Gorce, Tatry, Karkonosze mają uzyskały Dyplom Rady Europy? Kiedy?


Babiogórski Park Narodowy, Karkonoski PN i Tatrzański PN są rezerwatami biosfery UNESCO.
Mamy się dalej licytować ?
Przecież to nie ma najmniejszego sensu.

Kuba napisał Ci powyżej i posłuchaj go, bo to mądry człowiek:

Wyjdź trochę z zaścianka jakim są Bieszczady, dostrzeż, ze oprócz nich istnieją również inne góry, inne, co wcale nie znaczy, że mniej piękne.

Moim skromnym zdaniem dotyczy to również "tatromaniaków", poza Tatrami też istnieją inne góry.

B.

· 

No to jeszcze może nie leśne, ale przyrodnicze.
www.waterfalls-world.com to zestaw wodospadów świata. Wada to brak zdjęć i map (przynajmniej ja ich nie mogłem znaleźć).
www.cetacea.org świetna angielska strona o wszelkich waleniach, od morświna przez wala Layarda po płetwala błękitnego.
www.cetaceen.de niemiecki odpowiednik powyższej, nieco mniej treści, ale za to znacznie lepsza pod względem ilustracyjnym.
www.metsa.fi świetna strona o parkach narodowych Finlandii.
www.internat.naturvardsverket.se identyczna o PN Szwecji.
www.whc.unesco.org jest tam lista światowego dziedzictwa kultury. Wiele miejsc, zwłaszcza w Afryce i Ameryce to parki narodowe i inne ciekawe przyrodniczo miejsca
www.unesco.org/mab/ tu są miejsca na liście rezerwatów biosfery UNESCO.

skrót taki sam
Do końca 2008 roku minister środowiska zaakceptować powiększenie obszaru ochrony ścisłej w Biebrzańskim Parku Narodowym, które to popierała m.in. Państwowa Rada Ochrony Przyrody - poinformował wicedyrektor parku Andrzej Grygoruk.
BPN chroni najcenniejsze w Europie obszary bagienne, a ochroną ścisłą w tym parku są objęte tereny leśne na powierzchni blisko 4,5 tys. hektarów. Od nowego roku ma to być 7,2 tys. hektarów.
Biebrzański Park Narodowy myśli również o uzyskaniu tytułu Rezerwatu Biosfery UNESCO. Pod koniec listopada odbywać się będą spotkanie w ramach V Biebrzańskiego Forum Samorządowego, które mają mieć charakter informacyjny i inicjować dyskusję na ten temat.
Według opracowanej wstępnie koncepcji, rezerwatem biosfery ma być nie tylko BPN w całości, ale także cała jego otulina oraz strefa chronionego krajobrazu na łącznej powierzchni ok. 120 tys. hektarów.
Biebrzański Park Narodowy, jako największy polski park narodowy, powstał 15 lat temu, by chronić cenne przyrodniczo na skalę europejską i światową obszary bagienne i naturalne ekosystemy.
Więcej o parku na www.biebrza.org.pl

Na sobotni, rozsłoneczniony poranek takaż radosna fotka :D przedstawiająca na pierwszym planie Jezioro Mikołajskie. Na lewo końcówka promenady wioski żeglarskiej, zaś centralnie Rezerwat Jezioro Łuknajno. Pod egidą UNESCO trwa tu program " Człowiek i Biosfera ". Na jeziorze gniazduje około 2000 łabędzi niemych :shock:

http://www.breyt.republika.pl/luknajnobig.jpg :wink:

Miłej soboty :lol:

· 

Chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami z pobytu na Lanzarote - wyspie archipelagu kanaryjskiego. Byłem tam z rodzinką na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku. Pogoda idealna na "zimowy" wypad: w dzień 24 st. w nocy ok. 18 st, chociaż podobno zbyt mocno wiało jak na tę porę roku. Wyspa zupełnie niedoceniona, chyba najsłabiej znana ze wszystkich wysp kanaryjskich, plaże do wyboru i koloru, spokój, wspaniałe wino, mało jak na ten kierunek turystów, no i te niesamowite krajobrazy wulkaniczne ... Polaków bardzo mało, za to dużo Niemców, a o Rosjanach nikt nie słyszał Wg mnie perfekcyjne miejsce do odpoczynku dla rodzin z dziećmi, chociaż nie tylko - jest co robić, gdzie pojechać i czym je zająć, chociaż mojej małej starczył piasek, łopatka i ocean cieplejszy od Bałtyku latem Osoby szukające spokoju, ciszy i wytchnienia od głośnych wakacyjnych kurortów znajdą tu idealne miejsce. Wyspa wpisana na listę rezerwatu biosfery UNESCO, dzięki czemu "inwestorzy" mają małe szanse na popsucie tej pięknej wyspy np. nie można na niej budować żadnych molochów hotelowych (jakieś kilka lat temu hiszpański SN nakazał rozbiórkę kilku kilkuset miejscowych kombinatów i wyrok ten wyegzekwowano ...). Tyle w telegraficznym skrócie. Wrzucam kilka zdjęć na linku poniżej:
http://picasaweb.google.p...COGItf-ox77kcA#

1
E chłopy, tu mamy pogaduszki o Puszczy Białowieskiej, a nie Zakopcu.
A skoro o Puszczy to chyba warto poinformować, że Biuro Międzynarodowej Rady Koordynacyjnej UNESCO-MAB zaaprobowało powiększenie rezerwatu biosfery na cały obszar polskiej częci Puszczy. Do tej pory, po naszej stronie granicy, rezerwatem był tylko park narodowy.

Edward ma racje.Nie ma drog to i nie ma samochodow.Docelowo moge sobie setki tysiecy zeglazy na polskim wybrzerzu smialo wyobrazic.Szwecja to dobry przyklad tak jak nasze swojskie Mazury.
Do tego zagospodarowac i udroznic dla mieczowek przybrzezne jeziora jak Wicko , Gardno czy Lebsko i mamy riwiere jak sie patrzy.

Wicko nie będzie dostępne dopóki będzie istniał poligon, a Gardno i Łebsko będą dostępne w bardzo ograniczonym wymiarze bo są na nich rezerwaty ścisłe Słowińskiego Parku Narodowego, który jest światowym rezerwatem biosfery wpisanym na listę UNESCO, a pozatym to są stosunkowo płytkie jeziora i stale się wypłycają.

Uzupełniając

Program "Człowiek i Biosfera" (The Man and the Biosphere) utworzono w 1970 roku na konferencji generalnej UNESCO, od 72 roku wprowadzono go w życie. Park Tatrzański jest w nim od 1992 roku.

I jeszcze cytata z certyfikatu Biura Programu Człowiek i Biosfera:

"Rezerwat Biosfery Tatry uznano za część międzynarodowej sieci rezerwatów biosfery. Ta sieć fragmentów najważniejszych w świecie typów ekosystemów jest przeznaczona do ochrony przyrody i badań naukowych w służbie człowieka. Jest to teren porównawczy w stosunku do którego określać się będzie wpływ człowieka na jego środowisko naturalne."

Pozdrowionka , E.

Dla ścisłości - Rezerwatów Biosfery mamy 9, a są to:

1. Babiogórski PN od 1977r.

2. Białowieski PN od 1977r.

3. Bieszczadzki PN od 1992r.

4. Kampinoski PN od 2000r.

5. Karkonoski PN od 1992r.

6. Poleski PN od 2002r.

7. Tatrzański PN od 1992r.

8. Słowiński PN od 1977r.

9. Jezioro Łuknajno od 1977r.

http://www.unesco.org/mab/brlistEur.htm#TOP

Chyba niestety niewiele da się już zrobić w tej sprawie. Podobno to i tak jest kompromis jaki udało sie wywalczyć przyrodnikom. Jeżeli można ogołocić z wiekowych świerków Park Narodowy i Rezerwat Biosfery UNESCO, jeżeli można wybudować n-ty już wyciąg w Parku Narodowym Mała Fatra (tym razem na Poludniowy Gruń), to czymże jest zabicie 35 niedźwiedzi?!

Może najwyższy czas przestać kontrolować przyrodę dla dobra człowieka, a zacząć kontrolować człowieka dla dobra przyrody? W przeciwnym wypadku jedyne dzikie zwierzęta jakie będzie można zaobserwować w naturze, to będą pseudokibice podczas meczu!

BIOLOGIA - EKOLOGIA. Ewolucjonizm - audiobook - Mp3 - POBIERZ!

Dowiesz się o problemach dotyczących ekologii i ochrony środowiska oraz formach ochrony przyrody w Polsce. Usłyszysz o wszystkich 23 Parkach Narodowych, ich powierzchni, dacie założenia oraz o tym, który z nich należy do rezerwatu biosfery UNESCO. Ponadto, przedstawimy zagadnienia związane z organizmami genetycznie modyfikowanymi, które popularnie nazywane są GMO. Usłyszysz o zdrowiu oraz chorobach i czynnikach je wywołujących. Poznasz kwestie związane z ewolucjonizmem, założeniami teorii Darwina – Wallace’a, a obecnie uzupełnionej o osiągnięcia genetyki i innych dziedzin biologii – syntetycznej teorii ewolucji i dowodach na jej istnienie.

Autor: Jadwiga Wołowska, Renata Biernacka
Data wydania: 01.03.2007
Język publikacji: polski
Długość nagrania: ok. 80 min
Wydawca: Marekas Management - Katarzyna Michalczyk
ISSN: 978-83-60913-24-6



Umknęło mi przy okazji poprzedniego postu:

Panowie W i K, a w 2004 roku jak głosowaliście? Za czy przeciw wejściu do Unii?

Bo nie wiem czy kojarzycie ale, obszar Kasprowego to Park Narodowy, Rezerwat Biosfery Unesco i obszar Natura 2000. Ta ostatnia forma ochrony pojawiła się u nas z okazji wejścia do UE - i to, że obszary objęte tą formą powinny być odpowiednio traktowane nie jest wymysłem, jak wy to nazywacie "pseudoekologów" (a tak na marginesie to kim jest dla was ekolog? może są tylko ci pseudo? a może to wy jesteście ci eko, skoro ci co walczą o dobro przyrody są pseudo? wester jakich kartek używasz w swoich xero punktach? z recyklingu?) tylko wynikiem tego, że jesteśmy krajem członkowskim. Więc jeżeli postawiliście krzyżyk przy okienku [tak] to to też wasza zasługa. Więc miejcie teraz pretensje do siebie, a nie do tych, którzy dążą do tego, żeby polskie prawo ochrony przyrody było egzekwowane.

Nie wiem też dlaczego tak osobiście potraktowaliście mojego posta dotyczącego apelu - to była czysta informacja, nikogo do niczego nie namawiałam - a już w szczególności was. To musi być strasznie przytłaczające uczucie tak wszystko od razu brac do siebie

A tak z perspektywy początkującej narciarki - na Kasprowym w sezonie zimowym i tak jest już tłum, dwukrotne (sic!) zwiększenie przepustowości kolejki z calą pewnością poprawi tę sytuację i komfort jazdy

Tu: http://enrin.grida.no/bio...ine/prt/res.htm
masz wykaz parków narodowych, rezerwatów biosfery i rezerwatów natury po angieslku
A tu: http://www.unesco.org/mab/BRs/EurBRlist.shtml
wykaz rezerwatów biosfery w Europie

Myślę, że ekolodzy i pseudoekolodzy na każdej górze znajdą choć jedną "rzecz", która według nich mogłaby uniemożliwić budowe ośrodka narciarskiego. W innym poście ktoś napisał, że po co budować u nas, jak u sąsiadów, czy w Alpach jest tego sporo...

Oczywiście, że znajdą.
A poważnie. W Bieszczadach wyciąg narciarski miał powstać w Międzynarodowym Rezerwacie Biosfery "Karpaty Wsch" stworzonym pod egidą UNESCO. Drugi, który zwalczałam ze wszystkich sił w rezerwacie przyrody "Nad Jeziorem Myczkowieckim" koło Soliny. Nikt z ekologów nie protestował, gdy budowano Lesko-Ski w Weremieniu, wyciągi w Karlikowie, w Puławach. Poprostu tereny te nie miały znamion obszarów cennych przyrodniczo. Większość ekologów także nie zaprotestuje, gdy zostanie zrealizowana duża inwestycja w Lisznej koło Sanoka. Tym bardziej, że to ma być kompleks wypoczynkowy.
Konfliktowa sytuacja była także w Przemyślu. Teren cenny przyrodniczo, o walorach historycznych ale po naniesieniu poprawek ratujących kwiatuszki i motylki przez inwestora i wdrożenie tychże zmian w życie ekolodzy i narciarze nie narzekają. Można uprawiać białe szaleństwo nie niszcząc przyrody.
Nie znam dokładnie sprawy związanej z ta inwestycją więc nie mogę zając jednoznacznego stanowiska. Ufam jednak bardziej ekologom niż inwestorom.

Szanowni Państwo!

Dyrekcja Karkonoskiego Parku Narodowego (Jelenia Góra) oraz Správa Krkonoąského národního parku (Vrchlabí) organizują w dniach 21.09.2009 – 23.09.2009 siódmą międzynarodową konferencję Geoekologiczne Problemy Karkonoszy. Konferencja odbędzie w Centrum Rehabilitacji Rolników KRUS w Szklarskiej Porębie (www.crrkrus.pl).

„Geoekologiczne Problemy Karkonoszy" to cykliczna konferencja naukowa organizowana przez Karkonoski Park Narodowy i Krkonoąský národní park. Konferencja odbywa się co trzy lata i prezentowane są na niej najnowsze wyniki badań naukowych dotyczących Karkonoszy oraz sąsiednich pasm Sudetów. Jest ona jednocześnie doskonałą platformą wymiany informacji pomiędzy pracownikami naukowymi prowadzącymi badania naukowe po polskiej i czeskiej stronie Karkonoszy oraz dla pracowników obu parków narodowych, zajmujących się zagadnieniami ochrony przyrody.

Cykl konferencji naukowych "Geoekologiczne Problemy Karkonoszy" został zapoczątkowany w 1991 roku przez Karkonoski Park Narodowy, a bodźcem do podjęcia tej inicjatywy było utworzenie w Karkonoszach Bilateralnego Rezerwatu Biosfery UNESCO. Od 1997 roku organizowane są one przemiennie przez czeską i polską stronę. W 2009 roku konferencja wpisuje się również w obchody 50-lecia Karkonoskiego Parku Narodowego.

Szczegółowe informacje oraz karta zgłoszenia znajdują się w 1. komunikacie, który jest załącznikiem do tej wiadomości.

Zapraszam do udziału w konferencji!

W imieniu Komiteteu Organizacyjnego,

Roksana Knapik

Erm... To ja też spróbuję. Może póĄniej dorobi się resztę...

"Ukraina planuje zbudować [tu techniczne okrelenie, napiszę "na chłopski rozum"] kanał nawigacyjny o głębokim korycie "Dunaj - Morze Czarne". Ukraińskie Ministerstwo Transportu nalega na przeforsowanie wariantu który przebiega przez Estuarium Bystroye delty Dunaju, które jest zlokalizowane na terenie szczególnie chronionego obszaru Rezerwatu Biosfery Dunaju."

