Szukam sklepu gdzie mogłbym kupić T-shirt z napisem "OCHRONA".Firma nie
jest
w stanie mnie umundurować, bo jestem trochę za duży:-) i nie mają rozmiaru
XXL na magazynie.


Koleżanka kupiła parę lat temu (jeszcze na bazarze który był na Placu
Defilad) w budzie z militariami koszulkę z napisem "Policja". Teraz
należałoby więc poszukać w "Domach kupieckich" w centrum, albo na
"Stadionie".
Najlepszym jednak wyjściem byloby (rozumiem że firma refunduje Ci zakup)
Pójście do firmy wykonującej nadruki (np. sitodruk) na koszulkach i
zamówienie 10 szt. (o mniejszej liczbie mogą nie chcieć rozmawiać).
Koszulki, albo oni będą mieli, albo kup sam zwykłe.


· 

2. Policjant nie umundurowany jest uprawniony do zatrzymania kierującego
pojazdem wyłącznie na obszarze zabudowanym.
3. Policjant nie umundurowany w warunkach dostatecznej widoczności podaje
sygnały tarczą do zatrzymywania pojazdów, a w warunkach niedostatecznej
widoczności - latarką ze światłem czerwonym albo tarczą do zatrzymywania
pojazdów ze światłem odblaskowym lub światłem czerwonym.


w temacie nieumundurowanego policjanta na terenie zabudowanym - jak mam
odróżnić policjanta ( bez bryki ) od autostopowicza - zakładam że gadżety
policji można kupić w sklepie ( gwizdek, lizak etc.).
Adam


w temacie nieumundurowanego policjanta na terenie zabudowanym - jak mam
odróżnić policjanta ( bez bryki ) od autostopowicza - zakładam że gadżety
policji można kupić w sklepie ( gwizdek, lizak etc.).


W czwartek w RMF-ie slyszalem jak w okolicach Lublina policjant zatrzymal
jakies auto (nie mowili czy byl umundurowany), przeszukal i po znalezieniu
alkoholu z przemytu zatrzymal dokumenty, za ktore wlasciciel mial zaplacic
lapowke. Policjanta zatrzymano bo gosc zglosil to na policje i okazalo sie,
ze zatrzymujacy byl na chorobowym (albo urlopie, nie pamietam) i NIE MIAL
UPRAWNIENIA DO KONTROLI SAMOCHODOW.
Co do ostatniego to myslalem, ze kazdy policjant zatrzymujacy samochod
posiada takie uprawnienia.
Tomek


Wczoraj bylem swiadkiem takiej sytuacji:
Jade sobie jakies 90 km/h. Przede mna jechal jakis ford.
Nagle widze, jak z samochodu stojacego na poboczu jakies
200 m z przodu wysiada umundurowany policjant i zatrzymuje
forda. Byl to oczywiscie nieoznakowany samochód policyjny
z videoradarem. To jest przeciez rozbój w bialy dzien.
W zwiazku z powyzszym mam do Was pytanie. Czy ktos z Was
uzywa(l) antyradaru. Jezeli tak to jaka jest jego skutecznosc.
Z jakiej odleglosci wykrywa suszarke policyjna? W koncu jakie
sa jego wady?.


Ostatnio żem był we mieście. Pacze, a tu dwóch kolesi rozbija
szybe w sklepie. Zaczeni pakować sprzynt do torby, a tu nagle
z zaparkowanej po drugiej stronie nieoznakowanej furgonetki
wysiadło paru umundourowanych policjantów. Oczywiście była
to nieoznakowana suka policyjna. To jest przecież rozbój w
biały dzień.
W związku z powyższym mam do Was pytanie. Czy ktoś z Was
używa(ł) kałacha. Jeżeli tak to jaka jest tego skuteczność.
Z jakie odległości można trafić policjanta? W kocu jakie
są jego wady?

pzdr MSPANCnie

Yogurt (3paski)


· 


Sent: Friday, March 01, 2002 3:17 PM

| To po co na kolei konduktorzy są w mundurach? Przecież oni też mogliby
| się ujawniać "w najmniej oczekiwanym momencie". A tak widzę, że idzie
| konduktor i przechodzę w przeciwnym kierunku, bo może nie zdąży do mnie
| dojść.
Sam nie wiem po co.... sądzę że jedynymi złapanymi przez nich osobami
bywają
babcie, którym coś się zwyczajnie pomyliło, a nie faktyczni gapowicze, gdyż
tacy z powodzeniem i bez większego wysiłku mogą ich uniknąć....


To samo można powiedzieć i w stosunku do obecnych "tajemniczych" kanarów.
Jak ktoś im chce uciec, to ucieknie. Albo też kanar go "nie zauważy" i
skoncentruje się na kasowaniu bezbronnych staruszek.

| Według mnie do tego skasowania ma skłaniać _widok_ kanara na długo przed
| kontrolą, a jeśli ktoś dalej nie chce, albo nie ma czego skasować, to
| wtedy kanar kotrolując go wypisuje mandat.
Na jedno wychodzi....złodziej siedzący na łupie widząc nadchodzących
gliniarzy leci oddać łup, a gdy to już zrobi to wszystko jest ok....
Może by tak jeszcze kontrolując bilety nie blokować kasowników, bo po co?


Tego też nie powiedziałem.

Ale idźmy dalej tym policyjnym tropem. Po co umundurowani policjanci na
ulicach? Przecież ten, który ma zamiar skroić samochód, czy "wejść" do
sklepu poczeka, aż patrol przejdzie. Gówniarze demolujący np. ławki w
parku uciekną i przeniosą się w inną alejkę.
Nie ma to jak tajne służby...

pozdrav
TS


To samo można powiedzieć i w stosunku do obecnych "tajemniczych" kanarów.
Jak ktoś im chce uciec, to ucieknie. Albo też kanar go "nie zauważy" i
skoncentruje się na kasowaniu bezbronnych staruszek.


Ale żeby uciec takiemu "tajemniczemu" trzeba się nieco wysilić (chodź znam
takich, którym uciec się zwyczajnie nie da), natomiast uniknąć mundurowego
na PKP jest dziecinnie łatwo, właściwie to nie trzeba nawet uciekać...

Ale idźmy dalej tym policyjnym tropem. Po co umundurowani policjanci na
ulicach? Przecież ten, który ma zamiar skroić samochód, czy "wejść" do
sklepu poczeka, aż patrol przejdzie. Gówniarze demolujący np. ławki w
parku uciekną i przeniosą się w inną alejkę.
Nie ma to jak tajne służby...


I one są...zdziwiłbyś się ilu takich tajniaków penetruje miasto...poza tym
policjant też powinien służyć pomocą, informacją itp., poza tym babcia
której właśnie zwinięto torebkę musi wiedzieć gdzie się ma zwrócić - zatem
powinno być widać że Pan X jest policjantem (na tajniaka by się nie dało)

pdr
Olo


Powiało komuną - nowe wraca. Nasz niezastąpiony "oxfordczyk" (alias Dyzma) minister wojskowości wyraźnie się nudzi. W swej pierwszej decyzji zabronił cywilom używania jakichkolwiek elementów umundurowania i wyposażenia wojskowego. Współczuję właścicielom sklepów z militariami - kasa w błoto. Zapewne - tak jak i ja - macie sporo takiego sprzętu, butów-skoczków czy ciuchów. No to uważajcie na patrole ŻW czy Policji - bo mają prawo zostawić was w gaciach na środku ulicy!!! Nawet wojskowych skarpet, pasów, manierki czy niezbędnika nie przepuszczą...
Ciekawe, czy żaby też dostaną łomot za "moro"?

Drugi pomysł Radeczka - "sensacyjne" materiały UW - jak to nas czekała atomowa zagłada (zapominiał dodać, kto te rakiety w polskie miasta wycelował). Każde polskie dziecko na lekcjach P.W. uczyło się o tym wszystkim jeszcze w latach 80... Ale Radek wolał handlować bronią w Afganistanie zamiast klęczeć nad skryptami

Czekamy niecierpliwie na trzeci pomysł...


mgarkowski - w Polsce nie można legalnie nosić munduru identycznego jak tego których używa istniejąca formacja służb, to raz, a dwa że całkowicie nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi, mi nie chodzi o noszenie munduru, tylko o osoby, które nosząc mundur hańbią go, swoim zachowaniem (chlanie, zakłocanie porządku itp).

Nie zgodzę się z tobą, jestem związany z WP i znam przepisy dotyczące umundurowania. Mundur legalnie zakupiony (dowodem może być paragon ze sklepu),(czyt. nie posiadający wojskowych pieczęci magazynowych), może nosić każda osoba, jednakże może ona być skontrolowana (gdy ma na sobie mundur) przez partol ŻW i MUSI wykonywać polecenia żandarmów (tak samo jak policji). Policja może interweniować w przypadku osoby noszącej mundur tylko w przypadku zakłócania porządku, spożywania alkoholu w miejscu publicznym itd itp, jednak jeśli jest to żołnierz czynnej służby lub rezerwy ma OBOWIĄZEK wezwać ŻW. Jeśli jest to cywil to policja może go zatrzymać, kazać zdjąć mundur, ew spałować:).
Przepisy dotyczące umundurowania wprowadzono ze względu na tych co wynosili z jednostek wojskowych mundury i sprzedawali je na targach.

Nie ma przpisów regulujących używania kominiarek przez ochronę ale jednym z ustawowych warunków jest rozpoznawalność PO czyli odpowiednie umundurowanie i oznakowanie.Kominarki nie będzie używał PO pracujący w banku czy sklepie.jedynie grupy interwencyjne (odpowiednio umundurowane i oznaczone) mogą ich używać podczas interwencji (np.ujęcia).Nie spotkałem się również z problemami ze strony Policji (ale z tym może być różnie

nie kupuj polskiego kamuflarza bo jest nielegalny (policja się może czepiać) a jak juz sie uparłeś to ci moge za darmo odstapić mój polski jak znajde.

flecktarn na allegro DPM na allegro

Uhm...dzięki za info. W sumie słyszałem jakieś pogłoski o tym...
W tej własnie chwili Kulisz podesłał mi owe linki:
http://www.rangershop.pl/...-F2-import.html
http://www.rangershop.pl/...owe-F2-CCE.html

I teraz pytanie.
Pisał już ktoś, iż sklep ten jest dobry.
Gdzie się bardziej opłaca kupić umundurowanie? RangerShop czy Allegro?

EDIT do postu niżej:
Zawsze lepiej zadać o jedno pytanie więcej niż potem żałować

Kaber, takich sytuacji jest po prostu multum. Ostatnio wracałem do domu, zobaczyłem stojący radiowóz koło pierwszego wieżowca, dwóch umundurowanych panów policjantów wychodzących ze sklepu z picie i wsiadających do radiowozu. Widziałem również sytuacje koło sklepu Darek na ulicy Krasińskiego. Tam panowie policjanci stawali sobie radiowozem na drodze i szli do sklepu. Nie interesowało ich to, że ktoś może mieć problemy z przejechaniem, po prostu oni muszą zrobić zakupy ... Ale w sprawach policji to już mnie nic nie zdziwi ...

Od: Rozkaz Dowództwa Operacyjnego n/o 6678
Do: 1 Plutonu

Sytuacja

1.Topografia: obszar zurbanizowany, z dużą ilością sklepów monopolowych
2.Przeciwnik: wszelkiego rodzaju siły policyjne wrogiego państwa
3. Siły Sprzymierzone: naszym jedynym wsparciem są agenci WSI którzy działaja na tyłach sklepów monopolowych
5. Cywile: w większości neutralni ale mogą kontaktowac się z Policja

Zadanie

1. zając i utrzymać sklep monopolwy
2. uniemożliwić przeciwnikowi interwencja w rejonie celu.
3. uniemożliwić przeciwnikowi dostępu do celu lub określonej strefy poprzez użycie przeszkód, pól minowych, siły ognia itp.
4. zadanie takich strat przeciwnikowi które uniemożliwia jemu kontynuacje aresztowania was.
5. utrzymać kontrole nad wyznaczonym celem
6. Przemieścić sie w wyznaczony rejon i kontynuować tam przygotowania do następnej fazy operacji.

Wykonanie

Krótka piłka Panowie. Wpadacie, zabijacie, wypijacie i spadacie.

Administracja i Logistyka

1. Amunicja - $$$
2. Umundurowanie i wyposażenie - wz.93
3. Pojazdy - do dyspozycji macie Sokoła
4. Plan medyczny - w razie wystąpienia rannych podczas akcji natychmiast ewakuowac
5. Żywność – po cholere.( nie sorry zagrycha musi byc)
6. Więźniowie Wojenni - rozstrzelac
7. Wyposażenie specjalne – dowody osobiste

PYTANIA

Byłem dzisiaj w sklepie w Łodzi, przy ul. Sienkiewicza (nr nie znam, na wysokości posterunku policji/elektrociepłowni). Na wmasg.pl nie znalazłem o nim informacji Jest to sklep z antykami, ale to nie oddaje klimatu... to jest rupieciarnia są części umundurowania od spodni po hełmy (sam kupiłem metalowy za 50zł... chyba przystępna cena za "antyk" [cena wywoławcza 70zł, rzuciło się w oczy, że jestem studentem to 60zł, powiedziałem, że mam 50 i na tym stanęło]). Głównie wala się pełno "śmieci" np. sztućce, książki, instrumenty, zdjęcia, monety... z czegoś w naszym klimacie (uprzedzam, mało tego jest...): rogatywki (policyjne, wojskowe cena ok. 30zł), odznaczenia, pagony, hełmy (zależy od humoru sprzedawcy i rodzaju... ok. 70zł), menażki, jakieś OP1 w wejściu wisi.
Pani ze sklepu raczej nie chce rozgłosu, wystarczy jej, że było o tym sklepie kilka artykułów w gazetach, dlatego nie napiszę o nim na wmasg i Was również proszę o nie rozgłaszanie że "ojeja kumpel znalazł taki sklep z militariami".

