kobiety się starają:)
|
Czytając dzis różne teksty trafiłem na artykuł o. Salija o rozwodach. Przytoczę tu kawałek tego tekstu, a cytat, ktory wyróżnie kolorem to własnie Cedo i istota modernizmu: Spotyka się czasem katolików, którzy naukę Ewangelii na temat małżeństwa chcieliby unieważnić albo przynajmniej skorygować za pomocą następującego argumentu: „Ewangelia jest księgą bardzo czcigodną, ale została napisana dwa tysiące lat temu. Małżeństwo oraz zasada jego nierozerwalności, tak jak wszystko w naszym ludzkim świecie, podlegają tymczasem historycznej ewolucji. Kościół jest zbyt konserwatywny i nie chce się z tym pogodzić. Jednak przestarzałe zasady Kościoła w końcu muszą ustąpić pod naporem czasów. Wcześniej czy później Kościół będzie musiał przyzwyczaić się do rozwodów a ludzi żyjących w powtórnych związkach będzie dopuszczał do sakramentów”.
Argument powyższy oparty jest na założeniu, że wszystko, co ludzkie, podlega rozwojowi i wymaga dostosowania do zmieniających się warunków, a w końcu, nawet jeżeli było kiedyś czymś bardzo wartościowym, wyczerpuje się i traci swoją tożsamość. http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr406/20.htmo.Salij Pisząc o rozwodach - nieświadomie zapewnie - swietnie opisał istotę modernizmu i wyjaśnił czemu jest szkodliwy.
|
ja znam osobiscie sytuacje gdzie kosciol uniewaznil poprzedni zwiazek troche to trwalo ale sie udalo i to wyobrazcie sobie ze pokrzywdzonym byl facet nie kobieta teraz zyje ma dziecko(z poprzedniego malzenstwa nie mial dzieci) i sa kochajaca rodzina, jest jeszcze ta kobieta przez ktora to sie stalo i ciekawi mnie ta sytuacja bo wiecie ona zrobila swinstwo a tez dostala dyspense i w sumie druga szanse nawet w sumie dobrze ze tak jest moze sie poprawi i nawroci.pzdr
|
Tak ku uściśleniu: Sakrament Kapłaństwa to "święcenia", "śluby" składa się w zakonach. Od tego sakramentu niejako "nie ma odwołania". Księdzem się zostaje i księdzem się jest do końca, nawet, jak się zdecyduje na "odejście z kapłaństwa" i założenie rodziny... Nie pamiętam, jakie są dokładne konsekwencje takiego kroku dla kapłana, ale Kapłaństwa nie da się unieważnić... Ślub z drugim człowiekiem natomiast można, np. w przypadku skrywanej przed współmałżonkiem (lub też nieskrywanej, ale odkrytej później) bezpłodności którejś ze stron. Ad celibatu, również ku uściśleniu: Nie jest to ślub czystości, ale stan bezżeństwa. Niestety, nie mam KKK pod ręką, żeby Was do niego odesłać, ale zacytuję ze strony internetowej www.mateusz.plCelibat - łac. caelebs – bezżenny, caelibatus – bezżeństwo oznacza stan osoby wolnej i nie mającej zamiaru zawierać związku małżeńskiego. Oczywiście, wg nauki Kościoła jest to równoznaczne z rezygnacją z życia seksualnego, ale grzech w tej kwestii nie jest grzechem przeciwko celibatowi, tylko przeciwko czystości w ogóle. Inaczej sprawa się ma, gdy ktoś jest w zakonie i składa ślub czystości. Nie wiem dokładnie, jaka jest różnica, bo jeszcze się tym nie zainteresowałam aż tak bardzo (pewnie już niedługo to nastąpi ). Chodzi chyba o inne konsekwencje grzechu. Hmm, za sprawą nowego dziennika ("Dziennik") na nowo nieco się zaktywizowala dyskusja o celibacie... Szkoda tylko, że nawet w Kościele niewiele jest mądrych i wyważonych głosów w tej sprawie... Ech, zaufanie Panu to podstawa. Pozdrawiam
|
z tego co wiem to znajoma mojej mamy miała taką sytuację, ze po paru latach związku małżeńskiego i po urodzeniu dwójki dzieci mąz po prostu ją zostawił dla innej (tego nie bedę komentować)... W tym momencie ubiega się ona o uniewaznienie małżeństwa ze strony Kościoła i fakt ma na to duże szanse i to jest w pożądku, ale trwa to kilka lat i to jest właśnie straszne, bo przez te kilka lat ona mogła sobie ułożyć już życie np wychodząc ponownie za mąż.... a tu niestety z kazdym rokiem coraz starsza i niestety nie do konca szczesliwa... I wlasnie tak sie zastanawiam czy nie mogloby to trwac krocej.... wiec z tym mezem alkoholikeim to chyba by bylo podobnie (tzn uniewaznienie malzenstwa)
|
Tak sobie poczytałam ostatnie posty w wątku pt. "reproduktor, czy facet do kochania" i nie ukrywam, ze natchneło to mnie do rozpoczecia kolejnej dyskusji. Mam nadzieję, ze równie ciekawej.
Małżeństwo to zobowiązanie, jak również odpowiedzialnośc jaką postanawiamy wziąć na siebie za drugą osobę. Wiele osób boi się małżeństwa, jeszcze więcej od niego ucieka i broni się przed nim "rękoma i nogami". A jaki jest Wasz pogląd na tą sprawę? Dlaczego chcielibyście/nie chcielibyście wstępowac w związki małzeńskie?
Swoja drogą niedawno przeczytalam, ze z roku na rok wzrasta liczba osób, starających się o przeprowadzenie rozwodu kościelnego. Pomimo faktu, ze uniewaznienie małżeństwa w Kościele Katolickim nie nalezy do najłatwiejszych działań z uwagi na podejście kościoła do kwestii małżeństwa, to coraz więcej osób otrzymuje ową zgodnę. Jak podaje ks. prof. dr hab. Janusz Gręźlikowski "proces kanoniczny różni się od cywilnego przede wszystkim tym, że w procesie cywilnym, na skutek faktu rozpadu małżeństwa i braku chęci pogodzenia się, rozwiązuje się węzeł małżeński, natomiast w procesie kanonicznym pragnie się udowodnić, że ten węzeł w ogóle nie zaistniał, że tego węzła nigdy nie było i mimo iż małżeństwo zostało zawarte według formy liturgicznej, w rzeczywistości nie zaistniało, nigdy się "nie narodziło" . I co Wy na to?
Pozdrawiam Silianna
|
Moje zdanie jest takie: najlepiej się dobrze poznać, zanim się ten ślub weźmie (o ile się weźmie). Pomieszkać ze sobą, poznać, jakie są wady i zalety potencjalnego małżonka, czy jesteśmy w stanie znieść wady, czy nie będą nam przeszkadzały wzajemne przyzwyczajenia? Miłość to jeszcze nie wszystko, choć, oczywiście, to najważniejszy komponent udanego związku. Warto sobie zadać też pytanie, czy jesteśmy w stanie unieść ciężar np. kalectwa przyszłego małżonka? No i bardzo ważna jest sfera seksualna - jak na tej płaszczyźnie jest mizernie, to lepiej, by wyszło to "zanim". Ja akurat nie muszę mieć ślubu, papierka. W każdym razie nie planuję kościelnego. A ci, którzy mając ślub kościelny, więc niby deklarują swoją wiarę, a potem starają się o jego unieważnienie (oczywiście, nie mówię tu o poważnych powodach, typu znęcanie się nad współmałżonkiem, zdradzanie go), po prostu są obłudni. Jeżeli już ten ślub wzięli, to coś w ten sposób manifestowali. Więc skoro stwierdzają, że małżonek im "nie pasuje", to mogli się wcześniej przekonać. Najczęściej chyba rozwodzą się małżeństwa, które brały ślub "we trójkę". Po co im to było?
|
Niniejszym potwierdzam swoją obecność wczoraj w Łagiewnikach.
Zgadzam się, że ojciec Marian nie jest urodzonym oratorem, ale on robił wszystko, żeby zniechęcić do ślubu i do instytucji małżeństwa, a to ktoś kogoś bił, a to udowadniał jak można kogoś "poprosić", aby wstąpił w związek w kaplicy więziennej itp. Na koniec przekazał kilka praktycznych wskazówek, jak argumentować, aby uzyskać unieważnienie małżeństwa
Dla tych, którzy jeszcze się nie zdecydowali się: 5 z 7 spotkań zalicza kurs
|
niec-notaWitam.Mam konkretne pytanie. W m-cu sierpniu 2008 roku zmarł moj ojciec ktorego jestem jedynym synem. W zwiazku z tym iz posiadal on wlasnosciowe mieszkanie wystapilem do Sadu z wnioskiem o ustanowienie prawa do spadku.W rodzinie naszej byl syn mojej matki z pierwszego malzenstwa czyli "pasierb" mojego ojca ktorego moj ojciec nie przysposobil ani tez nie dal mu swojego nazwiska. Odbyla sie rozprawa gdzie uznano mnie jedynym spadkobierca,poniewaz jestem jedynym dzieckiem z tego malzenstwa.Dzieci poza malzenstwem ojciec rowniez nie posiadal.Zmarl jako wdowiec.W dniu dzisiejszym czyli 6 miescy od smieci mojego ojca a 2 miesiace po uprawomocnieniu sie wyroku otrzymalem wezwanie do Sadu na rozprawe o ustanowienie prawa do spadku. Do wniosku dolaczono wniosek syna pasierba mojego ojca,ktory wystapil o ustanowienie prawa do spadku uzasadniajac to tym iz posiada testament. (nie otrzymalem w zalaczniku kopii tego testamentu i nic mi o nim nie wiadomo). Czy w takim przypadku uprawomocniony wyrok jest niewazny?? Czy bedzie uniewazniony?? Czy bedzie brany pod uwage testament? Jezeli tak to jakie mam prawo do spadku?? ,
|
Chyba nie chodzi o konsumpcję tylko o to że jak sie cos wydarzy w ciagu 24 godzin od zawarcia zwiazku małżeńskiego, np zdrada ktoregos z małzonków oraz wyjawienie jakiejs zatajonej prawdy , ukrywanie czegos co szkodzi związkowi to wtedy slub jest niewazny i dostanie sie rozwod kościelny bez zadnego "ale". Nie ma czegoś takiego jak rozwód kościolny. Rozwód jest wtedy, gdy było małzeństwo i zostaje zakończone. Natomiast w prawie kościelnym nie ma czegoś takiego. Nie można zakończyć istniejącego małżeństwa. Ale można je uznać za nieważne, na wniosek jednego lub obu małżonków. I to się nazywa unieważnienie małżeństwa. Zdrada nie jest przesłanką do anulowana, ale nieskonsumowanie jest. Z tym że nie w ciągu 24 godzin, tylko w ogóle nieskonsumowanie lub skonsumowanie pod przymusem. I wcanie nie bez "ale". Jest "ale", bo trzeba założyć sprawę w sądzie kościelnym o unieważnienie małżeństwa, tak samo jak w sądzie. I jest rozprawa, są przesłuchiwani świadkowie i tak dalej. I komisja księży może unieważnić, albo może uznać że małżeństwo było prawdziwe jednak, i nie unieważnić.
|
A ja "boskich" lekcji religii wiem, że małżeństwo ma służyc tylko prokreacji więc sytuacje, w których zarówno mąż jak i żona są bezpłodni mogą byc podstawą stwierdzenia nieważności małżeństwa Bracianka Ynka ma rację. Tylko zatajenie tego faktu, albo zatajenie, że się w ogóle nie chce mieć dzieci, jest podstawą do stwierdzenie nieważności. Jeśli to co piszesz, miałoby być prawdą, to znaczy, że wszyscy narzeczeni przed ślubem musieliby podać się badaniu na niepłodność i przedłożyć stosowne wyniki w kościele a do tego, o nieważność małżeństwa występuje przecież zainteresowana strona - mąż albo żona, nikt z zewnątrz, to kto w takim związku miałby wystąpić o takie unieważnienie? przecież działaliby na swoją niekorzyść.
|
To ja również zadam pytanie związane z miłością - ale bardziej realną.
