Tak. Komputer kupil od pierwszego wlasciciela.


To pewnie strasznie mu się spieszyło ze sprzedażą, tak ?
Albo to była maszyna ze zamortyzowanego leasiningu naprzykład.
Niezła cena dla kupującego, a w jakim stanie ta maszyna była ?

Czyli mam cholerne szczęście że sprzedałem swojego PBG3/400 Pismo za
prawie dwa razy więcej.
Choć na umowie kupna/sprzedaży cena za komputer była,
nomen omen, 3500zł ...
To miało związek ze sprawami księgowymi, "środek trwały" itp.
Resztę kwoty pokryły "dodatki".


· 

W sklepie oświadczono że trzeba maszyne zanieść do punktu
serwisowego
i jeżeli tam dadzą orzeczenie że sprzęt kwalifikuje się do wymiany, to
dopiero wtedy
będzie można się ubiegać o jego wymianę, lub zwrot pieniędzy.


Owszem, sklep moze sobie zasiegnac opinii rzeczoznawcy, ale musi
sam (i na wlasny koszt) to sobie zorganizowac. Z Rozporzadzenia Rady
Ministrow w sprawie zawierania i wykonywania umow sprzedazy rzeczy
ruchomych z udzialem konsumentow (bodajze z maja 1995r.) w czesci
dotyczacej rekojmi wynika, iz w przypadku wadliwego towaru, masz
prawo w ciagu roku od daty sprzedazy (bez wzgledu na warunki gwarancji
- to zupelnie odrebny temat) domagac sie od sklepu naprawy,
wymiany towaru lub zwrotu gotowki, przy czym jesli to jest pierwsza
reklamacja sklep ma prawo w ciagu dwoch tygodni zdecydowac o sposobie
jej zalatwienia, przy kolejnych - decyzje mozesz juz podjac sam.
(polecam www.federacja-konsumentow.org.pl  - jest tam chyba mail do nich
- odpowiadaja na listy...)

Powodzenia, pozdrawiam...
Wojtek.





| W sklepie oświadczono że trzeba maszyne zanieść do punktu
| serwisowego
| i jeżeli tam dadzą orzeczenie że sprzęt kwalifikuje się do wymiany, to
| dopiero wtedy
| będzie można się ubiegać o jego wymianę, lub zwrot pieniędzy.

Owszem, sklep moze sobie zasiegnac opinii rzeczoznawcy, ale musi
sam (i na wlasny koszt) to sobie zorganizowac. Z Rozporzadzenia Rady
Ministrow w sprawie zawierania i wykonywania umow sprzedazy rzeczy
ruchomych z udzialem konsumentow (bodajze z maja 1995r.) w czesci
dotyczacej rekojmi wynika, iz w przypadku wadliwego towaru, masz
prawo w ciagu roku od daty sprzedazy


Problem widze taki.

Zglaszajac usterke chyba nie wystarczy powiedziec
"nie znam sie na szyciu, ale to chyba bubel".

COS konkretnego zarzucic trzeba.

Boguslaw



nowelki, a pisarz pracuje na kradzionej maszynie do pisania, to czy moze
sie
on uwazac za autora nowelki?
:-)

To tak samo mniej wiecej...


Nie. Niezupełnie tak samo... Stworzenie rysunku np. w CorelDRAW
jest możliwe tylko wtedy gdy się go ma... Autor oprogramowania nie
zezwala na jego użytkowanie bez dokonania określonej zapłaty.

komputera plik .cdr gdy nie masz Corela... Wspomniany autor
używa pirackiej kopii - czyli kradnie oprogramowanie...
Zatem stworzenie takiego rysunku jest bezpośrednim następstwem
kradzieży oprogramowania... Cały problem w tym, że stworzenie
rysunku za pomocą nawet kradzionego oprogramowania powoduje
ochronę praw autorskich - a tak, moim (!) zdaniem, być nie powinno...

Bardziej adekwatny przykład byłby taki:
złodziej kradnie radio samochodowe a następnie sprzedaje...
W umowie sprzedaży określa, że zapłaty będzie się domagał
po określonym terminie, np. tygodnia.
Lecz przed upływem tego tygodnia radio zostaje zabrane
kupującemu przez policję... Kupujący nie chce złodziejowi
zapłacić, bo przecież nie ma radia...
I teraz wyobraź sobie, że złodziej usiłuje przed sądem dochodzić
zapłaty za radio (przecież zawarł umowę i wypełnij jej warunki
-przekazał radio kupującemu)...

Pozdrawiam, T.


· 

Witam
Zakupiłem komputerek przez Internet, na potrzeby własnej działalności
gospodarczej czyli na firmę. W produkcie odkryłem wadę fabryczną, która
utrudnia mi jego użytkowanie. Jak wygląda sytuacja odnośnie reklamacji
produktu z tytułu niezgodności z umową jeśli kupowałem go na firmę ?
Odkryłem coś takiego - cytat z stronki
http://wiih.szczecin.uw.gov.pl/wiih1/konsum.html

"Od 1 stycznia 2003 r. obowiązuje ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o
szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu
cywilnego (Dz.U z 2002 r. Nr 141, poz. 1176). Ustawa odstępuje od rękojmi
oraz od określenia "konsument". Aktualnie dawni konsumenci stają się osobami
fizycznymi. Tracą ochronę prawną osoby, które kupiły towar w celach
związanych z działalnością gospodarczą bądź zawodową (np. pracująca zawodowa
szwaczka, która w tym celu zakupiła maszynę do szycia)"

Czy wynika z tego że mogę teraz jedynie domagać się naprawy produktu TYLKO
na podstawie gwarancji ?
pzdr



| Też bym chciał A400M, ale nie miej złudzeń. Te 60mln z hakiem to była
| forma dotowania własnego przemysłu zbrojeniowego USA. Nie ma mowy by
| poszły do Europy. Co najwyżej C130J się da z tego zrobić - na
| 2 egzemplarze się uzbiera?
te 60 mln dolarow to mozna na cosik innego przeznaczyc.. jeszcze jeszcze
multum rzeczy do kupienia ;)


Taa. Pieniądze zawsze da się wydać ;)

A w A400M serio mozemy zainwestowac.. Tradycje produkcji samolotow
transportowych jakies mamy.. Mielec ma troche kasy ze sprzedazy Bryz,
wlascicielem PZL Warszawa jest EADS - CASA, czyli odlam Airbusa
odpowiedzialny za samoloty transportowe.. cos z tego mogloby byc.


Tylko ile trzeba by wnieść posagu? Już nie wspominając o tym że po wielu
targach (szkodliwych dla projektu) rozdysponowano produkcję co do
śrubki. Gdyby Polska chciała się dołączyć wszystkie te umowy poszłyby
się kochać co jeszcze bardziej opóźniłoby sprawy.

A400M mogłaby pomóc deklaracja, że kupujemy 3 maszyny (powiedzmy) nie
spodziewając się (na razie) żadnych korzyści 'produkcyjnych'. Jednak coś
takiego byłoby mało korzystne - nic pewnego, że w przyszłości da się coś
dla siebie wyciągnąć.

m.


z Rosja - Chiny - Su-30

Rosja finalizuje kontrakt na sprzedaż chińskiej armii 40-tu myśliwców
wielozadaniowych Su-30. Według moskiewskiego dziennika "Wiedomosti", wartość
kontraktu ma wynieść blisko 2 miliardy dolarów.
Jeśli transakcja dojdzie do skutku, będzie to już trzecia partia tych
nowoczesnych myśliwców, które Rosja sprzeda Chinom. Pierwszy kontrakt na 40
maszyn, podpisany 3 lata temu, został już zrealizowany. Drugi, zawarty w
zeszłym roku, jest w trakcie realizacji. Każda z transakcji opiewała na
miliard 600 - miliard 800 dolarów. Tym razem Su-30 mają trafić do chińskiego
lotnictwa morskiego. "Wiedomosti" podkreślają, że umowa ta będzie najdroższym
tegorocznym kontraktem rosyjskiej "zbrojeniówki".
Su-30 to najnowszy rosyjski myśliwiec wielozadaniowy produkowany seryjnie.
Mówi się o nim "tańczący myśliwiec", gdyż jest bardzo zwrotny i może
niemal "zawisnąć" w powietrzu. Chińskie lotnictwo morskie miało do tej pory
470 samolotów, które były kopiami przestarzałych już rosyjskich maszyn Tu-16,
Ił-28, MiG-19 i MiG-21.
iar
pzdr
j


Hello

Mam takie małe zadanie logistyczne - kupuje maszyne w Niemczech -
Kaiserslautern (palatinat) i chcę ją sprowadzić do Krakowa; maszynka waży
sobie 3,5 tony, rozkłada się na segmenty o najwiekszym wymiarze 1,5metra;
czy ktoś mógłby mi przyblizyc zasady transportu takich rzeczy koleją z
Niemiec do Polski ? czy można na przykład wynajać u któregoś z przewoźników
kontener, włożyć do niego maszynę w cześciach na paletach, i odebrać to już
po polskiej stronie? i co z PKP-Cargo - macie jakieś doświadczenia w tym
zakresie - na stronie mają w ofercie transport międzynarodowy , ale
szczegółów już nie podają (nie otwiera się strona) - będe do nich jechał w
tym tygodniu ale się chciałem zapytać jak z "solidnością" tej firmy;
dodam że zakup jest na osobe prywatną - umowa kupna-sprzedaży z niemnieckim
vatem więc nie będzie się sprawa obijać o urzedy i składy celne;
pozdr
grzesiek


Ale  książki  się  nie mełło. Jak  nie  "schodziła" to  sprzedawano  w
przecenie.
 Np. I. Kisiel, Dynamika fundamentów pod maszyny, PWN, płótno, z
45 zł na pięć. Czy  Rachunek różniczkowy G.M.Fichtenholtza, tom II,
płótno,
z 75 zł  na 10 zł.  ,   mam takie, służą do  dziś. Wydania  z  lat 50
tych,
sprzedaż na początku lat 70-tych.
Paru klasyków filozofii,  m.in. Hobbesa ,  Elementy filozofii, dwa tomy
płótno,
 przeceniono z  80 na 10 zł,  a  Mechanikę teoretyczną  Susłowa ,  też
płótno,
z 75 na 10 zł.


No , w latach 50-tych w serii Książki i Wiedzy były wydawane tomy po 2,40. I
często były to nie dzieła komunistów, ale klasyki literatury swiatowej.
Zresztą, przy okazji, z tamtych czasów to żal mi też książek rosyjskich,
szczególnie naukowych czy technicznych, gdzie obok całkiem często
przyzwoitych rosyjskich pozycji można było dostac tłumaczenia, z
zadziwiająco małym opóźnieniem, prac autorów zachodnich. I to wszystko za
grosze, bo ZSRR nie miał podpisanej z zachodem umowy o prawach autorskich i
płacił im w rublach ( tj najczęściej na koncie deponował honorarium).
Czytałem gdzieś, jak któraś ze sław, czy nie Steinbeck czasem, będąc w
Moskwie dowiedział się ze zdziwieniem, że ma jakąś całkiem sporą sumkę w
rublach. Nie mógł tego wymienić na dolary, więc zdaje się w końcu kupił
futro z szynszyli:).
P


heh,

Ja jestem właścicelem tej maszyny..
Po prostu mam serwer na którym soi ten serwis.
Serwer mam ponieważ kiedyś kupiłem go w komisie, - nie mam na niego żadnego
dokumentu, że ja jestem właścicielem...
A więc chyba mogę przyjąć że minęło 6 miesięcy.... - i mogę nie robić nic??

Prawo podatkowe jest dość skompliowane.

Lecz w twoim przypadku można zastosować kruczek:

Jeżeli zakupiłeś miejsce na serwerze i z umowy wynika, że jest to twoja
własność, a nie dzierżawa oraz sprzedajesz kawałek tego miejsca:
- w czasie krótszym niż 6 m-cy od dnia zakupu virtualnej własności:
  musisz dla celów podatkowych sporządzić umowę kupna-sprzedaży, a w
rozliczeniu
rocznym dokonać proporcjonalnego obliczenia kosztów poniesionych za ten
kawalek
miejsca a od różnicy między przychodem a tak obliczonym kosztem zapłacić
podatek

- w czasie powyżej 6 m-cy od dnia zakupu virtualnej własności:
możesz uznać to jako srzedaż rzeczy używanej, która nie podlega
opodatkowaniu

Umowa kupna-sprzedaży nie musi być sporządzona na piśmie!

Tak więc, jeżeli od momentu zakupu miejsca na serwerze d dnia pierwszej
sprzedaży części tego miejsca minęło 6 miesięcy możesz nie robić nic.

Lecz zawsze lepiej zapytać pisemnie lokany US.

Krzysztof Krajewski

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



Wzialem u nich dwa samochody, przy sprzedazy wszytsko bylo OK. Bo jakby
inaczej :) Gdy przy przebiegu 9000 w Foresterze musialem wymienic gumy
drazka stabilizatora, mimo usilnych staran nie wyrazono zgody na wymiane
gwarancyjna, chociaz w innych serwisach robia to gratis. Ostatnio wzialem
nowego Outbacka. Jako, ze to rocznik 2005 dorzucali zimowki i dywniki. Gdy
odebralem samochod zobaczylem, ze zostala uszkodzona felga podczas zmiany
opon na zimowe. Gdy pojechalem to reklamowac, mialem "nieprzyjemnosc" z
wlascicielem. Ordynarnie palac papierosa i !przeklinajac! wmawial mi, ze
probuje wyludzic od niego felge. Mowi, ze to nie mozliwe, zeby oni poryswali
itd. Po przylozeniu do maszyny okazalo sie, ze rysy na feldze odpowiadaja
ramieniu tej maszyny. Dowod byl niezbity, ale on szedl w zaparte. Gdy
upomnialem sie o dywaniki, zaczela sie kolejna klotnia, ze mi sie nie
naleza. W koncu handlowiec przyznal, ze taka byla umowa, za co dostal
zjebke. Rezygnuje z ich uslug. Nigdy wiecej! I nikomu nie radze ...

Parę lat temu w mojej rodzinie była Żaba - zielony Passat z 1979 roku 2
drzwiowy, cudowna maszyna, niezawodna w miarę, samochód z duszą, wszyscy go
lubiliśmy bardzo.

Niestety zaczęła się sypać podłoga, rdza zżarła, nie bardzo była możliwość
naprawy.
Mechanik powiedział, ze możemy zrobić darowiznę na rzecz Monaru -jeszcze za
czasów Kotańskiego. Tak uczyniliśmy, podpisaliśmy umowę z kierowniczką domów
Makrot. Mieli korzystać z samochodu do celów statutowych, mieli nim
pojeździć ile się da. Dostaliśmy z urzędu papiery z potwierdzeniem
sprzedaży. To było 3 lata temu.

Kilka dni temu przyszło pismo ze straży miejskiej do mojej Mamy. SM pisze,
ze Mama ma usunąć samochód marki VW passat zielony o numerach rej WZKXXX.

Te głupie żopy z Monaru przez 3 lata nie raczyły przerejestrować samochodu,
w dodatku go porzuciły na ulicy. Brat mój pojechał tam gdzie SM wskazała
miejsce postoju Żaby -stoi tam bez powietrza w kołach, bez reflektorów.
Normalnie chamstwo i .... ehhhh.