EDIT:
osz kutwa...
http://sklep.fort.send.pl/go/_info/?id=231 b. podobny... ale w jakiej cenie :/

gagarin dnia Wto 22:01, 19 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz

Skandal z udziałem policjanta z Marek. Według kierownika jednego z tamtejszych sklepów, zamiast zabrać złodzieja na komisariat, zaproponował, że go pobije. Szef stołecznej policji: - Brak mi słów
Wszystko wydarzyło się wczoraj w Centrum Handlowym M1 w Markach. Kilka minut po godz. 16 ochrona jednego ze sklepów zatrzymała Ormianina z kartą stałego pobytu w Polsce, który próbował wynieść ubrania warte prawie 1,8 tys. zł. Strażnicy zadzwonili bezpośrednio do lokalnego komisariatu policji. O godz. 16.57 w sklepie pojawił się funkcjonariusz w cywilu. Sprzedawca zaprowadził go do gabinetu kierownika [...]. - Zdziwiłem się, że był sam i w cywilu. Zwykle przyjeżdżał umundurowany patrol - relacjonuje kierownik sklepu. - Policjant zapytał mnie: "I co robimy?". Odpowiedziałem, że mężczyzna powinien zostać zatrzymany. Procedura w takich przypadkach jest prosta: patrol spisuje dane kogoś ze sklepu i zabiera zatrzymanego na komisariat, gdzie zaczyna się dochodzenie. Tym razem policjant się stropił: "To tylko problem, trzeba ściągać tłumacza, jest mnóstwo papierów do wypełniania". - Powiedziałem, że ten mężczyzna musi ponieść karę. Na to policjant odparł: "To poniesie". I uchylił poły kurtki, spod której wystawał kawałek białej pałki - opowiada kierownik. Według niego policjant miał jeszcze zapytać, czy w pokoju obok jest monitoring. I zapewnić, że po kilku minutach zatrzymany Ormianin wyjdzie stamtąd na czworakach. [...

reszta

Ciuchy robocze też przeciez mają być modne. Dlatego policja zmienia własnie umundurowanie A pójscie do sklepu w ciuchach roboczych to pewien rodzaj stylu, wrecz pokazanie uwielbienia do swojej pracy. W sklepie w ciuchach roboczych widzę tylko jak np. pogotowie energetyczne przyjezdza po browar

Widziałem jak właściciel sklepu X złapał bezczelnego złodzieja- bydlak naładował kilka dużych słoików z kawami do nesesera, który miał wyciętą dziurę w boku. Kiedy wychodziłem z moimi zakupami, zauważyłem, że przyjechali policjanci, żeby zająć się złodziejem. Coś tam pisali, pewnie mandat i wesoło sobie z bydlakiem konwersowali; może stary "znajomy", może mieli wesoły nastrój. Pytam tylko, gdzie tu autorytet władzy?- siedzi sobie umundurowany biedak w rozklekotanym radiowozie, niby karze bydlaka- złodzieja ale odniosłem wrażenie, że traktuje go z pobłażliwością - ot, stały klient, pogawędka. Zresztą, złodziej musi także zachować wesoły nastrój i opanowanie, bo przecież za 15 minut okradnie następny sklep, żeby odrobić głupie 200 złotych kary. Może mnie to nic nie obchodzi, ale zakładam, że zamiast sklepu złodziej tym razem okradnie moje mieszkanie lub samochód- i co wtedy? -przyjadą weseli policjanci rozklekotanym radiowozem......
popiszą, popatrzą, zdjęcie zrobią. No, chyba ,że sam złapię bydlaka- złodzieja- wtedy stróże prawa wypiszą mu mandat i wesoło sobie pokonwersują. Na mnie nawet nie spojrzą, bo dokładam im roboty. Przecież tak mało zarabiają.......



prawo" tylko "nie masz prawa nosic munduru do ktorego nie masz prawa"
wiec oni musza wykazac ze nie mam prawa ;)


No pięknie, ale jak się trafi na Żandarmerię w postaci "ważnych kołków" to
takie tłumaczenia zapewne mogą tylko ich zirytować i pogorszą sprawę. Tego
właśnie sie obawiam, sam mam od niedawna polski mundurek i chcę sobie nosić
jego różne elementy (nie razem, żeby do końca jak żołnierz nie wygladać) i
zastanawiam się jak by tu zabezpieczyc się przed tego rodzaju sytuacjami,
nie chce mi się płacić grzywny a tym bardziej być pozbawionym tegoż
wdzianka. Są różne zdania w sieci na ten temat, ale dominuje pogląd, że
wystarczy zmienić lekko wygląd munduru, tak aby przestał być prawnie
mundurem WP, np. odpruć flagę, pagony. Wydaje mi się, że jest to jakis
sposób. Poza tym na ewentualności rozmów z żanadarmami czy policją
pomyślałam, coby nosic przy sobie jakis fragment tekstu prawnego żeby jakby
co mieć coś na swoją obronę.

Taki fragment z "Polski Zbrojnej"
http://www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=535
"Mniej kłopotu sprawia sprzedaż wojskowego oporządzenia i elementów
umundurowania, choć i tu trzeba uważać na obowiązujące w Polsce prawo. Od
1978 roku - oczywiście z wieloma zmianami - funkcjonuje bowiem ustawa
traktująca o odznakach i mundurach. Warto pamiętać, że nasze prawo
przewiduje sankcje karne za używanie munduru wojs-kowego niezgodnie z
przez-naczeniem przez osoby nieupoważnione.
Harcerze i członkowie organizacji paramilitarnych powinni ponadto pamiętać,
że noszony przez nich mundur (często jest to polowy mundur wojskowy) musi
się wyraźnie różnić od munduru Wojska Polskiego."

Odprucie/zakrycie flag jest chyba wyraźną różnicą?

"To oczywiście w istotny sposób ogranicza możliwość sprzedaży elementów
umundurowania cywilom. Dlatego w sklepach z militariami nie ma polskich
uniformów."

Tia...

-AdAm


Nie myślałem o uciekaniu czy padaniu na ziemię. Wystarczy w wielu
wypadkach, że nie będą lecieć i oglądać z bliska albo mieszać się do
sprawy. Po za tym nie chodzi mi o syrenę tylko o sytuacje, gdzie
ewidentnie ma miejsce strzelanina. Zauważ, ze w Łodzi od dłuższej chwili
trwała w zasadnie potyczka Policji z kibicami, padło kilkadziesiąt
strzałów, a gapie tam byli. Oczywiście to nie wina żadnego z nich, że
doszło do nieszczęśliwej pomyłki z amunicją, ale przyznać należy, że jakby
osoby niezainteresowane stamtąd odeszły, to nawet po omyłkowym
wystrzeleniu ostrego pocisku szanse na trafieni gapia było by minimalne.

Po za tym często takie, a nie inne zachowania prowokują sami biorący
udział w zdarzeniu. Przykład z życia wzięty. Po dłuższym pościgu przez
nieoznakowany radiowóz z włączonymi sygnałami dźwiękowymi i błyskowymi
uciekający sprawcy napadu z bronię palną (później tej broni nie znaleziono
i tego do końca nie wyjaśniono) na sklep natrafiają wreszcie na blokadę, w
której uczestniczą dwa oznakowane radiowozy z dwoma załogami
umundurowanych policjantów. Uciekający się zatrzymują i wyskakują z
samochodu. Dwóch pasażerów rzuca się do ucieczki, zaś kierowca nie mając w
zasadzie gdzie uciekać (po jego stronie jest ogrodzenie a z przodu i tyłu
radiowozy) stoi przy otwartych drzwiach samochodu. Pada dla niego komenda
"Stój Policja! Połóż ręce na dach samochodu", która wydaje mi się jak
najbardziej jednoznaczna i w tej sytuacji zrozumiała. Kierujący sięga pod
kurtkę. Później tłumaczył prokuratorowi, że on nie rozumie, dlaczego
policjanci tak nerwowo i ostro zareagowali, bo przecież ... on tylko
chciał pokazać prawo jazdy.

Ja nie jestem za upowszechnianiem użycia broni przez policjantów. Przy
obecnym stanie wyszkolenia, posiadanej broni oraz innych szeroko tu
omawianych sytuacjach, to prawda jest taka, że związane z tym wypadki będą
się zdarzać i na to nie ma silnych. To po prostu kwestia statystyki. Ale
jestem za tym, by medialnie nagłaśniać właśnie, że policjanci strzelają.
To pozwoli uniknąć wielu  nieszczęść. Nieszczęść wynikających z
przekonania, że policjant nie strzeli. Czasem strzeli!


§ 1. 1. Pracownik posiadający licencję pracownika ochrony fizycznej,
zwany
dalej "pracownikiem ochrony", może stosować środki przymusu
bezpośredniego,
z zachowaniem zasad określonych w art. 36 ust. 1 pkt 4, art. 36 ust. 4,
art.
37 pkt 2 i art. 38 ust. 1, 3 i 4 ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o
ochronie osób i mienia (Dz. U. Nr 114, poz. 740), zwanej dalej "ustawą".

2. Pracownik ochrony jest obowiązany do wezwania osoby do zachowania się
zgodnego z prawem oraz do uprzedzenia, że w razie niepodporządkowania
się
wezwaniu zostaną użyte wobec niej środki przymusu bezpośredniego.

§ 4. 1. Kajdanki można stosować wobec osób ujętych w celu udaremnienia
ucieczki albo zapobieżenia czynnej napaści lub czynnemu oporowi


Fajny cytat, tylko trochę nie w temacie. By rzeczony pracownik ochrony
mógł zastosować powyższą procedurę konieczne jest istnienie dwóch
podstawowych przesłanek:

1. Musi  być pracownikiem ochrony w rozumieniu zacytowanej przez Ciebie
ustawy - a z mojego doświadczenia wynika, ze większość ochroniarzy w
marketach nie jest, bo albo nie mają licencji, albo firma w której pracują
nie ma licencji, albo też nie są prawidłowo umundurowani, to znaczy nie
noszą tych identyfikatorów na wierzchu. Bez spełnienia któregokolwiek z
tych warunków, to zaczepiany klient może spokojnie zastosować obronę
konieczną, rzeczonego ochroniarza obezwładnić i przekazać Policji. To tak,
jak by policjant po cywilnemu wyszedł na skrzyżowanie i kierował ruchem.
Niby jest policjantem i uprawnienia do tego ma, a i tak zrobić tego nie
może.

2. Klient musi naruszyć prawo. Nie znam przepisu prawa zabraniającego
chodzić z plecakami po sklepach. Nie jest naruszeniem prawa naruszenie
jakiegoś tam wewnętrznego regulaminu sklepu, ponieważ nie stanowi on
prawa. Byłby wiążący dla klienta, gdyby klient zawarł umowę ze sklepem i
na przestrzeganie tego regulaminu wyraził zgodę. Ale i wówczas istniało by
ewentualne roszczenie cywilne jednej ze stron w stosunku do drugiej, a
pracownik ochrony nie mógłby z tego powodu nikogo zatrzymywać, co najwyżej

w punkcie pierwszym. Zauważ, że w odróżnieniu do przejazdu autobusem w
wypadku sklepu wejście do niego nie rodzi skutku zawarcia żadnej nawet
dorozumianej umowy cywilnoprawnej. Przecież spokojnie możesz z niego wyjść
nic nie kupując. Po za tym ważność wszelkich tego typu regulaminów zależy
od akceptacji ich przez strony umowy, a w rozważanym wypadku klient
regulaminu nie akceptuje.


Wyniki sekcji: Motocyklista zmarł od ran postrzałowych
Rana postrzałowa kręgosłupa była bezpośrednią przyczyną śmierci 21-letniego motocyklisty, który zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie) uciekając przed policją.
Takie są wstępne wyniki sekcji zwłok - poinformował za-ca prokuratora Okręgowego w Lublinie Andrzej Lepieszko.

21-letni motocyklista zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie), gdzie nie zatrzymał się na wezwanie policjantów, którzy blokowali drogę. Blokada była ustawiona w celu schwytania sprawców napadu na hurtownię w Kraśniku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że motocyklista został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Jak ustaliła policja, nie ma jednak podstaw, by wiązać 21-latka z napadem w Kraśniku. "Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego w biały dzień motocyklista nie zareagował na ewidentnie czytelne sygnały zmuszające go do zatrzymania się na prawidłowo zastosowanej blokadzie przez umundurowanych policjantów przy oznakowanym radiowozie" - powiedział komendant główny policji Marek Bieńkowski.

Jeżeli ustalenia prokuratury, że motocyklista zawrócił i skierował motocykl na policjanta pełniącego służbę przy blokadzie, potwierdzą się, to oznaczałoby, że policjant miał prawo użyć broni - zaznaczył komendant.

Jak informował w czwartek z-ca prokuratora okręgowego w Lublinie, Andrzej Lepieszko, strzały oddał policjant, który niemal został rozjechany przez motocyklistę.

Szef policji wyraził "głębokie ubolewanie w związku z tym dramatem". Jak podkreślił, dotyczy on "przede wszystkim rodziny tego młodego człowieka, ale nie omija też policjantów, którzy brali udział w tym zdarzeniu i są nadal w szoku i pod opieką psychologiczną". Poinformował, że policyjni psychologowie dotarli też do rodziny motocyklisty.

Bieńkowski zapewnił, że po zakończeniu prac prokuratorskich i zespołu kontrolnego KGP opinia publiczna będzie poinformowana o ich wynikach. Zapewnił, że w tej sprawie policja "bardzo blisko" współpracuje z prokuraturą.

to wiemy troche wiecej ... motocyklista nie zatrzymal sie do kontroli na wezwanie poicjantow BLOKUJACYCH DROGE ... motocyklista probowal PRZEJECHAC POLICJANTA ...

jesli tak bylo jak przedstawione zostalo to powyzej - to nalezy pogratulowac policjantowi i miec nadzieje ze takich jest wiecej

PS
i nie obchodzi mnie czy mial prawko, czy ukradl banany, czy zamordowal kogos ... jesli nei zatrzymuje sie na blokadzie policyjnej, jesli probuje rozjechac policjanta ... to musi liczyc sie z konsekwencjami ...

Widać z tego, że nie naruszyła Pani żadnych przepisów.
W ostatnim czasie było już kilka skutecznych interwencji.
Zapraszam na sesję RG w dniu 24 stycznia w sali UG. Jednym z punktów sesji będzie przedstawienie informacji o działalności Policji i Straży Gminnej w 2008 roku. Przedstawiony będzie również projekt programu na rzecz poprawy poczucia bezpieczeństwa i porządku publicznego pod nazwą " Bezpieczna Gmina 2008-2010" opracowany przez komendanta Straży Gminnej przy czynnym moim udziale. W materiałach zostały opisane wszystkie potencjalne miejsca występowania szczegółowo opisanych zagrożeń.

Program przedstawia główne priorytety i kierunki działań oraz sposoby działań pozwalające na osiągnięcie założonego celu. Mottem przewodnim programu jest dobro ogółu mieszkańców i służebna rola Straży Gminnej. Zakłada się, że sukces uzyska się poprzez szeroko pojętą współpracę z liderami grup społecznych, Policją oraz wszystkimi organizacjami i firmami z terenu gminy.

W celu osiągnięcia zakładanego celu w programie "Bezpieczna Gmina" wyodrębniono 7 podprogramów:
1) Bezpieczna droga,
2) Bezpieczne boisko,
3) Bezpieczny mieszkaniec,
4) Nasz dom nasz wizerunek,
5) Sklep i nieletni,
6) Widoczni
7) Odra.

Program zostanie uchwalony przez Radę Gminy na sesji w lutym. Jego realizacja wymaga wspólnego działania, ale bez założenia sobie ambitnych celów nie można oczekiwać osiągnięcia zamierzonych celów. Od lutego zostanie otwarta siedziba Straży przy ul. Wiosennej w Siechnicach, będzie już 3 zatrudnionych strazników i zakupione dla nich umundurowanie. Wówczas strażnicy będą również widoczni.

Dla poprawy przejrzystości, zmieniłem formatowanie tekstu. Orion.

"
"Rana postrzałowa kręgosłupa była bezpośrednią przyczyną śmierci 21-letniego motocyklisty, który zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie) uciekając przed policją.
Takie są wstępne wyniki sekcji zwłok - poinformował za-ca prokuratora Okręgowego w Lublinie Andrzej Lepieszko.