Pewna młodziutka królewna jako czterolatka została poślubiona ośmioletniemu podówczas "młodzieńcowi". Małżeństwo zostało później unieważnione, a dziewczyna musiała poślubić innego mężczyznę by spełnić polityczną i religijną misję. Legenda głosi jednak że kochała swojego pierwszego prawie - męża. Kiedy było już wiadomo, że ich związek nie będzie mógł trwać, miała wymykać się z królewskiego zamku na spotkania z nim. Pewnego razu, gdy drogę zastąpił jej oddany rycerz, pragnąc przywołać ją do porządku, chciała toporem utorować sobie drogę do ukochanego - dopiero pełne rozwagi słowa rycerza ostudziły jej zapęd, i młoda para więcej się nie spotkała.
O jaką królewnę chodzi i z kim była związana?
|
krzysiek912-2, Kościół nie może sobie tak oo unieważnić sakramentalnego związku małżeńskiego. Pierwsze co czyni to mówi, aby dać sobie szansę. Unieważniony może być związek wtedy gdy on został zawarty jako nieważny gdy osoba np. coś ważnego zataiła np. że jest innej orientacji seksualnej. Taki związek w oczach Kościoła nie jest ważny. Jakby było tak jak piszesz to co drugi rozwód byłby przez Kościół przyjęty za słuszny.
[ Dodano: 16 Marzec 2009, 22:01 ]
|
Fif, ale zauważ, że pytanie nie brzmi "czy jesteś pewna", tylko "czy nie masz wątpliwości" - a wątpliwość to coś, co powinno mieć jakąś przyczynę. Czyli jeśli nie istnieją przyczyny, o których wiesz, że uniemożliwiłyby Ci konsumpcje związku - wątpliwości mieć nie powinnaś.
Ale u mnie powstała wątpliwość - czy ktoś mi wyjasni? Jesli o niemożności nie wiem, a ujawni się w trakcie małżeństwa - to czy mąż może skutecznie żądać jego unieważnienia?
|
Wg. mnie związek/znajomość bez seksu (przyjaźń?) może jak najbardziej występować, ale na pewno nie można tego nazwać małżeństwem. Nawet Kościół, który przecież na każdym kroku krytykuje "akty sakramentalne" nie akceptuje takiego związku (małżeństwo bez pożycia można unieważnić) i sam nazywa je aktami małżeńskimi . Termin "obowiązek małżeński" też nie powstał bez powodu
|
Nawet Kościół, który przecież na każdym kroku krytykuje "akty sakramentalne" nie akceptuje takiego związku (małżeństwo bez pożycia można unieważnić) i sam nazywa je aktami małżeńskimi tak, małżeństwo można w takim wypadku unieważnić bo takie małżeństwo to to nie jest małżeństwo, małżeństwo jest też zawierane dlatego, żeby "po bożemy" płodzic dzieci
|
Facet impotent nie dostaje prawa do uzyskania małżeństwa bo jest niezdolny do kontaktu seksualnego. Coś mi się czuje, że to nieco pokrętne ujęcie tematu. Impotencja - niewykryta/ujawniona wcześniej - może być powodem unieważnienia małżeństwa, tak samo, tak samo jak ukryta choroba psychiczna, a nawet - celowo ukrywany niski stan majątkowy Jeśli ja chcę jednak świadomie i dobrowolnie poślubić: impotenta/psychola/biedaka - wraz ze wszystkimi konsekwencjami - Kościół tego nie zabrania i związek błogosławi. Dobrze mówię?
|
wiesz co - parę lat temu miałam podobną sytuację powiem ci co zrobiłam: wyszłam za mąż za takiego człowieka sytuacja była bardzo podobna sama chodziłam do kościoła, czasem co tydzień czasem rzadziej dzisiaj jestem po orzeczeniu nieważności małżeństwa i rozwodzie cywilnym
szczerze mówiąc nie było warto płacić takiej ceny za tę naukę wiem że z miejsca tego gdzie ty jesteś to nie do uwierzenia bo ja tez nie wierzyłam - przecież komuś to się mogło przydarzyć ale mnie na pewno nie
pozdrawiam W odniesieniu do tzw. "ogółu" zjawiska, to wybacz Aniu, ale nie widzę związku. Czy Twoje małżeństwo zostało unieważnione, bo mąż nie chodził do kościoła? Wcale nie. Kasiak, znam małżeństwo, które właśnie tak wyglada. Żona jest bardzo zaangażowana w zycie "kościelne", mąż raczej bardzo stroni. Wierz mi, nie ma to wpływu na miłość jaka łączy tych ludzi. Pytanie podstawowe, czy naprawdę się kochacie? W miłości wszystko jest możliwe więc można być szczęśliwym małżeństwem, nawet jezeli jedno "chodzi do kościołą" , a drugie nie. Jesli chcesz potwierdzenia moich słów, zapytaj mojej żony
|
Określenie Kazimierza Wielkiego mianem Casanowy jest badzo słuszne zważywszy na fakt iż miał on cztery żony i kilka kochanek. Pierwsza jego żona królowa Aldona zmarła w 1336r. Następną jego żoną została osiemnastoletna Adelajda, córka Henryka Żelaznego. Z tego zwiążku nie doczekał się Kazimierz upragnionego następcy. W sześć lat po swych zaślubinach rozpoczął się romans Kazimierza z polska szlachcianką Cudką, żoną Niemierzy z Gołczy. Królowa Adejajda została odesłana do zamku w Żarnowcu. Nielaska króla względem żony byla tak wielka, żę sam Henryk Żelazny wyruszył do Polski upomnieć się o los córki. W tym samym czasie Cudka dała królowi trzech synów. Ten romans trwał 5 lat. Następna była Esterka- żydówka z Krakowa. Urodzila córki, które zostały wychowane w tradycji żydowskiej. W1356, podczas zjazdu w Pradze Kazimierz poznał Krystynę Rokiczanę, wdowę po mieszczaninie praskim, Mikołaju. W niedługim czasie zostal zawarty tajny, lecz kościelny ślub Króla polskiego z mieszczką Krystyną. Udzielił go opat tyniecki Jan. Poprzednia małżonka Adelajda w tym czasie żyła i przebywała w Żarnowcu, a więc Kazimierz popełnił bigamię. Siedem lat później, w 1363 r. biskup poznański Jan Doliwe udzielił kolejnego ślubu królewskego z księżniczką śląską Jadwigą , córką Henryka Żagańskiego. Cała ceremonia odbyła się w tajemnicy. Poprzednie małżeństwo z Adelajdą unieważnił papież dopiero cztery lata później. Jadwiga Żagańska dała królowi trzy córki- Annę - zmarłą w dzieciństwie, Kunegundę i Jadwigę.
|
Kwestia pokładzin ma niewiele wspólnego z pewnością ojcostwa, wszak nie pilnowano żony cały czas - a jeśli już to był to raczej kłopot męża. Pewność, że małżeństwo zostało skonsumowane miała wielkie znaczenie przy unieważnianiu małżeństw, co było o tyle ważne, że nie istniały rozwody, więc znalezienie pretekstu do unieważnienia związku było jedyną szansą na rozstanie. Skłaniam się raczej do tezy o czysto formalnej roli świadków. W przedstawieniu pochodzącym z końca XVw świadkowie są obecni w sąsiedniej sali, natomiast para młoda siedzi na łożu sama, przygotowując się do skonsumowania związku. Nie wiem też na ile autentyczny jest fragment "Tristana i Izoldy" w wersji Bediera (przyznam, że tłumaczenia oryginału jeszcze nie czytałam), w którym Tristan nie spełnia małżeńskiego obowiązku, natomiast brat Izoldy o Białych Dłoniach dowiaduje się o tym dopiero od niej.
|
Protokół Ósmy dotyczący małżeństw oraz związków pozamałżeńskich szlachty i arystokracji
Karta I
1. Jeśli dany mężczyzna z rodu szlacheckiego pojmie za żonę kobietę z niższej warstwy społecznej ta w dniu zawarcia ślubu podniesiona zostanie do rangi szlachcianki. Zasada ta dotyczy także szlachcianek wychodzących za mąż za mężczyznę z niższej warstwy społecznej – mężczyzna taki otrzyma tytuł szlachcica. 2. Dzieci zrodzone w Parze Szlacheckiej także otrzymują dziedzicznie tytuł szlachecki. Zasada ta obowiązuje również dzieci zrodzone z matki i ojca tytułu arystokratycznego – ono także otrzyma tytuł arystokraty. 3. Małżeństwo osoby arystokracji z osobą szlachecką podnosi osobę z niższej kasty do arystokracji. 4. Małżeństwo pomiędzy osobą arystokracji a osobą z mieszczaństwa, bądź niższej jeszcze warstwy społecznej często nie zostaje zawierane ze względu na ogromną różnicę stanów, jednak w takim wypadku osoba z niższej warstwy społecznej podnosi ją do rangi szlachcica. 5. W wypadku ujawnienia związku pozamałżeńskiego poprzez narodziny dziecka okrywa hańbą kochanków a także ich rodziny. W skrajnych przypadkach osoby arystokracji czy szlachectwa zostają wydziedziczone i pozbawiane tytułu. Gdy osoba z wyższej kasty jest innej poślubiona osoba zdradzona posiada prawo do unieważnienia małżeństwa. Może jednak okazać swą wyrozumiałość i uznać zdradę jako niebyłą, a dziecko podnosząc do wyższej rangi. W przypadku jednak odmowy uznania dziecka nazwane zostaje ono bękartem, do czasu, aż drugi rodzić lub jego rodzina nie uzna dziecka nadając mu rodowy status.
|
Simona powiedziala:"Czy po rozwodzie znaczy sie gorszy i juz nie moze dac ani byc z nikim szczesliwy? czy gdyby to Ciebie spotkalo udasz sie do klasztoru, nie zwiazesz z zadnym mezczyzna i cale zycie bedziesz wspominac ex meza i uwazac go za tego, z ktorym jestes zwiazana duchowo? Co to za jakies brednie?"
Simona popieram Kasie i nie tam, ze to kolko wzajemnej adoracji. W koncu jest to forum katolickie i jezeli ktos tu wchodzi to powinien sie liczyc, ze kwestia malzenstwa sakramentalnego, czy tez nie, moze byc poruszona. I dziwne, ze uwazasz to za brednie. Z tego co Kosciol naucza, to przysiega obowiazuje do smierci ktoregos z malzonkow i rozwod uniemozliwia zawieranie nowych zwiazkow. Jezeli chcesz byc ok w stosunku do tego czego naucza Pismo Sw., Kosciol. Mozna tez starac sie o uniewaznienie zwiazku sakramentalnego, ale to nie nazywa sie wtedy rozwod, tylko uniewaznienie.