Dalej jest generalnie o tym, że ten obszar jest częci? jakiego rezerwatu z listy UNESCO i według ukraińskiego prawa takie działania na tych terenach s? zakazane. Jednakże ostatnio wyszło na jaw, że wspomniane wyżej Ministerstwo chce przeforsować wył?czenie Estuarium z rezerwatu biosfery.
Holendrzy odmówili przeprowadzenia prac, więc ukraińskie władze zwróciły się do Niemców, a ci zwęszyli wielk? kasę i już wysłali swojego przedstawiciela żeby dopracować szczegóły. Statki podobno też już wysłali, a prace miały się zacz?ć (uwaga!) w połowie maja.

No to chyba się trochę spóĄnilimy

Tyle do pierwszych kresek ( --------- ). Poniżej jest list protestacyjny. Jeszcze poniżej jest apel do takich ludzi jak my, z podaniem co cennego może zostać bezpowrotnie zniszczone i gdzie kierować protesty (niemiecka ambasada na Ukrainie i inne, podane adresy). Pod adresami jest treć listu, który można wysłać do ambasadora. Pod ostatnimi kreskami jest informacja, że można wysłać faks do prezydenta Kuczmy i link gdzie uzyskać więcej informacji.

-----------
Ufff. A jednak udało się strecić wszystko...
W zwi?zku z powyższym, czy kto ma jakie informacje jak sytuacja wygl?da OBECNIE?

Wielki dla Ciebie Kessy za streszczenie tłumaczenia na polski
Delta Dunaju ma status ?wiatowego Rezerwatu Biosfery, u nas rezerwatami Biosfery s?: Babiogórski Park Narodowy, Białowieski Park Narodowy, Jezioro Łuknajno, Słowiński Park Narodowy, Kampinoski Park Narodowy i 3 transgraniczne obszary: Polesie Zachodnie( Poleski Park Narodowy i Szacki Park Narodowy na Ukranie), Karkonosze( z Polskim i Czeskim Karkonoskim Parkiem Narodowym), Tatry( z Polskim i Słowackim Tatrzańskim Parkiem Narodowym) oraz Karpaty Zachodnie( od nas Bieszczadzki Park Narodowy i 2 parki krajobrazowe: Doliny Sanu i Ciniańsko-Wetliński + park narodowy z Ukrainy i ze Słowacji).
Dla zainteresowanych Delt? Dunaju:
http://www2.unesco.org/ma...UKR+01&mode=all

1
Moze byc i Lukajno

Duże jest to jezioro??

Jezioro Łuknajno - rez. faunistyczny, pow. 709,97 ha; chroni jedn? z największych ostoi łabędzia niemego w Polsce. Od wiosny do jesieni stale przebywa tu kilkaset łabędzi (do 2500). Można tu obserwować ponad 175 gatunków ptaków, z których 95 gniazduje. W 1977 r. zostało uznane przez UNESCO za rezerwat biosfery (MaB), a w 1978 r. wpisano jezioro na listę międzynarodowych rezerwatów Konwencji RAMSAR.


| Pierwsze, co przychodzi do glowy - rezerwat Askania Nowa w obwodzie
| Chersonskim... Byc moze ciekawszym bylo by wjechac na Krym przez
| "Arabatsku strilku" wzdluz morza Azowskiego...

Mo?esz poda? jakies adresy www ewentualnie fotki? W?asnie ta wschodnia UA
intryguje nas, bo na wjazd do Rosji mamy ma?e szanse. Co dokladnie skacze po
tym rezerwacie czego nie do?wiadczymy w Polsce i co jest ta Arabatsku
stri?ka- czy to jakas mierzeja? Je?eli to ta na pó?nocnym wschodzie Krymu to
raczej rowerem odpada. Dziekuje za pomoc.


ASKANIA NOWA, rezerwat na Ukrainie, w obw. chersońskim; pow. ponad 11
tys. ha; utworzony 1921 (z prywatnego rezerwatu Czapla, zał. 1874) w
celu ochrony pierwotnego stepu kostrzewowo-ostnicowego (jedynego
zachowanego w Europie); aklimatyzowane m.in.: koń Przewalskiego,
antylopy, bizon, zebra, struś afr.; instytut nauk. prowadzący prace
nad udomowieniem i aklimatyzacją różnych gat. dzikich zwierząt,
krzyżowaniem ich między sobą i ze zwierzętami domowymi; 1984 uznany
przez UNESCO za rezerwat biosfery.
(PWN)

pare slowek mozna przeczytac tutaj...
http://6plus.interklasa.pl/szesc/strony/str5647.htm
http://sk.vlasenko.net/askania-nova/index.html

Generalnie to jest jedyna mozliwosc zobaczyc jak wyglada(lo) prawdziwe
"Dzikie pole"...

Aha no i chyba jest sens zahaczyc o to:
http://sk.vlasenko.net/kamennaya_mogila/index.html
Miejsce to jest znane przede wszystkim dzieki napisom na kamieniach
zrobionym baaaaaaaaaardzo dawno temu...

To wszystko lezy przed Krymem... Jestem pewien, ze w obwodzie
Kijowskim i Poltawskim tez bedza miejsca warte zwiedzania...

W obwodzie Dniepropietrowskim raczej nic ciekawego...


http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3595793.html

Rozpoczęła się przebudowa kolejki na Kasprowym Wierchu
kuba
2006-09-04, ostatnia aktualizacja 2006-09-04 22:07
W poniedziałek zaczęły się prace przy przebudowie kolejki linowej w Tatrach.
Nowe wagoniki dotrą na Kasprowy Wierch najwcześniej w przyszłym roku, o ile
inwestycji nie wstrzyma Komisja Europejska.
Kolejka na Kasprowy
W poniedziałek robotnicy wyszli w góry z prawomocnym pozwoleniem na budowę
nowej kolejki.

- Ale pozwolenie dostaliśmy pięć miesięcy później niż planowaliśmy, więc w
tym roku niewiele zrobimy - ocenia Paweł Murzyn, wicedyrektor Polskich Kolei
Linowych. - Zima w Tatry przychodzi szybko, a wtedy nie da się prowadzić
prac. Dlatego otwarcie nowej kolejki planujemy na 2007 rok.

Od wczoraj robotnicy przygotowują fundamenty pod nowe podpory dla przyszłej
kolejki. Koszt całej inwestycji ma przekroczyć 10 mln euro. Za te pieniądze
PKL zamierzają wymienić system napędowy i nośny kolejki, podpory i wagoniki.
W efekcie dwukrotnie zwiększy się przepustowość kolejki - ze 180 do 360 osób
na godzinę.

Inwestycja niepokoi ekologów, którzy zwracają uwagę, że ten zakątek Tatr to
bardzo cenny przyrodniczo teren, na którym znajduje się ścisły rezerwat,
Światowy Rezerwat Biosfery UNESCO, a także chroniony unijnym prawem obszar
sieci "Natura 2000." Dlatego polskie organizacje ekologiczne złożyły już w
tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej.

- Wykorzystamy wszystkie możliwości prawne, aby nie dopuścić do tej
inwestycji - deklaruje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich
Istot. - W Brukseli czeka na rozpatrzenie nasza skarga. Komisja ma się nią
zająć na przełomie września i października.

Ekolodzy nie wykluczają też organizowania protestów na placu budowy. Mają w
tym doświadczenie. W lipcu 2002 r., przykuwając się do podpór i lin kolejki
na Kasprowy Wierch, unieruchomili ją na kilka godzin. Przebudowie kolejki
sprzeciwia się także około 100 profesorów polskich uczelni. Wysłali w tej
sprawie list do ministra środowiska. Ich zdaniem zwiększenie przepustowości
kolejki linowej na Kasprowy Wierch doprowadzi do dewastacji przyrody na
terenie objętym ścisłą ochroną.


Kolejka na Kasprowy z naruszeniem prawa
(...)
Zdaniem ekologów
zmodernizowana kolejka na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zagrozi
unikatowej przyrodzie objętej unijną siecią Natura 2000 i światowemu
rezerwatowi biosfery UNESCO. Ekolodzy skargę na decyzję ministra środowiska
skierowali też do Komisji Europejskiej, która wszczęła śledztwo w tej
sprawie.


A w jakiż to sposób ta kolejka będzie szkodzić środowisku?  Przecież ma mieć
napęd elektryczny, więc nie będzie emitowała spalin. Hałas też będzie
minimalny, bo wagoniki mają być podwieszane na linach. Żadne zwierzę nie
zostanie też rozjechane przez kolejkę.

A my nie zgodzimy się
na budowę większej kolejki, która spowodowałaby powiększenie infrastruktury
narciarskiej na terenie parku narodowego - zapowiada Radosław Ślusarczyk z
ekologicznego stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.


No i co panu ta infrastruktura przeszkadza? Jaką powierzchnię gór ona zajmie?

To może pójdźmy dalej i w ogóle zamknijmy całkowicie Tatry przed ludzką stonką
rozdeptującą góry.

A tak poza tym, to jeśli chcesz pan się wykazać, to zapraszam do nas do
Lublina. Mamy tu w Zemborzycach zanieczyszczony zalew, w głównej mierze dzięki
okolicznym mieszkancom wylewającym tam ścieki. I nasze władze od lat nie
potrafią sobie z nimi poradzić, pomimo tego że problem jest od lat doskonale

wieczorem lub w nocy wzdłuż brzegów i poszukać szlauchów ze ściekami. Można to
nagrać kamerą, udokumentować. Naprawdę tutaj Pańskie zaangażowanie w ochronę
przyrody bardzo nam się przyda.


Czy Dyplom Rady Europy to to samo co MaB?


Międzynarodowy Program "Człowiek i Biosfera" (Man and Biosphere - MAB), zapoczątkowany został przez UNESCO w 1971 roku. Celem programu jest kreowanie zrównoważonych relacji między ludźmi i biosferą, zaś metodą realizacji tego zamierzenia jest tworzenie międzynarodowej Sieci Rezerwatów Biosfery. Skupia ona obecnie 529 takich obiektów w 105 krajach świata. Rezerwaty mają na celu ochronę różnorodności biologicznej i poprawę zdolności obserwowania zmian ekologicznych w obszarze całej planety. Służą także pobudzaniu społecznej świadomości powiązań istniejących pomiędzy różnorodnością ekologiczną i kulturową.


Dyplom ten przyznaje od 1965 roku Komitet Ministrów na wniosek Komitetu Rady Europy ds. Działalności na Rzecz Zachowania Różnorodności Biologicznej i Krajobrazowej. Jest on przyznawany parkom krajobrazowym, rezerwatom lub naturalnym siedliskom o znaczeniu międzynarodowym, które odpowiadają pewnym kryteriom ochrony dziedzictwa przyrody. Pod uwagę brane są ich wartości naukowe, kulturowe i rekreacyjne.
Nagrodzony region korzysta z pomocy finansowej Rady Europy przez okres pięciu lat. Po bardzo skrupulatnej ocenie na miejscu przez specjalistów, pomoc ta może być przedłużona na okres kolejnych pięciu lat.


Jak widzisz, to nie jest to samo, choc to samo, tyle, że przyznawane przez inne instytucje.

Czy wygooglać, czy UNESCO to to samo, co Rada Europy?

Lucyna, na miłość boską, Bieszczady nie sa pępkiem świata, nie mają monopolu na piękno, czy unikatowy charakter.

PS. Tyś chyba w poprzednim wcieleniu była....kurna, zapomniałem - jak się nazywa taki substytut rycerza, co to jego zdaniem było podjeżdżanie do szeregu armii, by ich wkurwić i sprowokować do pogoni?

"Przyrodniczą perłę Podlaskiego i Polski - rezerwat biosfery w Białowieskim Parku Narodowym - zalewały w piątek ścieki z pobliskiej Białowieży.
Ścieki tryskały przez cały dzień z kolektora przy ulicy Paczoskiego. Szerokim strumieniem płynęły przez drogę i wpadały do Narewki. Ta kilkaset metrów dalej wpływa do rezerwatu ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego - jedynego w Polsce przyrodniczego obszaru dziedzictwa wpisanego na listę UNESCO. Rezerwat przyrody istnieje tu nieprzerwanie od ponad 80 lat. Wcześniej ten las chronili carowie i królowie.
- Myślałem że mnie trafi szlag kiedy to zobaczyłem. Nie zezwalamy na pływanie Narewką w rezerwacie kajakami nawet naukowcom. A tu przez czyjeś niedbalstwo przez sam środek absolutnego unikatu płyną, za przeproszeniem, gówna - oburza się Janusz Korbel, członek rady naukowej parku.
Cieknącemu kolektorowi zrobił zdjęcia i razem z opisem sytuacji wysłał do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku.
- Ponieważ takie przypadki zdarzają się w Białowieży od lat, sprawą być może powinna zająć się prokuratura. Liczymy, że Inspektorat podejmie odpowiednie działania, by przypadki zrzucania ścieków do obszaru Światowego Dziedzictwa Ludzkości nigdy więcej nie miały miejsca - napisał w nim.
Od siebie dodaje:
- U nas na wszystko są pieniądze, tylko nie na ochronę przyrody. Za kilka dni w Białowieży odbędą się obchody święta Kupały. Poleją się hektolitry piwa, ogłuszająca muzyka i fajerwerki przez całą noc będą zakłócać spokój w rezerwacie. I na to pieniądze są. A na porządną kanalizację miejscowości, która żyje z Puszczy, nie ma..."
http://miasta.gazeta.pl/b..._Narodowym.html

odp na pyt 7:
-Światowe Rezerwaty Biosfery
- Lista obiektów konwencji RAMSAR
- Lista światowego Dziedzictwa UNESCO
- Obszary chronione regionu Morza Bałtyckiego

są to międzynarodowe formy ochrony przyrody, ktore zostały ustanowione przez te konwencje

Na Kasprowym Wierchu mają być wprowadzone limity dla turystów

Najwyżej 50 minut spędzi latem na kopule Kasprowego Wierchu turysta, który wjedzie na szczyt kolejką - takie ograniczenia planuje wprowadzić dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Budowa nowej kolejki na Kasprowy ma ruszyć jeszcze w tym miesiącu. Będzie ona mogła wwozić dwa razy więcej turystów: zamiast 180 - 360 osób na godzinę. To niepokoi ekologów, zwłaszcza że Polskie Koleje Liniowe chcą budować bez sporządzania raportu oddziaływania inwestycji na środowisko.

- Dobrze przynajmniej, że inwestor zgodził się, by nie zwiększać przepustowości latem. Po rozbudowie w wakacje ciągle będzie mogło tam wjeżdżać najwyżej 180 osób w ciągu godziny - mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. Uważa jednak, że trzeba bardziej zadbać o ten teren. To tu znajduje się ścisły rezerwat przyrody, Światowy Rezerwat Biosfery wpisany na listę UNESCO, żyje tu jedna z najliczniejszych kolonii świstaków. Stąd pomysł na limity czasowe.