21-letni motocyklista zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie), gdzie nie zatrzymał się na wezwanie policjantów, którzy blokowali drogę. Blokada była ustawiona w celu schwytania sprawców napadu na hurtownię w Kraśniku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że motocyklista został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Jak ustaliła policja, nie ma jednak podstaw, by wiązać 21-latka z napadem w Kraśniku. "Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego w biały dzień motocyklista nie zareagował na ewidentnie czytelne sygnały zmuszające go do zatrzymania się na prawidłowo zastosowanej blokadzie przez umundurowanych policjantów przy oznakowanym radiowozie" - powiedział komendant główny policji Marek Bieńkowski.

Jeżeli ustalenia prokuratury, że motocyklista zawrócił i skierował motocykl na policjanta pełniącego służbę przy blokadzie, potwierdzą się, to oznaczałoby, że policjant miał prawo użyć broni - zaznaczył komendant.

Jak informował w czwartek z-ca prokuratora okręgowego w Lublinie, Andrzej Lepieszko, strzały oddał policjant, który niemal został rozjechany przez motocyklistę.

Szef policji wyraził "głębokie ubolewanie w związku z tym dramatem". Jak podkreślił, dotyczy on "przede wszystkim rodziny tego młodego człowieka, ale nie omija też policjantów, którzy brali udział w tym zdarzeniu i są nadal w szoku i pod opieką psychologiczną". Poinformował, że policyjni psychologowie dotarli też do rodziny motocyklisty.

Bieńkowski zapewnił, że po zakończeniu prac prokuratorskich i zespołu kontrolnego KGP opinia publiczna będzie poinformowana o ich wynikach. Zapewnił, że w tej sprawie policja "bardzo blisko" współpracuje z prokuraturą."

Takie info znalazłem na onecie. Ponadto byl komunikat takze w radiu o tym fakcie....

[*][*][*]....

A jednak to jest prawda, ale jak widac ze polowa z was ma sobie te naloty jako zart, plotki.
Trudno nie mieć, skoro pojawiają się takie kwiatki jak:

ponadto płaci się za mp3
wkłada dyskietkę do stacji i na pulpicie pokazuje się wszystko co było ściągane...

Przy czym to, co napisała kniazia, jest rzekomo z "wiarygodnego" źródła! Posiadanie nielegalnego oprogramowania to nie ta sama kategoria co picie alkoholu w miejscu publicznym, a niektórym wydaje się, że procedura karna jest równie prosta — wchodzą umundurowani panowie, ładują magiczne programy na dyskietce 5,25" (ROTFL!), na pulpicie pokazuje się wszystko, co było ściągane (jako tapeta?), i panowie policjanci wystawiają mandat za mp3-ójki (a za .wav, .ogg i .aac nie?), a komputer rekwirują. To jest tak absurdalne, że aż trudno uwierzyć, że ludzie to łykają. W przypadku, gdy komputer jest konfiskowany przez policję (w tym momencie piszę o sytuacjach, gdy ktoś czerpał korzyści z piractwa lub wpadł przy okazji popełnienia innego wykroczenia/przestępstwa, a nie o losowych nalotach, które są legendą ludową), aby wyższa instancja mogła wymierzyć karę lub umorzyć sprawę, komputer przechodzi ekspertyzę biegłego. Kolejna kwestia — wg polskiego prawa posiadanie (czy nawet ściąganie, o ile nic nie było udostępniane, a nawet jeśli było, trzeba to udowodnić — zasada "domniemanej niewinności") kopii muzyki czy filmów na własny użytek NIE jest nielegalne. Następna sprawa — nie można wystawiać nakazów prokuratorskich bez żadnego wyraźnego powodu (ktoś mógłby za to porządnie beknąć), co wyklucza całkowicie jakieś losowe "naloty". Jeśli kupowałeś/aś płyty u handlarza, zaopatrywałeś/aś się w sklepie, który popadł w większy konflikt z prawem, albo sprzedawałeś/aś prawie oryginalne gry na Allegro po 5 zł — teoretycznie ktoś MOŻE cię odwiedzić. W innym wypadku polecam zimny kompres na czoło + lekturę na długie zimowe wieczory: ustawa o prawach autorskich. I jeszcze apel pracowników Rybnetu.

Kary nagany wymierzył sąd grodzki w Kielcach dwóm studentom, oskarżonym o noszenie części mundurów milicyjnych.

W andrzejkowy wieczór 2006 roku w Kielcach trzej studenci wybrali się do sklepu, ubrani w akcesoria zakupione na targu staroci. Dwóch miało na sobie milicyjne kurtki, jeden z nich dodatkowo milicyjną czapkę, a drugi metalowy hełm i gogle. Trzeci miał na głowie hełmofon czołgisty.

Zatrzymała ich policja, jak się później okazało, po anonimowym telefonie. Studenci trafili na komisariat, gdzie zarzucono im publiczne noszenie części umundurowania.

Sąd uniewinnił studenta, który miał na sobie hełmofon, a dwóch jego kolegów uznał za winnych. Sąd zgodził się ze stanowiskiem oskarżyciela, że nosili rzeczy, do których nie mieli prawa, co wynika z rozporządzenia MSWiA. Zakazuje ono osobom nie będącym policjantami noszenia munduru policyjnego i jego części, nawet jeśli zostaną one pozbawione oznak policyjnych.

W toku postępowania sąd ustalił, że mundury, które mieli na sobie obwinieni są niemal identyczne z mundurami, które są nadal w dyspozycji policji. Czy tak powinno być czy nie, to już nie ocena sądu. Taki jest stan faktyczny na rok 2007, że nadal w policji używane są mundury identyczne jak mundury milicyjne. Jeżeli zostaną one pozbawione tych emblematów milicyjnych, to będą identyczne - powiedziała sędzia Anna Jermak w uzasadnieniu wyroku.

Sędzia dodała, że społeczna szkodliwość czynu nie jest duża, dlatego sąd zastosował wobec obwinionych nadzwyczajne złagodzenie kary. Za ten czyn groziła im grzywna lub areszt. Sąd orzekł również przepadek milicyjnych kurtek i czapki. Hełmofon wróci zaś do właściciela. Sąd zwolnił studentów z kosztów postępowania. Wyrok nie jest prawomocny.

Policjant pełniący rolę oskarżyciela publicznego w mowie końcowej wnosił o uniewinnienie chłopaka, który miał hełmofon, a wobec pozostałych o wymierzenie grzywny w wysokości 50 zł.

Obrońca Stanisław Szufel wniósł o uniewinnienie całej trójki. Podkreślił w mowie obrończej, że policja powinna była w tej sprawie pouczyć chłopaków i wypuścić ich do domu, zamiast niepotrzebnie absorbować sąd tą sprawą.

Obrońca oznajmił po wyroku, że wniesie zapowiedź apelacji, a gdy otrzyma uzasadnienie wyroku zastanowi się ze studentami, czy wnosić apelację. (js)

Tomasz:

Rzut oka uświadomił cię, iż gliniarzy jest dużo. Bardzo dużo. Przynajmniej 6 radiowozów ze znakami KCPD oraz trzy furgony CoH z których natychmiast wysypały się pięcioosobowe oddziały szturmowe. A to było tylko od frontu, gdyż wyjąca od tyłu syrena utwierdzała w przekonaniu o stanie oblężenia.

Zwykli policjanci, najwyraźniej lokalni, umundurowani w czarne kamizelki taktyczne zajęli ograne pozycje za swoimi pojazdami celując z broni krótkiej w okna, podczas gdy trzy oddziały podchodziły do budynku ukrywając się za tarczami prowadzących.

Wyjście na korytarz zmusza do natychmiastowej reakcji. Jeden oddział, zapewne wrzucając granat hukowy, przebił się przez szklane drzwi. Słychać było krzyk siedzącego na recepcji, niewidocznego jeszcze z bocznego korytarza, w którym się znajdowałeś, Sancheza. Długość holu wynosiła jednak zaledwie kilka metrów zanim rozdzielał się on na dwa rzędy drzwi.

Kazik:

Kasa okazała się być pełna drobnych, jednak całodzienny utarg zawierał 376$. Pokaźny zastrzyk gotówki.

Odblokowując przejście, żołnierz wskoczył za kierownicę i wycofał na oczyszczoną przez tiry ulicę. Po ludziach, którzy wpadli prosto nie, nie został żaden ślad z wyjątkiem czerwonej smugi ciągnącej się po asfalcie kilkanaście metrów. Widać było miejsce, gdzie dojechały ciężarówki, a przynajmniej jedna, która stanęła w poprzek skrzyżowania i miała otwarty kontener. Nie widać było zawartości, jednak na rogu widać było biegnących w głąb ulicy przynajmniej sześć ubranych w ciemne barwy i uzbrojonych postaci. Nad całym miejscem krążyły przypominające kulki droidy.

Vincent depnął gaz póki nikogo nie było widać i ruszył w przeciwnym kierunku, opuszczając centrum i wjeżdżając do Wschodniej dzielnicy. Ta z kolei przypominała ukazywane na filmach brudne getta, pełne niskich domów, najczęściej blaszanych, podzielonych strzępkami dawnych ceglanych kamieniczek. Upiorny charakter całości nadawała znajdująca się nad jedną z przejeżdżanych przez was ulic rzeźba płaczącego anioła, którego wyciągnięta do ludzi lewa dłoń oraz fragment prawego skrzydła uległy zniszczeniu. To co różniło tę część miasta od pozostałych był zupełny brak blasku neonów, nie widać było policji, ani źródła jakiejkolwiek rozrywki. Oczywiście, widać było ludzi, jednak stanowili oni element jakiejś dzikiej puszczy: prostytutki, grupy przynajmniej lekko uzbrojone w każdym wieku z wyraźną przewagą młodzieży, ćpuni, nędzarze. Ta gorsza strona świata.

- Jesteśmy na miejscu, sir. - oświadczył i zaparkował na rogu wskazując ruchem głowy jakiś budynek. Była to mała kamieniczka przerobiona na punkt usługowy z wejściem na niezabudowaną, metalową klatkę schodową. Na parterze znajdował się sklep mięsny, na piętrze zaś pralnia.

W dniach 18 i 25 sierpnia 2006 roku w ramach przeprowadzonej akcji "Trzeźwa Młodzież" funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu przeprowadzili na terenie Powiatu Zgorzelec działania ukierunkowane na ujawnianie i zapobieganie zjawiska sprzedaży alkoholu nieletnim. Kontroli poddane zostały 54 placówki handlowe sklepy i bary znajdujące się na terenie Miasta i Gminy Zgorzelec, Miasta i Gminy Bogatynia, Miasta i Gminy Pieńsk, Miasta i Gminy Węgliniec, Gminy Sulików oraz Miasta Zawidów. Placówki te wytypowane zostały przez Miejskie i Gminne Komisje Rozwiązywania Problemów Alkoholowych na podstawie sygnałów społecznych. Zgodnie z planem działań funkcjonariusze pełnili służbę w patrolach nie umundurowanych, prowadzili krótkotrwałe obserwacje wytypowanych punktów handlowych i usługowych pod kątem ujawniania przestępstw sprzedaży alkoholu nieletnim. Efektem podjętych działań było ujawnienie w miejscowościach Zgorzelec i Pieńsk faktu sprzedaży alkoholu nieletnim w powyższej sprawie postępowania prowadzone są w kierunku art. 43 ust. 1 w związku z art. 15 ust. 1 p. 2 Ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi. Ponadto w trakcie działań funkcjonariusze nałożyli 31 mandatów karnych ( 28 z art. 43 ust. 1 w zw. Z art. 14 ust. 2 Ustawy na łączną kwotę 2720 zł ), udzielono 27 pouczeń w związku z innymi naruszeniami przepisów prawa, skierowano 5 wniosków do Sądu Rejonowego Wydział Grodzki z art. 43 ust. 1 w zw. z art. 14 ust. 2 Ustawy, ujawniono 3 nieletnich spożywających alkohol oraz ujawniono 2 przestępstwa z art. 178a § 2 kk ( postępowanie prowadzi KP w Bogatyni ). Przeprowadzone działania jednoznacznie wskazują, że to osoby dorosłe przyczyniają się do rozpijania nieletnich, poprzez umożliwienie dostępu do alkoholu. Mając na uwadze skalę tego zjawiska podobne działania będą kontynuowane, a wobec sprzedawców oraz właścicieli placówek handlowych i usługowych wyciągane będą konsekwencje prawne.

Zespół ds. Profilaktyki Społecznej
KPP w Zgorzelcu

Złodziej chciał wyrwać torebkę kobiecie, która siedziała w aucie. Kiedy mu się nie udało, przebiegł po masce samochodu. W pojeździe było dwóch policjantów...

Złodziej chciał wyrwać torebkę kobiecie, która siedziała w aucie. Kiedy mu się nie udało, przebiegł po masce samochodu. W pojeździe było dwóch policjantów...

Do zdarzenia doszło wczoraj na placu Odrodzenia. Policjant dyżurny został powiadomiony o szarpaninie na pl. Odrodzenia, w pobliżu sklepu monopolowego. Przez kamery monitoringu zauważono grupę awanturujących się osób. Na miejsce skierowano załogi umundurowanych i nieumundurowanych policjantów.

Jak się później okazało, jeden z mężczyzn chwilę wcześniej chciał wyrwać torebkę kobiecie, która siedziała w samochodzie. Kiedy mu się nie udało, zaczął zachowywać się agresywnie, wyzywał i przebiegł po masce samochodu, który jechał przez plac Odrodzenia. Z pojazdu wysiadło dwóch mężczyzn. Ruszyli w kierunku złodzieja. Krzyknęli, że są policjantami.

W tym momencie zostali zaatakowani przez mężczyznę i 3 jego kolegów. W pewnym momencie napastnicy przewrócili na ziemię jednego z policjantów i zaczęli go kopać po całym ciele. Drugi policjant szarpał się z pozostałymi napastnikami. Do całego zdarzenia dołączył, będący na spacerze z psem, przypadkowy świadek zdarzenia. Wtedy napastnicy zaczęli uciekać.

Po chwili na miejsce dojechały policyjne radiowozy. Funkcjonariusze zatrzymali 3 napastników, czwarty jest poszukiwany przez policję. Na miejsce przyjechała karetka, która odwiozła rannego policjanta do szpitala.

Napastnicy spędzili noc w policyjnym areszcie. 27-letni Jakub Ż., 21-letni Adrian S. i 25-letni Marcin Sz. zostaną przesłuchani w komisariacie Szczecin Niebuszewo.

Kary nagany wymierzył w piątek sąd grodzki w Kielcach dwóm studentom, oskarżonym o noszenie części mundurów milicyjnych.
W andrzejkowy wieczór 2006 roku w Kielcach trzej studenci wybrali się do sklepu, ubrani w akcesoria zakupione na targu staroci. Dwóch miało na sobie milicyjne kurtki, jeden z nich dodatkowo milicyjną czapkę, a drugi metalowy hełm i gogle. Trzeci miał na głowie hełmofon czołgisty.