[ Dodano: 2008-04-22, 12:12 ]
|
Oj Agnieszko78 nie jesteśmy partnerami do dyskusji. hahahaahahahahahahahahahaha dobra a teraz powiedz dlaczego?????? Simono sama podałaś jako uzasadnienie znajomości z ksieżmi itd teraz to co radzi Tobie jeden z ksieży to zapewne nie rozwód ale unieważnienieA "teoria" że rozwiedziony żyjący w zwiazku niesakramentalnym nie przystępuje do skramentów to nie jest moja teoria wiesz??? a ze sakramenty są ważne to też nie jest "teoria" wymyślona przeze mnie, a przez Kogoś Kto powiedział, ze kto przyjmuje moje ciało ma życie wieczne- i nie ma innej drogi-jak przeze mnie a kryzysy często tak nas zmieniają, nawracaja ze w ostatecznosci okazują sie być dla nas darem, co mi dała wiara?? "tyle tylko" że uratowała moje małżeństwo
|
Ech, Aro. Nie wiem, czy Cię dobrze rozumiem. Nie ma czegoś takiego, jak rozwód? To bardzo heroiczne podejście. W sumie nawet trudno mi protestować, przecież sama żyję na pograniczu związku - właśnie dlatego, że nie mogłam się zdecydować na rozwód. Bo dzieci. Ale są sytuacje, kiedy rozwód jest jedynym sensownym rozwiązaniem (molestowanie dzieci przez małżonka, alkoholizm partnera etc.). W kościele katolickim nie ma rozwodów. Jest tylko unieważnienie małżeństwa. Dla mnie - gorsza hipokryzja, a ostatnio to niemal plaga... Znajomy rzucił żonę po 20 latach małżeństwa, zostawiając ją z 18-letnim synem i hajtnął się z młodszą - bo był nie w pełni poczytalny, kiedy się żenił... No, błagam!!!..
|
Dla mnie - gorsza hipokryzja, a ostatnio to niemal plaga... Znajomy rzucił żonę po 20 latach małżeństwa, zostawiając ją z 18-letnim synem i hajtnął się z młodszą - bo był nie w pełni poczytalny, kiedy się żenił... No, błagam!!!.. Jotko, w KK małżeństwo jest sakramentem, z przyczyn doktrynalnych zatem i czysto logicznych może podlegać jedynie unieważnieniu. I nie ma w tym żadnej hipokryzji - skoro pan zaprezentował w pełni swą niedojrzałość nie tylko ówczesną, ale i obecną(bo rozumiem, że jednak nie na podstawie zatajenia informacji o chorobie psychicznej orzeczenie o unieważnieniu otrzymał), porzucając żonę i dziecko. Dla pocieszenia: jeśli pan ów znów coś wywinie, to po drugim unieważnieniu z jego winy trzeciego sakramentu raczej nie otrzyma - chyba że trafi na wyjątkowo liberalnego biskupa. A o takich teraz coraz trudniej BTW - to trochę nie rozumiem, co w tym złego, że KK uznaje, iż człowiek może być w chwili podejmowania życiowych decyzji niedojrzały? Wielu z nas by się tutaj nie znalazło, gdyby nasze decyzje o zawarciu takich a nie innych związków były dojrzałe. Albo decyzje naszych partnerów. Jeśli natomiast wspomniany znajomy kłamał przed sądem, powołując się na niedojrzałość i manipulując faktami, to hipokrytą jest on. Nie zaś idea jako taka. Unieważnienie małżeństwa to dla wielu "być albo nie być" i uważam, że dobrze, iż taka możliwość istnieje.
|
mylisz się - obowiązuje nas system prawa romańskiego a nie prawa kanonicznego - zezwolone są związki od trzeciego stopnia lini bocznej - pokrewieństwo liczy się urodzeniami - jeden stopień to jedno urodzenie czyli matka i syn to pierwszy stopień w lini prostej - babcia i wnuczka to drugi stopień lini prostej etc
np ze swoją kuzynką już można się żenić dowoli bo
ja -> matka[1stopień linia prosta] -> babcia[2 stopień linia prosta] -> siostra matki [3ci stopień linia boczna] -> córka siostry matki, czyli moja kuzynka [4ty stopień lini bocznej].
z tego by wynikało że ze swoją ciotką też można ale teraz nie pamiętam czy chodzi o trzeci stopień włącznie a do KRiO nie chce mi się zaglądać. kodeks karny mówi Cytat:
"Art. 201. Kto dopuszcza się obcowania płciowego w stosunku do wstępnego, zstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata lub siostry, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."
krio mówi
Cytat: Art. 14. § 1. Nie mogą zawrzeć ze sobą małżeństwa krewni w linii prostej, rodzeństwo ani powinowaci w linii prostej. Jednakże z ważnych powodów sąd może zezwolić na zawarcie małżeństwa między powinowatymi. § 2. Unieważnienia małżeństwa z powodu pokrewieństwa między małżonkami może żądać każdy, kto ma w tym interes prawny. § 3. Unieważnienia małżeństwa z powodu powinowactwa między małżonkami może żądać każdy z małżonków. To cytaty z postu Alexa o kazirodztwie, może się do czegoś przydadzą.
|
Paulo, piszesz o potworach.....że chcą byc ważniejsi od Sądu Biskupiego , od Biskupa. Tak naprawdę to , czy małżenstwo było zawarte ważnie czy też nie ,zna Bóg. Sądy mozna wprowadzić w błąd, spreparować dowody itd. Jeżeli Twój mąż ma czyste sumienie i powód unieważnienia był poważny to czemu się przejmujesz potworami.
Dziwi mnie jedno, skoro piszesz ,że lepiej byc dobra konkubiną niz niedobrą żoną to czy tak naprawdę był Wam potrzebny ślub kościelny...Slub kościelny to komunia małżonków z Bogiem, a przyzwolenie na konkubinat , akceptacja takiej formy związku jest przeciw temu co mówił Bóg.
|
Kochani, myślę ,że powinniśmy sie powstrzymac od sądów i nie wyciągać daleko posuniętych wniosków. Tak naprawde nie wiemy o przyczynie unieważnienia .
Są różne przyczyny powstania nieważnego związku jak np choroba psychiczna współmałzonka , niepłodność . Zatajone jak najbardziej przemawiają za tym, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie. O tym mówił Chrystus >
Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę — poza wypadkiem małżeństwa nieważnego — naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa (Mt 5,31–32).
W przekładach Biblii ,któe znamy jest -poza wypadkiem nierządu-
1) zana(h) — fornicari
a) w mowie potocznej znaczyło — uprawiać nierząd
b) jako termin prawniczy znaczyło — zawrzeć nieważny związek małżeński
2) zona(h) — meretrix
a) w mowie potocznej znaczyło — nierządnica
b) jako termin prawniczy znaczyło — żona nielegalna
3) zenuth — fornicatio
a) w mowie potocznej znaczyło — nierząd
b) jako termin prawniczy znaczyło — małżeństwo nieważne
Skoro Jezus dopuszczał takie przypadki to my równiez musimy. A to ,że jest wiele naduzyć, cóz Bóg zna nasze serce na wskroś....
|
Jakoś nie bardzo pasuje mi to. Mąż odchodzi do kochanki. Krzywdzi przez lata żonę, krzywdzi dzieci. Żyje w grzechu cudzołóstwa, który jest grzechem ciężkim. Potem żona umiera. Biorą ślub kościelny. Wszystko jest ok. Może zostały gdzieś sieroty. Ale wszystko jest ok - ich związek jest sakramentalny, uświęcony.
Moi znajomi żyją bez ślubu a więc w grzesznym cudzołożnym związku. Kochają się bardzo, nikogo nie krzywdzą, bo oboje są wolni. Oni są be.
Wolno mi mieć wątpliwość i mam ją.
I jeszcze jedno. Każde sakramentalne małżeństwo jest do uratowania, tak? Więc jak to się ma do unieważnienia małżeństwa? Zdarza się, że małżeństwo jest unieważnione i to coraz częściej, Wtedy dzieci zrodzone ze związku, który kiedyś został pobłogosławiony, a teraz przestał istnieć, stają się dziećmi pozamałżeńskimi, bękartami.
Wierzę w Boga, ale mam wiele wątpliwości w stosunku do ludzi i ich decyzji. Pewnie zostanę zbanowana, trudno, ale powiem to, co myślę. Prawo kanoniczne wymyślili ludzie, nie Bóg. Ludzie są omylni. I powiem Wam jeszcze w tajemnicy, że Bóg nie jest katolikiem. Bóg jest jeden - dla wszystkich.
|
Nie wiem co myslec o naszych ksiezach okazuje sie, że zachowuja sie jak choragiewki na wietrze. Do nas w odwiedziny na oboz harcerski przyjezdzal ksiadz krewny jednej z wychowawczyn i powiedzial , ze coraz bardziej biskupi sa przychylni niesakramentalnym malzenstwom. Widza, ze zyja bardziej z Bogiem niz malzenstwa zwiazani przysiega malzenska. Niedlugo jak tak bedzie sami zniszcza Wiare nic juz nie bedzie w oczach ludzi swiete czyste i trwale. Pamietam , ze czytalam w internecie, ze coraz czesciej organizuja ksieza msze sw dla malzenstw niesakramentalnych i ze chca cos wiecej dla nich zrobic. Ciekawa jestem do czego sie jeszcze posuna. Walczymy a tu okazuje sie, ze mozna spokojnie zalatwic uniewaznienie malzenstwa nawet gdy masz dzieci z malzonkiem wystarczy udowodnic , ze leczyles sie psychicznie na zwykla depresje podczas trwania zwiazku - potrafia tak pogmatwac , ze wystarczy kilka swiadkow, ze byles juz wczesniej niezrownowazony przed slubem i jakis dziwny i po Tobie. Nic na tej ziemi nie ma na trwalego przepraszam, ze napisze ironicznie "tylko blizniaki syjamskie sa na trwale ze soba polaczone".
Zalamal mnie ksiadz ze swoimi nowoczesnymi pogladami.
Pozdrawiam Was mysle, ze nie nalezy sie zalamywac!! nalezy zyc zgodnie z wlasnym sumieniem i nie dac sie skrzywdzic innym.
|
Parę miesięcy wcześniej pisałam, że czasami czytanie forum jest szkodliwe dla osób w kryzysie, bo - pojawiają się tu czasem sprzeczne informacje , niezgodne ze stanem faktycznym.
Do Ady. TOTALNA BZDURA, że można unieważnić małżeństwo, gdy w trakcie trwania związku małżonek leczy się psychicznie na zwykła depresję. Są różne depresje, o różnym podłożu , niektóre z nich uwarunkowane genetycznie.
A Małżonkowie obecni tu na forum- mają depresję uwarunkowaną trudną sytuacją - tzw. warunkowe objawy depresji spowodowane - trudnym, niewiernym małżonkiem.
I to właśnie ten TRUDNY małżonek - PONOSI CAŁKOWITĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za stan psychiczny małżonki- która w tej sytuacji nie do zniesienia , musi brać tabletki antydepresyjne, bo organizm odmawia normalnego funkcjonowania.
Nie wprowadzajmy w błąd osób, które są zmuszone sytuacją do brania leków, bo będzie im jeszcze trudniej z taką błędną wiedzą.
|
W związku Bajki czy Pestki są prawie same złe. Ci z 20-letnim stażem mają chociaż garść dobrych wspomnień. I chyba nie ważne czy nie chciał, czy nie umiał być razem. Nagle mu się zachce? Nagle się naumie? Nagle odzyska wzrok? Nagle zobaczy prawdę?