- Turysta mógłby przebywać na kopule Kasprowego najwyżej 50 minut. Potem powinien wrócić kolejką na dół albo udać się pieszo dalej w Tatry. Właśnie zastanawiamy się, w jaki sposób egzekwować wprowadzenie limitu.

Osoba, która będzie chciała przejechać się kolejką, w dolnej stacji w Zakopanem będzie wykupywała bilet na jazdę tam i z powrotem na konkretne godziny. Ci, którzy z Kasprowego wybierają się na wycieczkę dalej w Tatry, wykupią bilet tylko na przejazd w górę. Jeśli wrócą na Kasprowy, kupią bilet na przejazd w dół.

Takie obostrzenia nie będą dotyczyły zimą narciarzy. Ich sezon na Kasprowy jednak się skróci. A tegoroczny długi majowy weekend był najpewniej ostatnim, podczas którego można było poszusować z Kasprowego. - Ustaliliśmy z PKL, że po przebudowie kolejki sezon narciarski będzie trwał do końca kwietnia. Bardzo nam na tym zależało, bo początek maja to okres, w którym tatrzańska przyroda budzi się do życia - informuje dyrektor TPN.


Źródło

Czyżby w ten sposób TPN bronił się przed tym, że zgodził się na modernizację kolejki bez sporządzenia raportu OOŚ

To nie logo TPN.

Znak ten oznacza, że dany obiekt jest wpisany na Światową Listę Rezerwatów Biosfery (Lista UNESCO). W sumie w Polce mamy 9 takich obiektów.

http://www.mos.gov.pl/kzpn/

Kolejka na Kasprowy z naruszeniem prawa

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że Ministerstwo Środowiska wydało z naruszeniem prawa pozwolenie na budowę nowej kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Ekolodzy domagają się wstrzymania prac na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Sąd badał skargę organizacji ekologicznych, które nie zostały dopuszczone przez Ministerstwo Środowiska do postępowania administracyjnego w sprawie budowy nowej, większej kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Zdaniem ekologów zmodernizowana kolejka na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zagrozi unikatowej przyrodzie objętej unijną siecią Natura 2000 i światowemu rezerwatowi biosfery UNESCO. Ekolodzy skargę na decyzję ministra środowiska skierowali też do Komisji Europejskiej, która wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Mimo to Polskie Koleje Linowe na początku maja ogłosiły zakończenie funkcjonowania 71-letniej kolejki na Kasprowy Wierch i rozpoczęły budowę dwa razy większej.

- Postawiliśmy już pierwsze podpory pod nową kolejkę i nie zamierzamy wstrzymywać prac - mówi Paweł Murzyn, wicedyrektor PKL. - Wyrok sądu administracyjnego dotyczy Ministerstwa Środowiska, a nie naszej firmy. Nas obowiązuje ważne pozwolenie na budowę, którego póki co nikt nie zakwestionował. Budowa w Tatrach będzie więc kontynuowana.

Ekolodzy zamierzają jednak domagać się wstrzymania prac na Kasprowym Wierchu.

- Jeśli PKL będą kontynuowały roboty, to tylko sobie zaszkodzą, bo firmę może czekać nakaz rozbiórki nowej kolejki. Zgodnie z wyrokiem sądu uchylenie decyzji ministra środowiska jest tylko kwestią czasu. Ministerstwo będzie musiało wydać nową zgodę na modernizację kolejki na Kasprowy, tym razem z uwzględnieniem stanowiska organizacji ekologicznych. A my nie zgodzimy się na budowę większej kolejki, która spowodowałaby powiększenie infrastruktury narciarskiej na terenie parku narodowego - zapowiada Radosław Ślusarczyk z ekologicznego stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Kraków

Który obszar Niziny Podlaskiej Wpisany jest na listę UNESCO - światowych rezerwatów biosfery. Podać jego nazwę i napisać jaki unikatowy krajobraz jest tu chroniony. Proszę o pomoc. Pilne!!! Z góry wielkie dzięki.

Rozlewiska rzeki Biebrzy wpisane są na listę UNESCO-Światowych Rezerwatów Biosfery.

Rozpoczęła się przebudowa kolejki na Kasprowym Wierchu

kuba 2006-09-05

W poniedziałek zaczęły się prace przy przebudowie kolejki linowej w Tatrach. Nowe wagoniki dotrą na Kasprowy Wierch najwcześniej w przyszłym roku, o ile inwestycji nie wstrzyma Komisja Europejska.

- Ale pozwolenie dostaliśmy pięć miesięcy później niż planowaliśmy, więc w tym roku niewiele zrobimy - ocenia Paweł Murzyn, wicedyrektor Polskich Kolei Linowych. - Zima w Tatry przychodzi szybko, a wtedy nie da się prowadzić prac. Dlatego otwarcie nowej kolejki planujemy na 2007 rok.

Od wczoraj robotnicy przygotowują fundamenty pod nowe podpory dla przyszłej kolejki. Koszt całej inwestycji ma przekroczyć 10 mln euro. Za te pieniądze PKL zamierzają wymienić system napędowy i nośny kolejki, podpory i wagoniki. W efekcie dwukrotnie zwiększy się przepustowość kolejki - ze 180 do 360 osób na godzinę.

Inwestycja niepokoi ekologów, którzy zwracają uwagę, że ten zakątek Tatr to bardzo cenny przyrodniczo teren, na którym znajduje się ścisły rezerwat, Światowy Rezerwat Biosfery UNESCO, a także chroniony unijnym prawem obszar sieci "Natura 2000." Dlatego polskie organizacje ekologiczne złożyły już w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej.

- Wykorzystamy wszystkie możliwości prawne, aby nie dopuścić do tej inwestycji - deklaruje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. - W Brukseli czeka na rozpatrzenie nasza skarga. Komisja ma się nią zająć na przełomie września i października.

Ekolodzy nie wykluczają też organizowania protestów na placu budowy. Mają w tym doświadczenie. W lipcu 2002 r., przykuwając się do podpór i lin kolejki na Kasprowy Wierch, unieruchomili ją na kilka godzin. Przebudowie kolejki sprzeciwia się także około 100 profesorów polskich uczelni. Wysłali w tej sprawie list do ministra środowiska. Ich zdaniem zwiększenie przepustowości kolejki linowej na Kasprowy Wierch doprowadzi do dewastacji przyrody na terenie objętym ścisłą ochroną.


źródło

[b]Ochrona przyrody[/b], działalność mająca na celu zachowanie, restytuowanie i zapewnienie trwałości użytkowania tworów i zasobów przyrody żywej i nieożywionej, podejmowana ze względów nauk., gosp., społ., kult., estet., zdrowotnych i in. W Polsce ochronę przyrody wprowadzili: Bolesław I Chrobry, Władysław II Jagiełło i Zygmunt III Waza - w stosunku do bobra, sokoła, łabędzia, tura, żubra, cisów i starych dębów; zapoczątkowanie nowoczesnej ochrony przyrody w XIX w. wiąże się ze skutkami nie przemyślanej, często rabunkowej działalności człowieka, powodującej wylesienie znacznych obszarów i erozję gleb, zmiany bilansu wodnego i zanieczyszczanie środowiska życia, niszczenie krajobrazów, gradacje szkodników i in.; we współcz. świecie ogromny rozwój przemysłu, powstawanie olbrzymich aglomeracji miejskich, chemizacja w rolnictwie itp. - są przyczyną głębokich przemian w środowisku przyr., które mogą się stać groźne dla bytu człowieka; toteż ochrona przyrody jest jednym z podstawowych problemów w nowocz. świecie; objęła wszystkie elementy środowiska i różne formy działalności człowieka, obecnie określane mianem ochrony środowiska przyrodniczego. Ochrona przyrody jest realizowana przez tworzenie pomników przyrody, rezerwatów przyrody, parków narodowych, parków krajobrazowych, ustanawianie ochrony gatunkowej, obecnie również przez zapewnienie racjonalnego użytkowania zasobów przyrody, ochronę wód, powietrza i gleby, właściwe kształtowanie krajobrazu i zagospodarowanie przestrzenne. Najcenniejsze obiekty są wpisane na Świat. Listę Rezerwatów Biosfery, Listę Świat. Dziedzictwa Kult. i Przyr. UNESCO, do Czerwonej Księgi ginących i zagrożonych gat. roślin i zwierząt. Ochrona przyrody korzysta z wyników badań biol., ekol., fitosocjol., geol., geogr. i in.; obecnie naukę o ochronie przyrody wyodrębnia się często p.n. sozologia.
Zorganizowany rozwój ochrony przyrody nastąpił w XX w.; w wielu państwach tworzono odpowiednie podstawy prawne i placówki nauk.; 1928 powstało Międzynar. Biuro Ochrony Przyrody, którego działalność przejęła 1948 Międzynar. Unia Ochrony Przyrody i Jej Zasobów. Zob. też Polska. Warunki naturalne (Ochrona przyrody i środowiska), ochrona krajobrazu.

Biologia, Encyklopedia multimedialna, Wyd. PWN, 1999

Polacy nie czekają na pomoc z zagranicy . Pozwolę sobie zacytować tu cały artykuł, zamieszczony na stronie Stowarzyszenia "Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot":

Informacja prasowa
Bystra, 20.12.2006 r.

Oficjalne plany na przestepstwo

W dniu 27 października br. Rada Gminy Zawoja podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy uwzględniającej wyznaczenie obszarów pod budowę tras narciarskich, wyciągów, kolei linowych, skoczni i ośrodka sportowego zlokalizowanych w większości na terenach prawnie chronionych, takich jak Park Narodowy, rezerwat biosfery i przyrody, ostoja Natura 2000. Krajowe i wspólnotowe prawo jednoznacznie zakazuje realizacji takich inwestycji na terenach wybitnie cennych przyrodniczo, gmina jednak świadomie podejmuje kroki z nim sprzeczne! Jak wskazują przykłady nielegalnej modernizacji kolei na Kasprowy Wierch, czy zabudowy Doliny Rospudy nieprzestrzeganie wspólnotowego prawa ochrony przyrody swój finał znaleźć może nawet w Parlamencie Europejskim i Komisji Europejskiej.

Przedsięwzięcia narciarskie wkroczą w Babiogórski Park Narodowy, będący Rezerwatem Biosfery UNESCO i rezerwat na Policy, obydwa dodatkowo chronione na mocy wspólnotowego prawa w formie ostoi Natura 2000. Spowodują bezpowrotną degradację przyrody na Skawinie, Suchej Górze, Policy, Malikowej, Szczycie Na Półkach, Hali Śmietanowej, Kowalowej, Grzbiecie Paluchówka i Małej Babiej Górze.

Międzynarodowe prawo chroni unikatową przyrodę tego obszaru, a gmina zrzeka się tego wyjątkowego w skali świata bogactwa naturalnego i kulturowego. Przyjmując prawo zobowiązaliśmy się do opieki nad przyrodą, a za cenę zniszczenia szeregu cennych siedlisk przyrodniczych i zmniejszenia powierzchni ostoi gatunków zwierząt chronionych oraz zagrożonych wyginięciem, planuję się realizację kolejnego ośrodka sportowego. Swe siedliska stracić mogą takie organizmy roślinne jak tojad mocny morawski, tocja karpacka i zwierzęce: darniówka tatrzańska, sichrawa karpacka, biegacz urozmaicony, kumak górski, traszka karpackai grzebieniasta, płochacz halny, sóweczka, cietrzew, dzięcioł białogrzbiety, jarząbek, ryś, niedźwiedź, wilk.

Gmina Zawoja dążąc do realizacji takich pomysłów:
- nie stosuje się do podstawowych założeń zrównoważonego rozwoju;
- łamie krajowe oraz wspólnotowe prawo ochrony przyrody;
- powoduje bezpowrotną degradację unikalnej w skali świata babiogórskiej przyrody, która odpowiednio chroniona jest podstawą dla długodystansowego i stabilnego rozwoju turystycznego.

- "To właśnie celem uniknięcia niekorzystnych zmian środowiska powołano krajowe i międzynarodowe prawo ochrony przyrody, które ma na celu zachować dla nas i przyszłych pokoleń piękno i harmonię przyrody" - podsumowuje Radosław Ślusarczyk ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Wiele organizacji społecznych i ekologicznych sprzeciwia się zarówno takim planom, jak i oficjalnemu łamaniu prawa, dlatego PnrWI wraz ze Stowarzyszeniem dla Natury "Wilk" złożyły oficjalne wnioski i swe stanowiska w sprawie, wnosząc o odrzucenie pomysłów zagospodarowania w kierunku rozbudowy infrastruktury narciarstwa zjazdowego, tak cennych przyrodniczo i chronionych obszarów.

Załącznik: mapa sytuacyjna. (poniżej)

Osoba kontaktowa:
Radosław Ślusarczyk, Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
ul. Jasna 17, 43-360 Bystra k./Bielska Białej
e-mail: suchy@pracownia.org.pl
tel./fax: 033-8171468, tel.: 033-8183153; tel. kom.: 660-538329; 606-950329
e-mail: biuro@pracownia.org.pl
http://www.pracownia.org.pl



Ciekawe jak to wszystko się zakończy...

Przy okazji: na tej stronie znajdziecie więcej interesujących akcji Stowarzyszenia...

W miejscu, gdzie rozgrywa się akcja powieści Daniela Defoe odkryto skarb wartości dziesięciu miliardów dolarów



W roku 1754 żeglarz hiszpański Juan Fernandez nazwał tę wysepkę Mas a Tierra, ale w 1966 roku zmieniono jej nazwę na Wyspę Robinsona

Małą wysepkę w archipelagu Juan Fernandez, 700 kilometrów od wybrzeża chilijskiego i od portu Valparaiso (archipelag należy do Chile), ogarnęła prawdziwa gorączka złota, gdy naukowcy chilijscy ogłosili, że przy wykorzystaniu robota-wykrywacza metali znaleziony został skarb.

Legendarny skarb piraci gromadzili w ciągu XVII i XVIII wieku. Oprócz monet oraz wyrobów ze złota i srebra ma on zawierać także niezwykłe precjoza - na przykład dwa pierścienie papieskie czy diament o nazwie Róża Wiatrów. Zdaniem operatorów obsługujących robota - odkryty skarb waży wiele ton(!). Na tej podstawie oszacowano jego wartość na niewiarygodną sumę dziesięciu miliardów dolarów.

Wiadomość o odnalezieniu skarbu rozpaliła wyobraźnię 600 mieszkańców archipelagu Juan Fernandez, którego powierzchnia wynosi w sumie 147 kilometrów kwadratowych; jego mieszkańcy utrzymują się z połowów langust.

Archipelag znajduje się pod ochroną - jako park narodowy i światowy rezerwat biosfery ustanowiony przez UNESCO. Z powodu takiego statusu archipelagu na razie nie wiadomo, gdzie dokładnie znajduje się skarb. Fernando Uribe Echeverria, rzecznik firmy prowadzącej poszukiwania, poinformował jedynie, że chodzi o północno-zachodnią część wyspy. Firma poszukiwawcza Wagner nie informuje dokładnie o miejscu, ponieważ na razie nie uzyskała zezwolenia władz państwowych na wydobycie znaleziska.