Całe szczęście, ze wszystkie papiery mamy, sprawa ze SM załatwiona,
powiedzieli, ze dobrze, ze papiery mamy, że możemy spać spokojnie.

I jak tu komuś oddać coś w dobrej wierze? Oleje ciepłym moczem, porzuci.
W dodatku trza wiecznie chyba trzymać dokumenty sprzedaży, tak na wszelki
wypadek.

Seco



| Oczywiście, ale jak już to zrobią to istnieją określone warunki umów
| serwisowych, które (z Bożą pomocą) umożliwią rozwiązanie problemów w
| *przewidywalnym* czasie i nie sprowadzą się do szukania zasilacza do
| siedmioletniego serwera na Allegro i zastanawiania się jak to zaksięgować.
| :)))
A to się co jakiś czas chyba zdaża. Sam jakiś czas temu kupowałem do bardzo
powaznego sprzętu część (HD konkretnie) na Ebayu,


No ale ten Bardzo Poważny Sprzęt to podejrzewam jakiś stary, ale działający
element systemu produkcyjnego w rodzaju kontrolera maszyny czy coś?

Nadal uprę się, że Ważnych Rzeczy nie stawia się na siedmioletnim STANDARDOWYM
(jak to się mówi "industry standard serwer" - na tym się używa Linuksa nie?)
sprzęcie. Bo jest problem... właściwie ze wszystkim. Ja tam osobiście wolę
zadzwonić po inżyniera HP (czy innej marki) jak się coś spieprzy niż szukać
części na Allegro.

za $1.99 plus $21 koszt przesyłki :). A jak to finansowo załatwic to już
zależy od pomysłowości kierownika :)


Finansowo to technicznie nie ma z reguły problemów, praktycznie mogą być
problemy, jeżeli organizacja jest większa, w załatwieniu np. podpisywana umów
kupna sprzedaży itp.




| A to się co jakiś czas chyba zdaża. Sam jakiś czas temu kupowałem do bardzo
| powaznego sprzętu część (HD konkretnie) na Ebayu,
No ale ten Bardzo Poważny Sprzęt to podejrzewam jakiś stary, ale działający
element systemu produkcyjnego w rodzaju kontrolera maszyny czy coś?


Korektor koloru DaVinci Renaissance. Jest tam dysk systemowy SCSI
Seagate (500MB) - jak się zaczął sypać i system miał problemy ze startem
to się podmieniło na nowy za pomocą dd(1). Tyle, że typ musiał byc
identyczny, z innym pracować nie chciało. Wymianiać sprzętu na nowy nie
ma sensu, zwłaszcza, że ten jest w pełni sprawny, robi to co powinien, a
nowy kosztuje niemałe pieniądze. Do tego jest w pełni serwisowalny.

| za $1.99 plus $21 koszt przesyłki :). A jak to finansowo załatwic to już
| zależy od pomysłowości kierownika :)
Finansowo to technicznie nie ma z reguły problemów, praktycznie mogą być
problemy, jeżeli organizacja jest większa, w załatwieniu np. podpisywana umów
kupna sprzedaży itp.


No to mówię, że od pomyslowości kierownika zależy. Zwłaszca, że u nas
(nie wiem czy to sprawa lenistwa księgowości, czy jakis zewnętrzny
przepis) nie można nic kupić bezpośrednio za granicą.



A tak przy okazji prawnikow to uprzejmie informuje, ze zeby taka liste
zrobic zgodnie z prawem nalezy od wszytskich zebrac podpisy ze sie zgadzaja
na publikacje swoich danych. Dlaczego nikt tego wczesniej nie zauwarzyl? ;)
Pozdrawiam
Alek


Przeciez jak ktos nie chce podawac swoich danych to ich nie poda i juz
(Tomek Kaszyca proponowal a nie rozkazywal). A jesli ktos udostepni
swoje dane na forum to w ten dorozumiany sposob zgadza sie na ich
upublicznienie. To sie nazywa zgoda per facta concludentia. To tak jak
stoisz przed automatem z cola, nie pytasz maszyny czy zgadza sie tobie
sprzedac napoj tylko wrzucasz monete. Bo skoro automat zostal postawiony
w miejscu publicznym a ty pakujesz w niego szmal to w ten dorozumiany
sposob (bez slow) dochodzi do zawarcia cywilno-prawnej umowy kupna
sprzedaży coca-coli, ze wszystkimi tego konsekwencjami (rekojmia za
wady, wady oswiadczeń woli itp.)...juz zasneliscie z nudow?

pozdrawiam

Tomek


I jeszcze jedna sprawa: w prawie nie ma pojecia dorozumiany, a brakiem
znajomosci prawa tlumaczyc sie nie mozna... Wedlug prawa jest tak i koniec.
Pozdrawiam
Alek

-----Original Message-----

Tomasz Slaby
Sent: Monday, February 01, 1999 6:52 PM

Subject: Re: Propozycja

| A tak przy okazji prawnikow to uprzejmie informuje, ze zeby taka liste
| zrobic zgodnie z prawem nalezy od wszytskich zebrac podpisy ze
sie zgadzaja
| na publikacje swoich danych. Dlaczego nikt tego wczesniej nie
zauwarzyl? ;)
| Pozdrawiam
| Alek

Przeciez jak ktos nie chce podawac swoich danych to ich nie poda i juz
(Tomek Kaszyca proponowal a nie rozkazywal). A jesli ktos udostepni
swoje dane na forum to w ten dorozumiany sposob zgadza sie na ich
upublicznienie. To sie nazywa zgoda per facta concludentia. To tak jak
stoisz przed automatem z cola, nie pytasz maszyny czy zgadza sie tobie
sprzedac napoj tylko wrzucasz monete. Bo skoro automat zostal postawiony
w miejscu publicznym a ty pakujesz w niego szmal to w ten dorozumiany
sposob (bez slow) dochodzi do zawarcia cywilno-prawnej umowy kupna
sprzedaży coca-coli, ze wszystkimi tego konsekwencjami (rekojmia za
wady, wady oswiadczeń woli itp.)...juz zasneliscie z nudow?

pozdrawiam

Tomek


Witam,
1,5 roku temu kupiłem auto. Wszystko było z nim OK. Na początku listopada b.r. zdecydowałecm się na zakup nowej maszyny. Stare auto wystawiłem na serwisie aukcyjnym i sprzedałem. Przyjechał kupiec; pooglądał, pojeździł i wziął. Spisaliśmy umowę sprzedaży, w której zawarto paragraf, informujący, że stan techniczny jest znany kupującemu itd. Po kilku tygodniach kupujący zaczął wydzwaniać, że chce zwrócić auto, bo wg niego ma "wadę ukrytą". Otrzymałem tkże wezwanie do sądu. Czy ma on jakiekolwiek szanse na wygraną? Bylem trzecim posiadaczem tego pojazdu - nie miałem informacji o żadnych wadach ukrytych. Klient, podczas jazdy próbnej, miał prawo pojechać do serwisu. Chciał widocznie zaoszczędzić kilkaset zł a teraz domaga się zwrotu pieniędzy i kosztów. Jak to wygląda od strony prawnej? Pozdrawiam

Gospodarka leśna w Polsce nie jest wogóle przystosowana do pełnej mechanizacji(forwardery, harvest.), dlaczego??Zadrogie, lasy rozdrobnione i nie ma tak dużego pozyskania,aby sie zwrócił zakup.

myślę że nie masz racji, bo w obecnej chwili brak ludzi do pracy w lesie a z drygiej strony konieczność wywiazania sie z umów na sprzedaż drewna bedzie miała wplyw na wieksze zastosowanie maszyn w Polsce. Moim zdaniem problem z maszynami polega głównie na właściwej organizacji ich pracy i dla nich pracy, i to wtej materi trzeba uświadamiać ludzi z LP i firm leśnych. co do stawek w obecnej sytuacji sa one na tyle atrakcyjne dla LP i firm że stosowanie maszyn może by opłacalne

pozdrawiam

wojtek

witam

moim zdaniem generałowie LP nie rozumieją zwykłej logiki: nadleśnictwa utzrymują sie ze sprzedaży drewna, a co bedzie jak nie będzie mial kto tego drewna zrobić? nie bedzie kasy....
a z umów trzeba bedzie sie wywiązać i co wtedy? zatrudnienie robotników stałych??
to raczej jest nierealne. jesli chodzi o pozyskanie i zrywkę to w rozwiązaniu mogą pomóc maszyny, ale kto zna sie trochę na technologii harwesterowej, to wie że maszyny wszystkiego nie zrobią,.................

pozdrawiam

„Do udzielenia gwarancji nie jest potrzebna oddzielna umowa. Wystarczy nawet, że mówi o udzieleniu gwarancji w ofercie (ustawa o sprzedaży konsumenckiej o ile dobrze pamiętam no i dyrektywy UE). Ale opinia kogoś kto już ma taki miecz faktycznie by się przydała.”

Może od czasu jak zdawałem KC to coś się zmieniło bo ...
Z orzeczenia SN
2001.10.24 wyrok SN III CKN 425/00

Samo umieszczenie w umowie sprzedaży postanowienia o udzieleniu gwarancji kupującemu na odpowiedni okres i zapowiedź dostarczenia kontrahentowi odpowiedniej karty gwarancyjnej (dokumentu gwarancyjnego) w okresie trwania stosunku sprzedaży (np. w chwili uruchomienia sprzedanej maszyny) nie tworzy jeszcze dostatecznych podstaw do przyjęcia, że między stronami doszło do ukształtowania stosunku gwarancji o treści określonej w art. 577 k.c. i nast. (w brzmieniu sprzed 28 grudnia 1996 r. lub w brzmieniu po tej dacie). W tym zakresie niezbędne byłoby pojawienie się jeszcze dalszego zdarzenia prawnego, a mianowicie - wydanie, a przynajmniej udostępnienie kupującemu odpowiedniego dokumentu zawierającego warunki (postanowienia) udzielonej gwarancji. Nie miałaby przy tym decydującego znaczenia sama nazwa takiego dokumentu i miejsce umieszczenia warunków gwarancji (np. mogłyby one znaleźć się także w treści samej umowy sprzedaży).

Jeśli jakieś znaczące zmiany były to może jakiś akt prawny , zawsze dobrze się dokształcić z góry dziękuję
P.S. Może jest Pan/Pani studentem na UW więc pytam czy to kultowe KPA zdane?

Pozdrawiam Bill

[b Sprawa dotyczy toczącego się obecnie procesu o fałszertwo dokumentów rejestrowych spółki W., a następnie ich złożenie w Sądzie Gospodarczym w marcu 1994 r. Wynikało z nich , iż wspólnik R.W. uzyskał zgodę pozostałych 2. wspólników na sprzedaż swoich udziałów czwartej osobie, a następnie umowę taką zawarł i podpisał. W toku śledztwa R.W. zeznał iż przy zakładaniu spółki W. pozostawił wspólnikowi-prezesowi A.W. kilka podpisów in blanco, nad którymi najprawdopodobniej dopisano później teksty o "zbyciu" przez niego udziałów. W 2004 roku do sądu trafił akt oskarżenia kilku osób o zeznanie nieprawdy i fałszywe zeznania.
Na początku stycznia 2008 roku A.W. przedłożył sądowi pokwitowanie datowane na 1991 r., "podpisane" przez R.W., stwierdzające odbiór przez niego pełnej kwoty jego wkładu członkowskiego, ok. 90.000 marek niemieckich. PYTANIE 1: Czy jest sposób na wykazanie że tekst został maszynowo dopisany kilka-kilkanaście lat po złożeniu podpisu, w sytuacji gdy nie krzyżuje się on z duktem czcionki? PYTANIE 2: Czy kryminalistyka molekularna dysponuje obecnie instrumentami do określenia wieku środka kryjącego czcionki maszynowej, w sytuacji gdy istnieją inne oryginalne dokumenty rejestrowe, pisane na tej samej maszynie i tym samym papierze w 1991 roku? BARDZO PROSZE O OPINIE - mogą być bardzo pomocne w przebiegu prywatnego dochodzenia, które podjąłem za zgodą R.W.


    Orionie, witam po przerwie.

    Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi. Garaż jest własnością Intakusa. Posiada więc księgę wieczystą, akt notarialny i, moim zdaniem, to Intakus jest zobowiązany zachować porządek na parkingu. I z tego obowiązku wywiązuje się całkiem, całkiem. Gdy po ostatnich ulewach zostało mnóstwo szlamu, postarano się doprowadzić go do względnego porządku. Podobno zaprzęgnięto nawet do tego celu jakąś maszynę czyszczącą.

    Napomknę tu tylko o tym, że - zgodnie z umową - wynajmując miejsca, jeszcze od Nova Locum, mieliśmy prawo pierwokupu w przypadku zamiaru ich sprzedaży. Zostały one jednak potajemnie sprzedane i teraz wynajmujemy je od Intakusa na podstawie zawiadomienia wysłanego pocztą.

    Tak więc Intakus, będąc obecnie właścicielem uprzednio niesprzedanych miejsc parkingowych, jest również członkiem naszej wspólnoty.

    witam wszystkich i z góry dziękuję za udzielenie odpowiedzi na moje pytanie.

    otóż jestem pracuje w jednej z polskich hut jako operator pewnej maszyny i posiadam następujące uprawnienia elektryczne:

    pisze to co pisze na papierku.
    Pan XXXXX spełnia wymagania kwalifikacyjne do wykonywania pracy na stanowisku eksploatacji w zakresie obsługi, konserwacji, remontów dla następujących urządzeń, instalacji i sieci:

    Grupa 1. Urzadzenia, instalacje i sieci elektroenergetyczne wytwarzające, przetwarzające, przesyłające i zużywające energię elektryczną:

    Pkt.2 urzadzenia, instalacje i sieci elektroenergetyczne o napięciu nie wyższym niż 1kV.
    pkt. 10 aparatura kontrolno-pomiarowa oraz urządzenia i instalacje automatycznej regulacji sterowania i zabezpieczeń urządzeń i instalacji wymienionych w punkcie 2

    Mam pytanie czy z takimi uprawnieniami mogę wykonywać instalacje elektryczne w domach i mieszkaniach ( czy są wystarczające)?

    czy muszę założyć na siebie firmę czy na przykład mój kolega prowadzi firmę handlowo usługową zajmu się montażem i sprzedażą okien pcv i usługami remontowymi moze mnie zatrudnić na jakiejś umowie zgłosić tylko do jakiegoś urzędu że będzie wykonywał jeszcze instalacje?