U mnie się zgadza jedno: mąż czuje się ofiarą, ma ogromne poczucie krzywdy ("wyrzucony" z domu przez wredną żonę wynajął pół domu dla siebie, kochanki i jej dzieci!). Lata świetlne już dzielą mnie i męża.
Jakie to może być dla mnie pocieszenie, że sobie radzę, walczę (?). Nie rozpatruję tego wszystkiego w kategoriach wygrana - przegrana. Trzeba poprostu być.
Nigdy nie pomyślałam o unieważnieniu małżeństwa. Nie mam dzieci z kosmosu, chociaż niekiedy, jak kosmici się zachowują.
Nadziei nie mam, bo żeby ją mieć, musiałabym widzieć oczyma wyobraźni siebie i jego w przyszłości razem. A ja na razie widzę ciemność, ciemność widzę.
|
unus... to nie jest jak pstryknięcie czarodziejskiej rozdzki.... Bog sam wybieradla nas czas, czas w ktorym poczujemy sie lepiej... nie wiem czy to proba wiary, czy czego ineego, ale nie mozna tak łatwo sie poddac... przeciez gdyby to wszystko bylo takie proste to nikt z nas nie znalalby tego forum, nikt z nas by nie walczyl... a jednak Bog daje nadzieję... cieppliwosci... ktoregos dnia poczujesz jego moc... nie wiem jak bedzie w moim przypadku, nie wiem co bedzie jesli okazało by sie nasze malzenstwo jest uniewaznione... nie wiem... powiem nawet, ze ksiadz po tym co mu opowiedzialam o naszym zwiazku, stwierdzil ze sa podstawy do uniewaznienia malzestwa, ale ja tego nie chce... bo dadal kocham kocham mojego meza i nawet nie chce pomyslec o tym, ze moglonby byc inaczej... slubowalam mu milosc, chce sporobowac dochowac tej przysiegi, choc to jest bardzo trudne... jestem mloda, moim najwiekszym marzeniem jest miec dziecko, a wiem ze zostając przy mezu i trwajac w tym moge tego nigdy nie doczekac...ale wiem ,ze w tej chwili moje marzenia nie moga byc najwazniejsze... unus... nie poddawaj sie tak łatwo...
|
Chyba źle mnie zrozumieliście albo źle się wyraziłem.
To nie chodzi o to że ja już cokolwiek planuje, ja po prostu zastanawiam się co będzie kiedy przyjdzie życie. A w życiu w końcu pojawia się osoba z która chcielibyśmy przeżyć życie i co wtedy? Ja świętym nie jestem i nie będę ponieważ znam siebie i wiem że jestem na to za słaby, więc zadedykowanie życia osobie która mnie nie chce w moim przypadku odpada. Oczywiście walczę i będę walczył o małżonkę jeszcze dluuuugo ale, ale, ale....To tylko zadumanie nad dylematem moralnym. Czy wtedy zasługujemy na potępienie? Przecież to nie my rozpirzyliśmy małżeństwo a nawet jeżeli to jesteśmy pełni dobrej woli żeby naprawić.
Poza tym nie mówie też o szukaniu na siłę zastępstwa żony, nic z tych rzeczy. Po prostu co jeżeli los "podrzuci" taką osobę? Czy to wola Boża żeby nas sprawdzić czy ulegniemy pokusie czy może gest abyśmy teraz nie popełnili błędów które popełniliśmy w poprzednich związkach?
Nie szukam tutaj odpowiedzi na moją sytuację bo wiem że w tym temacie jestem sam Ja tylko pragnę poznać wasze przemyślenia na ten temat.
A co do sakramentu to czy kościół na prawdę ma prawo udzielić unieważnienia? kto im dał takie prawo rozdzielania tego co Bóg złączył. Czy skoro mówicie o zgodzie z własnym sumieniem i sercem to jaki sens ma przerzucanie się cytatami i tekstami przysięg? Przecież wiara to nie prawo gdzie można przerzucać się artykułami chyba się zgodzicie.
|
Andrzeju, podziwiam Twój optymizm i siłę: "nasze małżeństwa mają ogromną szansę na uratowanie". Super! Ja cierpię "dopiero" drugie miesiąc, ale są osoby, które tak trwają po kilkanaście lat, i co ?
Poza tym nawet kosciół katolicki dopuszcza pewne sytuacje, że małżeństwo nie zostało zawarte w sposób wazny - to jak może działać sakrament ???? I zrozum mnie - nie szukam "łatwego" wyjścia do unieważnienia tego związku, bo męża kocham. Tylk ozastanawiam się, że może skoro nas sakrament nie obejmuje, to jak moge się modlić o uzdrowienie czegoś, co przed Bogiem nie ejst małżeństwem ????
|
Agatko - po dwóch tygodniach od wyprowadzki Ty o końcu związku piszesz?! Zgadzam się z dziewczynami. Coś tu nie tak. Pewna jesteś, że to już koniec? Czemu tak łatwo się poddajesz? Wiesz, ja jestem prawie 8 lat po ślubie, małżeństwo właściwie od początku nie istniało - moja zdrada, jego dwie zdrady, jego trzy wyprowadzki, myśl o unieważnieniu, pisanie pozwów rozwodowych, do tego znęcanie się fizyczne, psychiczne. A ja i tak nie wiem, co będzie. Nic już nie wiem. I się nie zastanawiam - przyjmę, co Bóg da.
Dlatego dziwię się, że Ty, po dwóch tygodniach..............
|
Mam taką osobę....przeszła coś podobnego ale to nie był związek małżeński... Truje jej...smęce....aż mi jej żal.... Tylko czy coś mi to daje? nie wiem.... Raczej to żałosne jak facet jęczy że kocha żone....która nie chce z nim byc.... Wiecie...znowu mi powiedziano żebym złożył sprawę do sądu biskupiego.... znowu ksiądz... znowu powiedział by żone skierować do lekarza....na terapię z samą sobą.... ewentualnie po tym na terapię małżęńską...ale obaj znamy żonę...i wiemy że ona nie pódzie.... Mam złożyć sprawę...i podobno są duże szanse na uzyskanie unieważnienia.... że jeszcze mogę być szczęśliwy...z kimś normalnym... Smuteczek....
|
Z tego co wiem to jest jedno zaburzenie psychoafektywne i siedem zaburzeń psychicznych, które upoważniają do podjęcia decyzji o nieważności zawartego związku (mam na myśli popularny tytuł nieważnośći kanon 1095p3, mówiący o niezdolności psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich). Jakkolwiek by do tego nie podchodzić naukowo to i tak szanse są spore na unieważnienie. Sędziowie bowiem nie są zobligowani do opierania się w swych decyzjach na opiniach biegłych psychologów/psychiatrów. W moim przypadku żona uzyskała w I instancji nieważność małżeństwa. Śędziowie przypisali mi pewne zaburzenie osobowości (konkretnie miał je Adaś z "Dnia świra" ) wspierając się twardo ICD-10 (International Code or Diseases) bez jakichkolwiek badań. Po trzech dniach, zrobiłem testy ośmieszające wyrok. Jakbym miał kobitkę na boku, to bym się ucieszył. A ja podążam szlakiem "prawda was wyzwoli". Tylko na początku myślałem, że księża są na tej ścieżce również. Uważam, że mój przypadek jest probierzem czegoś zatrważającego w Kościele. Dość powiedzieć, że JPII trzy miesiące przed śmiercią wydał instrukcję do sędziów "Dignitas Connubi" (czytałem w wersji ang.), która miała właśnie zatamować "rozwody kościelne". Z diabelską bezczelnością mogę powiedzieć, że poznałem patent na stwierdzenie nieważnosći sakramentalnego małżeństwa - doprawdy niewiele trzeba. Lepiej by mi było chyba tego jednak nie wiedzieć.
|
Mnie Elu chodziło o to, że skoro jest tak wielka ilość spraw o stwierdzenie nieważności, to powstaje paradoks. Znaczy jakaś dziwna moralność: występujący chcą żyć zgodnie z nauką Jezusa, nie chcą być w związkach niesakramentalnych, to składają papiery do Sądu Biskupiego, by unieważnić pierwsze małżenstwo. Gdzieś tutaj jest brak logiki, w majestacie prawa kościelnego łamie się przykazania. No, może nie łamie, ale nagina do potrzeb - żeby tylko nie stracić tych "zagubionych" dusz? Nie wiem czy oni ( znaczy małżonkowie) myślą takimi kategoriami: że i tak od wszystkiego uwalnia Chrystus. Tak naprawdę to zupełnie nie rozumiem Twojej wypowiedzi, cóż według Ciebie oznacza to uzdrowienie pamięci? Że występujący pozbędzie się wszelkich wątpliwości, uzna, iż czyni dobrze? Czy też my, porzuceni - przyjmiemy werdykt Sądu bez zastrzeżeń? Oni - zdradzacze - raczej wątpiwości nie mają, występując do Sądu. A my - czy nas to uleczy, czy będziemy lepiej się czuli mając w ręku papierek, o który walczą nasi małżonkowie? Trudne jest to wszystko. I ja również się cieszę, że nie jestem sama ze swoimi myślami, że jest grupa ludzi, dla których małżenstwo jest tak ważne.
[ Dodano: 2007-08-14, 19:23 ]
|
W kościele katolickim nie istnieje coś takiego jak UNIEWAŻNIENIE SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA. Dlatego masz rację - jest to sprzeczne z nauką Jezusa kto tak myśli i mówi.
Jest natomiast stwierdzenie nieważności/ważności małżeństwa i to jest zgodne z nauką Jezusa Chrystusa. Dziękuję Elżbieto za to sprostowanie. To jest bardzo ważne stwierdzenie i rozróżnienie. A z Twoję wypowiedzią Palomo zgadzam się w zupełności: w przysiędze małżeńśkiej nie ma nic warunkowego ani czasowego. I mnie różnież smuci fakt, że dzisiaj staje się coraz bardziej popularne! badanie ważności małżeństwa na podstawie tak szeroko rozumianego kanonu, mówiącego o "niedojrzałości emocjonalnej". Nie wiem Elżbieto czy jest zgodne z nauką Jezusa, by biegać po stwierdzenie nieważności w wielu przypadkach, nie mówię że wszystkich. Bo i tutaj na forum widzę sytuacje, gdzie można się zastanawiać, czy aby małżeństwo było ważne. Tylko to są wedlug mnie sporadyczne fakty. Zaś stwierdzenie nieważności po kilku, kilkunastu latach, zwłaszcza gdy są dzieci z tego związku - dla mnie to już jest niebezpieczne wyjście. Zwłaszcza, gdy osoba występująca jest związana już z kimś innym i chce żyć "zgodnie z nauką Kościoła". O mało mnie pociesza fakt, że to sprawa sumienia, ja widzę duże niebezpieczeństwo. Tak samo przykrym dla mnie jest, iż Kościół nazywa małżeństwem związki niesakramentalne.
|
Być może nie istnieje, ale jednak jest faktem, że obecnie "unieważnianie" stało sie jakims wyjściem dla ludzi pragnących zawrzec nowy związek przed Bogiem. Unieważnienie - z tego co czytałam - można dostać jedynie w przypadku, kiedy współmałżonek zataił przed ślubem jakiś istotny fakt dotyczący swojego życia czy zdrowia, np. że jest alkoholikiem lub osobą chorą psychicznie lub nie może mieć dzieci. Ak70, nie istnieje UNIEWAŻNIANIE SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA, a nie "być może nie istnieje". Potem, po złym nazwaniu, jest mnóstwo nieporozumień i osądów wobec naszego kościoła Jezusa Chrystusa.
|
Nie wiem, czy to o czym piszę jest złem...czy może prawem ? Może za dużo już w świecie liberalizmu...więc co niektórzy świetnie z tego korzystają....i tak się rozpychają w tym korzystaniu....patrz na kochankę męża Wambony, że ma ona odwagę i śmiałość proponować sakramentalnej żonie unieważnienie zawarcia Jej związku małżeńskiego !