Opowieści o skarbie na tej wysepce wkładano dotychczas między bajki. Rzeczywistym tytułem wyspy do sławy było to, że właśnie na niej Daniel Defoe umieścił akcję słynnej powieści o rozbitku Robinsonie Crusoe, który na bezludnym skrawku lądu spędził samotnie (a potem z tubylcem Piętaszkiem) 24 lata.

Naprawdę inspiracją do napisania powieści stała się autentyczna przygoda Aleksandra Selkirka, syna szewca z hrabstwa Fife we wschodniej Szkocji. W 1703 roku Selkirk zaciągnął się na wyprawę Williama Dampiera, pirata, którego admiralicja brytyjska, w uznaniu zasług w łupieniu Hiszpanów i Portugalczyków, oraz w uznaniu jego sztuki żeglarskiej, zamiast na szubienicę wysłała na wyprawę badawczą na tak zwane morza południowe - do wybrzeży Nowej Gwinei; po kłótni z kapitanem jednego ze statków - Thomasem Stradlingiem - Selkirk w 1704 roku na własną prośbę został wysadzony na bezludnej wyspie jedynie ze strzelbą i amunicją; pozostawał na niej przez cztery lata i cztery miesiące, do 1709 roku - zabrał go stamtąd piracki żaglowiec pod dowództwem Woodsa Robertsa. Roberts opisał to zdarzenie w dzienniku podróży zatytułowanym "Wędrówka morska dookoła świata", wydanym w roku 1712. Powieść o Robinsonie ukazała się w 1719.

W roku 1754 żeglarz hiszpański Juan Fernandez (od jego nazwiska nazwano archipelag) nazwał tę wysepkę Mas a Tierra, ale w 1966 zmieniono jej nazwę na Wyspę Robinsona.

Piraci niewątpliwie przybijali do wysepki - czego najlepszym dowodem są dzieje Selkirka. Legenda głosi, że gromadzili na niej swoje łupy zdobyte na Oceanie Spokojnym. Wiadomo, że ogromny skarb przywiózł tu w roku 1715 Hiszpan Juan Esteban Ubilla. Jednak Anglik Cornelius Webb przeniósł go w niewiadome miejsce i od tamtej pory, czyli od pierwszej połowy XVIII wieku, nikt nie natrafił na zgromadzone bogactwa.

( Krzysztof Kowalski, www.rzeczpospolita.pl )



Region lubelski, położony między Wisłą i Bugiem, przy wschodniej granicy Unii Europejskiej, oferuje turystom z zachodu kontynentu nieznane obrazy i klimaty kresowej egzotyki Polesia, Pobuża, Roztocza...


Zamość - Rynek (fot. Globtroter)

Już samo Roztocze, słoneczna kraina, gdzie lato trwa ponad 100 dni, jest znakomitym kierunkiem pieszych czy rowerowych wędrówek. Pozwalają na to tysiące kilometrów znakowanych szlaków turystycznych oraz ścieżek przyrodniczych, niejednokrotnie prowadzących przez chronione obszary o najwyższych walorach przyrodniczych. Region lubelski, trzeci pod względem wielkości w kraju, ma na swoim terenie dwa parki narodowe, 17 parków krajobrazowych, 83 rezerwaty i ponad 1,5 tys. pomników przyrody (ok. 23 proc. powierzchni województwa ma status obszarów chronionych). Poleski Park Narodowy, obejmujący najrozleglejsze w kraju - obok biebrzańskich - bagna i torfowiska, wchodzi w skład Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Polesie Zachodnie, natomiast Roztoczański Park Narodowy, z cennymi borami jodłowo-bukowymi typu karpackiego, będzie niebawem częścią Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Roztocze.


Koniki polskie (fot. Globtroter)

Lubelszczyzna oferuje aktywnym turystom bardzo zróżnicowane pod względem geograficznym, przyrodniczym i kulturowym miejsca i klimaty. Najbardziej znanymi turystycznymi wizytówkami są: Kazimierz Dolny, Lublin, Zamość, Kozłówka. Kazimierz – nadwiślańskie miasteczko, ukochane przez artystów i turystów, odwiedza corocznie nawet 1,5 mln gości. Lublin – stolica regionu, miejsce podpisania w 1569 r. Unii Polski i Litwy, znany ośrodek akademicki z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II, z którym ksiądz profesor Karol Wojtyła związany był przez blisko ćwierć wieku. Zamość – idealne miasto renesansu i niezdobyta twierdza, zabytek Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Kozłówka – jedna z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich w Polsce, zaskakuje nie tylko bogatymi wnętrzami pałacu Zamoyskich, ale także jedyną w kraju Galerią Sztuki Socrealizmu.


Kazimierz Dolny (fot. Globtroter)

Miłośnicy wypraw w nieznane znajdą w regionie lubelskim miejsca typowe dla polskich kresów, gdzie w jednej wsi, jednym miasteczku kościół sąsiaduje z cerkwią czy synagogą (np. Włodawa, Szczebrzeszyn, Wojsławice), a bywa (jak w przygranicznym Hrebennem), że parafialna świątynia służy zarówno katolikom obrządku łacińskiego, jak i wschodniego.

Lubelskie to również nie spotykane gdzie indziej w Europie: kredowe podziemia w Chełmie; najgęstsza sieć lessowych wąwozów na Płaskowyżu Nałęczowskim; serie małych wodospadów, zwanych szumami na rzekach Roztocza; ostoje najrzadszych ptaków w Małopolskim Przełomie Wisły, czy wreszcie jeden z największych zwartych zespołów leśnych – Lasy Janowskie i Puszcza Solska.

Odkryj Region Lubelski! Zapraszamy!
www.turystyka.lubelskie.pl
www.szlakirowerowe.lubelskie.pl

Ostatni kurs na Kasprowy Wierch

Na niedzielę zapowiedziano ostatni kurs wysłużonej tatrzańskiej kolejki linowej, dzień później ma się rozpocząć przebudowa maszynerii. Czy tak się stanie? Przed rokiem podobna zapowiedź spowodowała protesty ekologów i zaskarżenie inwestycji do Komisji Europejskiej.

6 maja 2007 r. ma przejść do historii kolejnictwa. Tego dnia, po 71 latach ciężkiej pracy - najdłuższej w Europie - w trudnych górskich warunkach, przedwojenna kolejka powinna wywieźć ostatnich pasażerów na Kasprowy Wierch. Jednak kierownictwo Polskich Kolei Linowych, które administruje maszynerią, nie organizuje z tego powodu wielkiej fety. Inżynierowie zdają sobie sprawę, że tak naprawdę nic nie jest przesądzone w sprawie najbardziej znanej w naszym kraju kolejki.



Miała stanąć przed rokiem

Ostatni kurs zabytkowej kolejki szefostwo PKL zapowiedziało już przed rokiem. I wysłużone wagoniki faktycznie stanęły, ale zaledwie na kilka tygodni. Zimą, pełne narciarzy, znów ruszyły, bo prace nad przebudową kolejki wstrzymał protest ekologów, którzy wnieśli skargę w tej sprawie do Komisji Europejskiej. PKL, nie chcąc ponosić strat, wznowiły kursowanie zabytkowej maszynerii. Dlatego w tym roku ostatni kurs starej kolejki ma się odbyć bez zbytniego rozgłosu. Tak na wszelki wypadek. Zwłaszcza że ekolodzy nie dają za wygraną i już zapowiedzieli, że od 7 maja będą kontynuować protest. Na razie nikt nie wie, czy to znów oznacza wstrzymanie przebudowy i być może ponowne włączenie wysłużonej kolejki.

Obie strony konfliktu są pewne swego. Przynajmniej takie sprawiają wrażenie.

- Mam nadzieję, że Komisja Europejska nie dopuści do robót w górach, które złamią unijne prawo - mówi Radosław Ślusarczyk z ekologicznej organizacji Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

Jednak PKL odliczają już ostatnie godziny do rozpoczęcia budowy. - Początek prac wyznaczyliśmy na 7 maja i nie zamierzamy zmieniać tego terminu. Nie wierzę, by Komisja Europejska zakazała nam prowadzenia inwestycji. Pozwolenie na budowę uzyskaliśmy zgodnie z polskim prawem - wyjaśnia Andrzej Laszczyk, dyrektor PKL. - Zmienimy podpory i wagoniki kolejki na nowoczesne, takie jakie można spotkać w Alpach.

- Ta nowoczesność może bardzo zaszkodzić tatrzańskiej przyrodzie - obawia się Radosław Ślusarczyk. - Ekspansja biznesu narciarskiego na ten dziki zakątek naszego kraju przybiera niestety na sile.

[...]

Nowa kolejka na Boże Narodzenie

Kolejka na Kasprowy Wierch cieszy się do dzisiaj sporym powodzeniem wśród narciarzy. W sezonie trzeba odstać długie godziny w kolejce do kolejki, chyba że kupi się bilet uprawniający do wyjazdu na górę u dawno już zapomnianych w innych regionach kraju koników.

Dlatego na początku lat 90. Polskie Koleje Linowe zaczęły myśleć o modernizacji maszynerii, tak by mogło tam wyjechać jak najwięcej turystów. Modernizacja kolei linowej, kosztem 10 mln euro, oznaczać ma prawdziwy przewrót technologiczny. Nowy będzie napęd, nowe wagoniki i podpory. Pozostaną jedynie stacje, choć z nowymi peronami.

Przebudowana kolejka - jak zapewniają PKL - ma być nowoczesna, bezpieczna dla ludzi i środowiska naturalnego, komfortowa, cicha i szybka. Obecnie z Kuźnic na Kasprowy Wierch jedzie się około 20 minut. Plany zakładają, że już w tegoroczne Boże Narodzenie na taką podróż wystarczy 12 minut. Dzięki temu kolejka będzie mogła wywieźć zimą na Kasprowy Wierch dwa razy więcej narciarzy niż do tej pory. I to właśnie niepokoi ekologów, którzy obawiają się, że tłum ludzi zaszkodzi przyrodzie. Bo inwestycja planowana jest na terenie rezerwatu biosfery UNESCO i obszaru objętego unijną siecią Natura 2000.

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego zapewnia, że będzie miała baczenie na prace w górach. - Uważnie przyglądamy się inwestycji. Będziemy interweniować, jeśli podczas budowy PKL naruszą zasady ochrony przyrody - zapowiada Paweł Skawiński, dyrektor TPN.

Inwestycję będą też monitorować przyrodnicy z Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Jagiellońskiego.

- Na Boże Narodzenie pierwsze wagoniki nowej kolejki powinny wyjechać na Kasprowy Wierch - zaprasza Andrzej Laszczyk.

Jej otwarcie wstępnie zapowiedział już prezydent Lech Kaczyński.

gazeta.pl

"Moc Natury" - pod takim hasłem rok 2007 będzie obchodzony w najstarszym w Polsce parku narodowym - Białowieskim Parku Narodowym. 30 lat temu, 17 stycznia 1977 roku, park został włączony do prestiżowej sieci światowych rezerwatów biosfery UNESCO. Dwa lata później park wpisano także na Światową Listę Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. W 2007 roku przypada również 55. rocznica wypuszczenia na wolność pierwszej pary żubrów w ramach restytucji tego gatunku podjętej po wojnie przez naukowców.

Rocznice będą obchodzone na konferencjach naukowych, podczas spotkań edukacyjnych oraz na innych cyklicznych imprezach organizowanych przez park. Jak zaznacza dyrektor parku Józef Popiel, wszystkie one będą nawiązywać do dziedzictwa kulturowego Puszczy Białowieskiej.

Popiel podkreśla, że rok 2007 dla żubrów będzie rokiem bardzo dobrym. W tym roku ruszy bowiem program "Kraina Żubra", którego celem jest m.in. poprawa warunków życia tych zwierząt oraz łagodzenie konfliktów z człowiekiem w miejscach, gdzie żubry wyrządzają szkody rolnikom.

Program "Kraina żubra" miał być zainaugurowany w Zakładzie Badania Ssaków (ZBS) PAN w Białowieży w grudniu 2006 r., jednak inaugurację przełożono, z uwagi na konieczność sprawdzenia szczegółowych warunków w tej sprawie w Ministerstwie Środowiska. ZBS, który w ramach programu LIFE otrzymał na ten cel z UE dotację w wysokości 956 tys. euro, będzie wdrażał program z kilkoma partnerami.

"Liczebność stada żubrów w polskiej części Puszczy Białowieskiej przekroczyła czterysta sztuk" - ocenia Jerzy Dackiewicz, kierownik ośrodka hodowli żubrów w Białowieży. Podkreśla, że - jeżeli prognozy się sprawdzą - zostanie pobity kolejny rekord liczebności żubrów w tej puszczy. Dokładna liczba żubrów będzie znana po dorocznym liczeniu, które na razie opóźnia się z powodu braku śniegu. Zwierzęta liczone są przede wszystkim w kilkunastu miejscach ich stałego, zimowego dokarmiania, a ocena opiera się na tropach pozostawionych na śniegu.

Dackiewicz uważa, że w tym roku urodziło się ok. 50-60 młodych żubrów. Ponieważ stado jest zbyt duże w stosunku do obszaru, na których bytuje, Białowieski Park Narodowy zwrócił się do ministra środowiska o zgodę na odstrzał selekcyjny czterdziestu sztuk starych i chorych. Szuka też możliwości przekazania lub sprzedaży zwierząt do innych hodowli w kraju i za granicą.

Białowieski Park Narodowy i park narodowy "Bieławieżskaja Puszcza" po białoruskiej stronie puszczy porozumiały się już w sprawie organizacji obchodów 600-lecia objęcia puszczy przez królów pierwszymi formami ochrony. Jubileusz przypadnie na 2009 rok.

ŹRÓDŁO

Zakaz rozbudowy kolejki na Kasprowy Wierch

Bartłomiej Kuraś

Ministerstwo Środowiska nie zgodziło się na rozbudowę kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Polskie Koleje Linowe złożyły w resorcie odwołanie od tej decyzji.

Jan Szyszko, minister środowiska, podpisał decyzję w sprawie "warunków realizacji modernizacji kolei linowej Kuźnice-Kasprowy Wierch na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego". Zgodził się na modernizację, ale pod warunkiem że PKL nie zwiększą liczby turystów przewożonych kolejką ani latem, ani zimą. Tymczasem firma chce, by zimą mogło na szczyt wyjechać dwa razy więcej narciarzy niż do tej pory - 360 zamiast 180 (na godzinę).

Jak się dowiedziała "Gazeta", przeciwko planom PKL-u opowiedział się ministerialny Departament Ochrony Przyrody. Przyrodnicy zwrócili uwagę, że rejon Kasprowego Wierchu to bardzo cenny przyrodniczo teren, na którym znajduje się ścisły światowy rezerwat biosfery UNESCO, a także chroniony unijnym prawem obszar sieci Natura 2000. W związku z tym zaniepokojenie inwestycją na granicznym Kasprowym Wierchu wyraziło słowackie ministerstwo środowiska. Identyczne argumenty wysuwają polskie organizacje ekologiczne, które kwietniową zgodę burmistrza Zakopanego na rozbudowę - bez sporządzenia raportu o oddziaływaniu inwestycji na tatrzańskie środowisko - zaskarżyły do Komisji Europejskiej. Nieoficjalnie wiadomo też, że ministrowi nie spodobały się polityczne naciski zakopiańskich samorządowców na dyrekcję TPN, o których "Gazeta" pisała na początku maja.