    Prosze o jakąs pomoc bo głównie chodzi tylko o to że chce sobie dorobić teraz. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź na moje pytanie

    Pozdrawiam

    jeśli pośredniczysz w sprzedaży tzn. którą posiadasz jest miedzy sprzedającym a Tobą to powinieneś opłacić VAT 25, a jeśli masz umowę czysta podpisaną przez sprzedającego to po prostu sprzedaż moto tak jakbyś w ogóle nie pośredniczył w sprzedaży. Urząd Skarbowy zaczyna się czepiać zwykle gdy ktoś sprzedaje więcej niż 2 - 3 maszyny w skali roku, ale wiesz nigdy to nie wiadomo...więc lepjej wszystko opłać i sprzedaj go o pare groszy więcej z przygotowanymi papierami.

    | zapowiedział kontrole na przyszło środę.Według relacji
    | pracowników kazał przygotować wszystkie papiery łącznie z fakturami
    | zakupu
    | maszyn(?) które używam.Moja firma zajmuje się montazem i sprzedażą opon
    | .Czy ktoś z was przeżył taka kontrole i może mi opowiedz jak to
    | wygląda.Cha moja firma to ja i 2 pracowników zatrudnionych na 1/2 etatu
    | ...Dziękuje...


    No cóż, przeżyłem i to kilka ... niestety.

    przygotuj faktury na wszystko


    Z Twojego posta Marcin wynika, że to inspektor PIP ma Cię kontrolować, a nie
    US. Więc faktury raczej nie będą konieczne. Przynajmniej w znaczeniu
    podatkowym, czy nawet legalności zakupu maszyn.
    Jedyne co może inspektora PIP interesować, to czy maszyny spełniają normy
    dla takich urządzeń. Tak więc atesty, przeglądy, jakieś badania. To sobie
    przygotuj.
    Zakładając, że pracownicy "dosłownie" przekazali Ci informację o wymaganym
    okazaniu faktur, to może chodzić tylko o potwierdzenie dopuszczenia tych
    maszyn do użytku.

    dopilnuj zeby w tym dniu byly przestrzegane wszystkie przepisy bhp


    No, te to zawsze powinny być przestrzegane ;)

    zwroc uwage na gasnice, tabliczki i takie tam pierdoly


    Dokładnie. Sprawdź ważność gaśnic. Umieszczenie tablic (gaśnica) nad/pod
    nimi.
    Oraz czy wywiesiłeś instrukcję ppoż.
    Przygotuj się na sprawdzenie zaświadczeń o przeszkoleniu BHP pracowników.
    Oraz okazaniu twojego "dyplomu" ukończenia szkolenia dla pracodawców. Musisz
    także mieć protokół oceny ryzyka zawodowego oraz regulamin pracy (jeśli jego
    postanowienia nie są zawarte w umowie).
    Uzupełnij listę obecności (pracowników). Sprawdź rozliczenie urlopów. Oraz
    pokwitowania wypłaty wynagrodzeń - najpóźniej do 10 następnego miesiąca.
    Uzupełnij teczki osobowe.
    Wyjmij już z teczki (bo będzie potrzebne) badanie instalacji elektrycznej
    (robi się dla budynku, nie firmy - ważne 5 lat) oraz natężenia oświetlenia.
    Być może używane maszyny wymagają także ważnego badania poziomu hałasu.

    oprocz tego przygotuj sie na inspekcje kompa, jego zawartosci


    No cóż inspektor PIP może mieć do Twojego kompa tyle, co św. Mikołaj do
    mojego obiadu.

    A poza tym, bo pewnie niewiele z tego masz "gotowe", nie przejmuj się. Dadzą
    Ci termin na "poprawę". No chyba, że nie masz nic - a to może być kosztowne
    ;)

    Pozdrawiam świątecznie
    Felcio


    otoz po ostatnich umowch miedzyrzadowtch mamy wlasnie zaopatrywac sie
    wreszcie w czesci zamienne u producenta a nie u jakichs
    bialoruskich/ukrainskich posrednikow oferujaych czesci niewiadomego
    pochodzenia i jakosci


    I tak i nie... Rosjanie już wiele umów z nami podpisywali, tylko z
    dotrzymywaniem mieli kłopoty. :)

    po drugie - policz - wyremontowany 9.12 0 koszt kilkunastu mln pln , a na
    drugiej szali nowy 9.12S - pamietaj ze zakres niemieckiej modernizacji byl
    naprawde skormniutki - oswietlenie , iff , zbiorniki poskrzydlowe na
    niektorych maszynach i blokada pewnych zakresow pracy silnika rd 33 ( to
    raczej trudno nazwac modernizacja ) co by sie resurs zwiekszyl - w
    porownaniu z tym co oferuje 9.12 s to doprawdy niewiele


    No i znów mówimy o różnych samolotach... wresja MiG 29G to: nowy IFF, środki
    WRE, komputer nawigacyjny Sagema bodajże, GPS, nowe oprogarmowanie do HUDa,
    TACAN, VOR/ILS + wyposażenie ICAO - pytanie tylko ile takich samolotów jest
    :)
    Kwestią odrębną jest inny od rosyjskiego standard naliczania resusu...
    Niemiaszki przyjęli użytkowanie wg stanu, a nie kalendarza. Stwarza to
    niejaki problem dla WLOP... Jeżeli to jest problem, to jeszcze większy
    (czytaj kosztowniejszy) stanowiło by przejęcie zupełnie odmiennych (a takie
    są defakto MiGi 29S) samolotów. W tym momencie odpada już zupełnie
    argument - tańsze bo już przez WLOP użytkowane... Aczkolwiek przyznaję, że
    już w przypadku 29G jest on naciągany. Dlatego główną korzyść, suma sumarum,
    powinny odnieść zakłady w Bydgoszczy.

    a co do ceny za 9.12S - moje przypuszczenie o nizszej cenie niz dla
    banglabangla :-) bierze sie stad ze rosjanie bardzo chetnie potraktowali
    sprzedaz Polsce tych maszyn jako triumfalny powrot na rynki
    srodkowoeuropejskie i nie klociliby sie o cene :-) no ale moze sie myle ,
    nie wiem


    Eee.. Myślę, że jednak jako przystało na zapadnyj rynek potraktowali by nas
    mniej "ulgowo"


    Witam,

    Dwa tygodnie temu obiecywano uruchomienie "w przyszlym tygodniu".


    Znowu coś nie wyszło?

    <http://42.pl/u/1kjx
    Na automaty do biletów jeszcze poczekamy
    Krzysztof Śmietana

    Umowę na montaż automatów biletowych Zarząd Transportu Miejskiego podpisał z
    firmą, która miała je postawić już trzy lata temu, ale nie wywiązała się z
    umowy

    Miejscy urzędnicy zapowiedzieli wysyp automatów do sprzedaży biletów. Do
    końca lipca przyszłego roku 160 takich urządzeń ma postawić Mennica Polska.
    Pierwsze automaty, w których będzie można kupić bilet na kartoniku i
    zakodować kartę miejską, w przyszłym tygodniu zaczną działać na stacjach
    metra.

    ZTM podpisał też kolejną umowę z krakowską firma Asec. Ta z kolei w
    przyszłym roku powinna zainstalować 100 biletomatów. Równocześnie uruchomi
    od 100 do 300 punktów ładowania karty miejskiej w kioskach. "Gazeta"
    dowiaduje się jednak, że ZTM już raz wybrał Asec, by montował biletomaty,
    ale ta nie postawił żadnego. W 2005 r. wygrała przetarg wspólnie z firmą
    Wasko na montaż sześciu maszyn na stacjach metra. Miały stanąć na początku
    2006 r. Firma nie wywiązała się z umowy. ZTM musiał ją rozwiązać i skierować
    sprawę do sądu.

    Dlaczego więc urzędnicy podpisali nową umowę z niesolidnym partnerem? - W
    przetargu na automaty sprzed kilku lat Asec startował wspólnie z firmą
    Wasko, która była liderem konsorcjum. To z nią toczy się postępowanie
    sądowe. Liczymy, że teraz Asec wywiąże się ze swoich zobowiązań. W
    przeciwnym razie wyegzekwujemy kary umowne - zapowiada Igor Krajnow,
    rzecznik ZTM.

    Tym razem ratusz wybrał jednak firmę Asec bez przetargu. W podobny sposób
    podpisano też umowę z Mennicą Państwową. - Zgodnie opinią Urzędu Zamówień
    Publicznych nie musieliśmy w tym przypadku ogłaszać przetargu. Firma się
    zgłosiła do nas jako kolejny chętny do sprzedaży biletów. Na te maszyny nie
    wydamy złotówki. Będą zarabiać na prowizji od sprzedaży biletów - mówi Igor
    Krajnow.

    Jaka jest pewność, że tym razem umowa zostanie zrealizowana? Żaden z
    pracowników firmy Asec nie znalazł wczoraj czasu, żeby odpowiedzieć nam na
    to pytanie. Już jednak wiadomo, że maszyny nie będą spełniać wszystkich
    oczekiwań pasażerów. Podobnie jak automatach, które właśnie montuje Mennica,
    nie będzie w nich można na razie płacić kartą. ZTM liczy, że "ta opcja
    będzie możliwa w przyszłości".

    Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

    </http://42.pl/u/1kjx


    I od razu CD tej historii...

    LDV wywiezie urządzenia po Daewoo z Lublina

    20.8.Lublin (PAP) - W przyszłym tygodniu do Lublina ma
    przyjechać przedstawiciel brytyjskiego koncernu LDV, który
    rozpocznie przygotowania do wywiezienia do Birmingham urządzeń
    do produkcji samochodu dostawczego LD-100 - dowiedziała się w
    środę PAP ze źródła zbliżonego do syndyka masy upadłościowej
    Daewoo Lublin.

     W kwietniu syndyk masy upadłościowej fabryki Daewoo w Lublinie
    sprzedał Brytyjczykom za 4 mln dolarów prawa do produkcji LD-100,
    dokumentację tego samochodu oraz urządzenia do jego produkcji
    należące do masy upadłościowej. Brytyjczycy zabiorą też z Lublina
    maszyny, które należały do Daewoo i nie weszły w skład upadłości.

     Nowoczesny samochód dostawczy LD-100 miał być wytwarzany w
    fabryce Daewoo w Lublinie, we współpracy z powiązanym wtedy
    kapitałowo LDV. W Lublinie i Birmingham miały powstawać dwie
    odmiany tych aut. Wiele ich podzespołów miało być zunifikowanych.

     Bankructwo Daewoo w 2001 roku zniweczyło te plany. Szacowano
    wtedy, że w lubelskiej fabryce projekt LD-100 zaawansowany jest
    w 80 procentach, a do jego zakończenia i uruchomienia produkcji
    samochodu potrzeba było jeszcze około 120 mln dolarów.

     W kwietniu, po podpisaniu umowy z LDV o sprzedaży praw, syndyk
    masy upadłościowej Daewoo Lublin Leszek Liszcz był zadowolony z
    kwoty 4 mln dolarów wynegocjowanej z Brytyjczykami. "To dobra
    cena" - powiedział.

     W Lublinie ocenia się, że nie było możliwości uruchomienia
    produkcji tych aut na miejscu. Inwestycją wstępnie interesowało
    się kilka dużych firm motoryzacyjnych. Najdalej zaawansowane były
    rozmowy z włoskim koncernem Iveco, ale po zrobieniu audytu Włosi
    wycofali się z transakcji.

     Brytyjczycy z LDV pozostali jedynymi zainteresowanymi tym
    samochodem. Projekt z upływem czasu tracił wartość. Obawiano
    się, że później można będzie go sprzedać tylko taniej, albo
    wcale nie znajdzie nabywcy. Umowa z Brytyjczykami przewiduje
    możliwość montowania LD-100 w Lublinie z podzespołów
    dostarczonych z Birmingham, jednak ta klauzula nie jest wiążąca
    dla LDV.

     Obecnie w halach po upadłej fabryce Daewoo w Lublinie produkcję
    dostawczych lublinów i terenowych honkerów kontynuuje
    Andoria-Mot, spółka córka andrychowskiej Wytwórni Silników
    Wysokoprężnych Andoria. Zatrudnia 360 pracowników. Wkrótce
    zamierza w Lublinie uruchomić montaż tureckiego pikapa Ozaltin
    Gold. (PAP)


    Witam !

    Mam możliwość zakupienia autka używanego przez salon samochodowy. Obok
    sprzedaży aut nowych zajmują sie także sprzedażą używanych, które klienci
    zostawili np. w rozliczeniu za nowe auto. Co powinienem sobie przygotować,
    jakie dokumenty, aby sprawę zakupu przeprowadzić bezboleśnie. Jak kupuję w
    salonie to muszę spisać umowę kupna - sprzedaży, czy wystarczy jak mi
    wystawią fakturę na auto. Auto kupuję prywatnie. Jakieś deklaracje dla
    urzędu Skarbowego obowiązują też w takim przypadku ? Co to za dokument i
    skąd go wziąć ? Z US ? I kogo wtedy wpisać do dokumentu, dilera z imienia i
    nazwiska czy firmę dilerską ? Co sprawdzić przed kupnem, chodzi mi o
    dokumenty ? Czy powinienem zrobić coś, aby udowodnić, że kupuję auto w
    dobrej wierze i że np. nie było kradzione ? Mieć dokumenty na np.
    przeszukanie auta w bazie aut skradzionych ? Auto jest kupione jako nowe w
    tym właśnie salonie, tu serwisowane i teraz klient zamienił na większe.
    Więc, przynajmniej wg dilera historia auta jest w 100 % udokumentowana. Nie
    sądzę, aby dośc duży diler próbował "oszukiwać" klienta i wciskać mu jakieś
    trefne auto, nie ? Auto ma wpisy do książki serwisowej, wszystkie z tego
    salonu, przejechało 47 000 km, jest z 1997 roku. Marki i salonu nie podam,
    bo .... mi podkupicie :-))))))
    Mogę zapewne w tym salonie / serwisie sprawdzić auto na przyrządach, ale
    pewnie lepiej aby zrobili to przy mnie, niż aby mi przedstawili np. gotowe
    wydruki z maszyn po badaniu auta, co ?
    Zapomniałem o czymś ? Przypomnijcie mi , bo do tego salonu mam ok. 400 km
    (druga strona kraju) i nie chciałbym jeździć 2 razy. Więc na co jeszcze
    zwrócić uwagę. Numery auta, dokumenty, OC, przegląd, stan techniczny...
    Aha, jak zrobić, aby nie wieźć ze sobą takiej kasy na auto a na miejscu
    (miasto nie wojewódzkie) mieć gotówkę. A może przelew ? W bankomacie tyle
    nie wypłacę, mojego odziału banku nie ma w tym mieście, są inne. Przerabiał
    ktoś taką sytuację ?

    Za rady dziękuję

    Arjano


    Komu Ty wciskasz te glodne kawalki??!!??
    umiesz czytac posty? proponuje dokladna lekture watku!

    Rozumiem - cos sie psuje w trakcie uzywania - ok - naprawiamy.
    Ale jesli odbierasz zepsuta rzecz od nowosci, od pierwszego momentu uzycia
    go - no to sam powiedz? (i nie pisz, ze trzeba bylo sprawdzic - wszystko

    krotkim uzywaniu. On jest niesprawny od mometu wlaczenia go po raz
    pierwszy.
    NOWY - BUBEL!


    Doskonale wszystko zrozumialem. To ty nie zrozumiales mnie. Prawo
    musi chronic obie strony umowy zarowno ciebie jak i sprzedajacego.
    Tak tez jest w kodeksie cywilnym.

    Art. 560.