Raczej nie mówię tu o dzieciach i nie wchodzę jeszcze w to co im to niesie....ale może jak osoby zdradzające zaczną dostrzegać i takie konsekwencje, to zaczną moę myślec ??
W iesz zdrada...to niesamowity ból....ale kolejny krok - dzieci ze związków niesakramentalnych, to już podłość ....ale osoba raniąca wcale o tym nie myśli....zwyczajnie się bawi, ma z tego przyjemność...i to ona gotuje taki los swoim dzieciom!!!!!
Nie nakazuje, nie zalecam...myślę, dywaguję, zastanawiam się......EL.
|
Tu chyba nie chodzi o to co się zmieni w jej życiu, ale jaki Ona ma w tym wszystkim cel. Na pewno jak każdy chce byc szczęśliwa. Ma szanse na rozwod i uniewaznienie malzenstwa. Czysta sprawa. Tylko mi czasami w takich sytuacjach wydaje sie, ze to ta druga strona (maz) bardziej Jej potrzebuje. Moze po to, by wspolnie dojrzec do tego zwiazku.
|
Jeśli chodzi o mój związek niesakramentalny to czekamy na unieważnienie związku mojego partnera i jak będzie już po wszystkim to zamierzamy wziąc ślub kościelny,narazie w sierpniu cywilny.
Jak będzie po wszystkim? To znaczy, że wiesz co orzeknie sąd biskupi? A może orzeknie, że Twój partner jest mężem sakramentalnym swojej jedynej żony na zawsze, co wtedy? A może ta żona czeka na niego, jak wiele żon z tego forum? Poza tym istnieje domniemanie ważności. Małżeństwo uważa się za ważne dopóki nie zostanie stwierdzone inaczej. Na dzień dzisiejszy Twój partner jest sakramentalnym mężem innej kobiety. Sąd orzeka nieważność bądź ważność małżeństwa, nie unieważnia małżeństwa, tym bardziej nie unieważnia związku.
|
Ja z podziwem patrzę na nieskaramentalne małżeństwo mojej znajomej. On - kawaler, ona - po rozwodzie, z siedmioletnim synkiem. Były mąż niedojrzały egiosta, nie interesuje się chłopcem. Gdy patrze jak jej obecny maz kocha małego, jak nim się opiekuje, jaka jest dla niego opoką, jak mały ciepło o nim mówi, jak czeka na jego powrót z pracy... to myślę, że nikt inny nie postawił tego meżczyznę na ich dorodze, jak ... sam Bóg. Ona nie stara się o unieważnienie małżeństwa, które rzeczywiście trwało kilka miesięcy... Bo nie mają pieniędzy na dość drogi przewód w sądzie biskupim. Zwyczajnie. I co potepić ich, że grzech??? Noikomu tym związkiem krzywdy nie robią! Stworzyli ciepły, pełen dobroci dom, gdzie mały leczy rany, po wczesnym dzieciństwie, gdy taty nie miał, gdy mama spieta, sama... Więcej w tym dobroci niż grzechu... Skoro Bóg jest miłością, to oni dla mnie są małżeństwem.
Bożka Czytam i nie wierzę. To naprawdę Twoje słowa?
|
Wito....zajwisko samospełniającej sie przepowieni" zostało zbadane, opisane....i to nie żadne czary mary ale działa zwyczajnie i po prostu jak opisałam wyżej. I owszem...uważam, ze wgo tej zasady, kiedy będziesz o zonie dobrze myslał i mówił, to Ona zmienia się w Anioła.....zaryzykuj...i wcale nie trzeba wprost...bo to się Wito czuje i wie !
Podobnie działa przekleństwo , przeklinanie kogoś.
Bo wiesz..to nie trudno wyjaśnić..za złość dostaje się złość...za agresję dostaje sie agresję...a za miłość dostaje się miłość. Owszem czasem się upada....ale z pomocą współmałżonka, przy pomocnej dłoni mozna sie podnieść.
Co do naszego samopoczucie po rozwodzie.... A ile razy było tu na forum o tym, że rozwód nic nam nie da? A ile razy, że dla nas osób szczegółnie wrażliwych i udochowionych unieważnienie zawarcie związku małżeńskiego niewiele da...ponieważ zawsze będziemy czuli stratę, dyskomfort, żal, smutek, zwykłą tęsknotę .
Dlatego często się tu próbuje zatrzymać osoby, które żle mówia o współmałżonku..ponieważ one nie potrafią odreagować swojej złośći....a przeciez i to trzeba umieć....bo nic nam nie da ranienie słowem innej osby...ba...wróci to do nas rikoszetem - raniąc nas samych. Pozdro! EL.
|
Chyba warto już do końca opisać problem rozwodów – a dokładnie unieważnienia małżeństwa sakramentalnego. Dobrze to opisała Maga w swoim poście ale nie odniosła się do problemów które opisała benenati w pierwszym poście.
Oczywiście , nie może przystępować do komunii osoba która miała już ślub kościelny, ale żyje w konkubinacie z innym partnerem, a nawet z drugim mężem, z którym ma ślub cywilny po poprzednim uzyskaniu rozwodu cywilnego.
Z punktu widzenia kościoła w każdym przypadku cudzołoży. Oczywiście problem tkwi w spowiedzi. Nie może bowiem taka osoba żałować za grzech i przyrzec poprawę, bo z góry zakłada, że nadal będzie z tym samym partnerem w cudzołożnym związku (nielegalnym związku z punktu widzenia kościoła)
Tak prywatnie to bardzo się dziwie, że aż tak bardzo ten problem „już” Was interesuje. Niedobrze, oj niedobrze – nie macie wiary w sukces. A brak wiary, to pierwszy symptom porażki.
Może bierzcie przykład z naszej Rei – ona nigdy nie będzie się rozwodzić!!!
Nie będzie się rozwodzić, bo już deklaruje, że nigdy za mąż nie wyjdzie.
|
Jezeli Kosciol zezwolilby na sluby koscielne par homoseksualnych, to byalby to jego kleska jako instytucji wyznczakcej pewne normy spoleczno-moralne. Od zawsze byla to instytucja prorodzinna, propagujaca klasyczne wzorce kobieta + mezczyzna, bez zadnych udziwnien. Zwiazek malzenski w swietle Kosciola to zwiazek dwoch osob odmiennej plci, ktora moze wydawac na swiat potomstwo (troche to biologicznie brzmi, ale z tego co wiem, jezeli np. przed slubem przyszla zona oszuka przyszlego meza i nie powie mu, ze jest bezplodna, to ten moze wystapic o uniewaznienie malzenstwa). Zwiazki homo sa -wedlug mnie- nienaturalne; mezczyzna z kobieta jest w 100% kompatybilny, wszystko pasuje, jak klucz do zamka:); niech mi nikt nie mowi, ze jakies zabiegi inwazyjne per rectum sa przyjemne, bo ja raczej, tak jak chyba kazdy, zadnych punktow odczuwania przyjemnosci w tych okolicach nie posiadam.
|
Ale przecież według nauki Kościoła para może współżyć dopiero po ślubie, a raczej mało jest par które robią sobie badania na płodność przed empirycznym sprawdzeniem tego faktu. Więc takie pary dowiadują się zazwyczaj gdy już związek jest zawarty, i gdy nie ma możliwości go unieważnić (tylko w wyjątkowych sytuacjach Kościół to dopuszcza). A pary homo nie mają nawet biologicznej możliwości posiadania własnego dziecka, i w tym tkwi różnica. nauka kościoła mówi, ze zawrzeć związek małżeński może mieć para , która chce mieć dzieci. jesli , w trakcie spisywania tego całego kontraktu, para zatai takie informacje, jak niepłodność, czy tez niechęc do posiadania dzieci i skłamie, slub jest tak czy siak nieważny. [ Dodano: Pią 07 Gru, 07 5:39 pm ]
|
spotkalem sie z interpretacja (do ktorej sie zreszta sklaniam), ze katolicka przysiega malzenska wiaze bezwzglednie dwie osoby w kwetii pozycia seksulanego i w zwiazku z tym nawet jesli zawrze sie drugi zwiazek koscielny - i tu nie wiem, po uniewaznieniu poprzedniego czy tez po smierci wspolmazlonka - pozycie seskulane jest grzechem, pytam wiec czy jest to wolna interpretacja owego katolika, od ktorego to uslyszalem czy tez ma jakie uzasadnienie w wykladniach tego Kosciola?
Powiem jak to jest napewno w prawoslawji. Jeden raz, z *najwyzszego pozwolenja* glownego darmozjada, rozwod dadza. Jeden warunek: obaj malzonka powinny przyjsc do drugiego od glownego darmozjada w Moskwe. Ale ... khe-khe :) jak ludzi zyja daleko od Moskwy, to moga to zrobic przez list. Wiem, ze duza ilosc osom *wierzacych* z Moskwy i kolo je, prosza swoje dalekie rodzenstwo albo przyjacol wyslac list z ich miast - zebysz nie idz do *swietnych*. No. Jeden raz dozwala. Ale juz druuuugi - to nie. Ale... khe-khe-khe :D sa w historji precendenty, gdy bogate i silne robili to wiecej razy. Np Iwan Grozny - nie pamietam, dokladnie - byl zonaty 6 czy 7 razy :D Co do seksualnego: w Rossji darmozjady moga miec zon i kochanek, wiec zamykaja oczy na takie bzdety - tylko by kase dawali. W tym miascie, gdzie mieszkalem w czasy komuny wiedzialem glownego darmozjada miasta - mial zone, ok 11 dzieci (dokladnie nie wiem), kilka kochanek - nawet w twarz ich wszyscy wiedziali, 8 samochodow (!), wielki fajny zabytkowy dom w samym centrumie (pomnik archytektury). Dotychczas nie wiem: jak on TAK zyl przy komunie, to chyba musial byc bardzo powaznej osobej w KGB? Nie wiem, czy on jeszcze zyje (pewnie tak, - te skurwisyny zyja dlugo), - to jak on TERAZ zyje? Yanik
----- Nie wyksztalnony jest ten, ktory ksztalcil sie na Biblie.. Sprobujcie sdac egzamin na jakokolwiek stanowisko, odpowiadaja wedlug Biblii na pytanja egzamenatorow. Biedziecie miec fortunie, jak tylko go nie zdadicie, a nie biedziecie zarejstrowany jako wariat. B.Szou -----
|
Daj sobie spokój z katolickimi prawami. Polecam raczej uwazne przestudiowanie biblijnego przywileju Pawłowego. teolog PS ksiądz i tak nie ma zadnego prawa do rozgrzeszania - przy czym, żeby nie było nie-do-mówień Bóg poteepia rozwód. -----Wiadomość oryginalna----- Data: 8 czerwca 2000 09:44 Temat: Re: Male pytanko z prawa kanonicznego. | : Jego obecna zona, Grazyna, nie moze dostac rozgrzeszenia. Dlaczego? | : Przeciez to nie ona wyszla drugi raz za maz. Ksiadz w konfesjonale | : powiedzial jej, ze nie dostanie rozgrzeszenia dopoki bedzie wspolzyla z mezem (poniewaz seks nie jest najwazniejszy :)). To prawda ! Kobieta która wiaze sie z mezczyzna nie majacego kanonicznego uniewaznienia malzenstwa i pozostajacego w sakramentalnym zwiazku cudzolozy ! Tak definiuje to KPK (jesli interesuje cie dokladna definicja musialbym jej poszukac) A co do sensu to na pewno jakis jest ! W tym przypadku zona tego faceta go opuscila i to ona ponosi jakby wieksza wine, biorac pod uwage to ze on sie staral nawiazac kontakt i ratowal zwiazek. Ale rownie dobrze to on mogl ja opuscic i nawiazac inny niesakramentalny zwiazek z druga pania.