Zatrzymała ich policja, jak się później okazało, po anonimowym telefonie. Studenci trafili na komisariat, gdzie zarzucono im publiczne noszenie części umundurowania.

Sąd uniewinnił studenta, który miał na sobie hełmofon, a dwóch jego kolegów uznał za winnych. Sąd zgodził się ze stanowiskiem oskarżyciela, że nosili rzeczy, do których nie mieli prawa, co wynika z rozporządzenia MSWiA. Zakazuje ono osobom nie będącym policjantami noszenia munduru policyjnego i jego części, nawet jeśli zostaną one pozbawione oznak policyjnych.

"W toku postępowania sąd ustalił, że mundury, które mieli na sobie obwinieni są niemal identyczne z mundurami, które są nadal w dyspozycji policji. Czy tak powinno być czy nie, to już nie ocena sądu. Taki jest stan faktyczny na rok 2007, że nadal w policji używane są mundury identyczne jak mundury milicyjne. Jeżeli zostaną one pozbawione tych emblematów milicyjnych, to będą identyczne" - powiedziała sędzia Anna Jermak w uzasadnieniu wyroku.

Sędzia dodała, że społeczna szkodliwość czynu nie jest duża, dlatego sąd zastosował wobec obwinionych nadzwyczajne złagodzenie kary. Za ten czyn groziła im grzywna lub areszt. Sąd orzekł również przepadek milicyjnych kurtek i czapki. Hełmofon wróci zaś do właściciela. Sąd zwolnił studentów z kosztów postępowania. Wyrok nie jest prawomocny.

Policjant pełniący rolę oskarżyciela publicznego w mowie końcowej wnosił o uniewinnienie chłopaka, który miał hełmofon, a wobec pozostałych o wymierzenie grzywny w wysokości 50 zł.

Obrońca Stanisław Szufel wniósł o uniewinnienie całej trójki. Podkreślił w mowie obrończej, że policja powinna była w tej sprawie pouczyć chłopaków i wypuścić ich do domu, zamiast niepotrzebnie absorbować sąd tą sprawą.

Obrońca oznajmił po wyroku, że wniesie zapowiedź apelacji, a gdy otrzyma uzasadnienie wyroku zastanowi się ze studentami, czy wnosić apelację.

21 lat! pewnie mial cos nie tak z dokumentami albo cos pił dlatego uciekal!
szkoda i motocyklisty i rowerzystki miejmy nadzieje ze chociaz jej nic nie bedzie!
smith prosze cie poinformuj na forum jezeli docztasz sie cos wiecej o tej sprawie!

[ Dodano: 2006-07-28, 23:22 ]
Cytat:
Rana postrzałowa kręgosłupa była bezpośrednią przyczyną śmierci 21-letniego motocyklisty, który zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie) uciekając przed policją.
Takie są wstępne wyniki sekcji zwłok - poinformował za-ca prokuratora Okręgowego w Lublinie Andrzej Lepieszko.

21-letni motocyklista zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie), gdzie nie zatrzymał się na wezwanie policjantów, którzy blokowali drogę. Blokada była ustawiona w celu schwytania sprawców napadu na hurtownię w Kraśniku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że motocyklista został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Jak ustaliła policja, nie ma jednak podstaw, by wiązać 21-latka z napadem w Kraśniku. "Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego w biały dzień motocyklista nie zareagował na ewidentnie czytelne sygnały zmuszające go do zatrzymania się na prawidłowo zastosowanej blokadzie przez umundurowanych policjantów przy oznakowanym radiowozie" - powiedział komendant główny policji Marek Bieńkowski.

Jeżeli ustalenia prokuratury, że motocyklista zawrócił i skierował motocykl na policjanta pełniącego służbę przy blokadzie, potwierdzą się, to oznaczałoby, że policjant miał prawo użyć broni - zaznaczył komendant.

Jak informował w czwartek z-ca prokuratora okręgowego w Lublinie, Andrzej Lepieszko, strzały oddał policjant, który niemal został rozjechany przez motocyklistę.

Szef policji wyraził "głębokie ubolewanie w związku z tym dramatem". Jak podkreślił, dotyczy on "przede wszystkim rodziny tego młodego człowieka, ale nie omija też policjantów, którzy brali udział w tym zdarzeniu i są nadal w szoku i pod opieką psychologiczną". Poinformował, że policyjni psychologowie dotarli też do rodziny motocyklisty.

Bieńkowski zapewnił, że po zakończeniu prac prokuratorskich i zespołu kontrolnego KGP opinia publiczna będzie poinformowana o ich wynikach. Zapewnił, że w tej sprawie policja "bardzo blisko" współpracuje z prokuraturą.

Zródło Onet.pl



Wbrew temu, co piszesz, naloty na
stadion zdarzaja sie bardzo regularnie. Tyle, ze (nieraz sam to
obserwowalem) maja przebieg dwojaki:
1 - stoi sobie pan z plytami. Nagle dzwoni mu telefon, pan zamienia dwa
slowa, przykrywa stolik z plytami kocem, odchodzi dziesiec metrow dalej.
Jesli ktoras z jego plyt cie interesowala, to po prostu stoj i czekaj. Za
pare minut kolo stolika przejdzie patrol, a za nastepnych pare minut
wszystko wroci do normy. Wyjasnienie tego akurat jest nietrudne, zadne
lapowki nie sa tu potrzebne, wystarczy kumpel wyposazony w telefon,
stojacy
przy wejsciu z czyms legalnym.


Przepraszam ale mówimy o procederze w którym w grę wchodzą gigantyczne
pieniądze. To nie jest ganianie nielegalnych handlarzy na Marszałkowskiej
(majtki, kadzidełka, szczekające pieski, etc). To jest przemyt i
złodziejstwo na szeroką skalę.
Choćby same prgramy - wart w sklepie 2000 PLN - na stadionie mozna kupić za
25 PLN. To są kwoty!!!
To nie może być tak, że przyjeżdża 20 umundurowanych policjantów i jak
kretyni idą kolumną na stadion. Przypuszczam, że jak bym sie postarał to sam
trafiłbym do jakiegoś hurtownika z płytami a może i do producenta. Ale to
powinna zrobić policja. Od czego onba jest? Od czego są wywiadowcy,
tajniacy, osoby podstawione, etc.?

2 - Na calym stadionie plyty sa prawie nie do kupienia, czasem przy
odrobinie szczescia mozna zaobserwowac, jak nagle wszyscy sprzedawcy plyt
zaczynaja sie pospiesznie pakowac i znikac w bardzo szybkim tempie. I tu
niekoniecznie trzeba podejzewac o korupcje
komendanta/prezydenta/papierza/pana Boga, wystarczy jeden skorumpowany
policjant z samego dolu.


Prezydent jest niewinny, premier też. Komendat i burmistrz też nie. Policja
nie, dyrekcja bazaru nie. Czy to ja/my odpowiadamy za to, że w środku miasta
setki paserów bez przeszkód sprzedają kradziony towar?

A dlaczego nikt sie nie zajmie jawnym zlodziejstwem legalnych
dystrybutorow?
Wiesz, ze koszt wydania legalnej plyty wynosi ponizej 1zl? A wykonawca z
ceny plyty wynoszacej srednio 50zl dostaje kilka procent?


Tłumaczenie małego Kazia. Gdyby nie reklamy, kolorowe okładki, wywiady i
cały show biznes (w którym ludzie muszą zarabiać) to w życiu byś nie słyszał
o jakiejś orkiestrze z Milówki (Golec uOrkestra) czy innej Kasi Kowalskiej.

Spolce nie mozna cofnac pozwolenia za to, ze na jej terenie cos takiego
wystepuje. Powodem jest jeden z punktu regulaminu bazarowego, brzmiacy:
"na
terenie bazaru zakazany jest handel [.......]" W ten sposob spolka jest
czysta.


Chyba niezupełnie. Zarządca targowiska odpowiada za to co się dzieje na jego
terenie. Pobiera opłaty za utrzymanie porządku (w szerokim tego słaowa
znaczeniu). Bez dwóch zdań mogliby za to cofnąć pozwolenie. Nie wspomnę tu
już o nielegalnym handlu papierowami, porografią i podrabianym alkoholem.

Odpowiedz jest prosta: Tu i tu chodzi o forse. A ja poki co nadal bede
kupowal plyty na stadionie, bo jesli mam wybierac miedzy jednym
zlodziejstwem a drugim, wole wybrac takie, ktore jest tansze dla mnie.


Rozumując w ten sposób to każdy sprzedawca jest złodziejem. Rzeczywisty
koszt połączenie w sieci komórkowej to 2 grosze/min a płacimy ok. 1 PLN,
koszt wydrukowania gazety 20 gr a płacimy 2 PLN, itd, itd.

Tak, ale bilety miesieczne sa tansze o polowe (?) a nie 5-krotnie. I dla
mnie przynajmniej troche bardziej oczywiste jest, ze kupujac bilet place
prawie bezposrednio ZTM za przejazd.


Tu się też mylisz. Płacisz kioskarce, hurtowni RUCH'u, mechanikowi,
kierowcy, dyrektorowi ZTM, drukarni, producentowi kasowników, Gudzowatemu
(ropa), itd, itd.

Niestety. Twój post nie wytłumaczył mi powodów dla których w Warszawie
tolerowany jest handel pirackimi płytami na taką(!) skalę. Przecież ochrona
praw autorskich była tematem m.in. na potkaniach w sprawie przystąpienia do
UE. Rząd USA groził sankcjami a nasze władze pieprzą to i robia tylko od
czasu do czasu akcje pokazowe dla prasy, na których łapia dziesięc płotek i
rekwirują kilka tysięcy płyt. A to jest kropla w stadionowym morzu.


1.Niestety niejednokrotnie spotykalem sie z tym i tak tez bylo w tym przypadku,ze osoby bedace swiadkami,badz co gorsze ofiarami przestepstwa calkowicie traca glowe i nie potrafia w zagrozeniu zapamietac podstawowych informacji dotyczacych zdarzenia,sprawcy i okolicznosci.A kiedy zdecyduja sie w koncu zglosic to czynia to w sposob chaotyczny co zmniejsza szanse na ujecie sprawcy.
2.Poniewaz zglaszajaca w rozmowie telefonicznej prosila o pomoc w rozwiazaniu calego problemu,ktory trwal juz od dluzszego czasu,a fakt kradziezy mial miejsce kilkadziesiat minut wczesniej,a na miejscu byl juz patrol policji,straznicy przybyli na miejsce po realizacji zgloszen biezacych.
3.Wyszly tu wlasnie problemy z wiedza o podstawowych numerach alarmowych,ktorych poszkodowana nie posiadala.O tym,ze jest to problem lokalny pisalem juz znaczenie wczesniej.
4.Nasza skutecznosc nie jest legendarna,poniewaz jestesmy tylko ludzmi,ale staram sie komus pomoc jezeli tylko jest to mozliwe.
5.Nie "prosilismy"tylko Ty prosiles i to Ty jestes niewiarygodny bo gluchy i uprzedzony.Ja nie oczekuje uwielbienia od Ciebie,ale zrozumienia,ze tutaj pracuja ludzie,ktorzy staraja sie godnie wykonywac swoje obowiazki,przy pomocy srodkow jakie dalo im prawo.

A teraz postaram sie rozwinac ten temat...
Przy ulicy Szklarnianej znajduje sie teren nalezacy do miasta,ktory blednie nazywany jest placem targowym.Wbrew opiniom nie jest to miejsce wyznaczone do prowadzenia handlu obwoznego.Legalny handel jest mozliwy tylko ze stalych punktow handlowych,ktorych to uzytkownicy posiadaja po wygranej batalii w Sadzie Najwyzszym wieczyste uzytkowanie.Jak wyglada to miejsce wszyscy wiedza i aby to zmienic nalezy albo zalegalizowac i zmienic wizerunek,albo calkowicie zlikwidowac tylko nikt nie bardzo wie jak.Niechaj decyduja Ci ktorzy moga cos z tym zrobic...
Teraz wroce do sedna..
To miejsce upodobali sobie ludzie nie tylko z Sosnowca,ale i wszystkich okolicznych wsi,ktorzy przybywaja i nielegalnie handluja(bo takie sa przepisy lokalne) przewaznie ziemioplodami pochodzacymi z wlasnych pol,ogrodkow,dzialek.Sa to czesto osoby w podeszlym wieku,chore,a nawet kalekie.Oprocz tego nielegalnie handluja rowniez tzw."slupy"tzn osoby czesto bez stalego miejsca zameldowania,ktore ustawiane sa do sprzedazy(wiec ponoszace odpowiedzialnosc)za co otrzymuja niewielkie wynagrodzenie,od posiadacza towaru.Juz kwestia etyczna takiego sprawcy wykroczenia jest mocno skomplikowana,bo przeciez nie kradnie tylko pracuje na chleb,mimo ze przepisy stanowia inaczej.Zastanawiales sie kiedys nad tym przedstawiajac piekne pomysly na rozwiazanie problemu?Czy jednak tym ludziom nielegalnie handlujacym wolno jest wyrzucac odpady gdzie tylko popadnie?Albo jak maja sie czuc wszyscy Ci ktorzy posiadaj legalne firmy,sklepy,ktorzy musz sprostac przepisom i placic ogromne pieniadze?
I mimo tego,ze przeczysz sam sobie chcac rozwiazac Straz Miejska to wlasnie do tej formacji zwracasz sie o rozwiazanie tego problemu?
W setkach nalezalo by liczyc mandaty i wnioski do Sadu kierowane za popelniane w tym miejscu wykroczenia i to nie tylko te dotyczace nielegalnego handlu.Ale prawo nie posiada zadnych innych srodkow prawnych do tego aby sklonic te osoby do zaprzestania takiej dzialalnosci.I to nie jest tylko problem glupiego handlu,bo przeciez kary np. za jazde po pijanemu sa duzo surowsze a i tak codziennie na ulicach naszego miasta zatrzymywani sa pijani kierowcy.Czy to znaczy ze Policja jest nieskuteczna i nalezy ja rozwiazac?
Na koniec zostawilem sprawe nielegalnego spirytusu.Tylko w tym miejscu straznicy ujeli i doprowadzili do jednostki Policji wiele osob za posiadanie nielegalnego spirytusu.Kazdorazowo oprocz konsekwencji tracili oni rowniez posiadany alakohol,oraz papierosy w roznych ilosciach.Ale coz z tego skoro takie osoby juz na drugi dzien znajdowaly sie w tym samym miejscu tylko sprytniejsze i bardziej uwazne.A przeciez Straz Miejska nie pracuje bez umundurowania.

To wszystko wskazuje,ze potrzebne sa rozmowy na temat koniecznych zmian organizacyjnych,wspolpracy,dostosowania przepisow,zwiekszenia uprawnien,szukania skutecznych srodkow karnych i prawnych,ale przede wszystkim zrozumienia problemu na gruncie merytorycznym,a nie emocjonalnym.

Witam

Celem nadrzędnym zawartości informacyjnej tego postu jest przedstawienie obiektywnej oceny dotyczącej współdziałania służb zajmujących się zabezpieczeniem przedstawicieli rządu podczas wizyty w Pawłokomie.