    § 1. Jeżeli rzecz sprzedana ma wady, kupujący może od umowy
     odstąpić albo żądać obniżenia ceny. Jednakże kupujący nie może
     od umowy odstąpić, jeżeli sprzedawca niezwłocznie wymieni rzecz
     wadliwą na rzecz wolną od wad albo *****niezwłocznie wady usunie****.
    Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona
     przez sprzedawcę lub naprawiana, chyba że wady są nieistotne.

    Jezeli naprawia twoja usterke, a pojawi sie ona znowu, to wtedy
     bedziesz mial prawo zazadac nowego telefonu. Baa, bedziesz mial
    nawet prawo odstapic od umowy.

    Powiedz mi, co by bylo gdyby oni sami przed sprzedaza wykryli
    ta wade jeszcze w fabryce , naprawili ja i potem dopiero sprzedali
     ci telefon .....?

    A co do kosztow itd. niech firma sie wycofa z rynku skoro jej nie stac na
    sprzedawanie od nowosci sprawnych urzadzen. Jesli jest nowe zepsute, to
    nie
    powinno opuscic fabryki!


    Widze ze do ciebie nic nie dociera. Powtarzam po raz ostatni.
    W polskim kodeksie cywilnym producent ma prawo podjac probe naprawy
    uszkodzonego towaru. Przepis taki jest wprowadzony po to zeby nie
    obciazac producenta nadmiernymi kosztami, bo wtedy mogloby dojsc
    do tego, ze wogole na rynku nic nie bedzie ze wzgledu na zbyt wysokie
    koszty napraw gwarancyjnych (a wlasciwie wymian gwarancyjnych).
    Technika obecnie jest na tak wysokim poziomie, ze nie da sie uniknac
    bledow. Czym bardziej skomplikowana maszyna tym ryzyko wystapienia
    jest wieksze i NIE DA SIE TEGO WYELIMINOWAC !!!!

    Kordi


    http://www.tutej.pl/cms.php?i=31801

    Wtorek, 26.08.2008, 13:00
    red
    Biletomaty - co dalej?

    Kiedy w Poznaniu staną biletomaty - maszyny sprzedające bilety MPK - ciągle
    nie wiadomo. Firma, która wygrała przetarg na ich dostawę, nie podpisała
    umowy z przewoźnikiem. MPK wybierze dostawcę spośród firm, które przegrały
    przetarg. Ale dziś MPK decyzji nie podejmie, bo nie ma kompletu dokumentów w
    "wersji papierowej".

    Jedyny biletomat w Poznaniu znajduje się w Muzeum Komunikacji  przy MPK
    http://www.tutej.pl/pop_pict.php?i=/pliki/cms/5603/mpk1.jpg

    27 maja MPK wybrało zwycięzcę przetargu na wykonanie i montaż w mieście 40
    automatów  biletowych. Została nim firma Allied Construction and Engineering
    z Warszawy, która złożyła najtańszą ofertę - 3,89 mln zł (cena stanowiła 80
    proc. oceny, pozostałe to: czas wykonania zamówienia i okres gwarancji).
    Firma dostała 270 dni na wykonanie zamówienia.
    Jednak spółka Allied Construction And Engeenering nie przyjechała w
    umówionym terminie na podpisanie umowy. MPK odrzuciło więc jej ofertę. ACAE
    odwołało się do Krajowej Izby Odwoławczej, bo warszawska firma chciała
    jednak zrealizować kontrakt dla Poznania.

    KIO odrzuciła skargę zwycięskiej firmy i pozwoliła MPK wybrać wykonawcę
    urządzeń spośród innych firm startujących w przetargu. ACEA przedstawiło
    propozycję najtańszą, ale jednocześnie termin realizacji zamówienia był
    bardzo daleki. Konkurenci byli drożsi, ale za to zapowiadali szybszą dostawę
    automatów sprzedających bilety.

    Dzisiaj MPK miało podjąć decyzję o wyborze "rezerwowego" wykonawcy
    zamówienia. Decyzja jednak nie zapadła. - Musimy najpierw otrzymać pisemną
    zgodę KIO na dalsze działanie w tej sprawie. Czekamy na przesyłkę
    zawierającą decyzję i dopiero gdy ją otrzymamy, zbierze się zarząd, który
    wybierze wykonawcę - mówi Iwona Gajdzińska, rzecznik prasowy MPK.

    Czy "przegrane" firmy będą miały ochotę pracować dla MPK i Poznania i czy
    zdołają zrealizować zamówienie jeszcze w tym roku? Tego na razie nie wiadomo
    i MPK nie może jeszcze o to pytać. Gdyby umowę z kolejnym wykonawcą
    popdisano szybko, urządzenia do sprzedaży biletów mogłyby pojawić się do
    końca tego roku. Jeżeli tak się nie stanie, to poznaniacy i turyści nadal
    będą narzekać, że kupno biletów wieczorem, w święta czy dni wolne od pracy
    jest praktycznie niemożliwe.

    fot. archiwum tutej.pl


    -----Wiadomo ć orginalna-----

    Data: 2 lutego 1999 01:37
    Temat: Re: Propozycja


    | A tak przy okazji prawnikow to uprzejmie informuje, ze zeby taka
    liste
    | zrobic zgodnie z prawem nalezy od wszytskich zebrac podpisy ze sie
    zgadzaja
    | na publikacje swoich danych. Dlaczego nikt tego wczesniej nie
    zauwarzyl? ;)
    | Pozdrawiam
    | Alek

    Przeciez jak ktos nie chce podawac swoich danych to ich nie poda i juz
    (Tomek Kaszyca proponowal a nie rozkazywal). A jesli ktos udostepni
    swoje dane na forum to w ten dorozumiany sposob zgadza sie na ich
    upublicznienie. To sie nazywa zgoda per facta concludentia. To tak jak
    stoisz przed automatem z cola, nie pytasz maszyny czy zgadza sie tobie
    sprzedac napoj tylko wrzucasz monete. Bo skoro automat zostal
    postawiony
    w miejscu publicznym a ty pakujesz w niego szmal to w ten dorozumiany
    sposob (bez slow) dochodzi do zawarcia cywilno-prawnej umowy kupna
    sprzedaży coca-coli, ze wszystkimi tego konsekwencjami (rekojmia za
    wady, wady oswiadczeń woli itp.)...juz zasneliscie z nudow?

    pozdrawiam

    Tomek
    -- W pełni się zgadzam z tym co wyżej mówi Tomek. Przecież nie ma


    żadnego przymusu co do podawania tych informacji. Poza tym ja nie tworzę
    listy wykorzystując czyje  dane. Kto chce sam je podaje. Ma to na celu
    jedynie lepsze poznanie się członków naszego Klubu, a nie
    wykorzystywanie ich do niecnych celów.
    Pozdrawiam i dziękuję za zaakceptowanie mojego pomysłu.
    Tomek

    Archiwum listy dyskusyjnej pl-misc-samochody-garbusy
    http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-misc-samochody-garbusy/


    --
    Archiwum listy dyskusyjnej pl-misc-samochody-garbusy
    http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-misc-samochody-garbusy/


    Witam chcem sprowadzic maszyne koparko ladowarke z Hiszpani do Polskie ale niewiem jakie dokumenty bede musial miec na granicy i czy wystarczy umowa kupna sprzedazy ?? czy cos jeszcze musze miec ??

    czy wystarczy umowa kupna- sprzedaży,faktóra żeby wejsc w posiadanie koparko ładowarki, bo chyba tych maszyn się nie rejestruje , a do oc jak w przypadku kołówki, wystarczy umowa

    Pytania, ew zagadnienia z egzaminu u dr Kaźmierczyk z 30 stycznia. Może się komuś przyda na poprawę:) W prawdzie pisałam to mając gorączke ale wydaje mi się, że w miare poprawnie... W nawiasach odp jakie były możliwe do wyboru-oczywiście tyle ile byłam w stanie zapamiętać
    Pozdrawiam:)

    1. Co to jest norma prawna?
    2. Co zawiera dyspozycja?
    3. Kiedy ustaje małżeństwo (śmierć, uznanie za zmarłego, rozwód, separacja)
    4. Kto jest zobowiązany do alimentów? (małżonkowie, rodzcie wobec dzieci, dzieci wobec rodziców, rodzeństwo)
    5. Organy sejmu (uważac bo podchwytliwie bylo "konwent sejmu";))
    6. Testament (uchyla ustawowe dziedziczenie, może być na maszynie z podpisem, może być w formie ustnej, może spisać tylko osoba mająca pełną zdolność do czynności prawnych)
    7. Działanie administracji (stanowienie prawa, wydawanie aktów administracyjnych, zawieranie porozumien, zawieranie umów)
    8. Władza wykonawcza to (prezydent, rada ministrow, organy kontrolne, ...)
    9. Naczelne organy administarcji (premier, rada ministrów, wojewoda, marszałek województwa)
    10. Swoboda zawierania umów obejmuje (swoboda formr, wyboru kontrachaneta, ..., ...)
    11. Zniesienie współwłasności (podzial fizyczny, sprzedaż i dzieleni zysków, ..., ...)
    12. Ubezwłasnowolnienie całkowite
    13. Prawo podmiotowe (możność domagania się czegoś od kogoś)
    14. Prawo podmiotowe bezwzglednie obowiazujace (charakteryzuje prawo własności, bierność, brak okreslonego podmiotu, ...)
    15. Postępowanie główne (organ I instancji, I i II, ..., ...)
    16. Decyzja ostateczna
    17. Czym się różni decyzja od postanowienia
    18. Źródła prawa (konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe, zarządzenia)
    19. Zasiedzenie
    20. Gdzie występuje wadium (aukcja, przetarg, ..., ...)
    21. Ważność czynności prawnej
    22. Zasady funkcjonowania administracji (wieloinstancyjność, równość stron, ..., ...)
    23. Zażalenie (wniosek o przyspieszniee, o przeniesienie)
    24. Rodzaje posiadania
    25. Vacatio legis (okres między podpisaniem przez prezydenta a ogloszeniem, między ogłoszeniem a wejściem w życie, ..., ...)
    26. Zasady ogólne postępowania administracyjnego (chyba)

    Intrall zahamował

    Dziś lub jutro Intrall Polska złoży do sądu wniosek o upadłość. 415 osób, produkujących samochody lublin 3 i honker, może stracić pracę.

    Sztab radców prawnych Intralla pracuje nad dokumentami, tak, aby jeszcze dziś lub jutro wniosek trafił do sądu gospodarczego - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Chodzi o tzw. upadłość z układem. To oznacza, że szefowie firmy za zgodą wierzycieli chcą spróbować postawić zakład na nogi.
    Kłopoty spółki zaczęły się pod koniec ub. roku. Intrall przestał płacić czynsz syndykowi Daewoo Motor Polska za wynajmowanie hal. Spadała sprzedaż dostawczego lublina. Na dodatek, wiosną tego roku pojawiły się problemy z finansowaniem bieżącej działalności. Podczas wczorajszego spotkania z załogą Stanisław Szelestow, prezes przedsiębiorstwa, zapewniał, że jeżeli tylko spółka znajdzie kredyt, to produkcja lublinów będzie utrzymana.

    - Że w firmie jest źle, to było wiadomo już od kwietnia, wtedy zaczęły się kłopoty z płaceniem - mówi Andrzej Chrząstowski, szef zakładowej "Solidarności”. - Osobiście to raczej marnie oceniam szanse na upadłość z układem. Sąd raczej wyda decyzję o zwykłej upadłości. Ale próbować trzeba. Leszek Liszcz, syndyk Daewoo Motor Polska, który wprowadził Intrall do upadłej fabryki, mówi tymczasem, że jeszcze w listopadzie ub. roku wypowiedział Rosjanom umowę dzierżawy hal montażowych. - Nie płacili na czas. A w naszej umowie jest punkt, że trzykrotne spóźnienie się z zapłatą może oznaczać wymówienie. Sprawa wypowiedzenia umowy trafiła do sądu, a z ul. Mełgiewskiej zaczęły docierać informacje o pogarszającej się kondycji fabryki. - Wydaje mi się, że Rosjanie szukali pretekstu, aby wycofać się z Lublina. Maszyny i prawa do produkcji lublina 3 oraz plany prototypu lubo są ich własnością. Być może nasze lubliny będą montowane gdzieś pod Moskwą. Ale w kolejce do fabryki stoi duża firma motoryzacyjna, która chce tu produkować samochody. I to nie lubliny - dodaje Liszcz. Wczoraj nikt z zarządu Intralla nie odbierał od nas telefonów. Część z 415-osobowej załogi jest na urlopach. Płace za maj dostają w ratach.

    dziennik wschodni

    http://www.dziennikwschod...LUBLIN/70613043

    a takie byly plany, obietnice ....

    [img]http://freeshit.hostsms.pl/_obrazki/fullgry/testdriveunlimited.jpg[/img]

    Pierwszą zmianą, jaką napotkają gracze po uruchomieniu gry jest możliwość wybrania tzw. avatara, czyli wizerunku kierowcy. Ma to miejsce na lotnisku, gdzie zaczyna się cała zabawa. Ponadto w trakcie gry odwiedzamy sklepy i kupujemy ubrania, które odróżnią nas od innych użytkowników Test Drive Unlimited podczas rozgrywek sieciowych. Warto dodać, że ciuchy nabywa się za kupony wygrywane za podwożenie autostopowiczów. Część ubrań firmowana jest przez prawdziwych projektantów, np. Marka Ecko, część można ściągnąć z Internetu za pomocą łatwej w obsłudze usługi. Kolejna zasadnicza zmiana dotyczy sposobu uczestnictwa w wyścigach. Każdy gracz otrzymuje na starcie swój dom z garażem, który stanowi bazę wypadową do wszystkich działań podjętych podczas zmagań. Swoje własne cztery kąty umożliwiają np. odbiór wewnętrznej poczty elektronicznej, przeglądnięcie stale uaktualnianego biuletynu informującego o nowych samochodach i wyścigach, a także korzystanie z aukcji internetowych na modłę popularnego serwisu eBay, gdzie inni użytkownicy wystawiają do sprzedaży swoje maszyny. Odpowiedzialny za wydanie gry koncern Atari postarał się również, aby po premierze programu można było ściągać z sieci modele nowych samochodów. Ich liczba jest uzależniona od zawartych umów na wykorzystanie licencji pomiędzy Atari a producentami prawdziwych aut.

    # Download - oxedion.com | 3500 MB
    [hide]http://www2.oxedion.com/index.php/download/b52b2089e71029f555004a15fb0d32a9[/hide]

    Hasło/Password: PARZY[/hide]

    [/hide]
    # Download - gigasize.com | RIP | 1900 MB
    [hide]http://www.gigasize.com/get.php/1176985/TDUwww.freebr.org.7z.001 http://www.gigasize.com/g...eebr.org.7z.002 http://www.gigasize.com/g...eebr.org.7z.003
    [/hide]
    # Crack (if needed)

    Agusta też chce wykonac ruch...



    Polskie śmigłowce dla Włochów

    W najbliższych dniach klucze do PZL Mielec przejmie amerykański potentat lotniczy Sikorsky Aircraft. Konkurencja, która rośnie pod bokiem helikopterowych zakładów w Świdniku, mobilizuje obecny w nich koncern Agusta Westland do umacniania pozycji w Polsce.