Seks ma tu wiele do rzeczy - jakies 2 ms. temu byl program chyba Credo w TVP i tam wypowiadala sie Ewa Bem (piosenkarka) Zyje z swoim drugim mezem jak brat z siostra poniewaz dla nej jest najwazniejsze przystepowanie do sakramentow.
To ze ty dostawales rozgrzeszenie przed slubem to oczywiste poniewaz Twoje zapewnieje o checi poprawy dopuszaalo cie do komunii. W tym przypadku jakby z urzedu nie mozesz przystapic do komuni bedac z inna osoba i nia wspolyjac poniewaz popelniaz cudzolostwo.
Nie porownuj mordercow ! to ucieczka do nikad ! Gdyby zabijanie i codzolostwo bylo tym samym w 10 przykazaniach ujete by bylo we wspolnym punkcie.
Pozdrawiam Artur
--- Szukasz interesujacej pracy? Nie trac czasu - zajrzyj! http://www.jobaid.pl/?kki1 - Internetowy Serwis Pracy JOBAID
--- Www.intralink.com.pl to Mega Muzyczny Sklep, w ktorym znajdziesz obecnie okolo 30.000 plyt, kaset, i innych nosnikow z muzyka. Sprawdz. Zapraszamy
|
tyle ze problem jest taki slub konkordatowy slub cywilny
Z czego to wnosisz? Że konkordatowy trudniej unieważnić? Ale slub wyznaniowy nadal obowiazuje i czy slubu wyznaniowego nie mozna ponownie zglosic jako cywilnego , skoro obowiazuje ?
Nie można. USC nie interesują orzeczenia sądów kanonicznych i na odwrót. A gdy slub konkordatowy nie zostanie zgloszony to jest nadal slubem wyznaniowym a nie konkordatowym i czy wtedy procedura cywilna dopuszcza slub cywilny z inna narzeczona ?
Tak (kanoniczna nie, ale to już szczegół). Co w przypadku kilku zwiazkow wyznaniowych z roznymi narzeczonymi lub cywilny i wyznaniowy z innymi partnerkami ? Czy sa dopuszczalne ?
Owszem, można mieć nawet kilka ślubów wyznaniowych w różnych religiach, o ile tylko w USC figuruje jeden związek. Co na to owe religie - to już inna sprawa. Dopuszczalne sa poniewaz rozwod cywilny nie skutkuje rozwodem wyznaniowym A kolejny slub cywilny jest dopuszczalny.
Brawo, nareszcie jakieś logiczne rozumowanie :P Co zatem w przypadku zon zaslubionych wyznaniowo a rozwiedzionych cywilnie czy zachowuja jakies prawa wobec meza ?
Nie w świetle prawa cywilnego. A co gdy sie spotkaja 2 zony, jedna wyznaniowa a druga cywilna jakie sa wzjemnie ich prawa do podzialu majatku, do alimentowania ?
Normalnie - podział majątku i alimentowanie reguluja przepisy KRO, które nie rozróżniają małżonków kanonicznych i cywilnych. Jeśli ktoś nie ma sporządzonego w USC aktu małżeństwa to nie jest przez prawo traktowany jako małżonek i koniec. Nie wiem czemu tak trudno przychodzi ci zrozumienie tego.
|
Użytkownik "Skavi"
Dlaczego państwo czy kościół chce związać małżonków czymś więcej niż miłością?
koscioł nikogo nie zmusza do zawierzania małżenstwawszytko zalerzy od jednego prostego założenia: wierze w Boga i przyjmuje całą jego religię/wszystkie z tym związane sakramenty albo nie i nei dziwi mnie ze komus nie podoba sie to jak ja zyje czy jestem z kims połączona związkiem małżenskiem czy zyję w komkubinacie Dlaczego ktoś ustalił taki nakaz?
nie nakaz to wybór... panstwo zwraca uwage na podpis na akcie slubu (czy jak to sie tam zwie) tylko ze względu na sprawy uzedowe a nie uczucia... to formalność, dokument który mozna unieważnicDlatego właśnie że bez podpisu ludzie rozchodziliby się o wiele częściej. A czy to by było źle? Moim zdaniem nie, bo mi bardziej zależy na jakości a nie na długości związku. To czy miłość powinna trwać całe życie czy nie to kwestia indywidualnych założeń..
rozchodzili by sie czesciej ..ale nei wydaje Ci sie ze z głupszyshc powodów ...drobne nieporozumienie i bum odchodze a pożniej głupio mi wrócić wiec nie wracam... to bez sensu... jedyny plus jaki widze w związkachniezalegalzowanych - ludzie ciągle zabiegają o swoją miłość bo boją sie stracić tą drógą osobę... ale to też sie kiedyś kończy ..niestety Zatem bez umowy małżeńskiej ludzie byliby z sobą faktycznie tak długo jak by tego chcieli.
niekoniecznie, raczej tak długo az wszystko byłoby pięknie i miło Gdyby ludzie podchodzili do miłości w ten sposób zapewne częściej zmienialiby partnerów, a wtedy byłoby większe prawdopodobieństwo, żę wreszcie znajdą tego odpowiedniego, z którym będą życ długo i szczęśliwie.
długo i szczesliwie kojarzy mi sie z do konca zycia czy to nie przeczy temu czy nie poznajemy sie własnei w tródnych chwilach... czy ludzie nie powinni sie do siebie dopasowywać /docierać a nie tykloodchodizc i szukać kogoś lepszego Miłość raz na całe życie to mit, w który uwierzyliśmy, że "tak ma być". Dopomogli nam w tym kościół i państwo. Może czas coś zmienić?
wszsytko zalerzy od ludzi nei zwalajmy winy na kasciól i panstwo Pozdr. A
|
Chrzest jest formą zawarcia przymierza, czy mówiąc bardziej po ludzku - formą nawiązania więzi, relacji. Są w niej dwie osoby: ty i Bóg. W chwili chrztu następuję wzajemne zobowiązanie: osoba chrzczona zobowiązuje się (lub jej WIERZ?CY rodzice), że wyrzeka się szatana i będzie wierna Bogu. Bóg zobowiązuje się, że będzie czuwał nad tą osobą i prowadził w wolności do zjednoczenia ze sobą. Chrzest nie był moim świadomym wyborem. Nie zobowiązywałem się do niczego wobec Boga - zrobili za mnie to moi rodzice. Przypomina mi to niestety Rytuał Litości - oddanie danej osoby pod opiekę Szatana (dla mnie po prostu innego egregora) przez Satanistów, bez wiedzy i zezwolenia ze strony osoby poddanej temu rytuałowi. Skoro skutek tego rytuału można zniwelować przez kapłanów innej wiary - poprzez egzorcyzm (nie tylko katolicki, równie dobrze może być brahmiński) - to tak samo powinna istnieć możliwość zniwelowania skutku Chrztu Świętego, jak i każdego innego sakramentu Chrześcijaństwa.
Niezatarte znamię polega mniej więcej na tym, że jesteś nadal w szczególny sposób kochany przez Boga. Miłość na siłę, bez wzajemności, bardzo przypomina mi miłość Emilki do zwierząt w kreskówkach Cartoon Network. "Ja Cię tak strasznie kocham i mocno z tej miłości uściskam, że aż tym uściskiem mogę Cię zadusić - a wszystko to dla Twojego dobra" - tak można by podsumować taką miłość
To jak tam, gdzie nastepuje rozpad małżeństwa, w którym jedna ze stron odchodzi a druga pozostaje nadal kochając i czekając na powrót (to jest jedna z bilijnych metafor relacji pomiędzy Bogiem a ludźmi). Przecież nie jestes w stanie zmusić drugiej osoby, żeby przestała cię kochać? Możesz się nad nią znęcać, ranić, ale jej uczuć nie jesteś w stanie zmienić. Jestem w stanie wziąść rozwód, w szczególnych przypadkach nawet zdobyć unieważnienie kościelnego związku małżeńskiego. Co więcej mogę starać się o sądowy zakaz zbliżania się do mnie takiej osoby na pewną odległość
Czytałam tekst pod linkiem, który podesłałeś i jedyne co mogę stwierdzić, to fakt, że bardzo współczuję tej osobie opętania, bo wpakował się jak śliwka w kompot Tylko jeśli rzeczywiście nie istnieją inni bogowie poza samym Bogiem. Nie można jednak naukowo dowieść braku istnień owych bogów, tak samo zresztą jak nie można dowieść braku istnienia samego Boga - ani z resztą ich istnień
A co do dzieci, to rodzice, powiedzmy, zakładają dziecku taką "książeczkę promocyjną", z której dzieciak może korzystać albo nie. I już. Qrcze, ale mi się handlowo napisało Szkoda tylko że dzieci kiedy dorosną nie mogą tak łatwo zlikwidować takiej "książeczki"
|
Sąd Metropolitalny w Warszawie wyda w tym roku rekordową liczbę orzeczeń stwierdzających nieważność małżeństwa. Do tej pory co roku uznawano za nieważne ok. 700 związków, teraz tylko w pierwszym półroczu zapadło prawie 1000 takich wyroków. Jak pisze DZIENNIK, podobnie jest w całym kraju.
Na proces przed trybunałem kościelnym decydują się przede wszystkim ludzie młodzi, w wieku 30-40 lat. Starsi korzystają z tego rozwiązania sporadycznie. "Niestety, młodzi Polacy, choć są coraz lepiej wykształceni, znają języki, mają świetną pracę, nie potrafią dojrzeć do założenia rodziny" - komentuje ks. Bolesław Orłowski, wiceoficjał Sądu Metropolitalnego we Wrocławiu.
Zmieniły się też przyczyny. Kilkadziesiąt lat temu głównym powodem unieważnienia małżeństwa był przymus czy strach, pod wpływem których je zawierano. Teraz są to przyczyny natury psychicznej, czyli tzw. niedojrzałość emocjonalna, która nie pozwala partnerowi spełniać najważniejszych funkcji małżeńskich. W tym celu sąd prześwietla życie małżonka przed wstąpieniem w związek. Unieważnienie małżeństwa to nie jest bowiem rozwód, bo takich Kościół nie uznaje.
Każda sprawa rozpatrywana jest bardzo drobiazgowo, a proces trwa ok. 2 lata. W Sądzie Metropolitalnym w Warszawie sędziowie prowadzą teraz ok. 2 tys. postępowań. Pracują w trzech zespołach. Od stycznia do czerwca tylko jeden z nich wydał 270 orzeczeń stwierdzających, że małżeństwo nie jest ważne. "Ten rok będzie rekordowy" - przyznaje ks. Stefan Kośnik, oficjał sądu. Nie widzi w tym nic złego. "To wynik większej świadomości i odpowiedzialności religijnej wśród wiernych" - ocenia. "Jeśli ludzie robią to po to, by uczestniczyć w życiu Kościoła, to dobrze" - przyznaje ks. Orłowski. Obawia się jednak, że w związek małżeński wstępują ludzie niedojrzali. "Traktują sakrament jak rzecz, podchodzą niepoważnie do drugiego człowieka i do Pana Boga" - tłumaczy i na dowód przypomina, że przyczyną większości spraw, które toczą się przed jego sądem, jest niezdolność psychiczna do podjęcia obowiązków małżeńskich.