Szefostwo Polskich Kolei Linowych jest zaskoczone stanowiskiem ministerstwa.

- Taka decyzja nas nie zadowala - przyznaje Paweł Murzyn, wicedyrektor PKL. - Zakładaliśmy, że zmodernizujemy kolejkę i jednocześnie zwiększymy liczbę narciarzy wyjeżdżających zimą na Kasprowy Wierch. Odwołaliśmy się od decyzji ministerstwa, mamy nadzieję że zmieni zdanie.

PKL nie rozpoczęły prac modernizacyjnych, za to w ostatni weekend wznowiły kursowanie starej kolejki, choć na początku maja maszyneria miała zostać rozebrana. Jak tłumaczy dyrektor Murzyn, uczyniono to, by nie ponieść strat.

Ze stanowiska Ministerstwa Środowiska zadowoleni są ekolodzy, niepokoją się jednak postawą dyrekcji Polskich Kolei Linowych. - PKL, mając zgodę ministerstwa na modernizację, mogłyby rozpocząć remont wysłużonej kolejki. Nie przyjęły jednak takiego rozwiązania. Widać motywem działania szefostwa PKL-u jest otrzymanie decyzji zgodnej z jego oczekiwaniami - uważa Radosław Ślusarczyk z ekologicznej koalicji Ratujmy Karpaty. - Tym samym PKL daje jasno do zrozumienia, że dla firmy nie są ważne bezcenna przyroda TPN i bezpieczeństwo przewożonych ludzi, lecz zysk finansowy, którym ma im zapewnić rozbudowana kolejka.


http://miasta.gazeta.pl/k...98,3383255.html

Po przejrzeniu strony „Obieżyświata” zauważyłam, że świat zaczyna się wszędzie, byleby było to poza granicami naszego uroczego kraju. Dlaczego??? Nie rozumiem. Dlatego postanowiłam otworzyć wątek, w którym (mam nadzieję) pozachwalamy to co nasze, a zaręczam, że jest co chwalić.
Często tak jest, że kasy nie staje na wojaże po świecie, albo cudem uda się wygospodarować parę dni urlopu (zupełnie niespodziewanego) i wtedy nie ma czasu na organizowanie dalekich i skomplikowanych podróży. Wtedy warto wiedzieć gdzie i po co jechać. Zapewne każdy z nas zna jakieś bliższe i dalsze okolice które są warte polecenia, do których chętnie wraca, które go w jakiś sposób zaskoczyły, oczarowały.
Z własnego doświadczenia staram się nie bazować na przewodnikach typu Polska na weekend, bo informacji w nich niewiele i są one bardzo schematyczne. Warto się więc podzielić własnymi doświadczeniami: co zwiedzić, gdzie spać, gdzie zjeść i za ile.
Na początek chciałabym polecić nasz uroczy Bałtyk. Wybrzeże znam chyba dobrze,ponieważ kiedyś przejechałam wraz ze swoją rodziną całe wybrzeże Bałtyku na rowerach (z 4 letnim wówczas dzieckiem, na cudacznie skonstruowanym rowerze, potrafiliśmy zrobić do 70km dziennie ). Odwiedziliśmy każdą dziurę i każdy kurort, więc mam pewną skalę porównawczą.
Z mojego punktu widzenia najpiękniejszy i najspokojniejszy jest chyba odcinek między Łebą a Rowami (czyli Słowiński Park Narodowy) i dalej aż do Ustki. Zaręczam, że pobyt nad morzem nie musi oznaczać „opiekania się” na zatłoczonej plaży. Tam plaże są puste, nieco dzikie. Spacery taką wyludnioną plażą zarówno w skwarny dzień, jak i w niepogodę, to czysta rozkosz. No i te wysokie, przepiękne klify porośnięte buczyną.
A jeżeli znudzi nas widok morza, jeżeli zechcemy uciec od szumu fal, wówczas mamy do dyspozycji dobrze oznakowane szlaki turystyczne zarówno piesze, jak i rowerowe.
Będąc w tym regionie koniecznie trzeba odwiedzić skansen wsi Słowińców w Klukach (najlepiej zwiedzać w sobotę, bo wtedy skansen żyje: pieczony jest chleb, wydobywany torf, możemy spróbować żuru, albo posłuchać kaszubskich kapel). Kolejna całodniowa wycieczka, to ruchome wydmy koło Łeby, uznane przez UNESCO za Światowy Rezerwat Biosfery. Po drodze nie sposób ominąć latarni morskiej w Czołpinie.
Obowiązkowo należy wspiąć się na najwyższe wzniesienie w okolicy – Rowokół, na którym znajduje się wieża widokowa, z której z kolei roztacza się rewelacyjny widok na cały Park.
Jeżeli znudzi was turystyka sensy stricto i zatęsknicie za „dzikim szaleństwem”, to znajdziecie go pod dostatkiem w Ustce, Rowach lub Łebie. Można również pojechać do odległego ok. 50 km Darłówka i poszaleć w nowowybudowanym akwaparku.
Rozpisałam się okrutnie, ale to dopiero początek, atrakcji jest tam mnóstwo trzeba tylko chcieć zejść z kocyka na plaży i otworzyć oczy i uszy na to co oferuje nam ten region.

Jeszcze raz zachęcam do dzielenia się informacjami o tym co warto zobaczyć za przysłowiową miedzą, świat jest piękny, ale u nas też jest cudownie

Wprowadzenie

Na Konferencji Generalnej UNESCO w 1970 r. powolujacej do zycia program MAB (Man and Biosphere) po raz pierwszy zostala sformulowana potrzeba "dostepnosci niezakloconych terenow naturalnych dla badan naukowych, a takze terenow, na ktorych naukowcy dzialajacy w Programie beda kontrolowac stopien ich przeksztalcen. Wazne jest zatem, aby kazde z panstw-czlonkow wyznaczylo w swoich granicach Rezerwaty Biosfery zawierajace na swym obszarze ekosystemy reprezentatywne dla glownych biomow lub z innych wzgledow wazne dla tego kraju. Rezerwaty te mialyby sluzyc przede wszystkim jako centra badan i - tam, gdzie to bedzie potrzebne - monitoringu oraz innych obserwacji, do ktorych wzywa Program MAB" (UNESCO 1970).

Projekt ten posrod 14 innych tematow MAB przedstawiony byl jako projekt 8. Zreferujemy tu pierwotna koncepcje Rezerwatow Biosfery UNESCO tak, jak przedstawil ja Battisse (1982).

Wstepnie wymieniono nastepujace zadania Rezerwatow Biosfery:

1. Zachowac - do wykorzystania obecnie i w przyszlosci - roznorodnosc zespolow roslin i zwierzat w ekosystemach naturalnych i polnaturalnych oraz chronic genetyczna roznorodnosc gatunkow, od ktorej zalezy ich ciagla ewolucja.

2. Zapewnic tereny do dlugoterminowych badan ekologicznych i srodowiskowych.

3. Stworzyc obszary ciaglego ksztalcenia i szkolenia.

Glowne cechy charakterystyczne, ktorym powinny odpowiadac Rezerwaty Biosfery, zostaly okreslone szczegolowiej na kolejnych zebraniach MAB:

1. Rezerwaty Biosfery sa to chronione tereny ladowe, nadbrzezne i wodne, stanowiace siec polaczona miedzynarodowym zrozumieniem celow, standardow i wymiana informacji naukowej.

2. Siec RB zawiera przyklady ekosystemow reprezentujacych biomy swiata.

3. Kazdy RB winien zawierac:

a) reprezentatywne przyklady naturalnych biomow tego terenu,

b) unikalne (rzadkie) zespoly roslin i zwierzat lub tereny szczegolnie cenne ze wzgledow przyrodniczych,

c) przyklady harmonijnego krajobrazu utworzonego przez tradycyjny sposob uzytkowania ziemi lub

d) przyklady ekosystemow zmodyfikowanych lub zdegradowanych, ktore moga byc rekultywowane i przywrocone do stanu zblizonego do naturalnego.

4. Kazdy RB powinien byc dostatecznie duzy, aby mogl stac sie niezalezna jednostka, odpowiednia do prowadzenia badan i uzytkowania terenu bez konfliktow.

5. Rezerwaty Biosfery winny zapewnic mozliwosc prowadzenia badan ekologicznych, ksztalcenia i szkolenia. Beda one mialy szczegolna wartosc jako punkty odniesienia lub standardy w przypadku dlugoterminowych zmian calej Biosfery.

6. RB musi miec zapewniona odpowiednia, dlugoterminowa ochrone prawna.

7. RB moga wspolistniec z innymi terenami chronionymi, takimi jak parki narodowe, sanktuaria, rezerwaty przyrody i inne.

Prawidlowo zorganizowany RB winien skladac sie z co najmniej dwoch czesci: strefy centralnej ("core zone"), oraz buforowej ("buffer zone"), czyli zabezpieczajacej. W wielu Rezerwatach Biosfery tworzy sie strefe trzecia, zwana buforowa II lub przejsciowa ("transition zone"). Jest to zgodne z idea lagodnego, stopniowego przechodzenia od terenow scisle chronionych do coraz intensywniej uzytkowanych. Strefa centralna podlega ochronie scislej, strefy buforowe moga byc w rozny sposob uzytkowane, np. turystycznie, do prowadzenia badan polaczonych z przeksztalceniem srodowiska, dla celow szkoleniowych, wreszcie w strefie przejsciowej akceptuje sie normalne, acz przyjazne dla srodowiska gospodarowanie spolecznosci lokalnych. W strefie centralnej winny znajdowac sie reprezentatywne przyklady ekosystemow naturalnych (lub minimalnie zmienionych), nalezacych do jednej z prowincji biogeograficznych; UNESCO-MAB posluguje sie klasyfikacja biogeograficzna i mapa opracowana przez wegierskiego przyrodnika Udvardy,ego, na ktorej wyrozniono 14 glownych biomow na swiecie.

W Polsce, cztery istniejace od lat 70-tych Rezerwaty Biosfery (Babia Gora, Bialowieza, Slowinski RB oraz Jezioro Luknajno) rozrzucone sa po obrzezach kraju. Kazdy z nich stanowi osobny przyklad ekosystemu lub krajobrazu nieporownywalny z innymi. Oczywiste jest, ze Rezerwaty te byly tworzone dla ochrony unikalnych, zagrozonych dobr przyrody, bez mysli o ewentualnej sieci monitoringu lub badan porownawczych.

W roku 1992 przybyly nam 3 nowe Miedzynarodowe Rezerwaty Biosfery: Tatrzanski (polsko-slowacki), Karkonoski (polsko-czeski) i Wschodnio-Karpacki (Bieszczady) (polsko-slowacko-ukrainski). W dalszym ciagu centrum Polski pozostaje puste.

Liczba i rozklad istniejacych obecnie Rezerwatow Biosfery nie pokrywa roznorodnosci ekosystemow w Polsce. Polski Narodowy Komitet MAB zamierza wystapic o utworzenie jeszcze trzech RB na obszarze kraju; zgodnie z wynikami dotychczasowych dyskusji w Komitecie bylyby to Bagna Biebrzanskie, Kampinoski Park Narodowy i Wigierski Park Narodowy. W ten sposob "paleta" naszych Rezerwatow zostalaby znacznie rozszerzona. Monitoring prowadzony w 10 takich Rezerwatach moglby stanowic jakas miare zmian srodowiska kraju: mozna by tez wprowadzac nasze Rezerwaty do roznych europejskich sieci specjalistycznych badan porownawczych.

Polski Narodowy Komitet MAB

no i znalazłem.

Mimo wyroku sądu stwierdzającego, że Ministerstwo Środowiska naruszyło prawo zgadzając się na budowę nowej kolejki na Kasprowy Wierch, resort nie zamierza wstrzymywać prac w Tatrach. Ekolodzy zapowiadają protesty

Decyzja zapadła bez pytania o opinię ekologów, więc sprawę trzeba rozpatrzyć jeszcze raz - uznał w połowie maja Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Sąd badał skargę organizacji ekologicznych, które nie zostały dopuszczone przez Ministerstwo Środowiska do postępowania administracyjnego w sprawie budowy nowej, większej kolejki linowej na Kasprowy Wierch.

Zdaniem ekologów, nowa kolejka na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zagrozi unikatowej przyrodzie objętej unijną siecią Natura 2000 i światowemu rezerwatowi biosfery UNESCO. Na początku maja Polskie Koleje Linowe zamknęły 71-letnią kolejkę na Kasprowy. Do tej pory była to najstarsza działająca kolejka w Europie, mogła wywozić 180 osób na godzinę. PKL rozpoczęły budowę nowej, dwa razy większej (ma wwozić na szczyt do 360 osób na godzinę). - Stawiamy podpory pod nową kolejkę i nie zamierzamy wstrzymywać prac - mówi Paweł Murzyn, wicedyrektor PKL. I tłumaczy: - Wyrok sądu administracyjnego dotyczy Ministerstwa Środowiska, a nie naszej firmy. Nas obowiązuje ważne pozwolenie na budowę wydane przez samorząd, którego póki co nikt nie zakwestionował. Budowa w Tatrach będzie więc kontynuowana. Ministerstwo Środowiska także nie zamierza przejmować się wyrokiem warszawskiego sądu.

- Prace w Tatrach muszą być prowadzone, bo stara kolejka zagraża bezpieczeństwu turystów - argumentuje Jan Szyszko, minister środowiska. - Oczywiście zgodnie z wyrokiem sądu rozpatrzę jeszcze raz decyzję dotyczącą Kasprowego Wierchu, ale będzie ona identyczna, jak poprzednia zezwalająca na budowę - dodaje.

Polskie Koleje Linowe mogą więc spokojnie kontynuować prace w górach.

- Nowa kolejka powinna być gotowa na Boże Narodzenie - zapowiada Andrzej Laszczyk, dyrektor PKL.

Ekolodzy nie dają jednak za wygraną.

- Nie jesteśmy przecież przeciwko bezpieczeństwu turystów w górach. Organizacje ekologiczne, naukowcy i przyrodnicy, w tym Państwowa Rada Ochrony Przyrody, nie sprzeciwiają się modernizacji wyeksploatowanej kolei - zapewnia Radosław Ślusarczyk, z ekologicznego stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. - Jednak minister przy podejmowaniu decyzji powinien przede wszystkim przestrzegać prawa i dbać o ochronę bezcennej przyrody tatrzańskiej, a nie zezwalać na budowę dwa razy większej kolejki pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa turystom. Przecież mniejsza kolejka może być równie bezpieczna, jak duża, a nie zaszkodzi tak bardzo przyrodzie, to znaczy nie będzie wielką pompą zasysającą setki turystów, którzy zaleją rezerwat - argumentuje.

Ekolodzy zapowiadają kolejne protesty przeciwko inwestycji w Tatrach. Nie wykluczają też zorganizowania blokady na samej budowie.