    Choć zagraniczni producenci zastrzegają, że ich zainteresowanie inwestycjami nie zależy od rozstrzygnięć przetargów w Polsce, również o nie toczy się gra. To zamówienia, które tylko w przypadku zakupu ok. 85 transportowych maszyn dla armii będą warte ponad 3 mld dol. Lada moment minister zdrowia wskaże dostawcę 23 helikopterów dla lotniczego pogotowia ratunkowegoza pół miliarda złotych. - Musimy pilnie wymienić śmigłowce, także ze względów bezpieczeństwa - mówi Paweł Trzciński, rzecznik resortu zdrowia.

    O kontrakt będą rywalizować śmigłowce Eurocoptera i Agusty.

    Włosko-brytyjska Agusta umacnia obecność w PZL Świdnik. Rosną zamówienia kooperacyjne, a wartość eksportu komponentów przekroczyła połowę przychodów PZL. Agencja Rozwoju Przemysłu, która jest właścicielem Świdnika, oczekuje jednak od Agusty zaangażowania kapitałowego. - Planujemy umiędzynarodowienie produkcji śmigłowców i budowę strategii rozwoju spółki - mówi Paweł Brzezicki, prezes agencji. - Jest szansa na prawdziwe wejście włosko-brytyjskiej grupy do podlubelskiej wytwórni - mówi wiceprezes ARP Andrzej Stolarz.

    Włoska grupa, która wykazała w zeszłym roku 11,5 mld euro przychodów i zatrudniała 56 tys. pracowników, ma już umowę z ARP, która daje wyłączność PZL Świdnik na sprzedaż wspólnych produktów w naszej części Europy.

    Mieczysław Majewski, prezes PZL Świdnik, potwierdza, że związki z włoską firmą sprawiają, iż wejście Agusty do Świdnika byłoby naturalne.

    Według naszych informacji właściciel Świdnika rozważa zacieśnianie więzi kapitałowych między PZL i Agustą. Włosi są zainteresowani przejęciem ok. 20 proc. akcji PZL. W grę wchodzi np. wymiana papierów między ARP i Finmeccaniką. PZL Świdnik potrzebują nowych inwestycji. Firmę mogłoby wzmocnić podniesienie kapitału.

    Ulokowanie w Świdniku zamówień na kilkadziesiąt śmigłowców w ramach narodowego planu helikopterowego pozwoliłoby rządowi zaoszczędzić jedną trzecią wydatków - szacuje Tomasz Hypki, sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa. - A jeśli dodać, że większość wydawanych pieniędzy pozostanie w kraju, to oszczędności w porównaniu z dostawcami zagranicznymi mogą przekroczyć 50 proc.

    Zbigniew Lentowicz

    http://www.wnp.pl/logistyka/18552_1_0_0.html

    PZL Mielec za kontrakt dla armii
    29.12.2006 07:14 - (PAP)

    Agencja Rozwoju Przemysłu podpisała poufne porozumienie o sprzedaży w 2007 r. zakładów PZL Mielec amerykańskiej firmie Sikorsky.

    Warunkiem jest zwycięstwo Amerykanów w wartym około 4 mld dolarów przetargu na śmigłowce dla polskiej armii - pisze "Życie Warszawy".

    Agencja Rozwoju Przemysłu to państwowa spółka od lat zajmująca się restrukturyzacją upadających przedsiębiorstw i szukająca dla nich inwestorów. PZL Mielec należy do niej w 100 proc. Według informacji gazety, 18 grudnia Agencja zgodziła się jednak zawrzeć porozumienie z amerykańską firmą Sikorsky, przewidujące zmianę właściciela.

    Do dziś informacja na ten temat była tajna. - Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia - mówi "Życiu Warszawy" rzeczniczka ARP Roma Sarzyńska.

    Porozumienie między Sikorsky i ARP przewiduje, że PZL Mielec stanie się bez przetargu własnością Amerykanów za spłatę zadłużenia zakładu, przekraczającego obecnie 200 mln zł. Sikorsky zobowiązał się też zainwestować w Mielcu 40 mln dolarów, dzięki czemu będzie tam można montować słynne śmigłowce wojskowe UH-60 Black Hawk. Ich głównym przeznaczeniem jest transport małych grup żołnierzy. Umowa przewiduje, że w Mielcu będzie rocznie powstawać 36 kadłubów UH-60.

    Wchodząc w posiadanie PZL Mielec, firma Sikorsky stanie się właścicielem praw do produkowanych w Mielcu maszyn polskiej konstrukcji. Jednym z nich jest samolot pasażerski i transportowy M28 Skytruck i jego patrolowa odmiana M28 Bryza. W ich sprzedaży za granicą, na podstawie wcześniejszych porozumień, miała pomóc amerykańska firma Skytruck LCC. Jej powstanie wiązało się z jedną z umów offsetowych, wynikających z zakupu samolotów F-16.

    Skytruck LCC nie tylko do dziś nie sprzedał ani jednego samolotu z Mielca, ale nawet w zeszłym roku storpedował szanse na sprzedaż mieleckich skytrucków do Indonezji. Mielec produkuje także sprzedawane do wielu krajów samoloty: rolniczy i pożarniczy M18 Dromader oraz maszyny do szkolenia pilotów M26 Iskierka.


    W zasadzie nie mam nic do dodania i wystarczyło by wkleić tekst, ale skoro wymogiem formalnym na tym forum jest dodanie własnego komenarza, na usta mi się ciśnie jedno "A nie mówiłem?" (posty podpisane anonim).

    Wszystkim którzy wierzyli w brak powiązania inwestycji Sikorsky'ego z przetargiem gratuluje wiary. Przypominamn że zaczęło się od zapewnień o tym że Amerykanie nie chcą kupować Mielca a jedynie inwestować w nim, i zrobią to nawet jesli nie kupimy Blackhawków - jak to się ma do powyższego?

    P.S. Tak z ciekawości - redaktorze Hołdanowicz, wiedział pan?

     Bombardier sprzeda lokomotywy PKP i DEC
    07.12, Puls Biznesu
    PKP i kanadyjski Bombardier, do którego należy wrocławski Pafawag, są
    bliskie porozumienia w sprawie kontraktu na 42 lokomotywy. 18 pojazdów kupi
    przewoźnik, 24 przejmie zaś Dyrekcja Eksploatacji Cystern, która wydzierżawi
    je kolejom. Czasu jest niewiele, bo chrapkę na elektrowozy mają koleje
    włoskie.

    Po pięcioletnich zmaganiach kontrakt między ADtranz Pafawag Wrocław (obecnie
    Bombardier Polska) i PKP na dostawę przewoźnikowi 50 lokomotyw (zmniejszony
    w marcu 2002 r. do 42 pojazdów) ma szansę zostać zrealizowany po myśli obu
    stron. Niewiele brakowało, by decydował o tym sąd. Pozew w tej sprawie
    złożył trzy miesiące temu Bombardier. Na szczęście obie strony prowadziły
    jednak równolegle rozmowy w sprawie polubownego załatwienia drażliwej
    kwestii. I udało się. Na razie jednak są to wyłącznie dżentelmeńskie
    ustalenia, bo pisemne porozumienie zostanie spisane prawdopodobnie dopiero
    po uspokojeniu sytuacji kadrowej w zarządzie PKP.

    Nieoficjalnie wiadomo, że ustne porozumienia między przedstawicielami PKP
    SA, PKP Cargo, PKP Intercity oraz Bombardiera przewidują odebranie przez
    przewoźnika w przyszłym roku pierwszej partii 18 pojazdów. Szacunkowa ich
    wartość wynosi 278-300 mln zł. Los pozostałych 24 maszyn wartości 372-400
    mln zł nie jest jeszcze przesądzony. Wszystko wskazuje jednak na to, że kupi
    je Dyrekcja Eksploatacji Cystern, a następnie wyleasinguje je - uwaga! -
    właśnie PKP. Dyrekcja Eksploatacji Cystern od marca 2001 r. należy do
    amerykańskiego koncernu GATX. Firma posiada 11,3 tys. wagonów cystern, które
    dzierżawi i wynajmuje firmom transportowym, w tym również PKP.

    - Nie mamy jednak żadnych porozumień na piśmie. Czekamy na decyzje władz
    PKP - mówi Mirosław Szeleziński, prezes Bombardier Polska.

    Przedstawiciele DEC i PKP odmawiają komentarza w tej sprawie.

    Wiadomo na pewno, że w tej sprawie niezbędny jest pośpiech. Nie jest bowiem
    tajemnicą, że chęć zakupu wszystkich 42 pojazdów zgłaszają koleje włoskie.

    - W razie utrzymującego się w dalszym ciągu impasu w rozmowach możemy w
    końcu zdecydować się je sprzedać, co nie oznacza, że zaprzestaniemy domagać
    się od PKP odszkodowań z tytułu poniesionych strat - mówi prezes Bombardier
    Polska.

    W razie fiaska polubownych rozstrzygnięć dawny (DaimlerChrysler) i obecny
    (Bombardier) właściciel Pafawagu będą domagać się nie tylko odszkodowania
    wysokości kontraktu (650-700 mln zł), lecz także unieważnienia umowy
    sprzedaży Pafawagu Wrocław oraz zwrotu włożonych w spółkę pieniędzy.

    Pat w kontrakcie z PKP zaś coraz bardziej pogrąża Pafawag Wrocław. Szacuje
    się, że straty z tytułu odsetek od kredytów zaciągniętych na budowę
    lokomotyw (gotowych jest już 29 maszyn) obciążają spółkę 1,2 mln EUR (4,3
    mln zł) miesięczne. Prezes Szeleziński twierdzi, że - biorąc pod uwagę
    zerowy wynik na działalności operacyjnej - na koniec 2002 r. Pafawag
    poniesie 60-70 mln zł straty netto.

    - Ratuje nas jedynie dobra wola właściciela - mówi Mirosław Szeleziński.


    Sprzedali ale tak naprawdę nie sprzedali. Po prostu ręce i cycki opadają. Beton
    jest zbrojony i ma się BARDZO dobrze. Ciekawe czy taka umowa obroniłaby się w
    sądzie.

    Za Rzeczpospolitą

    Lokomotywy odjadą z Cargo

    Po długich negocjacjach związki zawodowe PKP Cargo zgodziły się na sprzedaż
    części swoich maszyn firmie Przewozy Regionalne. Do tej pory je wynajmowały

    Podczas negocjacji ustalono, że PKP Cargo sprzedadzą spółce siostrze 74
    nieczynne lokomotywy elektryczne. Na zakup, a następnie modernizację i naprawę
    pójdzie 100 mln zł z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorstw.

    Najwięcej na transakcji skorzysta PKP Cargo. Serwisować lokomotywy będą mogły
    tylko PKP Cargo, również obsługiwać będą je wyłącznie maszyniści zatrudnieni w
    Cargo. Ceny za obie usługi ustali też ta spółka. Przewozy Regionalne dodatkowo
    więc poniosą koszty.

    - To absurd. Jak można sprzedawać majątek i gwarantować sobie prawa do jego
    obsługi - powiedział "Rz" Jakub Majewski z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.
    Dodał, że transakcja sprowadza się dozasilenia kasy PKP Cargo kosztem i tak już
    deficytowych Przewozów Regionalnych. 100 mln zł z FRP spółka mogłaby wykorzystać
    na inne potrzeby. - Obie firmy są państwowe, właściciel mógł więc nieodpłatnie
    przesunąć majątek z jednej do drugiej - podsumowuje Majewski.
    Problem pozostał

    Sytuacja od dłuższego czasu była patowa. PKP Przewozy Regionalne nie miały
    swoich lokomotyw, więc wynajmowały je od PKP Cargo, które maszyn mają w
    nadmiarze. Przewozy Regionalne borykają się z kłopotami finansowymi ich długi
    sięgają już dwóch miliardów złotych. Samorządy nie płacą za deficytowe
    połączenia realizowane przez spółkę. A budżet państwa zalega z wypłaceniem około
    280 mln zł z tytułu zaległych ulg do biletów. Tymczasem Przewozy Regionalne
    spłacają ratę wynikającą z ugody restrukturyzacyjnej - miesięcznie 32 miliony
    złotych.

    , Przewozy Regionalne nie mają więc pieniędzy na regulowanie bieżących
    zobowiązań, czyli na płacenie Cargo za wynajem lokomotyw i maszynistów.

    Związkowcy PKP Cargo protestowali przeciw sprzedaży maszyn i przekazaniu do
    spółki, którą uważali za bankruta. Wypracowane porozumienie nie poprawi sytuacji
    finansowej Przewozów Regionalnych. Umowa została zawarta pod licznymi warunkami.
    Trudne negocjacje

    Lokomotywy mogą być wykorzystane tylko przez spółkę Przewozy Regionalne. Jeżeli
    będą chciały sprzedać maszyny - prawopierwokupu będzie mieć Cargo. Umowa
    sprzedaży wejdzie w życie dopiero po podpisaniu przez Skarb Państwa dokumentu o
    przekazaniu 100 milionów złotych z FRP.

    Państwo planuje utworzyć spółki, z udziałem poszczególnych samorządów, które
    obsługiwałyby połączenia regionalne. Miałyby one otrzymać część majątku od
    Przewozów Regionalnych. Zakupione lokomotywy nie będą mogły być wniesione
    aportem do majątku takiej spółki - to również jedno z wynegocjowanych postanowień.

    Lokomotywy mają obsługiwać pociągi międzywojewódzkie.

    - Proces zakupu i remontu rozpocznie się w najbliższym czasie, pierwsze
    odnowione lokomotywy wjadą na tory jeszcze w tym roku - zapowiada rzecznik PKP,
    Michał Wrzosek.
    AGNIESZKA STEFAŃSKA


    Podaj jak rozróżnić te bankomaty, bez zaglądania na "listę",
    i/albo merytoryczne argumenty (umowa, regulamin,...)
    co oznacza: "bankomat sieci Euronet".


    Prosze Cie bardzo, mysle ze to wyjasni wszystko.
    Bankomaty _dalej_ sa millennium, jedynie na zasadzie outsourcingu
    obslugiwane przez Euronet.
    Czyli co z tego, ze dany sklep jest zaopatrywany przez dostawce A, jak on
    ten towar drozej sprzedaje niz sklepy firmowe A.

    http://www.mastertext.com.pl/dis/raporty/isb01/isb01ip.htm

    Modne inwestycje
    Oprócz inwestycji w optymalizację swoich standardowych procesów
    organizacyjnych banki w kolejnych latach będą inwestowały w modne i
    aktualnie dostępne technicznie możliwości kontaktów ze swoim klientem.
    Należą do nich: bankomaty, bankowość elektroniczna wydzwaniana, telebanking,
    bankowość internetowa, bankowość mobilna, kioski multimedialne.