Dane topograficzne z punktami kontrolnymi:
Wjazd do miejscowości od strony zachodniej; na początku wioski pierwszy punkt kontrolny, jest tam skrzyżowanie dwóch dróg polnych z główną; dwóch policjantów na środku jezdni, z lewej strony drogi nie oznakowany pojazd z dwoma nie umundurowanymi funkcjonariuszami, z prawej części samochód cywilny z dwoma umundurowanymi policjantami; w póżniejszym czasie miejsce dwóch policjantów z jezdni zajmuje jeden żołnierz Żandarmerii Wojskowej.
Nie mam przepustki, muszę pozostawić auto przed punktem kontrolnym. Dalej poruszam się pieszo.Według moich obliczeń przechodzę ponad 200 m. Jest tam zakręt w prawo przy kościele. Z lewej strony skrętu jest kładka nad potokiem, przez którą przechodzą goście, chroniona przez dwóch funkcjonariuszy Boru, wyposażonych w sprzęt, na zakręcie kilku policjantów. Poruszam się w kierunku północnym. Około 80 m od zakrętu znajduje się po lewej stronie brama przez którą mają wjechać przedstawiciele rządu. Chronią ją dwaj nie umundurowani policjanci i co najmniej pięciu borowików, z których jeden przez okres dwóch godzin spalił trzy papierosy. Dodatkowo w okolicach tej prowizorycznej bramki kręci się spora ilość policjantów, strażaków, ratowników. Po tej samej stronie obok, znajduje się przystanek autobusowy.Przednim między innym zaparkowało auto, które przywiozło prezesa IPNu. Po drugiej stronie ulicy jest sklep. 30 m dalej w kierunku północnym ostatni punkt kontrolny. Składa się on z jednego policjanta i dwóch strażaków OSP.Strona pł.ws jest wzgórzem z wieloma drzewami owocowymi. Zgromadziło się tam bardzo wiele osób. Część wschodnia jest poniżej poziomu cmentarza, umieszczona tam telebim. Na drodze od strony wschodniej stało dwa radiowozy. Cześć południowa to kładka, dalej na wschód zabudowania mieszkalne. Centralna cześć to ogrodzony cmentarz, główne miejsce uroczystości.

-zakręt przy kościele; A
-brama wjazdowa na cmentarz; B
-punkt kontrolny na północy; C
-wzgórze; D
-równina od strony wschodniej cmentarza; E
-potok plus zabudowania; F

Przyjmuje tego rodzaju oznaczenia.

Około godziny 10 między punktami abcdef nie można było się poruszać nie mając przepustki. Oznacza to, że jeżeli byłem np. w punkcie B przemieściłem się do obszaru D, teoretycznie nie mogłem powrócić do punkty B. W rzeczywistości poruszałem się w dowolnym rejonie niezależnie do punktu w którym chciałem być. Nie udało mi się dostać do środka cmentarza. Po jednej nieudanej próbie zrezygnowałem, gdyż miałem inny cel pobytu, dla przekonania dokonałem próby.

Zastanawiam się nad takimi faktami:
-północny punkt kontrolny ( za sklepem) stanowi 1 policjant i 2 strażaków OSP...dobra to może być ochrona?
-południe (kładka nad potokiem) chroni 2 borowików. Można było iść 30 m dalej, przeskoczyć potok, obejść zabudowania i stanąć przed cmentarzem.
-wschód dojście do cmentarnego ogrodzenia nie stanowiło żadnego problemu, tam był jednak niższy poziom terenu.
-zachodnia część od zakrętu, poprzez bramę główną do ostatniego punktu kontrolnego (wszystko wzdłuż jezdni) najwięcej różnych służb chadzało tym odcinkiem. Spacerowałem i ja nie mając przepustki. Dlaczego nie wzbudziłem niczyjego zainteresowania?
Obserwuję to wszystko i myślę sobie jakbym był zamachowcem skąd bym strzelał. Wzgórze. Punkt D. Bardzo dobre miejsce. Udaję się na wzgórze. Wyobrażcie sobie, że nie spotykam tam żadnego umundurowanego funkcjonariusza, nawet strażaka ochotnika...nikogo kto mógłby budzić respekt. Było tam mnóstwo ludzi. Dokładnie monitoruję wszystkie drzewa. Chodzę między rzędami ludzi wszystkim wpatruję się w twarz, oglądam ich, badam. Patrzą na mnie dziwnym wzrokiem. Dlaczego nikogo nie zainteresowało moje dziwne zachowanie?

Tak współdziałały nasze służby w sobotni dzień w Pawłokomie. Byłem tam w innym celu i przy okazji zaobserwowałem to co skrótowo opisałem.

Dziękuję

Cała Polska nadal żyje historią zastrzelonego przez policję motocyklisty. W tak dużym stopniu przywykliśmy do nieudolności naszych umundurowanych stróżów prawa, że gdy wreszcie zrobią coś takiego, co nie dziwi u ich zagranicznych kolegów, wpadamy w stan osłupienia.
Piotr R. Frankowski, frankowski-sideways.blog.onet.pl/ 2006-08-04 12:14

OK, i ja mam mieszane uczucia w tej sprawie. Jednak wydaje mi się, że warto na to wydarzenie spojrzeć chłodno i bez emocji.

Od lat obserwuję u nas dwa gatunki motocyklistów. Pierwszy z nich to ludzie rozsądni, którzy nawet w największe upały nie wsiadają na motocykl bez wszystkich elementów ochronnego stroju. Wiedzą bowiem, że w ich przypadku strefa kontrolowanego zgniotu to całe ich ciało. Jeżdżą szybko, nawet bardzo szybko, ale z dumą zdobywają coraz większe umiejętności. Do tej grupy zaliczę też właścicieli chopperów, którzy przez cały tydzień noszą w pracy krawat i wcale nie głupieją, wsiadając na jednoślad. I na pewno nie potrzebują napadać na sklepy czy stacje benzynowe.

I jest grupa druga. Często na motocyklach, których nie powinno się, ze względów bezpieczeństwa, przerabiać nawet na kosiarki do trawy, w szortach, klapkach i bez rękawiczek. Frakcja ludzi, na których nie działa fizyka, którzy są pewni, że po dramatycznym "dzwonie" ożyją, niczym bohater gry komputerowej. Podginają tylne tablice rejestracyjne, żyją w przeświadczeniu całkowitej bezkarności. To znaczy żyli tak do teraz. Dziwne, że nie myślą choć przez chwilę o kierowcach samochodów, którzy już wiedzą, że źle kończy się sytuacja, w której nie zatrzymują się na żądanie umundurowanego policjanta, stojącego przy oznakowanym radiowozie. Blokada, kolczatka, strzały, trup.

Motocykliści, podobnie zresztą jak wielu polskich przestępców (UWAGA! nie mówię wcale, że wszyscy motocykliści to przestępcy!), uważają, że policję można kompletnie zlekceważyć. Fotoradary są dla samochodziarzy, kontrole drogowe też, a pościgi za motocyklistami często kończą się źle dla gliniarzy, których radiowozy nie mają ubezpieczenia auto casco. Taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność, bo stróże prawa nie mogą demonstrować własnej bezsilności całemu społeczeństwu. Polska policja jest daleka od ideału, ale nie może wypowiadać komunikatu: "wsiądź na motocykl, a nigdy cię nie złapiemy", bo to dla sił pilnujących porządku prawnego po prostu samobójstwo.
Więc będą strzelać, mam nadzieję, że nie tylko do motocyklistów, za to coraz częściej do uciekających złodziei i bandziorów. Motocyklista z prowincji popełnił błąd, był pewien, że będzie "jak zawsze". Dlaczego nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie? Nie wiadomo. Przypomnijcie sobie jednak sytuację z Nowego Jorku z czasów burmistrza Giulianiego: zero tolerancji. Grozisz policjantowi bronią - jesteś trupem, to twoja decyzja. Uciekasz autem przed policjantami - mogą cię zastrzelić. Wybieraj. Owszem, zginęło na początku kilka niewinnych osób, ale później N.Y. stał się bezpiecznym miastem. Ludzie uwierzyli, że policja nie zrezygnuje z egzekwowania prawa wszystkimi dostępnymi sposobami.

Nie chcielibyście, żeby tak było u nas? Fakt jest taki, że gość UCIEKAŁ i żaden świetlany życiorys tego nie zmieni. Stało się. Następni może przez chwilę pomyślą, nim zrobią coś równie durnego. Żarty się skończyły, policjanci BĘDĄ strzelać. I gdy pomyślimy logicznie, to nie jest do końca takie złe.

http://moto.onet.pl/1350941,2217,artykul.

Bardzo mądre słowa w tej sprawie.

jacie - ale jazda... Miałem ostatnio parę spraw "wyjazdowych" i czasami niestety nie mogłem być on-line - SZKODA
Tak na poważnie - przyznaję rację Oczy - zgadzam się z Tobą, że gro przestępczości ma swoje korzenie w sytuacji polityczno - gospodarczej naszego kraju. Zauważcie, że skarżycie się nie na jadących czarnymi BMW po ulicach albo na "białe kołnierzyki", które piorą miliony. Skarżycie się właśnie na tą przestępczość pospolitą, na drobnych pijaczków pod sklepami itd. Ten rodzaj "anomalii społecznych" z pewnością jest wynikiem ogólnego niedostatku. Nie boję się porównywać tego stanu z tym, który był za czasów "czerwieni". ogólny "przymus" do pracy, każdy wiedział gdzie jego miejsce, każdy bał się "problemów" z władzą. Było po prostu normalniej (przynajmniej pod tym względem) niż jest teraz. Nie zrozumcie mnie źle - nie chwalę tamtych czasów ani ich nie potępiam - jedynie dokonuję porównania. Nie było wtedy tej pospolitej drobnej przestępczości (przynajmniej nie na taką skalę) jaka jest teraz. Były inne warunki socjalne bytowe i gospodarcze. Tego chyba nikt nie zaprzeczy. Piszę o tym dlatego, żeby poprzeć moją zgodność z opinią Oczy w kwestii "biedy". To właśnie z tą drobną pospolitą przestępczością borykają się umundurowani policjanci uganiając się za złodziejami, pijakami itp elementem. Panowie w "białych kołnierzyka" to działka raczej dla PG a jakoś nie widziałem, żeby ktoś się skarżył na policjantów pionu PG. Jest to inny charakter pracy i takie kwestie na forum sa nie poruszane. Czepia się natomiast policjantów mundurowych bo ich najłatwiej widać albo nie widać na ulicy. Były już poruszane tematy pracy policjantów i szczegółowo wyjaśniane problemy dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej, więc nie będe się po raz kolejny powtarzał. Temat rzeka. Mógłbym np. ponarzekać na piekarzy, że chleb jest zbyt kruchy, zbyt szybko schnie, nie smakuje jak dawniej - ale co mi by z tego narzekania przyszło skoro wiem, że sytuacja się nie zmieni ze względu na inną technologię itd. To jest tylko symbol niepotrzebnego narzekania na grupy zawodowe. Doprowadzamy jedynie do kłótni na forum, nieporozumień i konfliktów. NIEPOTRZEBNIE. Wolę usiąść z kolegą przy piwku i sobie nawzajem ponarzekać zamiast wsadzać kij w mrowisko, który tylko psuje atmosferę. Spróbujcie np. zaproponować jakieś rozwiązania z tej sytuacji, można wtedy podyskutować nad słusznością takiej czy innej tezy, ale wtedy taka rozmowa nie miałaby formy pretensjonalnej, a w rzeczywistości temat czy bolączka byłaby poruszona, ale w jak odmienny i humanitarny sposób.
Na koniec jeszcze jedno.
Nasze forum to forum mieszkańców Zabrza (i sympatyków tego miasta). Nie jest to forum jakiejś konkretnej grupy zawodowej lub ludzi o konkretnych zainteresowaniach. Nie jest to forum ściśle tematyczne. Co się z tym wiąże? Wiąże się to, że skoro jest to forum mieszkańców Zabrza to zaglądają na to forum przedstawiciele różnych instytucji. Jeśli chcemy być przez nich poważnie traktowani i jeśli chcemy, aby wogóle tu zaglądali to nie możemy sobie pozwolić na treści wulgarne, wyzywające, nieprzyzwoitye itp. Nazywajcie to cenzurą czy jak tam chcecie, ale w tej kwestii porządek musi być. Na pytanie po co na na forum Ci władarze miasta odpowiadam - aby móc nam pomóc, jak to się już na naszym forum wydarzyło np. w kwestii uchwalenia zniesienia opłat za założenie działalności gospodarczej przez bezrobotnych, studentów... - poczytajcie sobie ten temat i zobaczcie, że to dzięki naszemu forum został ten akt prawny uchwalony, co potwierdził Przewodniczący Rady Miejskiej. Jest więc szansa na otrzymanie pomocy poprzez to forum, ale jeśli ludzie Ci zobaczą (przepraszam za bezpośredność) smarkaterię na tym forum to z pewnością o nas zapomną...

28-letni Filip G. obstawiając u bukmachera wyniki meczów mundialowych przegrał 1200 złotych firmowych pieniędzy. Bojąc się przyznać przed szefem, wymyślił fikcyjny napad na samego siebie. Sprawcy byli przebrani za policjantów, krzyczeli: dawaj kasę! - kłamał jak z nut rybnickim funkcjonariuszom.

Młody mężczyzna pracuje jako przedstawiciel handlowy w jednej z rybnickich firm, zajmujących się sprzedażą bielizny. 1200 złotych obstawiał w jednym z rydułtowskich bukmacherskich zakładów sportowych. Obstawił kilkanaście ostatnich spotkań mundialowych. Niestety, miał pecha i praktycznie wszystko przegrał.
28-latek pojawił się w rybnickiej policji w środę. Chciał złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Z przejęciem podczas przesłuchania wyjaśniał policjantom, że gdy jechał na trasie z Bielska-Białej do Cieszyna, nagle wyprzedziła go czarna skoda octavia.

Z jego relacji wynikało, że samochód miał włączone policyjne koguty, a w środku siedzieli umundurowani policjanci. Mieli ponoć lizaki, kabury z bronią. Rzekomy poszkodowany opisał także szczegółowo wygląd napastników - wyjaśnia nadkomisarz Aleksandra Nowara, rzecznik rybnickich policjantów.

Cała jego opowieść, okazała się kłamstwem. Filip G. był jednak do tego stopnia skrupulatny, że podał nawet numery rejestracyjne czarnej skody, która kilka dni temu na trasie z Bielska do Cieszyna miała zajechać mu drogę.

Z relacji tego 28-letniego mężczyzny wynikało, że mężczyźni, którzy wysiedli ze skody, przedstawili się jako policjanci z Bielska. Potem jeden z nich miał wyciągnąć broń i zażądać od G. pieniędzy - mówi nadkomisarz Aleksandra Nowara, rzecznik rybnickiej policji.