"kochany" minister Szyszko. dobrze, że to już przeszłość...

Alarm ekologów! Nowa kolejka szkodzi Tatrom*
źródło: Gazeta Krakowska - 2008/04/29
Na Kasprowy chcą wjechać tłumy turystów. Zdaniem ekologów, szkodzi to przyrodzie.Na Kasprowy wjechało 80 tysięcy więcej osób. Miłośnicy przyrody drżą o kozice i świstaki.

Ekolodzy biją na alarm i ostrzegają, że rosnąca liczba turystów dokona nieodwracalnych spustoszeń w tatrzańskiej przyrodzie.

Głównym winnym tego stanu rzeczy jest – ich zdaniem – zmodernizowana kolejka linowa na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.). Polskie Koleje Linowe odpierają zarzuty – najnowsze dane są jednak nieubłagane. Tylko od grudnia minionego roku do marca br. na popularny tatrzański szczyt wjechało prawie dwa razy tyle osób ile w poprzednim sezonie zimowym.

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego przedstawiła pierwsze podsumowania ruchu turystycznego na Kasprowym Wierchu po otwarciu odnowionej kolejki. Od grudnia ubiegłego roku zamiast 180 osób na godzinę wagoniki zabierają na Kasprowy aż 360 turystów.

– Od grudnia 2006 do marca 2007 r. stare wagoniki wwiozły 104 tys. 47 osób. W analogicznym okresie nowe – 182 tysiące 938 osób. To wzrost o 75,8 proc. – przyznaje Stanisław Czubernat, wicedyrektor TPN. Ekolodzy nie kryją oburzenia tym turystycznym przeludnieniem Tatr. Tym bardziej że od samego początku protestowali przeciwko zwiększeniu przepustowości kolejki na Kasprowy Wierch.

– To skandal. Teraz widać, że mieliśmy rację. 80 tys. ludzi więcej w rezerwacie biosfery UNESCO to klęska dla przyrody – przekonuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Mówi wprost, że turystów i narciarzy jest w tym rejonie gór po prostu za dużo. Według niego narciarze niszczą kosodrzewinę; szkodzą też świstakom i kozicom żyjącym w rejonie Kasprowego. –Narciarze jeżdżą niemal po głowach świstaków. Stres spowodowany obecnością ludzi wpływa na zmniejszenie populacji zwierząt – tłumaczy Ślusarczyk. Zauważa, że na początku procesu degradacji zagrożona populacja zwierząt jeszcze się jakoś broni, ale jeżeli nie wyeliminuje się czynnika stresującego, jakim jest kolejka PKL i rosnąca masa turystów, to dojdzie do momentu krytycznego, w którym liczba chronionych gatunków zacznie gwałtownie spadać.

Ekolog uważa, że negatywny wpływ na przyrodę w związku ze zwiększeniem przepustowości kolejki da o sobie poważnie znać dopiero za kilka lat.

Włodzimierz Janusik z Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego dodaje, że jest szansa, iż przyroda nie zostanie zniszczona, jeśli w wyższe partie gór nie będą wędrowali turyści amatorzy.

– Niech oni wybierają się raczej na wycieczkę do Morskiego Oka czy Doliny Kościeliskiej, gdzie większej szkody nie robią w przyrodzie, ale na Kasprowy nie powinni wjeżdżać! – radzi. Przyznaje, że nie chciałby, aby w naszych małych Tatrach było tak jak we włoskich Alpach, gdzie na każdy szczyt wjeżdża kolejka, a szczyty są po prostu rozdeptane.

– Zresztą tam już powoli likwiduje się takie kolejki, bo zrozumiano, że to prowadzi do całkowitego zniszczenia środowiska naturalnego dla wielu gatunków zwierząt – opowiada Janusik.

Dyrektor TPN Paweł Skawiński mówi, że nie demonizowałby aż tak bardzo podanych wyników frekwencji na Kasprowym, bo po jednym sezonie zimowym niewiele jeszcze można powiedzieć o tendencjach. Według niego, w tym roku mógł zadziałać efekt nowości.

– Z naszych obserwacji wynika, że większość, bo 60 proc. pasażerów kolejki, wwiezionych w ciągu tych czterech miesięcy, to turyści, którzy zaraz zjeżdżali z Kasprowego – wyjaśnia dyrektor TPN.

Narciarze stanowili 40 proc. z nich, a w ostatnim czasie tylko 10 proc. I większość poruszała się po dozwolonych szlakach.

Prezes Polskich Kolei Linowych Andrzej Laszczyk nie wierzy w przedstawione przez TPN dane i dziwi się, że na szczyt wjechało aż o 80 tys. więcej turystów. Nie rozumie też, w jaki sposób TPN dokonał swoich obliczeń turystów, którzy wjechali na szczyt Kasprowego. Podkreśla, że wszelkie ekspertyzy, które zostały wykonane przed modernizacją kolejki, dowiodły, iż przyroda nie jest zagrożona zwiększeniem przepustowości do 360 osób na godzinę.

Witamy ponownie
Korzystając z świątecznej dwudniowej przerwy i objechaliśmy Ring of Kerry - wg przewodnika, najbardziej popularną trasę wycieczkową. To mający 170 km Pierścień okrążający hrabstwo Kerry na zachodzie Irlandii. Dzikie krajobrazy, góry, jeziora, wijąca się wąskimi nitkami droga...zresztą zobaczcie sami...

Trasę rozpoczęliśmy się od Parku Narodowego Killarney, uznany za rezerwat biosfery UNESCO. Zajmuje ponad 10 tys. ha. Tu ogród botaniczny.




Muckross Hause, XIX w rezydencja w stylu elżbietańskim,


Turc Watterfall o wysokości 18 m


i najbardziej popularny wśród turystów Ross Castle


Na złażenie całego Parku potrzeba ze trzy dni, więc opuściliśmy Park w celu udania się na trasę Ringu. (A do Parku jeszcze powrócimy)

Trasa jest niezwykle widokowa, chciałoby się robić zdjęcia co pare metrów, ale zostały wyznaczone perełki z perełek, jak np. Lady's view, czy Przełęcz Moll's




Takie mieliśmy widoki przez cały dzień jazdy. Drugiego dnia, z Rong of Kerry zboczyliśmy na Ring of Skellig i trafiliśmy na wyspę Valencia, gdzie były takie klify (Fogher Cliff)


Jest taki wiatr??....




wstep na klify był płatny (4€ za samochód i po 1€ za osobe), ale stała tylko maszyna, coś jak na płatnej autostradzie tylko że bez bramek - stweirdziliśmy, że Irlandczycy to naprawde wesoły naród.

Na wyspie jest niewiele domów mieszkalnych, a jak już to albo For Sale, albo ruiny (może ludzi stamtąd po prostu wywiało). Znajdują się za to stacje badawcze (Skellig Experience), latarnia morska, albo ... takie cudeńka




Celtyckie krzyże - wtopione w irlandzki krajobraz


Wracając na trasę Ringu...postanowiliśmy wjechać w jego wnetrze... ring okrąża góry, a chcieliśmy je zobaczyć z bliska, mając nadzieję że chociaz na sekunde odsłoni się z chmur Carrantuohill - dach Irlandii. Nadzieja nasza próżna, ale zboczyć warto było.

polodowcowy krajobraz gór Macgillycuddy's Reeks










Niezwykle kręte i wąskie drogi wśród gór to marzenie Pszczoły, które się spełniło. Nie było nam do śmiechu, kiedy trzeba było się wymijać z innymi samochodami, no ale jakiś dreszczyk musi być.

Misiek też przeżył swoje


więc mianowałam go Miśkiem Bez Nazwy


Nasze wrażenie.... Ring of Kerry, to niewątpliwie najbardziej popularna trasa. Jest niezwykle widokowa, jednak warto spojrzeć nie tylko tam, gdzie proponuje przewodnik (natura + bar + "cepelia"). Jak zwykle zresztą - każdy odkrywa po swojemu .

Ewka dnia Pon 20:24, 24 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz

Zawoja chce kolejki na Babią Górę
Bartłomiej Kuraś
2007-01-12, ostatnia aktualizacja 2007-01-12 21:58
Władze gminy Zawoja planują przeciąć Babiogórski Park Narodowy najdłuższą w Polsce trasą narciarską i koleją linową. Będzie to równoznaczne ze zniszczeniem parku narodowego i światowego rezerwatu biosfery - alarmują przyrodnicy

"Na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego powinien powstać duży ośrodek narciarski z kolejką linową na Małą Babią Górę" - taki zapis w formie uchwały znalazł się w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Zawoja.

Jak na olimpiadę

Studium Zawoi wyznacza m.in. tereny po budowę tras narciarskich, kolei linowych i skoczni.

- Nasza miejscowość musi się rozwijać turystycznie. Mamy wspaniałe warunki do uprawiania narciarstwa i powinniśmy je wykorzystać - uważa Marek Listwan, wójt Zawoi. - W Polsce nie ma trasy, na której można by rozgrywać na światowym poziomie zawody w narciarskim biegu zjazdowym. Właśnie z tego powodu Zakopane nie dostało prawa do organizacji zimowej olimpiady.

Władze gminy posiłkują się ekspertyzą specjalistów od narciarstwa, która mówi, że stok o parametrach zbliżonych do alpejskich mógłby powstać właśnie w rejonie Babiej Góry. Byłby wystarczająco stromy i długi. Na razie jest to tylko pomysł. Gmina nie ma jeszcze dokładnego projektu poprowadzenia trasy narciarskiej i kolei linowych.

Jednak na plany władz Zawoi przyrodnicy już reagują oburzeniem.

- Jeśli radnym uda się zrealizować ich wizję rozwoju miejscowości, będzie to oznaczało likwidację Babiogórskiego Parku Narodowego, który zostałby przecięty kolejkami i trasą narciarską - przestrzega Janusz Fujak, wicedyrektor Parku. - Trudno sobie nawet wyobrazić ogrom zniszczeń, jakie zostałyby wyrządzone przyrodzie podczas budowy stacji narciarskiej z Zawoi na Małą Babią Górę. Pod topór poszłyby hektary lasu objętego ochroną przyrody, swój dom straciłoby wiele dzikich zwierząt. Dlatego zwróciliśmy się do władz gminy, by feralny zapis został usunięty. Jeśli nas nie posłuchają, będziemy interweniować w Ministerstwie Środowiska - zapowiada wicedyrektor Fujak.

Samorządowcy jednak nie zamierzają ustąpić.

- Musimy dbać o mieszkańców tego regionu, w których interesie leży rozwój Zawoi - utrzymuje wójt Listwan. - Dlatego nie zamierzam wykreślać zapisu o budowie stacji narciarskiej. Park ma swoje racje, my mamy swoje. Zobaczymy, które zwyciężą.

W obronie dzikiej przyrody

Sprawą zainteresowały się już organizacje ekologiczne.

- Krajowe i unijne prawo jednoznacznie zakazuje realizacji takich inwestycji na terenach wybitnie cennych przyrodniczo, a gmina świadomie podejmuje kroki w stronę złamania przepisów - uważa Radosław Ślusarczyk z ekologicznego stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. - Ostatnio głośno było o projekcie przecięcia autostradą doliny Rospudy, którym zajęły się Parlament i Komisja Europejska. Sprawa w Zawoi ma podobny charakter, w ostateczności więc też może znaleźć finał w Brukseli. Podejmiemy wszelkie kroki prawne, w Polsce i za granicą, by nie dopuścić do zabudowy masywu Babiej Góry - deklaruje Radosław Ślusarczyk.

Babiogórski Park Narodowy obejmuje północną stronę masywu Babiej Góry wraz z najwyższym szczytem Beskidu Wysokiego Diablakiem (1725 m n.p.m.) i pobliską Małą Babią Górą (1517 m n.p.m.). Powierzchnia parku wynosi 3392 ha, w tym 3198 ha lasów. Początki ochrony tego terenu sięgają okresu międzywojennego, kiedy uchwałą Walnego Zgromadzenia PAU utworzono w 1933 r. Rezerwat na Babiej Górze. Park powstał 30 października 1954 r. Od 1977 r. uznany jest przez UNESCO za jeden ze światowych rezerwatów biosfery. Do osobliwości należą okrzyn jeleni (będący symbolem parku) i rogownica alpejska - jest to jedyne miejsce ich występowania w Polsce. W reglu dolnym (700-1150 m n.p.m.) króluje buczyna karpacka. Jodły, buki i świerki osiągają tu 40 m wysokości i ponad 350 cm obwodu. W reglu górnym (1150-1360 m n.p.m.) dominują wysokie, smukłe i silnie ugałęzione świerki. Powyżej piętra regla górnego występuje zbiorowisko kosodrzewiny karpackiej z zaroślami jarzębiny i kępami ziołorośli. Fauna parku liczy m.in. około 120 gatunków ptaków (w tym uszatka, puszczyk uralski, puchacz, dzięcioł, płochacz halny i siwerniak). Występuje też wiele dzikich ssaków: jelenie, dziki, rysie, wilki i niedźwiedzie.

To trasa alpejska im się marzy
Dobrze, że rozdmuchali temat!

z "precla":

Od: magda 'dziabka' badowska - wyświetl profil
Data: Niedz. 25 Sty 2004 12:06
Jeszcze nie oceniono

pokaż opcje

Na wszelki wypadek wklejam cały link, coby nie zaginął w otchłaniach
dziab

Być może na szczyt Babiej Góry, by podziwiać wschód słońca, turyści będą
wjeżdżać "widokową" kolejką linową, a tam na specjalnie przygotowanym tarasie
czekać na poranek. Choć na razie wszystko jest bardziej w sferze intencji, to
na pewno w ramach wdrażanego programu dotyczącego rozwoju turystyki w sposób
rozsądny i zrównoważony w rezerwacie biosfery, pomysł ten nie zostanie
pominięty.

Zamiar takowy pojawił się już przed kilkoma laty w związku z przygotowywaniem
strategii rozwoju turystyki w gminie Lipnica Wielka. Już wówczas wykonano
koncepcję kolejki, stacji dolnej wraz z parametrami technicznymi oraz z
uwzględnieniem liczby osób, które mogłyby w przyszłości korzystać z obiektu.
Natomiast teraz jest wiadome, że ruch na Babiej Górze nie jest równomierny
biorąc pod uwagę zarówno pory roku, jak i poszczególne szlaki.

W miejscach szczególnie uczęszczanych dochodzi do największych strat w
przyrodzie na obszarze BPN - twierdzi Mariusz Murzyniak, wójt gminy Lipnica
Wielka, której obszar znajduje się w całości na terenie rezerwatu biosfery, a
katastry sięgają szczytu góry.