    Sieć bankomatów jest jednym z dłużej budowanych elementów infrastruktury
    systemu bankowego w Polsce. Pierwsze większe ilości bankomatów pojawiły się
    w Polsce pod koniec pierwszej połowy lat 90. W końcu roku 2000 w Polsce
    pracowało ponad ponad 5500 bankomatów obsługujących ok. 10 mln klientów. W
    ciągu 2000 r. liczba bankomatów wzrosła o 1600, przy czym liczba wydanych
    kart płatniczych zwiększyła się z 4,5 mln w 1999 r do ponad 10 mln w 2000 r.
    Liczba osób posługujących się kartami płatniczymi jest w Polsce nieco
    mniejsza, ponieważ coraz więcej konsumentów posługuje się kartami kilku
    emitentów. Maszyny krajowej sieci bankomatowej należały w większości do
    banków emitentów kart. Nieco ponad 600 bankomatów znajdowało się w 2000 r. w
    gestii firmy Euronet, która przejmuje na swoje utrzymanie bankomaty
    mniejszych bankowych sieci bankomatowych. Najbardziej spektakularny kontrakt
    Euronetu został zrealizowany dla BIG Banku (Millennium). Euronet przejął
    sieć ok. 170 bankomatów tego banku i obsługuje je na typowych zasadach
    outsourcingu.

    Rozwój liczby bankomatów do 2005 r. Rok liczba bankomatów w Polsce
    1998 3037
    1999 3809
    2000 5589
    2001(p) 7100
    2002(p) 8300
    2003(p) 9400
    2004(p) 10300
    2005(p) 11400
    Źródło: DiS, lipiec 2001. (p) - prognoza

    Do końca roku 2001 liczba zainstalowanych w Polsce bankomatów ma szansę
    przekroczyć nawet 7 tysięcy. Jednocześnie można przypuszczać, że do końca
    2005 r. liczba dostępnych w Polsce bankomatów zdecydowanie przekroczy
    wartość 10000. Obok liczby bankomatów wart zauważenia jest też wzrost liczby
    punktów sprzedaży akceptujących karty płatnicze. W końcu 2000 r. było ich
    ponad 90 tys., z czego blisko 66 tys. obsługiwał PolCard. Wzrastająca liczba
    sklepów akceptujących karty płatnicze przyczynia się do popularyzacji kart
    bankowych równie silnie jak same bankomaty.


    Hehehe
    Moze to i zabawka :-) Dlatego wole tylko teoretyzowac na jej temat ;-)
    Mysle jednak, ze ta zabawka jeszcze niektorzy moga sie pobawic skoro
    w dniu 27 września 2001 Bank Polska Kasa Opieki S.A. zwiekszyl dopuszczalna
    wartość bonów z 375 mln do 800mln. Zatem wspomniana inzynieria finansowa
    bedzie sie krecic conajmniej do czasu przedluzenia okresu obowiązywania
    umowy, ktory  został przedłużony do dnia 31 sierpnia 2002 roku ;-))
    Moja spekulacja jest taka: Elek ma szanse wzrosnac, by potem znowu spasc?
    Nie wiadomo...zwykle to chyba podobne maszyny finansowe upadaly...
    W czyms nie mam racji?
    Pozdrawiam
    Arek Kusep

    Elektrim jest "zabawka" powolaną po to aby tłum miał zabawkę zwaną GPW i
    przez ten tłum inwestorów - z ich pieniędzy tzn emisji publicznych -w
    całości sfinansowana. Nie zajmę się natomiast szczególową analizą
    fundamentalną czy tez finansowa bo taka po prostu nie istnieje.Spółki tego
    typu to twór tzw. inzynierii finansowej czyli  aportów niematerialnych,
    wycen oraz innych zabiegów majacych wykazać że cos co nie jest warte nic -
    w
    ujęciu ksiegowym lub bilansowym warte jest kupę realnej gotówki.
    Nieznajacych  tematu {myślę że jest ich niewielu}informuję  że spółka z
    o.o.
    SAMA dokonuje wyceny takich aportów na podstawie swej wizji dot.
    powyzszego
    a  w S.A. weryfikuje tylko taki aport biegły księgowy. Można wycenić
    wszystko co się chce w dowolny sposób - co jest podstawą późniejszego
    objęcia akcji w zamian za aport niematerialny. Historia zna różne cudowne
    przypadki....Mozna wycenić np.znak firmowy, logo, udział w rynku,domenę
    strony www  i co kto zechce- wg dowolnych kryteriów.W zeszłym roku np.
    firma
    MCI usatmi jej prezesa wyceniała domenę Poland.com skromnie- tylko na 1
    mln
    USD.
    Elektrim jest królem takich zabiegów.
    Sądzę że po spłacie wszelkich zobowiązań pieniężnych  w kasie spółki nie
    zostałoby nic - a ktyo wie czy nie brakłoby srodków na spłatę. Elektrim
    jak
    wiemy generuje odkąd świat światem straty - finansowane emisjami,
    obligacjami,pozyczkami  itp....Wyjątkiem od reguły była sprzedaz udziałów
    telefonii cyfrowej ostatnio- był to jedyny aktyw wart cokolwiek.Aktualnie
    Elektrim po sprzedaży udziałów  to wydmuszka - a jej przyszły los jest
    tożsamy  z losem Netii. Elek był przez lata ulubieńcem zachodu który z
    upodobaniem brał udział w zabawie. Aktualnie zachodu u nas już prawie nie
    ma - swiat absurdu kończy się- Elek leci na tzw "twarz" urealniając swą
    wartość- .......Nieświadomych powyższych faktów przedstawionych przeze
    mnie
    jest natomiast coraz mniej - a więc i kupujących........Może i ja kogos
    uchronię przed stratą......;-)

    pzdr
    MM



    www.... wycięte z follow-up.
     Wyszło długie ale przy końcu pytanie do prawników (*2a) (uprzedam
    nim się zniechęcą nazwą VMS -:) !).





    [cięcie]
    +Przeciez przepisy VAT sa tutaj bardzo jasne - program jako calosc podlega
    +stawce 22%.
    +Lecencja jako cos niematerialnego nie podlega ustawie o podatku VAT
    +
    [ja wiem, że  *gro* przypadków wygłąda inaczej... !]

    +Ta ? A który sklep zajmuje się sprzedażą licencji ?

     ("*1" również nawiązuje do tego pytania)

     Każda firma partnerska Digitala. Z wyłączeniami -:(
    (np. NT -:! ) W zakresie "normalnego" oprogramowania dla VMSa,
    dla którego licencja jest w Polsce ważna (*2) tj. zawiera klauzulę
    że program robi to co zadeklarowano w SPD (*3).
     Nie wiem czy COMPAQ będzie coś zmieniał -:

    + Gdzie są obie strony umowy ?

     Siedzą na swoich miejscach: Digital w hAmeryce klient w Polsce.

    + Kiedy obie strony zawiierają umowę poprzez obustronne
    +zaakceptowanie jej treści ?

     Po zakupie: licencja jest rejestrowana na konkretnego klienta,
    niektóre kategorie na maszynę. Aby licencję sprzedać należy
    zgłosić u producenta i opłacić koszty przerejestrowania.
     Obowiązek zgłoszenia wszystkich danych spoczywa na sprzedawcy,
    niemniej akceptuje ją klient.
     Nie rozrywa się opakowań żeby poznać warunki licencji -:

    BTW:
     Od *ZAWSZE* dostarczane są luzem trzy oddzielne pozycje:
    - nośnik z instalacją
    - dokumentacja (od czasów CD-ROM w dwu, mocno różniących
     się ceną -;) formach: ksiązki i CD-ROM)
    - licencja

     *KAŻDY* z tych elementów można *kupić oddzielnie* bez
    jakichkolwiek zbędnych pytań. Słyszałem że były przypadki
    "wciśnięcia" sprzedaży łączonej - ale chyba kązdy
    sprzedawca woli sprzedać więcej niż mniej -:)
    *1:
     IMO powinno być prawnie zabronione traktowanie "licencji
    luzem" jako "licencji w sensie VATu" jeśli nie mogę kupić
    jej oddzielnie ! (hm.. jeśli skarbówki czytają newsy
    zostanę zagryziony... -:()
     To jest transakcja wiązana (zabroniona, nieprawdaż ?).
     Gdzie mogę kupić *legalny* nośnik do Office 95 bez licencji ?

     Nim zostanę rozdeptany komentarze:
    - wiem, że ograniczenie prawne da się obejść
     (licencja kosztuje 200$, nośnik kosztuje 200$,
      licencja wraz z nośnikiem kosztuje:
            200$
            200$ + upust 200$ = 1$
            razem 201$)
     ale *formalnie* nikt tego nie robi. Mam rację ?
    Uwaga: VAT ma być zapłacony *od wartości nośnika*,
     wobec tego ostrzegam przed próbą wyrzucenia licencji
     do kosza i sprzedania mi nosnika na warunkach jak wyżej -:
    - VMS (zresztą Digital UNIX też) ma mechanizm który sprawdza
     sumę kontrolną licencji dokładniej niż Windowsy.
      To pewnie nie jedyny czynnik [VMSa ma w domu mało kto...]
     ale licencje "luzem" też się sprzedają -;

     Teraz:
    *2:
    a.
     Jeśli dobrze zrozumiałem czytając kiedyś ustawę (chyba,
    że to był projekt i zmieniono...) coś, co robi "nie wiadomo
    co" nie jest programem =nie może być sprzedawane jako
    program. Nie wiem, czy zapis "punkty wyłączone ustawowo przez
    lokalne prawo są nieważne" czy jakoś tak (w licencji M$)
    jest traktowane (przez *nasze* prawo) jako "może być
    wyłączone" lub "licencja jest nieważna". Jak ktoś
    wie/pamięta - może przypomni i objaśni...
     Przykład umowy nieważnej ustawowo: "jeśli wykonawca nie
    wywiąże się w terminie zostanie zastrzelony".
     Pytanie brzmi: czy jak tam będzie: "zastrzelony
    i zapłaci 30000$ odszkodowania" spowoduje nieważność
    całej umowy (czyli odszkodowania), czy tylko zastrzelenia ?

    b. Sa produkty "uniwersalne" (na NT, un*xy i VMS) które
     podlegają tym samym regułom - i w nich spotyka się
     zostrzeżenia typu "nikt za nic nie odpowiada"
    *3:
     SPD: Software Product Description. Np. kompilator ma
     działać jak opisano. Przysługuje serwis i upgrade
     po "urzedowym" (niezależnym) okresie jeśli zgłoszony
     błąd usunięto w kolejnej wersji.

     Pozdrowienia
     - Gotfryd


    Tym bardziej to świadczy że marynarka nie jest priorytetem po prostu...


    Żebyś się skichał, odtworzenie potencjału choćby stoczniowego, zajmie dekady.
    Stocznie ukraińskie, wraz ze wspierającym je zapleczem przemysłowym, budowano
    w Rosji przez dziesięciolecia! A kadra?

    ALAMO  zobacz sobie na mapę i co aktulnie stabilizują (lub mogli by
    stablizować) Rosjanie. Sorry ale choćbyś sie zesrał na morze Kaspijskie
    Kuzniecowa nie przerzucisz :).


    Ironia :) Doskonale wiesz, że kraj o aspiracjach Rosji _musi_ posiadac
    zdolność do akcji ofensywnych na odległych teatrach. Po prostu.

    W porónwaniu z Rosyjską ? :)


    Porównaj wskaźniki wzrostu gospodarczego, bezrobocia, udziału poszczególnych
    gałezi w PKB, ba, nawet sam PKB liczony wg. siły nabywczej. Popatrz na
    zadłużenie, najlepiej w przeliczeniu na mieszkańca. Ździwisz się.

    Choćby to że mój ojciec te technologie chcąc nie chcąc finasował te
    technologie dzieki chociazb sprytnemu sytemowi drenażu dewiz zwanym dla
    niepoznalki rublami transferowymi.... dewiz ktore ja dziś musze splacać
    podczas gdy mój ojciec aby otrzymac parę cięzko zapracowanych groszy musi
    się użerać z ZUSem. Przyznasz że to może trochę wk**** .


    Owszem. Idź więc i daj w mordę Balcerowiczowi. Zadłużenie PRL, zredukowane
    zresztą znacząco, było cieniem zadłużenia jakie mamy obecnie, przy założeniu,
    że przez ostatnie 15 lat kolejne rządy i ekipy plują na dorobek PRL,
    jednocześnie żyjąć ze sprzedazy zakładów przez ów PRL, i między innymi za owe
    załużenie, wybudowanych.

    Rzadnej. Niestety przez lata kiedy mogło się cos u nas dużego samodzielnie
    rozwinąc bylysmy bardzo fajną kolonia i poletkiem doświadczzalnym dla
    róznych chorych idei ekonomicznych.


    Nie obraź się, ale bredzisz.
    W PRL prace B&R prowadzono, w porównaniu z obecna Polską, z bizantyjskim
    rozmachem.
    W oparciu o licencje i technologie, budowano cąle gałezie przemyśłu, który był
    nota bene całkiem jak na swoje czasy nowoczesny. PRL był znaczącym się
    eksporterem całego szeregu dóbr i towarów, w tym także wysoko przetworzonych,
    do całej plejady krajów. Sprzedawlaiśmy sprzet budowlany, wojskowy,
    technologie budowlane, sprzęt okrętowy i same statki, samochody, maszyny i
    samoloty rolnicze, wysokoprzetworzone produkty chemiczne, itd, itp. Po 15
    latach "transformacji" efekt jest taki, że polskie stocznie budują statki z
    czeskiej stali, wkładają do nich niemieckie silniki, i wyposażają w
    skandynawskie podsystemy. Ile czołgów sprzedała Rzeczpospolita od roku 1989?
    Ile sprzedaliśmy smigłowców? Ile dźwigów? Ile polskie firmy zbudowały
    kilometrów autostrad w Iraku, Libii, Syrii, Algierii? Jakie dobra przemysłowe
    w Polsce powstają, i są przedmiotem POLSKIEJ myśli technicznej? Najbardziej
    zaawansowany technicznie program rządowy Loara? Szwajcarskie działka na
    posowieckim licencyjnym podwoziu, z białoruskim radarem, fransuckimi systemami
    łaczności :)?

    Teraz nie dosyć że musimy spłacac (w
    bardzo róznej formie) tamten okres,


    Bzdura.
    Z zadłużenia PRL, zreszta monstrualnie wydętego na skutek EMBARGA jakie
    nałozono na PRL, po umowach z Klubem Paryskim i Amerykanami zostało około 10
    mld $. W chwili obecnej, zadłużenie Polski, wewnętrzne i zewnętrzne, sięga
    pewnie 60-70 mld$. Albo i lepiej - mówiąc otwarcie nie chce mi się szukać.

    to jeszcze sie okazał że pilka przeszła
    do naprawdę dużych _międzynarodwych_ graczy.  A i tak śmiem twierdzić że w
    porónwaniu z taka Rumunią ta bajka skończyła sie calkiem dobrze.


    A w porównaniu z Etiopią - jeszcze lepiej :)
    Polacy zawsze mieli, in gremio, problemy z pozycjonowaniem się.
    Wyjątkowo zabawnie wychodzą np. kwiatki o tym, że gdyby nie ta podła, paskudna
    komuna, to my bysmy byli jak Francja. Najmniej. Czyli BIEDNY kraj
    środkowoeuropejski, który stracił w czasie wojny blisko 20% swojej ludności, w
    tym w grupach szczególnie ciężkich do substytuowania było to % jeszcze więcej,
    został "przemieszczony" na mapach, przez co musiał de facto ODTWARZAĆ
    całościowo swój potencjał gospodarczy, albo zniszczony, albo niekompatybilny
    (casus zjednoczenia Niemiec), wyglądąłby jak BOGATY kraj zachodnioeuropejski,
    którego pozycja, potencjał, bogactwo itd przed IIWŚ były w zupęłnie INNEJ
    LIDZE niż IIRP.