Policjanci początkowo potraktowali sprawę bardzo poważnie, bo nie co dzień zdarza się, by przestępcy przebrani za stróżów prawa w tak niecodziennęęęęęęęęęęęęłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłąąąąąąąććććććąąąąąłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłóóóóóóóóóóóóóóóęęęęęęęęy sposób napadali na kierowców. NastÄ™pnego dnia Filipa G. wezwano na kolejnÄ… rozmowÄ™ do komendy. PrzyciĹ›niÄ™ty, zaczÄ…Ĺ‚ plÄ…tać siÄ™ w zeznaniach. Nie potrafiĹ‚ wskazać dokĹ‚adnie miejsca napadu - wyjaĹ›nia Aleksandra Nowara.

DostarczaĹ‚ towar do sklepów m.in. na terenie Rybnika i Ustronia. 1200 zĹ‚otych, które miaĹ‚ tamtego dnia przy sobie, odebraĹ‚ wczeĹ›niej od klientów.

PrzyznaĹ‚, ąe nie mógĹ‚ siÄ™ powstrzymać i musiaĹ‚ postawić na zakĹ‚adach bukmacherskich. TĹ‚umaczyĹ‚, ąe jest hazardzistÄ…, byĹ‚ na odwyku, ale mu nie przeszĹ‚o - dodaje nadkomisarz Nowara. G. Policjanci zabezpieczyli część wydruków z zakĹ‚adów bukmacherskich.

Na których meczach chciaĹ‚ zbić fortunÄ™? MiÄ™dzy innymi obstawiĹ‚ zwyciÄ™stwo Argentyny w meczu z HolandiÄ… (byĹ‚o 0:0). WierzyĹ‚, ąe Portugalia wygra z Meksykiem (trafiĹ‚ - byĹ‚o 2:1), a Wybrzeąe KoĹ›ci SĹ‚oniowej z SerbiÄ… i CzarnogórÄ… (3:2). Jednak w pozostaĹ‚ych zakĹ‚adach szczęście go opuĹ›ciĹ‚o - zarobiĹ‚ 100, a straciĹ‚ 1100 zĹ‚otych.

HistoryjkÄ™ o napadzie na drodze G. najpierw opowiedziaĹ‚ swojemu szefowi, a potem powtórzyĹ‚ jÄ… na komisariacie. Szef nie bÄ™dzie niczego komentowaĹ‚ - powiedziaĹ‚a nam jedna z pracownic firmy, którÄ… okradĹ‚ G. Najprawdopodobniej oszust straci tÄ™ pracÄ™.

PostawiliĹ›my mu zarzuty dotyczÄ…ce skĹ‚adania faĹ‚szywych zeznaĹ„ i zawiadomienia o przestÄ™pstwie, którego nie popeĹ‚niono, za co grozi do trzech lat wiÄ™zienia - wyjaĹ›nia prok. Bernadetta Breisa, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rybniku.

G. wyraziĹ‚ skruchÄ™ i obiecaĹ‚, ąe odda pieniÄ…dze. ZĹ‚oąyĹ‚ teą wniosek o dobrowolne poddanie siÄ™ karze. ZgodziĹ‚ siÄ™ na póĹ‚tora roku wiÄ™zienia w zawieszeniu na trzy lata i pokrycie kosztów sÄ…dowych.

Jacek Bombor

Policjanci mogą strzelać gdy uznają że jesteś groźnym przestępcą (ich interpretacja Twojego zachowania) lub gdy uznają że Twoja ucieczka stanowi poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu bądź osób postronnych.
Jak się można domyślić nie trudno o taką interpretację przy motocyklu pędzącym grubo ponad 100 km/h...

Wcale nie musisz do nich strzelać...

Słynna sprawa:

"W Chodlu (Lubelskie), gdzie został postrzelony przez policjanta 21-letni motocyklista, który uciekał przed policją, zostały zachowane procedury dotyczące stosowania blokady drogowej - wynika z ustaleń policji. Funkcjonariusz, który oddał śmiertelny strzał, jest pod opieką psychologa.

Okoliczności postrzelenia 21-latka sprawdza zespół policjantów z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji oraz specjalna grupa dochodzeniowo-śledcza powołana przez komendanta wojewódzkiego w Lublinie.

"Według dotychczasowych ustaleń, wszystkie procedury w zakresie stosowania blokady na drodze i czynności z tym związanych zostały zachowane. Policjanci zachowali się tak, jak przewidują to szczegółowe przepisy, stosowane w takich sytuacjach" - powiedział w sobotę PAP rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

W czwartek w Chodlu zginął 21-letni Marcin K., mieszkaniec sąsiedniej miejscowości, który jadąc motocyklem, nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie i uciekał przed policją. Mężczyzna został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przy sklepie. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że bezpośrednią przyczyną jego śmierci była rana postrzałowa kręgosłupa. Kula przebiła rdzeń kręgowy, uszkodziła wątrobę i żołądek. 21-latek został postrzelony także w prawe udo. Według dotychczasowych ustaleń, strzały oddał funkcjonariusz, który chwilę wcześniej niemal został rozjechany przez motocyklistę.

Ponadto Marcin K. doznał także poważnych obrażeń na skutek wypadku - stłuczenia mózgu, złamania podstawy czaszki, złamania kręgów szyjnych.

Blokada drogi w Chodlu była ustawiona w celu schwytania sprawców czwartkowego napadu na hurtownię w Kraśniku. Napastnicy - dwaj zamaskowani mężczyźni w kaskach na głowach - zrabowali 15 tys. zł i odjechali motocyklem. Jeden z nich groził kasjerce hurtowni długą bronią. Policja zarządziła blokady na drogach.

Według ustaleń prokuratury, blokadę w Chodlu ustawiło trzech funkcjonariuszy. Wszyscy byli umundurowani, na drodze stał oznakowany radiowóz. Kiedy zauważyli zbliżającego się z dużą prędkością od strony Kraśnika motocyklistę w kasku, dawali mu znaki do zatrzymania. Ten jednak nie zatrzymał się, ominął blokadę i zaczął uciekać boczną drogą.

Dwaj policjanci ruszyli za nim radiowozem w pościg. Motocyklista wykręcił tuż przed radiowozem i zawrócił w kierunku blokady, gdzie został jeden funkcjonariusz. Policjant ponownie usiłował go zatrzymać podnosząc rękę i lizak. Motocyklista nie zareagował na te sygnały i omal nie przejechał policjanta. Wówczas funkcjonariusz oddał najpierw strzały ostrzegawcze w górę, a następnie kilka strzałów kierunku motocykla. W sumie strzelił 10 razy.

Motocyklista wjechał na jadącą rowerem kobietę i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Zginął na miejscu. Rowerzystka została ciężko ranna, przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określają jako stabilny.

Policja ustaliła, że Marcin K. nie miał związku z napadem w Kraśniku. Nie miał uprawnień do prowadzenia motocykla, ale miał prawo jazdy kategorii B."

- Rozbieraj się, do naga! - usłyszał we wtorek wieczorem student politechniki od policjanta. 21-latek miał się rozebrać w otwartym radiowozie, bo mundurowy i jego koledzy stwierdzili, że chłopak "wyglądał podejrzanie"

Krzysztof Kubiak ma 21 lat i studiuje na trzecim roku Politechniki Poznańskiej. Nigdy nie miał żadnych problemów z prawem. Studiuje, uprawia sport, zarabia na swoje utrzymanie i udziela się społecznie. Kubiak mieszka na stancji razem z młodszym kolegą - obaj pochodzą z Międzychodu. Kolega - Jakub - ma 17 lat i chodzi do jednego z poznańskich liceów.

We wtorek wieczorem, ok. godz. 19, Kubiak przerwał naukę do egzaminu i razem ze współlokatorem wyszedł do sklepu. Kiedy przechodzili przez skrzyżowanie ulic Czerniejewskiej i Swarzędzkiej, zauważyli policyjną furgonetkę. Nagle radiowóz zatrzymał się, po czym wyskoczyło z niego pięciu młodych, umundurowanych policjantów. - Proszę stanąć, wyciągnąć wszystko z kieszeni! - to pierwsze słowa, które usłyszeli Kubiak z kolegą.

- Byliśmy totalnie zszokowani - opowiada student. - Szliśmy sobie najnormalniej w świecie, a tu pięciu policjantów. Nie mieliśmy pojęcia, o co im chodzi. W dodatku żaden z nich nie podał stopnia ani nazwiska. Nie mówiąc już o powodzie tej dziwnej kontroli.

Policjanci nic w kieszeniach nie znaleźli. To im jednak nie wystarczyło. - Wtedy zrobili coś naprawdę skandalicznego - mówi Kubiak. - Jeden z nich zaprosił mnie do środka radiowozu. I kazał mi się rozebrać do naga. Jak tłumaczył, w celu przeprowadzenia dalszego przeszukania. Tego już naprawdę było za wiele! Radiowóz miał okna, w dodatku policjant nawet nie zamknął drzwi. Na całe zamieszanie gapili się przechodnie i ludzie z okien budynków. Powiedziałem, bardzo zdecydowanie, że nic z tego. Że jeżeli naprawdę mam się rozebrać, co byłoby grubą przesadą, to żądam odwiezienia mnie na komisariat. Dodałem, że kiedy mnie przeszukają i nic nie znajdą, to będę się domagał oficjalnych przeprosin. Wtedy wiedziałem już, że szukali narkotyków. A my nigdy w życiu nie mieliśmy takich rzeczy w rękach.

Policjant zwątpił. - Przez kilka minut prowadziliśmy dość ostrą rozmowę. Nagle policyjne radio podało, że na pobliskich działkach wybuchła jakaś awantura - opowiada student. - Wtedy policjanci rzucili do nas: "Macie szczęście, udało się wam!". I odjechali. Staliśmy tam jak wryci. Byliśmy w szoku.

Kiedy Kubiak wrócił do mieszkania, sprawdził w przepisach, jak powinna wyglądać policyjna interwencja. - Według odpowiedniego rozporządzenia, policjant powinien się przedstawić nazwiskiem i stopniem oraz podać przyczynę podjęcia czynności służbowej. O żądaniu rozbierania się w otwartym radiowozie nie ma sensu rozmawiać, to skandal - mówi student.

Wczoraj Kubiak wysłał do komendanta miejskiego policji oficjalną skargę na zachowanie funkcjonariuszy. Zażądał wyjaśnień. - Nie może być tak, że policjanci zachowują się jak bohaterowie seriali - mówi.

- Taka skarga faktycznie do nas wpłynęła - mówi Zbigniew Paszkiewicz, rzecznik prasowy komendy miejskiej policji. - Zajmie się nią sekcja kontroli. Kontrolerzy ustalą, czy zarzuty opisane w skardze są, czy nie są zasadne.

Paszkiewicz nie chce rozmawiać o sytuacji z wtorku do czasu dokładnego wyjaśnienia sprawy. Przyznaje, że podczas każdej interwencji policjant musi się przedstawić i podać jej przyczynę. - A jeżeli ma uzasadnione podejrzenia, może przeprowadzić kontrolę osobistą - mówi.

- Łącznie z żądaniem rozebrania się w radiowozie? - pytamy.

- Nie chcę mówić o konkretnym zdarzeniu. Faktem jest jednak, że mając uzasadnione podejrzenie, policjant może przeprowadzić przeszukanie - zakończył Paszkiewicz.

Źródło: Alert24.pl

Samochód minął przeszkodę, i gnał pewnie do celu.. Nagle wyrosła przed nim następna przeszkoda. Wóz uderzył w nią i rozpadł się na kawałki.
Małe dziecko zaczęło płakać.
-Spokojnie, Paulie, jak Augie i Tata wrócą, któryś z nich na pewno go naprawi.
-Albo wyrzuci do kosza.
-Pietro!- skarciła go matka.

Carmela Estacande spojrzała na swoje dzieci. Mały Paulie bawił się na podłodze, a Pietro leżał na kanapie, był zły ponieważ z powodu złego zachowania, dostał karę od ojca i nie mógł wyjść do kolegów, bawić się w Mafię.

Pani Estacande, myślała o mężu. Od 10 lat prowadził mały osiedlowy sklepik. Ostatnio powodziło mu się nadzwyczaj dobrze. Chciał wykupić większy sklep dla syna Agostino, a sam prowadziłby swój kram. Carlo Estacande, za punkt honoru postawił sobie dojście do dobrobytu ciężką pracą, a nie przestępczością. Dlatego tak źle reagował na zabawy Pietro, któremu Mafia imponowała.

Z rozmyślania wyrwało ją pukanie do drzwi
-Policja. Proszę otworzyć.
Podeszła do drzwi.
Do mieszkania wszedł mody, umundurowany policjant.
-Panie mąż to Carlo tak?
Tak- odparła zdziwiona pytaniami
-A pani syn to Agostino?
-Tak
Obawiam się, ze nie mam dobrych wieści.- powiedział, wziął głęboki oddech i kontynuował:
-pani mąż i syn zostali zastrzeleni, podczas napadu na nic sklepik.

Policjant wyszedł. Carmela usiadła na fotelu i zaczęła płakać.

Kilka lat później.

-Mamo wróciłem- krzyknął na wejściu rozpromieniony Paulie.
Ale nikt mu nie odpowiadał. Zdziwiony zobaczył że drzwi do pokoju matki są uchylone, wszedł do środka i zobaczył matkę leżącą na łóżku, wyglądała jakby spała.
-Mamo- zaczął niepewnie- mamo obudź się.
Ale mama już się nie obudziła. Paulie płakał przy jej łóżku kilka godzin, gdy znalazł go brat.
-Pietro, mama umarła!- krzyknął do brata.

3 Lata później

Paulie szedł do pracy. Szedł przez zaułek. Nagle usłyszał strzał. Z zaułka wybiegło dwóch chłopaków, jeden miał broń. Wymierzył ją w Pauliego.
-Daj spokój Tony, to swojak.
-Jesteś Włochem? – spytał Tony
-Tak- odpowiedział Paulie.
-Nic nie widziałeś rozumiemy się?
-Tak
-Bo jak coś powiesz to cię znajdę i zastrzelę
-Oh Tony zwiewamy, bo nas złapią i bez niego.
Dwaj gangsterzy uciekli w prawo. Nagle wypadli policjanci. Najstarszy rangą z wyglądu Irlandczyk spytał:
-Widziałeś gdzie pobiegli?
-Tak.
-Gdzie?- naciskał policjant.
-o tam, w lewo.
Policjanci pobiegli w lewo.

Po powrocie do domu zrobił sobie obiad. Usiadł na fotelu i włączył powtórki z meczów Baseballowych. Po dłuższym czasie do domu wpadł Pietro.
-Cześć brat.
-Cześć.
Zadzwonił telefon. Pietro podszedł i odebrał słuchawkę.
-Tak?
Paulie wyszedł. Nagle usłyszał krzyk.
-MAM W D***E ICH KONEKSJE! ONI ROZWALILI KILKA LAT TEMU MOJEGO OJCA I BRATA! WIĘC JA ICH ROZWALĘ!

Pietro wyszedł z domu. Gdy wrócił miał na koszuli krew. Uspokoił brata i poszedł do łazienki. Mruknął pod nosem:
-Vendetta.

Kilkanaście lat później.