Propozycja owa pojawiła się i podczas niedawnych warsztatów prowadzonych przez
Babiogórski Park Narodowy wraz z Polskim Komitetem Narodowym UNESCO - MAB w
wielkolipnickiej gminie. W szkoleniu udział wzięli wówczas też samorządowcy,
przedstawiciele organizacji i biur turystycznych, stowarzyszeń, lasów
państwowych i straży granicznej. Były one wstępem do dużego projektu
amerykańskiego funduszu GEF (Global Enviroment Facity) opiewającego na milion
dolarów, którego celem jest promocja zrównoważonej turystyki w czterech
rezerwatach biosfery Europy Środkowej: Babia Góra w Polsce, Szumowa w
Czechach, Slovenski Kras na Słowacji i Aggeltek na Węgrzech. Ludność tych
terenów ma być zachęcana do inwestycji zrównoważonych, z których część
dochodów będzie przekazywana na ochronę przyrody.

W Lipnicy Wielkiej zastanawiano się nad rozwojem w przyszłości turystyki na
Orawie, ale w sposób rozsądny. Ostatecznie zadecydowano, iż warto wpisać do
wniosków końcowych wykonanie pomiaru ruchu turystycznego w kierunku szczytu
Babiej Góry. Tym sposobem uzyska się bowiem odpowiedź na pytanie, jakie efekty
ekologiczne można by uzyskać dla środowiska gdyby część turystów od razu
wywożono kolejką na sam szczyt. - To nie zamach na środowisko, a raczej z
naszego punktu widzenia siła napędowa do rozwoju naszej gminy - wyjaśniał wójt
Murzyniak. Koszty wykonania analizy będą mogły zostać pokryte w ramach
amerykańskiego projektu. Natomiast wnioski będą musiały być przekazane
partnerom projektu w pozostałych trzech krajach.

Drugim zagadnieniem, które będzie musiało zostać dokładnie przeanalizowane,
jest ewentualna odbudowa schroniska, dziś będącego już ruiną. Zdaniem
uczestników warsztatów mogłoby ono służyć nie tylko za schronienie turystom,
ale i parkowi. Można by w nim umieścić np. stację monitorującą obszar
rezerwatu. Natomiast znajdujący się obok schroniska naturalny taras widokowy
wykorzystać do oglądania panoramy i wschodu słońca.

Oczywiście na razie będą przeprowadzane jedynie badania natężenia ruchu i jego
wpływu na środowisko. Kiedy rozpocznie się ewentualna budowa kolejki i
schroniska, nie wiadomo. Na pewno inwestorem nie będzie jednak podbabiogórska
gmina, ale zarówno ona, jak i park mogłyby być inicjatorami przedsięwzięcia. -
W studium określającym kierunki rozwoju naszej gminy kolejka jest ujęta, jeśli
znajdzie się inwestor będzie można sporządzić szczegółowy plan
zagospodarowania terenu.

Wstępem do dalszej opowieści parę słów o organizacji samego Parku:

Park Nacional Torres del Paine, to rezerwat biosfery UNESCO, zajmuje powierzchnię 180 tys. ha.
Jest to jak na razie jeden z najdroższych Parków, w których do tej pory byłam - na wejściu skasowali nas na ok. 90zł w przeliczeniu na osobę.

W parku jest trochę szlaków turystycznych, ale wydaje mi się, że w sumie to nie ma zbyt dużej mozliwości ich wariantowania.
W zasadzie wędrowcy, którzy chcą zobaczyć większość atrakcji jakie oferuje Park mają do wyboru dwie możliwości:
- circle - trasa dłuższa /min tydzień/ okrążająca go dookoła
- W - trasa krótsza /tak na 4-5 dni/ wyglądająca jak W /doprowadzająca do najważniejszych atrakcji szlakami, po których potem trzeba wrócić - /nie lubię takiego wariantu gdy wraca się w 100% tą samą drogą, którą się przyszło ale ze względu na brak czasu nie mieliśmy szansy na przejście circle, więc wybraliśmy właśnie W//

Podgląd na organizację szalków w TDP na mapce poniżej:


Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od Guarderia Laguna Amarga, a pierwszą noc spędziliśmy na campingu tuż pod m-scem widokowy na Los Torres w Campamento Torres /początkowo był plan, ze będziemy szli tylko do Refiugio Chileno /ale okazało się, że ten camping jest płatny - w przeciwieństwie do położonego wyżej Torres, a ponieważ pod koniec podróży nasze budżety prawie już świeciły pustką jakoś dowlekliśmy się do tego darmowego campingu/.
Stamtąd właśnie reszta ekipy zrobiła poranny wypad na wschód słońca pod wieżami.

Na resztę dnia /już po śniadaniu i zwinięciu obozowiska/ planowane było zejście spod szczytu Los Torres i potem wędrówka wzdłuż Lago Nordenskjol w kierunku Doliny Francuskiej.
Żeby ograniczać koszty mieliśmy starać się dotrzeć do Campamento Italiano. Była to trasa długa i po porannej porażce nie do końca wierzyłam, że dotrę aż do celu /awaryjnie zakaładałam, że przenocujemy płatnym w Refiugio Los Guernos/. Jak się dużo później okazało, reszta ekipy też niezbyt wierzyła w to, że dam radę.

Wędrówka rozpoczęła się od zejścia niesamowitym lasem, w którym poprzedniego wieczoru wlokąc się już w ciemnościach z niepokojem wypatrywaliśmy /a przynajmniej ja na pewno/ świdrujących ślepi pumy..


Starałam się iść w miarę szybko /mając na uwadze dystans, który mieliśmy przed sobą/ ale niestety i tak odległość między nami a naszymi przyjaciółmi ciągle się zwiększała. Po pewnym czasie zupełnie już straciliśmy ich z oczu.

Gdy las się skończył okazało się, że dość mocno wieje i trochę pada - ale zdarzały się też momenty pełne słońca i widoki jak ten.


Potem dość niespodziewanie, bo po niecałej godzinie marszu od Refiugio De Chileno trafiliśmy na rozwidlenie szlaków, z których jeden prowadził do Refiugio Los Guernos /czas przejścia zgadzał się z tym z mapy ale szlak zaczynał się tak jakby trochę wyżej niż na mapie/. Utknęliśmy tam na troche niezdecydowani, bo nikt na nas tam nie czekał.
Trochę się wkurzyłam wtedy na naszych towarzyszy, bo logicznym wydawało mi się, że powinni na nas czekać na rozwidleniu szlakówek.

Doszłam jednak do wniosku, że muszę się już tak niemiłosiernie wlec, że nie wyrobili i poszli dalej założonym szlakiem wiedząc, że nie jestem sama.

Michał obstawiał wersję, że nie zauważyli szlaku i poszli cały czas na dół.
Ale mi to wydawało się zupełnie nieprawdopodobne.
W końcu stanęło na tym, że zdecydowaliśmy się dalej realizować założony plan i podążyliśmy w stronę Los Guernos i campingu Italiano licząc, że spotkamy sie wszyscy wieczorem w miejscu noclegu.

Jeszcze nie wiedzieliśmy, że tym samym wybieramy wariant, w którym nie spotkamy się z nimi już do końca naszego górskiego wypadu.

...

Jak donosi dzisiejsza (26.05.2006)"Rzeczpospolita":

Najstarsza biżuteria świata
Homo sapiens stał się człowiekiem w pełni świadomym dopiero 80 tys. lat temu - polski uczony natrafił w Tanzanii na ślad tego przełomu.Wśród kamiennych narzędzi i kości zjedzonych zwierząt archeolodzy natrafili na najstarszą na świecie biżuterię: paciorki ze skorup strusich jaj.

W słynnym rezerwacie przyrodniczym Serengeti w Tanzanii archeolodzy badają pozostałości, jakie ludzie z gatunku Homo sapiens pozostawili w okresie od 80 do 60 tys. lat temu. Ekspedycję zorganizował prof. John Bower w ramach Serengeti Genesis Fundation; jest on związany z Uniwersytetem Berkeley, współpracował ze słynnym paleontologiem Louisem Leakeyem, odkrywcą praczłowieka w wąwozie Olduvai w Tanzanii. Do ekspedycji Johna Bowera imienne zaproszenie otrzymał prof. Michał Kobusiewicz z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Poznaniu.
Niezwykłe miejsce
Stanowisko archeologiczne badane przez Amerykanów, Tanzańczyków (prof. Audax Mabulla oraz studenci z Uniwersytetu w Dar es-Salaam) i Polaka nosi nazwę Loyiangalami. Jest to nazwa rzeki, a nie miejscowości, ponieważ w rezerwacie nikt już nie mieszka. Żyjący niegdyś na tamtym terenie Masajowie zostali przesiedleni. Uczeni muszą sobie tam radzić, tak jak to robią uczestnicy safari - mieszkają w namiotach, zaopatrzenie przywożą ze sobą, sami gotują.

W porze suchej rzeka przestaje płynąć, ale w korycie pozostają oczka wodne, przy których gromadzi się zwierzyna. Tak było również w minionych 100 tys. lat. Korzystali z tego łowcy, obozowali w pobliżu w schroniskach skalnych, nad rzekę przychodzili polować. W miarę potrzeby, nad wodą, sporządzali także narzędzia. Ślady tych obozowisk bada teraz ekspedycja z udziałem Polaka. Jest to jedyna ekipa, jaka uzyskała pozwolenie rządu Tanzanii na prowadzenie wykopalisk w rezerwacie biosfery, który jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO (powierzchnia 14 763 km kw.).

Niezwykłe odkrycie
Archeolodzy odkopują na stanowisku Loyiangalami przedmioty, jakimi posługiwał się Homo sapiens 80 - 60 tys. lat temu. Są wśród nich ostrza oszczepów, skrobacze do usuwania resztek mięsa ze skór, przekłuwacze, ostre odłupki tnące jak noże, rozmaite odpady pozostałe po produkcji i naprawie narzędzi kamiennych. W tamtym rejonie nie występuje łupliwy krzemień, dlatego jako surowiec służył kwarcyt. Ale nie kamienny inwentarz jest najcenniejszym znaleziskiem. Prawdziwym hitem okazało się pięć niepozornych paciorków ze skorup strusich jaj. Są wielkości guzika od koszuli, z dwumilimetrową dziurką w środku. Paciorków takich odnaleziono już w Afryce bardzo wiele, w różnych regionach, ale są one młodsze o kilkadziesiąt tysięcy lat! - Odkopane w Loyiangalami stanowią materialny dowód tego - wyjaśnia prof. Michał Kobusiewicz - że około 80 tys. lat temu człowiek zaczął ozdabiać swoje ciało, po raz pierwszy w dziejach.

Tacy jak my
Wszystkie dotychczasowe znaleziska wskazują na to, że zarówno praludzie, jak i człowiek współczesny wywodzą się z Afryki. Około 200 tys. lat temu - na Czarnym Lądzie - pojawił się gatunek Homo sapiens. Jednak wielu antropologów wyraża wątpliwość co do tego, czy rzeczywiście dorównywał on od razu ludziom obecnie żyjącym na Ziemi. Wielu uczonych jest przekonanych, że początkowo było to podobieństwo antropologiczne, czyli fizyczne. Ludzie z gatunku Homo sapiens wprawdzie wyglądali już tak jak my, byli podobnie zbudowani, ale cechami mentalnymi jeszcze nam nie dorównywali. - Ci pierwsi Homo sapiens jeszcze nie byliby w stanie ukończyć uniwersytetu - wyjaśnia prof. Kobusiewicz. -Dopiero około 80 tys. lat temu coś się stało, w mózgu Homo sapiens doszło do zmian neurologicznych, od tego momentu człowiek zyskał samoświadomość, wiedział, że "ja to ja", nie gromada, nie wspólnota, ale odrębna istota.

Namacalnym dowodem takiego stanu umysłu są właśnie ozdoby. One wyróżniają człowieka spośród gromady. - Dlatego tych pięć niepozornych paciorków to jest wielkie odkrycie -powiedział prof. Kobusiewicz.

Drobiazgi
Stanowisko w Loyiangalami dostarcza również prozaicznych odkryć. Badacze odnaleźli już miejsce, z którego łowcy czerpali kamień do wyrobu narzędzi, jest to pokaźna żyła kwarcytu.

Każda łopata ziemi przesiewana jest przez sito. W ten sposób odnajdywane są, oprócz narzędzi, drobne muszelki, szczątki kostne, rybie ości. Archeozoolog dokona analizy tych drobiazgów.

KRZYSZTOF KOWALSKI

PAP, MD /2004-06-15 14:53:00

Miś odwiedza okolice schroniska na Markowych Szczawinach

Niedźwiedź brunatny regularnie pojawia się w pobliżu schroniska na Markowych Szczawinach w masywie Babiej Góry, najwyższej góry Beskidów - poinformował we wtorek przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego, Maciej Mażul. "W poniedziałek niedźwiedź +śledził+ pracownika Parku. Zbliżył się na odległość 2-3 metrów. Gdy mężczyzna zauważył zwierzę, przyspieszył, a niedźwiedź spokojnie odszedł w kierunku lasu" - powiedział Mażul.To już kolejny przypadek, gdy w okolicy schroniska na Markowych Szczawinach pojawił się niedźwiedź. Dwa tygodnie temu wieczorem kierowniczka schroniska widziała, jak przechadzał się po pobliskiej polanie.Na początku maja pracownik Parku Marcin Trybała zauważył niedźwiedzia, który wędrował Górnym Płajem w kierunku Małej Babiej Góry. Szedł ścieżką wydeptaną przez turystów unikając leżącego na niej śniegu. Ślady jego tylnych łap pozostawionych w błocie miały około 20 cm.Turyści, którzy napotkają niedźwiedzia, powinni pamiętać, że zwierzę jest niebezpieczne. Przy spotkaniu z drapieżnikiem należy zachować spokój wycofać się powoli w dół zbocza. Dzięki krótszym przednim łapom, zwierzę potrafi się szybko wspinać pod górę.Niedźwiedź brunatny jest jedynym żyjącym w Polsce przedstawicielem gatunku. Zamieszkuje większe kompleksy leśne. Zimuje w gawrach, które buduje z gałęzi. Niedźwiedzie są wszystkożerne. Dorosły osobnik waży do 450 kilogramów. W Polsce niedźwiedzie brunatne objęte są całkowitą ochroną.Babiogórski Park Narodowy utworzono w 1954 roku. Zasięgiem obejmuje należącą do Polski północną stronę góry. W 1977 roku teren ten uznany został przez UNESCO za światowy rezerwat biosfery.

/źródło: Onet.pl/
==============================================
Miś wrócił?