    Pozatym 15 lat to naprawdę trochę za mało czasu. Chocby dlatego że 10 lat to
    dla technologi cala ogromna epoka.


    Co czasami jest zaletą, a nie wadą. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że
    polskie firmy bywają np. zinformatyzowane o klasę lepiej niż firmy w
    Niemczech, ponieważ robiły to lat temu 2-3, a nie 15.
    ALAMO



    W oparciu o licencje i technologie, budowano cąle gałezie przemyśłu,


    mozesz kilka konkretow?

    który był
    nota bene całkiem jak na swoje czasy nowoczesny.


    kilka konkretow?

    PRL był znaczącym się
    eksporterem całego szeregu dóbr i towarów, w tym także wysoko
    przetworzonych,
    do całej plejady krajów.


    Polonezy mozna zobaczyc do dzisiaj na drogach francuskich, tylko ze za jedna
    podle Renault, mozna bylo kupic dwa Polonezy, i takie "swietne "interesy
    robili czerwoni wlodarze.

    Sprzedawlaiśmy sprzet budowlany, wojskowy,
    technologie budowlane, sprzęt okrętowy i same statki, samochody, maszyny i
    samoloty rolnicze, wysokoprzetworzone produkty chemiczne,


    jaka byla relacja koszty produkcji -zysk ze sprzedazy?

    itd, itp. Po 15
    latach "transformacji" efekt jest taki, że polskie stocznie budują statki
    z
    czeskiej stali, wkładają do nich niemieckie silniki, i wyposażają w
    skandynawskie podsystemy.


    wszystkie stocznie na swiecie obecnie tak robia, nie zauwazyles tego?
    Wlasnie taka melagomanska ciemnota (i podzial pracy w ramach RWPG :(
    doprowadzily do tego ze robilismy wszystko( no prawie) tylko wszystko bylo
    sprzedawane za psi pieniadz.
    A tak na marginesie, jak ma sie eksport z 2004 do eksportu z 1980 (np.)? Ile
    Polska tracila na kazdej tonie eksportowanego masowo wegla?

    Ile czołgów sprzedała Rzeczpospolita od roku 1989?
    Ile sprzedaliśmy smigłowców? Ile dźwigów? Ile polskie firmy zbudowały
    kilometrów autostrad w Iraku, Libii, Syrii, Algierii?


    jezeli bylo tak pieknie, to skad te kartki pod koniec epoki Gierka? Dlaczego
    gospodarka padla  na pysk pod koniec dekady Gierka? Jaka byla skutecznosc
    ekonomiczna zaciagnietych przez Gierka kredytow?

    Bzdura.
    Z zadłużenia PRL, zreszta monstrualnie wydętego na skutek EMBARGA jakie
    nałozono na PRL, po umowach z Klubem Paryskim i Amerykanami zostało około
    10
    mld $. W chwili obecnej, zadłużenie Polski, wewnętrzne i zewnętrzne, sięga
    pewnie 60-70 mld$. Albo i lepiej - mówiąc otwarcie nie chce mi się szukać.


    dlaczego w okresie 85/89 Polska uznawana byla za niewyplacalnego bankruta, a
    obecnie nikt nie mowi o bankructwie? (nie interesuje mnie stanowiska
    "niezaleznego eksperta")

    A w porównaniu z Etiopią - jeszcze lepiej :)


    tak Ci wygodnie, to moze porownaj osigniecia komuchow w PRL-u , z Hiszpania,
    Belgia, Holandia , Wlochami, Niemcami Japonia. Francja do poczatku lat
    50-tych byla trupem ekonomicznym, kartki na prawie wszystko, wysoki procent
    bezdomnych. itd itp.

    Polacy zawsze mieli, in gremio, problemy z pozycjonowaniem się.
    Wyjątkowo zabawnie wychodzą np. kwiatki o tym, że gdyby nie ta podła,
    paskudna
    (...)
    (casus zjednoczenia Niemiec), wyglądąłby jak BOGATY kraj
    zachodnioeuropejski,
    którego pozycja, potencjał, bogactwo itd przed IIWŚ były w zupęłnie INNEJ
    LIDZE niż IIRP.


    zapominasz ze to komuchy rzadzily w tym PRL-u, i czy Ci sie to podoba czy
    nie, NIGDZIE i NIGDY na swiecie komuchy stosujac swoja ideologie, nie
    osiagneli sukcesow gospodarczych

    ALAMO


    Jurek


    2. Spójrz na Swoje zdanie "Za swoje niedoświadczenie i błędy się płaci i nie
    widzę powodu, dla którego grafik miałby te opłaty ponosić, a klient już nie
    musi."  - i zastanów się, czy jest ono prawdziwe i logiczne... A gdy twórcą
    jest architekt, a zleceniodawcą szary człowieczek, który chce wybudować
    dom - pierwszy i jedyny w swoim życiu... Na czym on ma się uczyć? Kiedy? Czy
    taki architekt ma prawo niedoinformować klienta, że planowany przez niego
    zakup działki i późniejsze wybudowanie tam domu nie jest możliwe, bo...
    Klient nie wie, że jest potrzebny plan zagospodarowania przestrzennego,
    jakieś zgody, zezwolenia - on się do niego zgłosił jako do uczciwego
    fachowca, żeby ten pilotował zakup danej działki, wszystko sprawdził i
    zaprojektował dom...


    czekaj czekaj :) chyba sie troche rozpedziles ;)
    do ARCHITEKTA to idziesz po PROJEKT domu - czyli zbior wydrukow+opis+kosztorys jakie materialy trzeba kupic i gdzie one powinny byc (jaki material na sciany, jakie okna, gdzie okna, itp), zeby zbudowac dom w ktorym bedzie mozna zamieszkac
    a to czy cegly beda klasc z lewej do prawej czy z prawej do lewej - to juz jest sprawa WYKONAWCY

    to o czym piszesz a tykasz sie archotekta - to powinno byc zlecone DEVELOPEROWI - czyli komus ktos sie zajmuje wszystkim - czyli kupuje grunt, stara sie o wszelkie pozwolenia, buduje i oddaje Ci klucze do domu
    a Twoj architekt to jest wlasnie projektant w DTP - ktos do niego przychodzi, zeby cos zaprojektowal, i ew. zlozyl

    no i ten Twoj architekt zabije Cie smiechem, jak mu powiesz, ze chcesz dostac "pliki"/materiały otwarte :D
    no chyba ze mu zaplacisz za wylacznosc ;) ale tez nie dostaniesz nic wiecej poza tym co juz masz - tzn wydrukowana sterte papieru a nie pliki zrodlowe z obliczeniami

    1. Umowa o dzieło nie jest niczym innym jak bardzo specyficzną umową
    kupna-sprzedaży. A to po stronie sprzedającego ciąży obowiązek
    poinformowania klienta o możliwych opcjach, możliwościach, uprzedzeniu o
    występujących uniedogodnieniach, itd.
    Choćby ze mnie pasy darli, to cały czas będę uważał, że niepowiadomienie
    klienta o przysługujących mu prawach, możliwościach, opcjach, itp. jest
    niczym innym, jak nieuczciwością.


    ok ;) czyli KAZDEGO klienta edukujesz w kwestii, CMYK, pasowanie, kalibracja monitora, jak sie robi zdjecia, po co na statywie, oswietlenie, rodzaje blach, czasy naswietlania blach, sposob zakladania blach na maszyne, rodzaje farb, czas schniecia, itp/itd ?? ;) co mu moze wyjsc a co nie wyjdzie, kiedy, jak i dlaczego ?? ;) i dlaczego ma nie sikac na gniazdko elektryczne ?? ;)

    jak juz inni pisali - gdyby klient chcial sie dogadac i zalatwic sprawe kulturalnie - to tego watku w ogole by nie bylo, a skoro klient zaczal marudzic i probowac wydoic zleceniobiorce - to czemu U_2 miala by sie poddac ? jak ktos jest cwaniaczkiem i szuka jeleni - to trzeba mu pokazac, ze nie tedy droga

    robin


    Czy znasz przypadek, kiedy uznano takie prawo, czy tylko sam to sobie
    wymysliles?


    Znam przypadek (wlasny) gdy szybko udalo mi sie wymienic dysk twardy
    korzystajac z niezgodnosci towaru z umowa. Dysk twardy mial uszkodzony
    sektor jaki po formacie zostal zamaskowany.
    Nie korzystalem z zadnej gwarancji tylko z odpowiedzialnosci sprzedawcy.

    Moze powinienem zmierzyc swoj monitor i jesli ma zamiast 19'' 18,999999'',
    albo 19,0000000001'' to go mi wymienia, bo przeciez nie ma prawa w Polsce,
    ktore to reguluje. Kupujesz wyprodukowana przez maszyny rzecz, i to sama
    jej nazwa okresla co to dokladnie jest, jakie normy spelnia, jakie ma
    funkcje.


    Rozmiar nie jest wada. Bad pixel wada jest.

    Nie ma znaczenia, czy tobie sie wydaje, ze powinna byc inna. Zostales
    poinformowany w samej nazwie urzadzenia o mozliwosci bad pikseli.


    Kupujac monitor nie mam obowiazku wiedziec NIC o wymyslonych przez
    producentow sposobach ograniczania kosztow pt. "klasa".
    Uszkodzony pixel jest WADA. Jesli o takiej wadzie nie poinformuje mnie
    sprzedawca znaczy sie nie wiedzialem o niej w momencie zawarcia umowy kupna
    sprzedazy. Przez co sprzedawca ODPOWIADA za taka wade.
    Tak stanowi polskie prawo.

    Czemu piszesz klasa w cudzyslowiu? To bardzo powszechne pojecie, okresla
    wlasnie jakosc wykonania.


    Klasa monitora to np. poziom emisji promieniowania.
    Powszechne "klasy" moga byc np. w jezyku sprzedawcow sprzetu. Jako klient
    mam prawo znac obowiazujace w Polsce prawo i powszechne rozumienie slow.
    Zapytaj sie dowolnego klienta (o ile prowadzisz sklep komputerowy) co to dla
    niego klasa monitora.

    | To, ze sprzet byl uzywany jest nie do udowodnienia, skoro go otworzyles
    | dalej i jeszcze uruchomiles.
    | W skrocie - teraz mozesz sie oprzec tylko o dobra wole sprzedawcy.
    | Wroze,
    | ze bedzie nedznie, skoro nie potrafisz nawet zrozumiec doradzajacych ci
    | bezstronnych ludzi na grupie ;p

    | Zadna dobra wola. Jak sprzedawca nic nie mowil o mozliwosci wystepowania
    | bad pixeli to zaniesc i domagac sie naprawy/wymiany/zwrotu pieniedzy.

    Tak samo nie masz mozliwosci udowodnienia, ze badpiksel byl tam od
    poczatku,
    ani ze jest wynikiem wady fabrycznej, a nie uzytkowania/uszkodzenia
    mechanicznego.


    Nie prawda. To nie ja mam udowadniac. Ciezar dowodu zgodnie z polskim prawem
    spoczywa na sprzedawcy.

    Wychodzi wiec na to, ze jest to dobra wola sprzedawcy. Zastanowiles sie
    nad
    tym, ze doradzajac tak komus, powodujesz, ze bedzie mial problemy z tym,
    co mozna bylo zalatwic na spokojnie?


    Zadna dobra wola sprzedawcy tylko prawo.
    To jest spokojne zalatwienie. Isc i porozmawiac czy nie ma mozliwosci
    wymiany na model bez wad fabrycznych ?
    Jesli sprzedawca nie chce pomoc - korzystac ze swoich praw.
    W przyszlosci przy zakupie poinformuje klienta o mozliwosci wystepowania
    takiej wady.

    Pozdrawiam
    PaPi


    Sorry, ale zupelnie mnie nie zorzumieliscie. Nie chodzi mi o przymus itp.
    Chodzi mi o to, ze ten kto te dane zamiesci na sajcie popada w konflikt z
    prawem jesli nie ma pisemnego oswiadczenia (ciekawe czy mejl podpisany PGP
    tez jest uznawany - pewnie nie) kazdej osoby ktorej dane publikuje. Zgodnie
    z ustawa o ochronie danych osobowych, w takim wypadku mozna osobe lub
    instytucje zaskarzyc. I nie chodzi tu o przymus, chodzi o to ze prawo jest
    tak zbudowane i to nie moja wina. I nie musice mi tlumaczyc roznych
    zawilosci - takie jest prawo i koniec... A to ze nie zawsze jest ono lsusze
    lub madre to juz oddzielna sprawa. ALe znajomy mi opowiadal ze u nich na
    uczelni facet na gezaminei rozdal papierek i kazdy musial sie podpisac ze
    zgadza sie na wywieszenie swojej oceny + imie i nazwisko... Takie czasy.
    Pozdrawiam
    Alek

    -----Original Message-----

    Tomasz Kaszyca
    Sent: Monday, February 01, 1999 10:50 PM

    Subject: Re: Propozycja

    -----Wiadomo?ć orginalna-----

    Data: 2 lutego 1999 01:37
    Temat: Re: Propozycja

    | A tak przy okazji prawnikow to uprzejmie informuje, ze zeby taka
    liste
    | zrobic zgodnie z prawem nalezy od wszytskich zebrac podpisy ze sie
    zgadzaja
    | na publikacje swoich danych. Dlaczego nikt tego wczesniej nie
    zauwarzyl? ;)
    | Pozdrawiam
    | Alek

    | Przeciez jak ktos nie chce podawac swoich danych to ich nie poda i juz
    | (Tomek Kaszyca proponowal a nie rozkazywal). A jesli ktos udostepni
    | swoje dane na forum to w ten dorozumiany sposob zgadza sie na ich
    | upublicznienie. To sie nazywa zgoda per facta concludentia. To tak jak
    | stoisz przed automatem z cola, nie pytasz maszyny czy zgadza sie tobie
    | sprzedac napoj tylko wrzucasz monete. Bo skoro automat zostal
    postawiony
    | w miejscu publicznym a ty pakujesz w niego szmal to w ten dorozumiany
    | sposob (bez slow) dochodzi do zawarcia cywilno-prawnej umowy kupna
    | sprzedaży coca-coli, ze wszystkimi tego konsekwencjami (rekojmia za
    | wady, wady oswiadczeń woli itp.)...juz zasneliscie z nudow?

    | pozdrawiam

    | Tomek
    | -- W pełni się zgadzam z tym co wyżej mówi Tomek. Przecież nie ma
    żadnego przymusu co do podawania tych informacji. Poza tym ja nie tworzę
    listy wykorzystując czyje? dane. Kto chce sam je podaje. Ma to na celu
    jedynie lepsze poznanie się członków naszego Klubu, a nie
    wykorzystywanie ich do niecnych celów.
    Pozdrawiam i dziękuję za zaakceptowanie mojego pomysłu.
    Tomek
    | Archiwum listy dyskusyjnej pl-misc-samochody-garbusy
    | http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-misc-samochody-garbusy/

    --
    Archiwum listy dyskusyjnej pl-misc-samochody-garbusy
    http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-misc-samochody-garbusy/


    --
    Archiwum listy dyskusyjnej pl-misc-samochody-garbusy
    http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-misc-samochody-garbusy/



    O czym Ty wogole mowisz? Producent musi odpowiadac za produkt,
    niewazne czy to grzebien, pralka czy program komputerowy.


    ale w jakim zakresie , za stan tego tak , ale nie za wykorzystanie jego.
    ni ewiesz oco sprawy sioe w sadzie tocza . Koles pali 40 lat , zachoruje
    na raka idzie do sadu i mowi ze to firma wina bo on byl oszukiwany przez
    tyle lat i myslal ze mu sie nic nie stanie

    Co z tego, tam mozna dostac odszkodowanie za byle co, dlaczego nie
    mialoby to dotyczys softwaru?


    no nie dziw sie producentom ze starja sie zabzpieczyc przed zlosliwymi
    pozwami

    Skoro sie cos robi i bierze za to pieniadze, trzeba za to odpowiadac.