Ile orzeczeń o nieważności małżeństwa zapada rocznie w całej Polsce, trudno oszacować. Nie bada tego Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, nie zbiera takich danych także Biuro Prasowe Episkopatu. Nie wszystkie diecezje upubliczniają dane, ale nieoficjalnie sędziowie przyznają, że to dowód na większe zbliżenie Kościoła do wiernych i ich problemów. Nawet jeśli nie nazywa się rozwodem.
|
Na pytanie "Przed czy po slubie?" odpowiedziałbym - jak kto woli. :) Nie zabronię i nie zmuszę :) Nasza religia wyklucza taką możliwość, ale w naszym w 9x procentach katolickim kraju dziwnie mało osób się tym przejmuje :P Czy warto czekać na tą jedną właściwą osobę? To już nieco inne pytanie... Jedno nie wyklucza drugiego :) Można przecież przed ślubem (tylko) z tą wybraną, jedną, jedyną.... A czy warto poczekać? To już sprawa subiektywna. Ani ci, którzy czekali, ani ci, którzy nie czekali nie są w stanie ocenić :P Nie jest z kolei zbyt dobrze, gdy seksienie się jest dla kogoś czystą rozrywką (i zaliczaniem coraz to nowej ofiary). Zawsze warto mieć trochę uczucia ;) Byle nie w stylu "kocham wszystkie kobiety/facetów" :P Jeżeli natomiast ktoś szuka w ten sposób żony... Ciekawe podejście... Mam wrażenie, że łatwo się zoczarować :P Ogólnie też, jakie sa wasze zapatrywania na samą kwestię małżeństwa? Element scalający związek? Zbędny papierek? Jeśli popatrzy się na liczbę rozwodów (i rosnących unieważnień ślubów kościelnych) możnaby powiedzieć, że to tylko papierek... Mam jednak wrażenie, że zawarcie małżeństwa to jakby zapewnienie tej drugiej osoby, że chce się z nią być na zawsze. I jakie to romantyczne :) Coś, co zapamiętuje się na całe życie :) I w ogóle - jak można żyć na kocią łapę (lub na kartę rowerową - jak kto woli) :P :P :P Czy to scala związek? Chyba tak... (nie myślę o małżeństwach "z przymusu"). Ale na pewno nie cementuje na wieki i nie daje wiecznej gwarancji :P W krajach arabskich podobno wystarczy powiedzieć żonie, że się z nią rozwodzi (trzy razy chyba). Małżeństwa "na próbę" czyli wspólne zamieszkanie z sobą to dobra rzecz... Aż niewiarygodne, ile można się dowiedzieć o drugiej osobie podczas spędzanych razem dni. A czasami wystarczą dwa miesiące razem spędzonych wakacji, by się mieć siebie dosyć :P Zaoszczędzi to późniejszych rozczarowań. W tym wypadku nie myślę o seksieniu się... Bardzo szybko okaże się, że to nie jest najważniejsze ;) Mozna jeszcze zahaczyć o kwestię rozwodu- czy i w jakiej sytuacji dopuszczacie taka możliwość? Lepszy rozwód/separacja niż wzajemne zatruwanie sobie życia. Oczywiście należy uwzględniać wszystkie okoliczności, ale chyba lepsze (przykładowo) odejście od męża, niż życie z katem rodziny czy pijakiem. Tak na marginesie - nigdy nie rozumiałem osób, które sądziły, że ta druga strona zmieni się po ślubie (na przykład przestanie pić).
|
NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK UNIEWAŻNIENIE MAŁŻEŃSTWA !!!!!!!!!!! Jest za to możliwość stwierdzenia małżeństwo za nieważne od początku, stwierdzenie nieważnosci, a niemożna unieważnić sakramentu!
Sąróżne przyczyny nieważności, np zatajona ciężka choroba, zatajony nałóg, zatajona ważna sprawa dla wspólnefgo życia, np wcześniejsze małżeństwo, niepłodność; kazirodztwo; niedojrzałość emocjonalna "współmałżonka"
Wtedy sąd biskupi stwierdza, że tak naprawdę to z takiego a takiego powodu małżeństwo nie było sakramentem, bo było np. w kłamstwie albo ktoś tak naprawdę nie był w pełni świadom konsekwencji albo nie dojrzał nigdy do małżeństwa.
--- Przepraszam, że się uniosłam, ale takie stwierdzenie razi mnie równie mocno jak "ostatnie namaszczenie". To bzdura, nieświadomie przekazywana z pokolenia na pokolenie, a potem są nieporozumienia, jak np. że Kościół zezwala na rozwody kościelne bzdura W twojej odpowiedzi Anniko, nie zgodziłbym sie z tą niedojrzałością. Nie jest to powód by brać rozwód, a tym bardziej kościelny. Za nim dojdzie do zawarcia związku małżeńskiego jest okres chodzenia ze sobą, następnie stan narzeczeństwa, kiedy dwoje ludzi się poznaje. Decydując się już na związek małżeński, biorąc ślub kościelny osoby powinny być już na tyle uświadomione w tym co robią by się na to decydować. Wiadomo, że nie poznamy do końca swojego partnera, ale będzie zawsze jakis obraz tej osoby, która się kocha i na którą się decyduje. Dlatego za nim sie zawrze związek małżeński to trzeba sie nad tym naprawdę zastanowić, by później tego nie żałować i nie szukać rozwiązania w postaci rozwodu. Gdyby kościół brał pod uwage niedojrzałośc to wiekszą liczbę zwiażków małżeńskich musiałby rozwiązać.(przykro mi to stwierdzic, ale taka jest niestety prawda). Pozdrawiam
|
Jeżeli są konkretne powody dla których trzeba unieważnic związek małzeński to kosciół to dokładnie rozpatruje i czyni to, co uważa za słuszne, ale nie w kazdym przypadku tak się dzieje, raczej zacheca do innych rozwiązań niz rozwód, by nie łamać sakramentu.
Pozdrawiam
|
Annika napisała: I to fakt, ale chodzi o sytuacje: a) kiedy któreś z małżonków składając przysięgę jest niekoniecznie uczciwe b) któreś z małżonków z przyczyn np. fizycznych nie jest zdolene do małżeństwa c) inne - określone przez Kodeks Prawa Kanonicznego.
Ti ja ksie po ślubei okaze, ż ktośjes tchory psychiczniei ukryłto, to ma tak zosatc:?: Albo jak małżeństwo okaże się kazirodcze, to wtedy mają być ludzie uwięzieni w tym związku To może jeszcze wspóżycmaja, bo to zakłada jakby nie było małżeństwo
W przypadku takich sytuacji, jakie wymieniłaś w punkcie a i c, sakrament małżeństwa jest nie ważny od samego początku,a wtedy Kościół wyda dokument unieważniający taki związek. Co do punktu b, to jest to zależne od tego czy : przyczyna np.fizyczna została ukryta przed zawarciem związku, w innym przypadku nie każda przyczyna jest powodem nieważności małżeństwa, jeśli ktoś przed zawarciem związku wiedział o niej to napewno nie jest to powód do uniewaznienia. Tylko ukryta przyczyna moze dac takie podstawy. W przypadku choroby psychicznej, która została ukryta, związek od początku nie jest ważny czyli tak jakby go po prostu nie było. Małżeństwo kazirodcze? Zazwyczaj akt małżeństwa opiera się na dokumentach z chrztu, więc raczej księża patrzą na nazwiska,sprawdzają czy wszystko jest w porzadku. Taka sytuacja mogła by się tylko zdarzyć,jesli taki fakt został by w jakiś sposób ukryty lub przy sfałszowanych dokumentach, a wtedy rzecz jasna że taki związek jest również nie ważny od samego początku. Jeśli ktoś wie,że druga osoba jest w jakiś sposób z nią powiązana więzami rodzinnymi i pokrewieństwo jest bardzo bliskie to jest zobowiązana o tym poinformować przed zawarciem związku. Jeśli nawet zdarzyło by się,że obydwie osoby o tym nie wiedziały to myślę,że Kościół także potraktowałby to jako związek nie ważny, gorzej tylko,gdyby dzieci się pojawiły z takiego związku. W takim przypadku trudno by było to rozstrzygnąć, ponieważ małżeństwo zostało zawarte nie świadomie, ale dla dobra dziecka Kościół mógłby odstąpić od unieważnienia, ale co do tego pewności nie mam,więc nie będę nikogo wprowadzał w błąd. To raczej bardzo rzadki przypadek, takie sytuacje mogły by wystąpić, ale naprawdę są to przypadki moze 1 na 10000000, dlatego nie ma sensu tego roztrząsać. Pozdrawiam
|
Truskawka zawieranie maŁżeństw (zwŁaszcza wyŁączenia od możliwości zawarcia maŁżeństwa) i prawa maŁżonków reguluje kodeks rodzinny i opiekuńczy (DziaŁ I) a o dokumentach niezbędnych do zawarcia maŁżenstwa mówi ustawa o aktach stanu cywilnego: "Art. 54. 1. Osoba zamierzająca zawrzeć małżeństwo jest obowiązana: 1) przedstawić dokument stwierdzający tożsamość oraz złożyć odpis skrócony aktu urodzenia, a także dowód ustania lub unieważnienia małżeństwa, jeżeli pozostawała poprzednio w związku małżeńskim, albo nieistnienia małżeństwa, jeżeli postępowanie o ustalenie nieistnienia małżeństwa toczyło się wobec tej osoby; 2) złożyć pisemne zapewnienie, że nie wie o istnieniu okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa; 3) złożyć zezwolenie na zawarcie małżeństwa, jeżeli tego wymagają przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego." W ust. pierwszym jest mowa o osobie, czyli każdym, nie tylko obywatelu polskim, gdyby ustawodawcy chodziŁo tylko o obywatela polski to by to napisaŁ.
"Art. 56. 1. Cudzoziemiec zamierzający zawrzeć małżeństwo jest obowiązany złożyć kierownikowi urzędu stanu cywilnego dokument stwierdzający, że zgodnie z właściwym prawem może zawrzeć małżeństwo. 2. Jeżeli otrzymanie dokumentu napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody, sąd w postępowaniu nieprocesowym na wniosek cudzoziemca może go zwolnić od złożenia dokumentu. 3. W postępowaniu o zwolnienie cudzoziemca od złożenia dokumentu sąd na podstawie właściwego prawa ustala, czy osoba ta może zawrzeć małżeństwo. 4. Przepisów powyższych nie stosuje się do cudzoziemca niemającego obywatelstwa żadnego państwa, jeżeli ma on w Polsce miejsce zamieszkania."
|
Informacja dla obywateli polskich zamierzających zawrzeć związek małżeński w RFN
Jednym z podstawowych warunków zawarcia małżeństwa przez obywatela polskiego w RFN jest przedłożenie w urzędzie stanu cywilnego RFN zaświadczenia o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa. Zaświadczenia są wydawane przez urzędy stanu cywilnego w Polsce.
Jeżeli osoba zamierzająca zawrzeć związek małżeński w Niemczech wyjechała z Polski przed ukończeniem 16 roku życia, właściwy do wydania zaświadczenia o zdolności do zawarcia związku małżeńskiego jest konsul.