Paulie stał na cmentarzu w Nowym Jorku. Choć mieszkał w Los Angeles, chciał mieć całą rodzinę tu. Beznamiętnie spoglądał na zimny pomnik.
„Emily Estacande
ur. 1968
zm. 1993
Ave Maria
Spoczywaj w Pokoju”
Dopiero teraz doszła do niego nieodwołalność jej śmierci.
Panie! Dlaczego ona? To ja zasługiwałem na tego raka nie ona! Panie czemu?!
Z rozmyślań wyrwał go głos Pietra:
-Ja i Louie musimy iść.
-Dobrze, ja tu jeszcze chcę postać.
-Paulie ja cię rozumiem ale zaczyna padać- powiedział Louie.
-Zostanę.

Dwaj przyjaciele udali się do bramy głównej cmentarza, Paulie spoglądał na okoliczne groby. Była tu cała jego rodzina, Ojciec, Matka, brat, a teraz dołączyła jego żona. Byli razem 3 lata i ich szczęście zakłócił nowotwór Amy.

Paulie upadł na kolana przed jej grobem, i zaczął się modlić.

Jako iż wielu miłośników broni jest zarówno miłośnikami militariów , a temat związany z kamuflażem i umundurowaniem jest też poruszany wsród grup airsoftowych więc zakładam taki temat w którym możemy porozmawiać na temat moro , kamuflaży , mundurów.

A więc airsoftowcy / miłośnicy militariów itp . pozyskują najczęściej moro z demobilu , pewnie w naszych umundurowaniach znajdują się kamuflaże z demobilów bundeswehry , nato czy w znacznie skąpszej ilości dm. z Wojska Polskiego .
sprawa ma się gorzej jeśli chodzi o grupy realizacji historycznej , ponieważ ciężko jest dostać mundury odgrywanych armi / jednostek . np. dziś cięzko jest znaleźć mundury LWP , wermachtu , czy polskie mundury z przed 39 roku .

Moro kamuflaż mozna podzielić na kilka zasadniczych rodzajów :
Leśne (woodland , zielono brązowe centki , czasem kolor oliwkowy lub khaki- gładki)
Miejskie (czarne lub tzw. city camo)
oraz snajperskie (z naszywanymi "liściami")

Można także w sklepach myśliwskich dostać części ubrań w foto kamuflażu - jednak to kamo jest przeznaczone do bardziej statycznej pracy w terenia niż dynamicznej jak asg czy paintball .

O ile w terenie otwartym dobry kamuflaż to niemal podstawa, o tyle w terenia miejskim nie ma on aż takiego znaczenia , musi on jedynie nie rzucać się w oczy , czyli nie należy używać kolorów zbyt jaskrawych .

Według mnie jedym z bardziej uniwersalnych kamulfaży był wzór prl-owski tzw "desczyk" - ubranie w szaro zielonym kolorze z gestymi kreskami w kolorze czarnym . w czasie swojej swietności był noszony przez wojsko , MO , do dzisiaj mozna go spotkać w SW i czasem w SG , jeszcze kilka lat temu noszony był przez policjantów jako ubiór ćwiczebny .


woodland


city


moro prl-owskie - jedno z lepiej kamuflujących tak w mieście jak i w lesie czy łące .

-bundeswehra - bardzo dobre camo do lasu iglastego (z brązowa ściółką)
- angielska odpowiedx na woodland , super strój do rozgrywek łąkowo-zagajnikowych , sprawdza się wiosną i wczesnym latem gdy kolory przyrody są jeszcze żywe , dodatkowo kamo rozmywa sylwetkę człowieka przez co oko "n-pla" nie jest w stanie wychwycić leżącego operatora za pierwszym "rzutem"

- a tu coś szczególnie specjalnego dla osób lubiących się przyczaić i wtedy zaatakować z repliki uposażonej w snajperski sprzęt (lunetę)
ubranie wykorzystywane od dawna w irlandi poprzez mysliwych .
W armiach docenione juz podczas pierwszej wojny światowej , ciekawostką jest że punktem honoru dla snajperów było zrobienie własnoręcznego Ghillie Suit.



andrew_ napisał(a): Z!omal napisał(a): Moze ktoś będzie wiedział : mozna chodzić w mundurze polskim ? Moze się do mnie przyczepić policja/żandarmeria wojskowa ?

Ewentualnie przejdę się do jednostki wojskowej- a właśnie, wie ktoś gdzie teraz się znajduje ?

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA OBRONY NARODOWEJ

z dnia 19 października 2005 r.

w sprawie zakazu używania munduru wojskowego lub jego części

(Dz. U. z dnia 31 października 2005 r.)

Na podstawie art. 12 ust. 2 ustawy z dnia 21 grudnia 1978 r. o odznakach i mundurach (Dz. U. Nr 31, poz. 130, z późn. zm.1)) zarządza się, co następuje:

§ 1. 1. Mundur wojskowy składa się z kompletnych ubiorów: galowego, wyjściowego, służbowego, ćwiczebnego, polowego, specjalnego, roboczego i wieczorowego.
2. Części munduru wojskowego to elementy składowe ubiorów, o których mowa w ust. 1, określone w § 4-11 i § 13-15 rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 2 grudnia 2004 r. w sprawie wzorów oraz noszenia umundurowania i oznak wojskowych przez żołnierzy zawodowych i kandydatów na żołnierzy zawodowych (Dz. U. z 2005 r. Nr 7, poz. 53) oraz § 4-9 i § 11-13 rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 14 grudnia 2004 r. w sprawie wzorów, noszenia umundurowania, odznak i oznak wojskowych oraz uzbrojenia przez żołnierzy w czynnej służbie wojskowej (Dz. U. z 2005 r. Nr 7, poz. 54).

§ 2. 1. Wprowadza się zakaz używania:
1) munduru wojskowego, o którym mowa w § 1 ust. 1,
2) części munduru wojskowego, o których mowa w § 1 ust. 2
- przez osoby nieuprawnione, chociażby przedmioty te zostały pozbawione oznak wojskowych.
2. Zakaz, o którym mowa w ust. 1, obejmuje:
1) mundury galowe generalskie wojsk lądowych oraz wojsk lotniczych wzór 92;
2) mundur galowy admirała wzór 92;
3) mundury galowe wojsk lądowych, wojsk lotniczych oraz Marynarki Wojennej wzór 92;
4) mundury wyjściowe i letnie generalskie wojsk lądowych oraz wojsk lotniczych wzór 92;
5) mundur wyjściowy i wyjściowy letni admirała;
6) mundur wyjściowy marynarski;
7) mundury wyjściowe i letnie oficerskie wojsk lądowych, wojsk lotniczych oraz Marynarki Wojennej wzór 92;
mundury służbowe generalskie, oficerskie i Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego wojsk lądowych, wojsk lotniczych oraz Marynarki Wojennej;
9) półfrak i spodnie ubiorów wieczorowych wojsk lądowych, wojsk lotniczych oraz Marynarki Wojennej;
10) płaszcze sukienne oficerskie i Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego wojsk lądowych, wojsk lotniczych oraz Marynarki Wojennej;
11) mundur polowy wzór 93 (z nadrukiem pantera);
12) mundur polowy tropikalny wzór 93 (z nadrukiem pantera);
13) mundur polowy tropikalny w kamuflażu pustynnym;
14) ubranie ochronne (z nadrukiem pantera);
15) kombinezony pilota;
16) kurtka polowa wzór 93 (z nadrukiem pantera);
17) koszulo-bluza polowa wzór 93 (z nadrukiem pantera);
1 berety koloru: czarnego, bordowego, brązowego, niebieskiego, szkarłatnego, szarego i zielonego - ze znakiem orła wojskowego;
19) czapki rogatywki;
20) czapki garnizonowe Marynarki Wojennej oraz wojsk lotniczych;
21) furażerki wyjściowe i polowe wojsk lądowych oraz wojsk lotniczych;
22) sznury galowe;
23) pas żołnierski;
24) pas żołnierski z klamrą MW;
25) oznaki wojskowe.

§ 3. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Dzięki bardzo.

hmmm a ja mam gore od munduru wojskowego ta marynarke w moro (z naszywka flagi polskiej) i jezdze sobie w niej czasem na ryby albo do sklepu czasem sie przejde jeszcze mnie zamkna

PRZESTĘPSTWA KRYMINALNE

Kradzieże z włamaniem
20.10.2007
WÓJCIN
Nie ustalony sprawca w Wójcinie usiłował dokonać kradzieży z włamaniem do pomieszczenia piwnicznego. Po uprzednim wypchnięciu płyty w drzwiach i wejściu do środka niczego nie zabrał, czym działał na szkodę Eugeniusza Z.

Przestępstwa kryminalne inne
18.10.2007
PYRZYCE, ul. WARSZAWSKA
Andrzej F., dokonał przywłaszczenia zagęszczarki gruntu typ 2220 wartości 10.000 zł na szkodę Jana K.

24.10.2007
PYRZYCE, ul. WOJ.POLSKIEGO
Piotr D.lat.28 będąc w stanie nietrzeźwości 0,76 mg/dm3 naruszył nietykalność cielesną będącego na służbie umundurowanego funkcjonariusza policji szarpiąc go za klapy munduru i uderzając dłonią w brzuch oraz znieważył go słowami wulgarnymi powszechnie uznanymi za obelżywe.

25.10.2007
PRZELEWICE
Nieustalony sprawca dokonał uszkodzenia samochodu osobowego m-ki Mercedes, w ten sposób, że po uprzednim wybiciu szyby w drzwiach tylnych od strony pasażera dostał się do wnętrza, gdzie zniszczył skórzany fotel. Straty 2100 na szkodę Roberta F.

27.10.2007
PYRZYCE
Nieustalony sprawca dokonał wybicia szyby w sklepie mięsnym. Straty 700zł na szkodę Agrofirmy Witkowo.

30.10.2007
ŁOZICE
Jarosław Z. dokonał uszkodzenia drzwi wejściowych do mieszkania oraz groził pozbawieniem życia siostrze Izabeli Ś. Straty wyceniono na kwotę 500 zł. Sprawca zatrzymany

Nietrzeźwi kierujący
25.10.2007
PYRZYCE, ul. KILIŃSKIEGO
Zdzisław W. lat 45 będąc w stanie nietrzeźwości 0.38 mg/l kierował samochodem osobowym Renault. Zatrzymany przez patrol RD KPP Pyrzyce.

26.10.2007
PYRZYCE, ul. KILIŃSKIEGO
Patrol OPI zatrzymał Łukasz K. lat 22 kierował samochodem osobowym m-ki V/W Jetta będąc w stanie nietrzeźwości ( 0,54 mg/l)..

28.10.2007
LUBIATOWO
Bogdan S. lat 43 kierował rowerem w stanie nietrzeźwości (0,46 mg/l). Zatrzymany przez dzielnicowego.

29.10.2007
MIELĘCIN, ul. GŁÓWNA
Policjanci ORD KPP Pyrzyce dokonali zatrzymania Jan R. lat 47, który kierował rowerem będąc w stanie nietrzeźwości ( 0,91 mg/l i 0,96 mg/l ).

ZDARZENIA W RUCHU DROGOWYM, KOLEJOWYM, POWIETRZNYM I WODNYM
29.10.2007
PYRZYCE-ŻABÓW
Kierujący samochodem marki Renault Laguna, Sebastian Z. lat 23 z nieustalonych przyczyn zjechał z prawego pasa ruchu na lewe pobocze uderzając w przydrożne drzewo. W wyniku tego wypadku śmierć na miejscu poniósł kierujący samochodem, a pasażerka Agnieszka T., w stanie ciężkim została przewieziona do Szpitala Powiatowego w Pyrzycach.

Pożary
28.10.2007
PYRZYCE, ul. ZABYTKOWA
Z nieustalonej przyczyny miał miejsce pożar elewacji budynku jednorodzinnego ocieplonego styropianem. W wyniku pożaru uszkodzeniu uległa elewacja jednej ściany, drzwi, okno oraz część dachu. Straty nie ustalone na szkodę Edwarda A.

Za mundurem służby sznurem

Garderobą myśliwych i wędkarzy mogą zająć się policja i żandarmeria wojskowa.

Wojskowe ubrania chętnie kupują wędkarze, rolnicy i myśliwi, bo są w miarę tanie i wytrzymałe

Poprzedni minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński wydał rozporządzenie "o zakazie używania munduru wojskowego lub jego części". Niedawno weszło w życie i spowodowało spore zamieszanie - głównie wśród miłośników mody militarnej, a także myśliwych i wędkarzy, którzy ubierają się w części wojskowych mundurów. - Teraz spodnie moro są zabronione? Będą nas ścigać jak w czasach PRL -dyskutują na forach internetowych posiadacze wojskowych spodni.

Rozporządzenie szefa MON wymienia, których części wojskowego umundurowania nie mogą nosić cywile. Chodzi o m.in.: pas żołnierski, mundur polowy w panterkę, mundur polowy tropikalny, mundur w kamuflażu pustynnym, ubranie ochronne z nadrukiem pantera, berety wojskowe.

Tylko o niektórych elementach munduru rozporządzenie mówi wyraźnie, że chodzi o odzież używaną przez polskie wojsko. Takich rzeczy nie można kupić oficjalnie. - Ale pełno ich na bazarach i na giełdach internetowych. Prawdopodobnie chodzi o ukrócenie takiego handlu - mówi Bartłomiej (nazwisko do wiadomości redakcji), właściciel sklepu z odzieżą wojskową w Gdańsku. W sklepie pana Bartka można kupić mundury amerykańskie i francuskie, które do złudzenia przypominają te używane przez Polaków. - Nasze wojska wzorują się na tamtej modzie. Ciekawe, jak policja będzie odróżniać mundur francuski od polskiego? - zastanawia się sprzedawca.

To właśnie policja, a także żandarmeria wojskowa mają według MON wykonywać rozporządzenie ministra. - Niestosowanie się do rozporządzenia będzie karane jak wykroczenie, mandatem albo pouczeniem - tłumaczy płk Stanisław Kuraś z MON.

- Czy wie pan, jak wygląda mundur polowy tropikalny wojska polskiego albo ubranie ochronne w panterę? - pytamy nadkom. Mariusza Sokołowskiego z Komendy Stołecznej Policji.

-A powinienem? -dziwi się policjant, który od nas dowiaduje się o rozporządzeniu. -Myślę, że MON chodzi o zwracanie szczególnej uwagi na osoby, które mogą się podszywać pod wojskowych. Na pewno policjanci nie będą nikogo rozbierać ze spodni, które mogą przypominać wzorem spodnie od munduru polowego - zapewnia nadkomisarz.

Wczoraj MON powołał specjalny zespół, który ma rozwiązać problem wojskowych ubrań. - Młodzież bardzo chętnie ubiera się w elementy ubioru wojskowego. Jest to również jakaś promocja wojska i my się od tego nie odżegnujemy. Zespół ekspertów zastanowi się nad prawnym rozwiązaniem tej sytuacji. Tak, żeby z jednej strony zapewnić ochronę munduru, a z drugiej promować postawy proobronne -mówi płk Kuraś.