Niespełna miesiąc temu na myślenickie Zarabie przywędrował niedźwiedź. Dla wielu osób wydarzenie to miało charakter sensacji, dla innych - atrakcji; zwłaszcza że zwierz wcale nie był agresywny, ale zachowywał się spokojnie.Zjadł rybę, złowioną w Rabie, w towarzystwie licznej eskorty policjantów i strażaków spacerował po brzegach rzeki, a po zmroku zniknął w lasach. Jak się okazało - nie na długo. Niedawno bowiem dostrzeżono go ponownie - tym razem w gminie Wiśniowa, w lasach otaczających Węglówkę. - O obecności niedźwiedzia brunatnego donoszono nam przede wszystkim z rejonu Węglówki - potwierdza Danuta Tylko, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach. Policjanci z KPP w Myślenicach apelują, by w takiej sytuacji zachować spokój i nie prowokować niedźwiedzia. Przede wszystkim nie wolno próbować go osaczać, fotografować lub filmować. Niewskazane jest też karmienie zwierzęcia. W przypadku zauważenia niedźwiedzia należy zachować możliwe duży dystans: prawdopodobne jest wtedy, że nie zwróci uwagi na obserwatora. Jeśli jednak tak się nie stanie, nie można uciekać. Specjaliści przypominają, że gdy niedźwiedź zobaczy uciekającego, może instynktownie pobiec za nim. Gdy jednak nie będzie innego wyjścia, w terenie górzystym uciekać należy w dół, a nie pod górę. Strażnicy leśni mają jeszcze inną radę - raczej dla osób o bardzo mocnych nerwach: sugerują, aby w bezpośrednim kontakcie ze zwierzęciem przyjąć pozycję embrionalną - położyć się na ziemi i zasłonić głowę. Ich zdaniem jest to czytelny gest poddania się. Wtedy nie powinien zaatakować. Policjanci apelują do mieszkańców, turystów i grzybiarzy, by unikali raczej wędrówek po masywie leśnym w rejonie Węglówki. Szczególną ostrożność muszą zachować przede wszystkim mieszkańcy domów sąsiadujących z lasami. Zaleca się też, by trzymali na uwięzi przydomowe psy. Osoby, które zobaczą niedźwiedzia, proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Myślenicach (tel. 0-12 372 92 00) lub z posterunkiem w Dobczycach (0-1 271 12 01). Można także skorzystać z bezpłatnego numeru alarmowego 997.

/źródło: Dziennik Polski/

1
Witajcie,
jak wiecie, Karkonosze pod względem przyrodniczym są jednym z najbardziej wartościowych przyrodniczo regionów Dolnego Śląska. Aspekt ten przed laty zadecydował o tym, by utworzyć Karkonoski Park Narodowy, Międzynarodowy Rezerwat Biosfery UNESCO, a w ostatnim czasie by teren ten zakwalifikowano do europejskiej sieci NATURA 2000. Teren ten jest również bardzo atrakcyjny pod względem turystycznym. Z tych właśnie względów Karkonosze są od wielu lat przedmiotem zainteresowania zwolenników rozwoju infrastruktury dla narciarstwa zjazdowego.
Wieloletnia promocja gminy Szklarska Poręba opiera się niemal wyłącznie na tej wąskiej formie turystyki masowej. Pomijano jak dotąd inne walory turystyczne – produkty regionalne, narciarstwo biegowe, unikatowe środowisko przyrodnicze i in. Jednocześnie jako miejsce do narciarstwa zjazdowego promuje się wyłącznie teren Karkonoskiego Parku Narodowego. Czy kreowana w tym duchu wizja regionu ma szansę na zgodność z zasadami ochrony przyrody?

Od 1992 r. prowadzone są działania na rzecz rozbudowy kompleksu narciarskiego w rejonie góry Szrenica. Wieloletni spór pomiędzy Inwestorem i gminą Szklarska Poręba z jednej strony, a Karkonoskim Parkiem Narodowym z drugiej – został oficjalnie zakończony w 2004 r. zawarciem kompromisu*. Kompromis, według stron konfliktu, gwarantuje zarówno rozwój infrastruktury narciarskiej w rejonie Szrenicy, jak i uwzględnia ochronę cennej przyrody tego rejonu Karkonoszy. Naszym zdaniem „kompromis” nie uwzględnia jednak zasad ochrony przyrody - nie udało się wyprowadzić lokalizacji nowych inwestycji poza rejon o cennych walorach przyrodniczych. Uzgodniony wariant wyciągu na Szrenicę oraz rozwoju sieci nartostrad i infrastruktury towarzyszącej doszczętnie pofragmentuje kompleks leśny. Realizacja przedsięwzięcia w znaczący sposób spowoduje pogorszenie stanu siedlisk przyrodniczych oraz siedlisk gatunków roślin i zwierząt, (w tym o znaczeniu priorytetowym), dla których ochrony został wyznaczony obszar Natura 2000 i które są chronione polskimi przepisami. Pomijając fakt bezpośredniego oddziaływania na środowisko przez budowę i funkcjonowanie infrastruktury, spowodowanego naruszeniem siedlisk i przepłoszeniem gatunków, dojdzie presja wywołana przepustowością nowego wyciągu – kilkakrotnie wyższą od już istniejącego.

Na przełomie roku 2005 / 2006 Inwestor rozpoczął procedurę lokalizacyjną dla rozwoju infrastruktury narciarskiej. Opiera się ona o wariant „kompromisowy” z 2004 r., przy czym nie jest ona nawet w pełni z nim zgodna, a w rzeczywistości inwestor nawet nie określa istotnych szczegółów realizowanego wariantu. Jednocześnie jak dotąd nie została prawidłowo przeprowadzona procedura oceny oddziaływania na środowisko. Wykonana dokumentacja zawiera istotne niedomówienia i błędy merytoryczne, nie zawiera odpowiedniej inwentaryzacji przyrodniczej, nie określa rzetelnie różnych wariantów przedsięwzięcia oraz nie odnosi się do chłonności ekologicznej obszaru objętego oddziaływaniem planowanej inwestycji. Obecnie przed Burmistrzem Gminy Szklarska Poręba toczy się postępowanie administracyjne w sprawie lokalizacji przedmiotowego przedsięwzięcia.

Wałbrzyski Oddział Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot zdecydowanie sprzeciwia się realizacji planowanej inwestycji narciarskiej na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego. Domagamy się weryfikacji dotychczasowych ustaleń i „kompromisu” zawartego w 2004 roku. Swoje uwagi przedstawiliśmy już organom administracji odpowiedzialnym za wydanie zgody na realizację przedsięwzięcia. Niemniej pragniemy zwiększyć siłę nacisku i nadać większy rozgłos działaniom mającym na celu ochronę przyrody w Karkonoszach. W tym celu pragniemy stworzyć koalicję - grupę organizacji ekologicznych, która miałaby na celu powstrzymanie rozwoju infrastruktury narciarskiej na terenach o istotnych walorach przyrodniczych oraz przestrzeganie prawa dotyczącego funkcjonowania europejskiej sieci ochrony przyrody NATURA 2000.

Interesują nas oczywiście wszelkie inne formy wsparcia naszych działań. O działaniach prowadzonych w ramach kampanii będziemy na bieżąco informować na forum.

Pozdrawiam,
Krzysiek Okrasiński

P.S. Więcej informacji o problemie na:
http://pracownia.ibex.pl/...arku-narodowym/
a także w majowym "Dzikim Życiu"

Biolodzy i ekolodzy nad jeziorem Łuknajno

Położone ok. 5 km od Mikołajek jezioro Łuknajno, jest jedną z najważniejszych europejskich ostoi ptactwa wodnego. Ten niewielki, płytki akwen został, wraz z otaczającymi je trzcinowiskami i łąkami, objęty ochroną międzynarodową jako rezerwat biosfery UNESCO (od 1977 r.) oraz wpisany na listę dziedzictwa przyrodniczego świata konwencji RAMSAR, chroniącej obszary błotne i podmokłe (1978). W rezerwacie prowadzone są od dawna badania zoologiczne i ekologiczne w oparciu o funkcjonującą tu, w miejscowości Urwitałt, Stację Terenową Uniwersytetu Warszawskiego im. prof. Kazimierza A. Dobrowolskiego.

PTASI RAJ

Jezioro zostało objęte ochroną jeszcze przed wojną (1937 r.). Płytkie, polodowcowe, o średniej głębokości 0,6 m a maksymalnej - 3 m, rozciąga się na powierzchni 680 ha (długość 3,3 km i szerokość 2,9 km). Otaczają je rozległe łąki i bagna. Połączone wąskim kanałem, o długości kilkaset metrów, z pobliskim jeziorem Śniardwy należy do tzw. jezior wytopiskowych, jakie powstały w zagłębienich po wytopieniu się brył martwego lodu z ustępującego lodowca. Podobnie jak inne jeziora tego typu, ma okrągły kształt.



Jego linia brzegowa jest słabo rozwinięta, pozbawiona zatok i półwyspów. Brzegi są niedostępne, podtopione i zarośnięte trzciną. Dno jeziora pokrywają ramienice (Characeae) oraz rdestnice (Potamodenton) i wywłócznik (Myriophyllum). Przy brzegach występuje pas szuwaru trzcinowego z niewielką domieszką pałki wąskolistnej i oczeretu jeziornego. Na południowym i wschodnim brzegu występuje pas zarośli wierzbowych i fragmenty olsów.

Obfitość wodnej roślinności i ryb w połączeniu z niedostępnością płaskich, podmokłych i częściowo lesistych brzegów sprawia, że teren ten określono "ptasim rajem".

Łuknajno znane jest od dziesiątek lat jako siedlisko łabędzia niemego (Cygnus olor), łyska (Fulica atra) oraz hełmiatki (Netta rufina). Występują tu również perkozy: dwuczube, rdzawoszyje, zauszniki i perkozki. Spośród ptaków brodzących pojawiają się: wodnik, kokoszka wodna, kureczka nakrapiana, z czapli: bąk, bączek i czaplę siwą. Rzadkim gatunkiem jest gnieżdżąca się w trzcinach - wąsatka. Z uwagi na obfitość ryb częstymi gośćmi są bieliki, rybołowy, kanie rdzawe i rybitwy czarne. Omijają natomiast ten rejon kormorany, co korzystnie wpływa na tutejszą biosferę, bo ptaki te - choć pozostają pod ochroną - potrafią uczynić wiele szkód w rybostanie i zieleni muzurskich jezior.

W sumie na jeziorze Łuknajno i w jego okolicach doliczono się w szczytowym okresie ok. 180 gatunków ptactwa błotnego i wodnego, z czego połowa była jego stałymi mieszkańcami. Ptaki pozostałych gatunków to ptaki przelotne, korzystające z obfitych zapasów pożywienia podczas przelotu lub ptaki, które zimują nad jeziorem.

JEZIORO ŁABĘDZIE - TO JUŻ PRZESZŁOŚĆ?

Łuknajno określane było przez wiele lat "jeziorem łabędzim" czy nawet jeziorem "tysiąca łabędzi". Przed laty doliczono się tu ok. 2000 sztuk łabędzia niemego, co było ewenementem na skalę europejską. Ostatnio te piękne ptaki umykają w inne rejony Mazur, a na Łuknajnie gnieździ się już zaledwie kilkanaście par.

Jak wyjaśnia pracownik miejscowej Stacji Terenowej UW Marek Karolewski - przyczyn jest kilka. Jezioro ostatnimi laty wyjałwiało. Masowo występujące tu wcześniej ramienice (chara spp) - rośliny, stanowiące podstawowe pożywienie łabędzi ustępują przywleczonej tu przypuszczalnie przez ptaki osoce aloesowej. Wypiera ona nie tylko ramienice, ale także inne gatunki roślin zanurzonych. Ponadto zapoczątkowana w latach osiemdziesiątych ekspansja norki amerykańskiej na jeziora mazurskie skutkuje niszczeniem łabędzich gniazd i piskląt. Do migracji łabędzi przyczynili się też turyści z Mikołajek i innych miejscowości wypoczynkowych, dokarmiając powszechnie te piękne i nie stroniące od ludzi ptaki. Wiele z nich w poszukiwaniu "łatwego chleba" przeniosło się na jezioro Mikołajewskie, nad Śniardwy i w inne rejony.

Łabędzie nieme to duże, wędrowne ptaki wodne z rodziny kaczkowatych (Anatidae), zamieszkujące Eurazję od Łaby i Półwyspu Jutlandzkiego po Pacyfik. Zimują w Europie, północnej Afryce oraz środkowej i południowej Azji. Należą do największych i najcięższych ptaków latających. W ubiegłych wiekach na łabędzie polowano, co niemal nie doprowadziło do ich zagłady. Przed 100 lat naliczono się w Polsce zaledwie sto par lęgowych. Po objęciu ochroną tego gatunku jego populacja zaczęła się szybko odradzać. Obecnie w Polsce gniazduje ponad 4 tys. par łabędzi niemych, a w całej Europie ok. 60 tys. par.

W naszym kraju najliczniej występują te ptaki na Mazurach i Pomorzu. Należą do gatunków wędrownych. Przylatują w marcu i kwietniu, odlatują od września do grudnia. Populacje północno- europejskie zimują na wybrzeżu Bałtyku.

Samce są większe od samic, dorosłe osobniki - białe, z dziobami pomarańczowymi. Młode (do 3 roku życia) mają upierzenie szare, choć zdarzają się osobniki białe już od wyklucia. Dorosłe osobniki nie nurkują, choć pisklęta posiadają tę umiejętność. Łabędzie nieme osiągają długość 150-170 cm, a rozpiętość skrzydeł - ok. 235 cm. Zamieszkują stojące zbiorniki wodne z dużą ilością trzcin, gdzie zakładaja gniazda. Składają od 5 do 9 jaj w kwietniu lub maju. Samice wysiadują je 35 dni; samiec pozostaje w pobliżu, broniąc w razie potrzeby gniazda. Pisklęta zaczynają latać po około 4-5 miesiącach. Odżywiają się na ogół roślinami lub drobnymi bezkręgowcami, ale nie stronią od bułki czy ciastek, którymi dokarmiają je ludzie.

LABORATORIA NAD ŁUKNAJNO

Po wojnie na terenach wokół jeziora Łuknajno powstał PGR, a o wyjątkowych walorach tego miejsca zapominano. Na nowo odkrył je prof. Kazimierz A. Dobrowolski z Uniwersytetu Warszawskiego podzczas swoich badawczych wędrówek po Mazurach. "To dzięki jego staraniom stworzono tu w 1976 roku coś na kształt stacji terenowej Zakładu Zoologii i Ekologii Uniwersytetu Warszawskiego - wspomina Marek Karolewski. - Początkowo był to dwuosobowy pokój w budynku PGR-owskim. Z czasem Państwowe Gospodarstwo Rolne kurczyło się a Stacja pozyskiwała nowe pomieszczenia". Dziś dysponuje trzema budynkami, które po generalnym remoncie tworzą nowoczesną bazę terenową Instytutu Zoologii Wydziału Biologii UW.

"Urządzono dwa laboratoria, powstaje trzecie. Mamy tu też własną stację meterologiczną, dostęp do internetu, wieżę obserwacyjną z widokiem na cały akwen" - kontynuuje Marek Karolewski. - Badania, które początkowo ograniczały się do ptactwa i ssaków, zostały ostatnio rozszerzone. Z usług Stacji korzystają studenci i pracownicy naukowi zakładu parazytologii, badając m.in. występujące tu masowo kleszcze. Prowadzone sa badania nad gryzoniami, odwiedzają nas nawet genetycy. Powstało tu niemało prac magisterskich czy doktoranckich. W Stacji, która zapewnia gościom noclegi, wyżywienie i mini-laboratoria odbywają się często praktyki i ćwiczenia dla studentów. Stanowi ona zarazem bazę wypadową nad inne jeziora czy w ciekawe rejony Mazur".

Nauka w Polsce, Tomasz Trzciński
bsz
Źródło i więcej zdjęć