Celem załatwienia formalności należy przedłożyć osobiście konsulowi: Paszport polski Odpis zupełny aktu urodzenia 3. Zapewnienie wnioskodawcy złożone osobiście przed konsulem, że nie wie o istnieniu okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa 4. Dowód ustania lub unieważnienia małżeństwa (dotyczy osób, które pozostawały w związku małżeńskim). Orzeczenia sądów RFN rozwiązujące lub unieważniające związek małżeński, wydane przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, tzn. przed 01.05.2004 r., wymagają uznania ich przez właściwy sąd okręgowy w Polsce w trybie przewidzianym przepisami kodeksu postępowania cywilnego. Natomiast orzeczenia wydane po 01.05.2004 r. wymagają tzw. umiejscowienia w Urzędzie Stanu Cywilnego w Polsce, w którym zostało zawarte małżeństwo, a jeżeli małżeństwo zostało zawarte poza Polską: - w Urzędzie Stanu Cywilnego w Polsce właściwym według ostatniego miejsca zamieszkania wnioskodawcy (-czyni) w Polsce; - w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa - ?ródmieście, jeżeli wnioskodawca (-czyni) nigdy nie mieszkał w Polsce (Adres: USC Warszawa- ?ródmieście, ul. Jezuicka 1/3, 00-281 Warszawa, tel.: 004822/6358446, fax: 004822/6355297). 5. Wyciąg z przebiegu zameldowania
Upoważnienie dla osoby uprawnionej do wydobycia zaświadczenia w Polsce. Jeżeli osoba zamierzająca zawrzeć związek małżeński nie może osobiście załatwić formalności, a właściwy do wydania zaświadczenia o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego jest urząd stanu cywilnego w Polsce, to powinna ona przedłożyć konsulowi wyżej wymienione dokumenty oraz w obecności konsula podpisać upoważnienie dla osoby w kraju do załatwienia formalności w jej imieniu. W takim przypadku konsul poświadcza własnoręczność podpisu wnioskodawcy na upoważnieniu oraz na zapewnieniu o braku okoliczności wyłączających możliwość zawarcia związku małżeńskiego. Konsul nie rozpatruje podań nadesłanych drogą korespondencyjną oraz podań bez kompletu wymaganych dokumentów. źródło
|
[601] Po Vegas Rachel i Ross biorą ślub. Jednak na drugi dzień o niczym nie pamiętają. Gdy dociera do nich co zrobili, chcą unieważnienia małżeństwa. Ross zaczyna mieć jednak wątpliwości i zaczyna o tym dyskutować z Rachel. Dla Rossa ich różnica zdań to jedynie typowa małżeńska kłótnia, a dla Rachel "Największy Kac Na Świecie". Phoebe i Joey odnawiają przyjaźń, wracając razem do NY taksówką Phoebe. Podróż zaczyna nużyć Joeya, który niemal zasypia za kierownicą. Postanawia rozwiązać problem... biorąc autostopowicza, który dowozi ich niemal do samego NY. Monika i Chandler mają wątpliwości i nie są zdecydowani na ślub, jednak ukrywają to przed sobą. Postanawiają oddać całą sprawę w ręce przeznaczenia, jednak wszystkie znaki wskazują, że powinni się pobrać. Chandler decyduje się na zamieszkanie z Moniką. Ross zataja przed Rachel fakt nie uzyskania unieważnienia małżeństwa. Dowiaduje się o tym Phoebe. v e r s u s [602] Ross obejmuje Rachel Przede wszystkim, Monika nie jest w ciąży  Ross nadal ukrywa przed Rachel, że są małżeństwem. Phoebe namawia go do przyznania się, iż nadal kocha Rachel. Ross roztacza przed nią mroczną wizję "Trzech Rozwodów Rossa". Phoebe chce mu pomóc i do tego celu wykorzystuje trzy dziewczyny z Central Perk. Monika i Chandler nie wiedzą jak oznajmić obecnym współlokatorom swoją decyzję. Joey zaczyna rozpaczać, jednak Rachel nie okazuje smutku z tego powodu. Monika jest zła i mówi o tym Rachel. Rachel przyznaje, że nie do końca wierzy w powodzenie związku Moniki i Chandlera. Wkrótce dociera do niej, że jednak nie ma racji. Całe to zamieszanie przeraża Joeya, jednak Phoebe ma już wizję najbliższej przyszłości...
|
Ile wynoszą opłaty sądowe?
Często przed złożeniem pozwu do sądu powstrzymuje nas strach przed ogromnymi kosztami... Tymczasem w wielu wypadkach nie są one takie wysokie. By założyć sprawę w sądzie, przy składaniu wniosku trzeba uiścić określone ustawą opłaty. Sprawdź, ile trzeba zapłacić za wnioski.
Wnioski o sprawy spadkowe
• Stwierdzenie nabycia spadku - 50 zł
• Dział spadku - 500 zł
• Odebrania oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku - 50 zł
• Dział spadku połączony ze zniesieniem współwłasności - 1 000 zł
Wnioski o sprawy mieszkaniowe
• Przyjęcie w poczet członków spółdzielni mieszkaniowej - 200 zł
• Uchylenie uchwały spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej - 200 zł
• Ustalenie wstąpienia w stosunek najmu - 200 zł
• Opróżnienie lokalu mieszkalnego - 200 zł
Wnioski związane z rodzicielstwem
• Zaprzeczenie ojcostwa - 200 zł
• Rozwiązanie przysposobienia - 200 zł
• Unieważnienie uznania dziecka - 200 zł
• Zmiana wyroku o rozwodzie w zakresie dot. władzy rodzicielskiej - 100 zł
Sprawy małżeńskie i rozwodowe
• Pozew o rozwód lub separację - 600 zł
• Wniosek o separację na zgodne żądanie małżonków - 100 zł
• Wniosek o zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego - 100 zł
• Wniosek o zniesienie separacji - 100 zł
• Pozew o ustalenie rozdzielności majątkowej -100 zł
Wnioski o sprawy własnościowe
• O nabycie nieruchomości przez zasiedzenie-2000 zł
• O zniesienie współwłasności - 1000 zł
• O wpis do księgi wieczystej - 200 zł
• O wpis własności nieruchomości rolnej o pow. do 5 ha - 150 zł
• O rozgraniczenie nieruchomości - 200 zł
• O założenie księgi wieczystej - 60 zł
• O połączenie nieruchomości w jednej księdze wieczystej - 60 zł. Jeśli koszt postępowania sądowego jest dla naszego budżetu zbyt dużym obciążeniem, możemy starać się o zwolnienie z kosztów albo z ich części. Składając taki wniosek, trzeba dołączyć w załącznikach oświadczenie o liczbie osób w rodzinie, o dochodach i źródłach utrzymania. Muszą one być zgodne z prawdą, bo sąd może nakazać sprawdzenie prawdziwości takiego oświadczenia.
źródło: dziennik.pl
|
Elżbieta. Ja nie mówię o oddaleniu duchowym, zwłaszcza tej strony, która jeszcze chce tego małżenstwa. Mówię o oddaleniu emocjonalnym, o zanikaniu uczuć do tego człowieka. Mnie to zaczyna dotykać, chociaż mam Was, jestem coraz bardziej świadoma znaczenia sakramentu małżeństwa. Jest mi coraz lepiej, mam przyjaciół, mogę realizować swoje plany i marzenia, zaczynam wreszcie żyć, bez stresów i oglądania się na humory "szanownego". A mój mąż - buduje sobie życie na nowo, podejmuje decyzje, na które ze mną nigdy nie chciał się zgodzić, zaciąga zobowiązania finansowe. Czuje się wolny, a jest już w takim wieku, że niekoniecznie zależy mu na regulacji prawnej z tą panią. Dla mnie sepracja oznacza weto: nie zgadzam się na rozwód, kocham Cię i daję Ci możliwość powrotu. A dla mojego męża separacja jest czystą złośliwością z mojej strony, odebraniem mu praw do ułożenia sobie życia w cywilnym związku, jest odbieraniem mu wolności. Owszem, separacja może być dobra, gdy obie strony tak postanawiają, gdy czują, że wspólne życie jest zbyt trudne, ale nie chcą ostatecznie zamykać sobie furtki do powrotu. Dla wielu, jest to tylko początek końca. Nie rozerwania sakramentu, bo jak pisałaś i wszyscy wiemy, sakrament jest nierozerwalny, może być co najwyżej unieważniony. Początek konca związku dwojga ludzi.
Napisałaś: "Separacja nie jest złem. Jest szansą, jest barwą miłości, jest początkiem wyjścia z kryzysu miłości, wejścia w etap miłości dojrzałej, oraz jest WIERNOŚCIĄ. SZEROKO POJMOWANĄ, DOTYKAJĄCĄ LUDZKIEJ GŁĘBI." Wiesz, moje wyobrażenie o małżenstwie jest inne. To nie tylko związek duchowy, jednostronna miłość i jednostronne oddanie. To wspólnota ciała i duszy.
|
Kochani! Dawno sie nie odzywalam. Jestem juz spokojniejsza niz wtedy, kiedy pisalam tutaj moj pierwszy post. Nie wiem czy mozna sie pogodzic z ta sytuacja, nie wiem jaki jest teraz moj stan, ale widze, ze powoli zaczynam jasniej patrzec w przyszlosc, nabieram apetytu, czesciej sie usmiecham, odnowilam tez wiele dawnych przyjazni. Moj maz po dlugiej ciszy, kiedy odcial sie ode mnie i tygodniami nie kontaktowal wcale zadzwonil do mnie niedawno i plakal do sluchawki twierdzac, ze zniszczyl sobie zycie, przeprosil mnie, mowil ze jest sam, ze jest nieszczesliwy i przez te jego lkanie uslyszalam chyba "kocham cie". Nie powiedzial nic o powrocie ale tego wieczoru uslyszalam wiele razy slowo PRZEPRASZAM. Mial wtedy bardzo zly dzien w pracy i odruchowo zadzwonil do mnie aby porozmawiac o swoich problemach. Wysluchalam go i dodalam mu otuchy. Od tego czasu przesyla mi czasem smsy. wiem, ze nadal spotyka sie z ta dziewczyna i jest z nia. Nie wniosl jeszcze pozwu o rozwod, ale to chyba z lenistwa. Ja w tym czasie doprowadzilam do naszej rozdzielnosci majatkowej, ktorej on nie bardzo chcial, ale w koncu sie zgodzil. U notariusza, kiedy byl odczytywany dokument widzialam jaka mial niewyrazna mine, jakby zaczelo do niego cos docierac co sie dzieje. Po tym czego sie o nim dowiedzialam jestem przekonana ze nasze malzenstwo bylo z gory skazane na porazke. rozmawialam z ksiedzem i ksiadz uwaza, ze mam prawo uniewaznic to malzenstwo, ze maz od poczatku mnie oklamywal i zwiazal sie ze mna podstepem. Jesli maz w najblizszym czasie nie zlozy pozwu o rozwod mam zamiar sama to zrobic. Czy to zle ze nie chce juz byc z nim? Jesli wystapie o rozwod z czlowiekiem, ktory tak naprawde od poczatku naszego zwiazku nie byl soba i mnie oklamywal bede zlym czlowiekiem? nie wiem co mam robic i co myslec bo moze powinnam go wspierac, czekac cierpliwie na jego ruch, dalej namawiac na leczenie i nie opuszczac do konca? ALe kim bedzie ten czlowiek po terapii? Ja przeciez nigdy go nie znalam
|
|