    Nie , jest wolna wola on mowi to kosztuje tyle a warunki sa takie , nie
    chcesz nie bierzesz

    Jak mu program sformatuje dysk z wynikiem polrocznej pracy to tez nie
    zobaczy ani grosza.


    sam z siebie ? no mozemy doporawdzic dyskusje do absurdu jesli chcesz
    :)taki program sie wirus nazywa, ewentualnie format.exe , ale on sam
    tego nie robi :)

    NIE. Malo tego, jezeli nie istnieja przepisy wykluczajace
    oprogramowanie ze zwyklych przepisow sprzedazy konsumenckiej, taki
    zapis jest NIELEGALNY i NIE MA zastosowania.


    To w koncu oco ci chodzi , przeciez zaczeles od tego ze jak ty mozesz
    kupowac program skoro producent w kulki leci. Przepis nie ma
    zastosowania wiec te warunki licencji mozna olac. Natomiast nie wiem jak
    sie ma to ze zapis jest NIELEGALNY. Czy odnosilby sie tylko do tego
    zapisu czy tez do calej licenji ?
    Nie mneij jednak nie daje to tobie zadnego prawa do uzywania prgramu za
    darmo. Sady nie dzialaj tylko i wylacznie w opraciu o sucha litere prawa
    ale o zdrowy rozsadek tez , gdyby tak bylo ze licenja zapis jest
    nielegalny i ty mozesz olac reszte i brac program to ja bym mogl skarzyc
    kanarow za to ze sprawdzaja bilety w autobusie , ja nie skasowalem
    przeciez bo autobus sie spoznil , czym zlamal umowe o przewozw

    Jaka grozba? Ponosisz straty w wyniku uzycia produktu - nalezy Ci sie
    odszkodowanie.


    Swiat na glowie chcesz postawic , taki precedens sprawilby ze za
    podpalenie domu mozna by skarzyc producenta zpalake , a za wypadki na
    drogach odpowiadali by  przypadkow Drzymala , Producent samochodu,
    budowlancy co asfalt kaldi , ogrodnik ktory zasadzil dzrewa i pan Bog za
    to ze deszcz akurat padal. No i naturlanie Szejk Ahmed by Ahmed za
    dostarczenie paliwa do smiercosnosnej maszyny

    Pytanie co na to prawo - czy programy komputerowe sa wyjete spod
    zwyklego prawa dotyczacego sprzedazy.


    no wlasnie zaskarz zobaczymy:)albo jak cie capna za nielegalne to wtedy
    sie tak tlumacz ;)

    To nie wiem jakim prawem wypowiadasz sie w sposob "ty wez mi pokaz
    gdzie bo ja chyba slepy jestem"


    nie mialem prawa , przepraszam ,

    To co innego niz nie ponosic odpowiedzialnosci za to, ze program
    dziala nieprawidlowo lub w wyniku jego uzywania powstaja straty.


    O nie , w wyniku jego uzywania ? za to nikt nie wezmie odpowiedzilanosci
    i slusznie , ty uzywasz twojasprawa coz tym zrobisz. Poza tym ja nie
    znam programu ktory niszczy i psuje sam z siebie , potrzbny jest
    czlowiek do tego. Za to ze program dziala nieprawdlowo TAK , ale w
    granicach tego co okreslil producent jako dzialanie prawidlowe


    SPRZEDAM BMW XMOTO G650 - najlepszy funbike, jaki można sobie wymarzyć. Jako używany jest rarytasem - praktycznie nie do zdobycia (można spróbować się o tym przekonać).



    Ok 20 października będę go wystawiał na sprzedaż, więc jeśli myślisz o uniwersalnym motorku, który da Ci radość z jazdy i dosłownie wyróżni z tłumu, masz szansę spełnić swoje marzenia. Rocznik oczywiście 2007, hamulce Brembo, światła diodowe, regulowane zawieszenie -identyczne jak w wersji enduro, zamontowane dodatkowe podnóżki dla pasażera, stan wizualny bardzo dobry, z niewielkim minusem za lekkie wgniecenie na wydechu, sprowadzony, po małym położeniu, lecz ryski na owiewkach zostały profesjonalnie usunięte. Stan techniczny - idealny. Używany oszczędnie, głównie do przeciskania się przez miasto, z czym radzi sobie wyśmienicie. A i jeszcze jedno - Tego motocykla nie da się nie zauważyć! Wszędzie robi furorę swoim wyglądem, a po odpaleniu sam odgłos silnika wzbudza wysoki respekt... SOUNDCHECK

    Przebieg - ok. 7 tys. km, cena - dużo mniej niż połowa ceny salonowej za nowy motocykl. Gdyby to było w sezonie, cena byłaby znacznie wyższa. Chyba nie muszę powtarzać, jaka to okazja...

    Jesteś zainteresowany - dzwoń po konkretne zdjęcia lub się umów: 694086077.

    Jeśli jeszcze nie wiesz, co ta Bestia potrafi, przejrzyj te adresy:
    ZDJĘCIA Z TESTÓW NA TORZE BMW
    KLIP, KTÓRY MÓWI WSZYSTKO
    HISZPAŃSKI TEMPERAMENT
    POKAŹNA GALERIA XMOTO
    WHEELIE
    BURNOUTS
    DRIFT

    PS. Jak już wspomniałem, moto było bardzo oszczędzane (łącznie z tym, że jeździło tylko na sucho i niemal tylko po asfalcie), więc jak ktoś ma ochotę na takie harce jak palenie gumy i jazdę na jednym kole, to tylko po zakupie.

    Znalazłem jeszcze kilka artykułów, jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się więcej o tej maszynie:
    Cała trójca G650 PL
    OPIS 1 PL
    OPIS 2 PL
    TEST 1 PL
    TEST 2 EN
    TEST 3 EN

    UWAGA! Jeśli nie chcesz skorzystać z okazji i kupić tej maszyny, to lepiej nie wyobrażaj sobie zazdrosnych spojrzeń w Twoją stronę i satysfakcji, którą przyniosłoby Ci posiadanie tego niezwykłego motocykla, bo gwarantuję, że się w nim nieszczęśliwie zakochasz, jak ja, zanim podjąłem decyzję o zakupie.

    witam
    obserwuje codziennie Wasze forum. Nie wypowiadam się, aby nie podgrzewać, i tak już gorącej atmosfery... niemniej skoro zostalem wywolany chciałbym zwrócić Wam uwagę na kilka szczegółów, które upodabniają firma z którą zawarliście umowy do firmy, która mnie oszukała:
    1. nierealnie niska cena samochodu - wszystkie zdjecia pochodza z portalu mobile.de (pomyslcie - dlaczego poprzedni wlaściciel mialby sprzdaac swoje auto za 70% jego wartości jakiemus handlarzowi z Polski... i ostatecznie dlaczego handlarz z Polski mogąc na samochodzie zarobic okolo 10 000 zł więcej sprzedaje go za grosze. Wybaczcie ale nie wierze w taką bezinteresowność posredników...)
    2. ciagłe przekladanie terminów przywiezienia samochodu - każdy z Was słyszy coś innego... jakiś inny "powód". Ja też słyszalem...
    3. kontakt telefonizny z właścicielem, który zmienia numery telefonów ... W przypadku Prosperity ja doliczłem się okolo 4 numerów...
    4. bardzo wysoka zaliczka 4000zł - na pytanie dlaczego usłyszeliście odpowiedź: "...bo takie są zasady..." Ja słyszalem dokladnie to samo...
    5. "niedawna" zmiana profilu działalności firmy - zmiana wpisu do ewidencji miała miejsce kilka (2-3) miesięcy wstecz...
    6. obietnica dostarczenia samochodu pod wskazany adres...
    7. konstrukcja umowy budzaca "zaufanie" - gdy pojazd nie będzie odpowiadal zamówieniu możecie odstąpić od umowy. Kilka słów komentarza - kazdy z Was analizuje zapisy umowy, szukając jakiś "haczyków", a ta naprawdę ma ona za zadanie odwrócenie uwagi od innych oszustw...
    8. najbardziej niepokojace jest przekładanie terminu na "po weekendzie" - tak, jak juz wcześniej pisałem firmy, które chcą oszukać swoich klientów znikają w piatek popołudniu....
    9. firma Prosperita prócz sprwadzania samochodow zajmowala się sprowadzaniem cześci do samochodow cieżarowych (silniki), Wasza maszyn rolniczych...
    10. nikt o tym nie pisał na form, ale zalozę się że na prośby o dodatkowe zdjęcia usłyszeliście różne wykręty - bądź, że osoba, która mogłaby zrobić zdjecia jest daleko od miejsca, gdzie stoi samochod, bądź ze jest przewozony własnie, itp... ja takie coś słyszałem

    Popatrzcie realnie - wymieniłem powyzej 10 podobieństwa pomiedzy firmą, która mnie oszukala a firmą, z którą podpisaliście umowy... wnioski zostawiam Wam.

    Sami zauwazyliście, że firma wystawia na sprzedaz samochody w cenach ponizej ceny za jaką TE SAME samochody zostały wystawione na mobile.de... tylko, że tam są one uszkodzone, a Wam są one oferowane jako bezwypadkowe....! Sami zauwazacie niescislości w tym co Wam sie mówi - badźcie realistami!

    Zyczę powodzenia wszystkim, a przede wszystkim osobie, która jutro ma otrzymać upragnione autko Trzymam kciuki!!

    kilka słów na temat mojego zgloszenia na Policji...
    Otrzymałem od jednej z osób umowę jaką zawieraliście, dostalem też dane - jeżeli macie skany, bądź kopie oryginalnych dokumentów tej firmy (nip, regon, wpis do ewidencji, prosze prześlijcie je do mnie)..
    Moje dzialania moga sie ograniczac do faktu zawiadomienia Policji o moich podejrzeniach - ja, ani zaden i żadna z Was nie jesteście pokrzywdzeni w tej sprawie (i obyscie nigdy nie byli). Moje zgłoszenie nie moze stanowić wystarczajacej podstawy do wszczęcia dzialań... Ale jeżeli więcej osób podejmie taką inicjatywę jak ja, to Policja w mysl swoich procedur bedzie musiała podjac dzialania sprawdzjace. Sprawę zgłosiłem na KPP w Nowym Targu, woj. Malopolskie. Powołujcie się na moje zgłoszenie. Niech coś się w tej sprawie dzieje, póki nie jest za późno. Moim zdaniem Pan GW jest tzw. "słupem", którym steruje ktoś inny - zapewne osoba, która z Wami się nie kontaktuje, ani nie podpisuje żadnych dokumentów. Na tym polega ta metoda oszustwa... nawet jeżeli osoba podpisana pod umowami zostanie zlapana, to jego wspólnikom nic nie będzie można zarzucić - brak dowodów... Tyle...

    pozdrawiam,
    BG

    przepraszam ze zdjęcia takie duze do admina jesli mam umiecsic miniaturki to niech napisze na gg 4287442

    Ponad 1000 osób zostało zaproszonych przez firmę JCB na odbywająca się cyklicznie co 5 lat Światowa Konferencje Dilerów JCB. Wydarzenie miało miejsce w dniach 21 i 23 marca i odbywało się Birmingham w Anglii. To bardzo szerokie spotkanie stało się okazją nie tylko do zacieśnienia związków pomiędzy ludźmi reprezentującymi najrozmaitsze interesy firmy JCB na całym świecie, ale przede wszystkim okazją do dokonania podsumowania istotnych wydarzeń 5 minionych lat : określenia wzrostu sprzedaży, omówienia realizacji założonych wcześniej strategii rozwoju, przedstawienia planów na kolejne lata.

    Wśród tych wydarzeń znalazły się informacje o powstawaniu kolejnej fabryki JCB w Indiach ( które są największym na świecie odbiorcą oferty JCB) oraz w Hinach. Zgromadzeni zostali także poinformowani o tym, że JCB poprzez podpisanie umów na dostawy maszyn militarnych dla armii USA dołączyło do czołówki globalnych producentów maszyn przystosowanych dla celów wojskowych. Innym bardzo ważnym wydarzeniem jest sfinalizowany już zakup przez JCB marki Vibromax.

    Firma Interhandler reprezentowana była przez 7 osobowy skład na czele z Panem Ryszardem Lamczykiem – Prezesem Interhandler Sp. z o.o. Konferencja dla Polskiej firmy – a co za tym idzie także dla polskich klientów JCB stała się wydarzeniem bardzo pozytywnym. Po raz Pierwszy Interhandler dostrzeżony został jako firma wykazująca jedne z największych i najbardziej dynamicznych tendencji we wzroście sprzedaży maszyn oraz promocji marki JCB. Dostrzeżono nie tylko rosnąca sprzedaż – podczas oficjalnych i kuluarowych spotkań podkreślano i chwalono także bardzo precyzyjnie zaplanowaną i systematycznie realizowaną strategię rozwoju i dostosowywania firmy do potrzeb sygnalizowanych przez rynek. Od pewnego czasu JCB dostrzega Polskę jako jeden z wiodących rynków wśród grupy krajów Europy wschodniej. Ta dobra ocena działalności firmy Interhandler stała się podstawą do zaprezentowania firmy i jej szefa Pana Ryszarda Lamczyka podczas ogólnego spotkania i omawiania dotychczasowych osiągnięć JCB na rynkach europejskich. Wyświetlony został film prezentujący Interhandler, jego szefa a także materiały referencyjne nagrane przez ekipę telewizyjna JCB z polskimi klientami. Konferencji towarzyszyły dynamiczne pokazy maszyn, szereg imprez o charakterze spotkań biznesowych a także imprezy rozrywkowe, w których uczestnicy rywalizowali w rozmaitych quizach. Polska ekipa w jednym z konkursów zdobyła miano zwycięzcy.

    Informacją dla polskich użytkowników maszyn budowlanych i drogowych jest wiadomość, że już wkrótce Interhandler wprowadzi do sprzedaży maszyny drogowe JCB Vibromax, poszerzając tym samym linię oferowanego przez siebie sprzętu i uzupełniając ofertę maszyn o wyspecjalizowany sprzęt dla drogownictwa.




    popatrzcie tu ten z polski deailer w interhandler