źródło:

Demitri -> Powiem tylko jedno. Kazdy moze sobie zartowac w ten sposob, tyle ze to co powiedzial Szczur jest akurat rozsadne czego nie mozna powiedziec o twoich nowosciach.

Problem lazenia z replikami na wierzchu rzeczywiscie istnieje czego dobrym przykladem byly niedawno opublikowane zdjecia jakis d***** ktorzy robili sobie zdjecie z M16 przed jakims bankiem w srodku dnia. I pozniej bedziemy sie dziwic czemu policja nie udziela zgody na zorganizowanie gdzies strzelanki albo czemu zostajemy skuci i zawiezieni na komisariat zamiast wyjasnic sprawe na miejscu. Po prostu w wiekszosci przypadkow niesposob odroznic replike od jej ostrego odpowiednika, a lazac po miescie z karabinem na ramieniu jedyne na co mozemy liczyc to kulka ( i to ostrej amunicji) od jakiegos zdenerwowanego policjanta / zolnierza lub w najlepszym przypadku spedzenie kilku chwil w kajdankach, zarekwirowaniu repliki i mandatowi za naruszanie spokoju publicznego. Ta zabawa jest tylko i wylacznie dla odpowiedzialnych ludzi a kupujac replike powinno sie pomyslec jak ja zabiore do domu. Jesli jest oryginalna i ze sklepu to juz sam producent sie o to zatroszczyl, jesli na aukcji lub od kogos to trzeba sie go spytac jak nalezy cos takiego transportowac.

To tyle jesli chodzi o moje kazanie

Proszono o sklepy teraz mam chwilke czasu wiecej wiec napisze rowniez to.

Machinegun.pl - www.machinegun.pl - duzo AEGow ( Airsoft Electric Gun) i podobno calkiem profesjonalne podejscie. Podstawowa wada to brak pistoletow sprezynowych. Kolega kupuje chyba u nich M15

Military.pl - www.military.pl - Rowniez polecane, bardzo duzy asortyment nie tylko ASG. Jeden z glownych sklepow ASG na Polske.

Tajgun - www.tajgun.pl - w tym sklepie kupowalem okulary i dotarly naprawde szybko ( poczta kurierska ROX)

Azymut - www.azymut.waw.pl - tu zaopatrzam sie w umundurowanie. Naprawde fachowa obsluga i podstawowa zaleta - WARSZAWA, czyli mozna sobie kupic na miejscu nie placac za przesylke. Niestety praktycznie nie maja ASG.

Predator - ul. Ogrodowa (iles) - swietny demobil, mozna znalezc naprawde duzo ciekawego sprzetu ktory trzeba tylko lekko naprawic. Np. moj helm z tamtad pochodzi.

B-52 ( musial bym poszukac adresu) Ale jest tam glownie tylko umundurowanie i drobny demobil. ASG nie znajdzie sie tam nawet kopiac saperka.

FireArms - teoretycznie jest to sklep do ktorego mozna wpasc samemu ( jak sie zna droge) Maja troche sprzetu ale w dosc wysokiej cenie. Glownie drozsze gaziaki i inne drogie repliki.

Allegro - mozna znalezc naprawde swietne okazje, tylko najlepiej przed kupnem spytac sie np. na forum WMASG co o tym sadza, czy sie oplaca, jak niesie ta replika i tym podobne informacje.

Na razie to tyle, w razie czego prosze sie pytac

Pierwsze poważne pytanie jakie powinien sobie zadać każdy początkujący maniak ASG
Zacznijmy od konkretów:
Oczywiście najważniejsza i priorytetowa sprawa to broń I tu się zaczynają schody... Zakup dobrej broni która będzie nam służyć dłużej niż parę trzelanek wacha się już od nieco ponad 100zł do cen nawet ponad 2000 zł ! W tym momencie należy się zastanowić czego oczekujemy od ASG i naszej broni... Jeżeli po prostu chcemy sprawdzić jak to jest najlepiej broń od kogoś pożyczyć i przejść się na jakąś akcje i się samemu przekonać Gorzej jeżeli nikt tej broni nie chce nam pożyczyć (nie każdy naraziłby swoje cudeńko ) lub co gorsza nie mamy się z kim strzelać (na forum z czasem na pewno zajdziesz ludzi, którzy Cię zaadoptują ). Jednak jeżeli zdecydujemy się już na zakup na początek polecam jakiś pistolet. Np. Esrael Eagle firmy UHC. W sklepie www.tajgun.pl replika kosztuje 103 zł a jej osiągi są nieporównywalne z żadną inną w tej cenie! Słowem- jest to najlepsza broń w swojej klasie (przynajmniej jak dla mnie, wiem bo sam używałem przez ponad 1,5 roku ). Warto jednak popytać się znajomych, poszukać po necie gdyż jest to moje własne odczucie (jak i cały ten poradnik , no może czasem wspomagany opinią ludzi z mojego teamu ) i nie należy się nim w pełni sugerować, a jedynie pomóc sobie w wyborze. Z czasem przebywania w środowisku Air Soft zrozumiemy czego naprawdę potrzebujemy i następny zakup dokonamy już z pełną świadomością wymarzonej broni
*przy zakupach warto pamiętać o zakupieniu gogli ochronnych (polecam firmę Uvex )
**przed samymi zakupami warto rozejrzeć się za ludźmi którzy też będą z nami podzielać pasję ASG przecież nie będziemy strzelać się sami

Jeżeli chodzi o początkowe zakupy to jest wszystko. Z czasem zaczniecie się zastanawiać nad upgredami do swojej broni, dodatkowymi ochraniaczami, kamuflażem, odzieżą militarną Tak więc już możecie zaczynać oszczędzać

Można powiedzieć, że już jesteś w pełni przygotowany do swojej pierwszej batalii Tak więc zbierz ludzi, z którymi masz zamiar się strzelać i poszukajcie jakiejś miejscówki.
Najlepsze są tereny leśne, a jeszcze lepsze opuszczone budynki w lesie (my właśnie na takim trenujemy ) Ważne przy wyborze miejscówki są:

- pamiętać aby miejsce znajdowało się daleko od ludzi tzn. aby uniknąć przypadkowych ofiar
- bezpieczeństwo! Miejsce w którym walczymy nie może zagrażać naszemu bezpieczeństwu lub życiu! Czyli z góry odpadają budynki grożące zawaleniem lub takie do których wstęp jest zabroniony
- jeżeli zdecydujemy się na jakąś miejscówkę warto dowiedzieć się kto jest jej właścicielem i załatwić sobie jego zgodę aby potem uniknąć niepotrzebnych kontaktów z policją

O czym należy pamiętać podczas samych strzelanek?

1. Bezpieczeństwo! Zawsze strzelamy się w goglach ochronnych!
2. Strzelamy tylko do innych maniaków którzy z nami walczą. Kategorycznie odpadają osoby postronne i zwierzęta
3. Do walki używamy tylko replik ASG, noże i inna broń może być noszona jako element umundurowania.

Ważna adresy:
www.asg.pl – oficjalna witryna polskiego ASG
www.tajgun.pl
www.firearms.pl
www.machinegun.pl
*te 3 ostatnie to polecane sklepy

Wszelkie komentarze i uwagi mile widziane

Śmierć motocyklisty. Po co strzelał?
Rana postrzałowa kręgosłupa była bezpośrednią przyczyną śmierci 21-letniego motocyklisty Marcina K., który zginął w czwartek w Chodlu (Lubelskie), postrzelony przez policjanta.

Przypomnijmy, że chłopak według Policji uciekał funkcjonariuszom, którzy ustawili blokadę w celu zatrzymania sprawców napadu na hurtownię. Jak się później okazało, 21-latek nie miał związku z tym napadem.

Motocyklista nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie; został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przy sklepie. „Wstępne wyniki sekcji zwłok przeprowadzonej w piątek wskazują, że bezpośrednią przyczyną śmierci motocyklisty była rana postrzałowa w okolicy lędźwiowo-krzyżowej” - poinformował zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie Andrzej Lepieszko.

Kula przebiła kręgosłup i rdzeń kręgowy, uszkodziła m.in. żołądek. 21-latek został postrzelony także w prawe udo. Według dotychczasowych ustaleń, strzały oddał policjant, który został niemal rozjechany przez motocyklistę.

Sekcja zwłok wykazała także poważne obrażenia ciała motocyklisty doznane na skutek wypadku - stłuczenia mózgu, złamanie podstawy czaszki.

Blokada drogi w Chodlu była ustawiona w celu schwytania sprawców czwartkowego napadu na hurtownię w Kraśniku. Napastnicy - dwaj zamaskowani mężczyźni w kaskach na głowach - zrabowali 15 tys. zł i odjechali motocyklem. Jeden z nich groził kasjerce hurtowni długą bronią. Policja zarządziła blokady na drogach.

Według dotychczasowych ustaleń prokuratury w Chodlu, blokadę ustawiło trzech funkcjonariuszy. Wszyscy byli umundurowani, na drodze stał oznakowany radiowóz. Kiedy zauważyli zbliżającego się z dużą prędkością od strony Kraśnika motocyklistę w kasku, dawali mu znaki do zatrzymania się. Motocyklista nie zatrzymał się, ominął blokadę i zaczął uciekać boczną drogą.

Dwaj policjanci ruszyli za nim radiowozem w pościg. Motocyklista wykręcił tuż przed radiowozem i zawrócił w kierunku blokady, gdzie został jeden policjant. Ten ponownie usiłował go zatrzymać podnosząc rękę i lizak. Motocyklista nie zareagował na te sygnały i omal nie przejechał policjanta. Wówczas funkcjonariusz oddał najpierw strzały ostrzegawcze w górę a następnie kilka strzałów w kierunku motocykla.

Motocyklista wjechał na jadącą rowerem kobietę i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Zginął na miejscu. Rowerzystka została ciężko ranna, przebywa w szpitalu.

Policja ustaliła, że Marcin K. nie miał związku z napadem w Kraśniku.

Okoliczności postrzelenia motocyklisty sprawdza zespół policjantów z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji, skierowany przez komendanta głównego na miejsce zdarzenia. „Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego w biały dzień motocyklista nie zareagował na ewidentnie czytelne sygnały zmuszające go do zatrzymania się na prawidłowo zastosowanej blokadzie przez umundurowanych policjantów przy oznakowanym radiowozie” - powiedział w piątek w Szczecinie komendant główny policji Marek Bieńkowski.

Jeżeli ustalenia prokuratury, że motocyklista zawrócił i skierował motocykl na policjanta przy blokadzie potwierdzą się, to oznaczałoby, że policjant miał prawo użyć broni - zaznaczył.

Szef policji wyraził „głębokie ubolewanie w związku z tym dramatem”. Jak podkreślił, dotyczy on „przede wszystkim rodziny tego młodego człowieka, ale nie omija też policjantów, którzy brali udział w tym zdarzeniu i są nadal w szoku i pod opieką psychologiczną”. Poinformował, że policyjni psychologowie dotarli też do rodziny motocyklisty.

W Chodlu zostały zachowane procedury dotyczące stosowania blokady drogowej - wynika z ustaleń policji. Funkcjonariusz, który oddał śmiertelny strzał, jest pod opieką psychologa. Według dotychczasowych ustaleń, wszystkie procedury w zakresie stosowania blokady na drodze i czynności z tym związanych zostały zachowane. Policjanci zachowali się tak, jak przewidują to szczegółowe przepisy, stosowane w takich sytuacjach - powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

Policjant, który postrzelił śmiertelnie motocyklistę w Chodlu, jest pod opieką psychologa. Nie przychodzi do pracy. To jest dla niego straszne przeżycie. Przebywa poza miejscem zamieszkania - dodał Wójtowicz.

W dniach 12 - 14 czerwca na terenie przyległym do marketu Real w Dąbrowie Górniczej odbył się II Festyn Militarny i Zlot Pojazdów Militarnych „Wrzesień 39”. Patronat nad imprezą objęło Muzeum Miejskie „Sztygarka” wraz z Pro Fortalicium. Festyn miał na celu uczczenie70 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Można było zobaczyć występy grup takich jak "Mała Armia", "Grupa Śląsk", GRH "Festung Breslau", GRH "Grupa Operacyjna Śląsk", GRH "Kampfgruppe Hoffmeyer”, grupę ASG GRAD, DSPA oraz oddział ułanów z okresu II RP - dający pokaz sprawności kawaleryjskiej. Na czołgowisku można było także podziwiać jazdę terenową i prezentację sprzętu ciężkiego oraz różnych pojazdów z okresu II Wojny Światowej. swoje stanowiska miały także takie organizacje jak Wojsko Polskie, Policja, Straż Pożarna, Związek Harcerstwa Polskiego, Muzeum Miejskie "Sztygarka,", Muzeum Miasta Mysłowice.

Swoje umiejętności zaprezentowały grupy w trakcie własnych pokazów. Była zatem walka wręcz między oddziałem Wehrmachtu i krasnoarmiejcami, zatrzymanie zamachowca przez grupę antyterrorystyczną i balet na czołgowisku w wykonaniu sprzętu ciężkiego. Nad placem zlotu można było podziwiać pokazy lotnicze w wykonaniu między innymi samolotu z okresu II Wojny Światowej.

Zbudowano także umocnione stanowiska na których można było spotkać połączone siły Teamów ASG: Airborne Special Forces i 1-st. Special Operations Command. Na stanowisku ASG odwiedzający festyn widzowie mogli zapoznać się z ideą Airsoft, dowiedzieć się na czym polega, jakie są ceny replik i oporządzenia, gdzie można nabyć umundurowanie, jak dobrać stroje, oglądać repliki broni, czy też zrobić sobie zdjęcie z „karabinem” w dłoniach. Stoisko ASG odwiedzały tłumy zaciekawionych gości.

Tuż obok stanowiska ASG znajdowała się strzelnica gdzie można było strzelać z broni pneumatycznej, czarno prochowej czy replik ASG.

Dzięki uprzejmości Grupy Śląsk, mogliśmy przeprowadzić pokaz – symulację ataku z bojowego wozu piechoty SKOT na pozycje umocnione. Wśród wystrzałów pirotechniki, dymów świec dymnych oraz huku petard, niewielka grupa po desantowaniu ze SKOTa, błyskawicznie wyeliminowała obrońców umocnień, zabrała plecak z mapami i bez strat własnych bezpiecznie oddaliła się.

W trakcie festynu można było posilić się kiełbaską z grilla, bigosem czy wojskową grochówką. Na wielu rozstawionych stoiskach można było zakupić umundurowanie czy elementy wyposażenia zarówno historycznego jak i współczesnego. Ogromna ilość odwiedzających świadczyła iż festyn cieszył się sporym powodzeniem wśród mieszkańców miasta.

Sponsorem Teamów ASG był Sklep internetowy Vest, który ufundował nagrody dla wielu uczestników festynu.

Kolejny festyn historyczny odbędzie się w przyszłym roku. Serdecznie zapraszamy.

A oto i kilka fotek:

Festung Breslau:


Grupa Śląsk:


GRAD:


ASG (Pokaz ASF i S.O.C.).


Armia Czerwona:


Kawaleria:


WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII !!!
Całość fotek do zciągnięcia w dziale "Kombaty".