Witam Wszystkich Grupowiczów!
Umiejętność prowadzenia skutecznych negocjacji jest niezbędna nie tylko w
biznesie i w pracy, ale też w życiu codziennym - ponieważ każdy z nas każdego
dnia zawiera - choćby ustne - umowy "kupna - sprzedaży". Często jest tak, że
nawet doświadczeni "życiowo" ludzie, którzy stają oko w oko z profesjonalnym
negocjatorem stają się bezradni i pozwalają narzucić sobie niekorzystne
warunki. Zapraszam na stronę http://www.obywatel.com (do działu GRATIS") i
pobrania BEZPŁATNEGO raportu "Sekrety Negocjacji". Poznają tam Państwo nie
tylko metody manipulacji jakie stosują profesjonaliści, ale także skuteczne
metody - jak się przed taką manipulacją bronić.
Pozdrawiam
Piotr Słotwiński
http://www.obywatel.com <--- wejdź i pobierz bezpłatne e-book'i!

· 

| Mentalnosc ludowa, ta z Polski Ludowej, ciagle zywa, kaze rozrozniac
umowy
(krajowe) i kontrakty (zagraniczne).
Kiedys wyjasniono mi to z iscie ksiegowa powaga...

???


(...)

Naprawde. Nawet widzialem "wlasnorecznie" pozolkle dwa odrebne skoroszyty,
jeden zawierajacy rejestr kontraktow z kontrahentami (zeby nie bylo klienta)
zagranicznymi, a drugi rejestr umow (dotyczacych zbytu, bo nie moglo byc
mowy o sprzedazy) dotyczyl wylacznie odbiorcow (nie klientow !!!)
krajowych...

A na umowe kontraktowa skarzyl mi sie radca prawny :-))) : ze dramatyczna
bzdura, ale pojawila sie w jakichs przepisach sportowych i zostala w ten
sposob usankcjonowana.

Ze nie wspomne o posilkach profilaktycznych (z prawa pracy): ciekawe przed
czym stanowia prewencje ... Kac? Bol glowy? Niechec do zycia? Strajk
glodowy?! O ile dobrze pamietam, figuruja rowniez w niedawnych przepisach,
jezyk Ojczyzny Ludowej sie broni twardo!

Natomiast nie dziwi mnie umowa kontraktacyjna: kontraktacja jest bardzo
wygodnym pojeciem, opisujacym dosc zlozone zobowiazanie (dostarczenie i
zakup/sprzedaz pewnej ilosci w pewnym czasie, po danej cenie, czegos, co
jeszcze nie uroslo itp), ktore powinno stanowic przedmiot umowy. A ze brzmi
podobnie to inna sprawa... Mam z tym od czasu do czasu do czynienia, we
francuskim trzeba zbudowac cale zdanie, by oddac kontraktacje i umowe
kontraktacyjna, do tego dochodzi skup ...

MM


Znów sie okazalo, ze ten nieudacznik nie zna sie na prawie. Ale czego
sie spodziewac od prokuratora, któremu nie udalo sie nikogo skazac.

"- Miała być mniejsza taksa notarialna przy kupnie nowego mieszkania.
I co? Nie będzie. Moja radość trwała 15 godz. - opowiada "Gazecie"
Jacek Osadnik, który razem z trzema setkami innych osób ma na dniach
podpisywać akt notarialny kupna mieszkania od dużego warszawskiego
dewelopera.

Notariusze nie złożyli broni w walce o zarobki. - Kancelaria, w której
mam podpisywać akt notarialny, powiedziała, że nie obniży taksy, bo
nasza umowa... nie jest umową sprzedaży lokalu mieszkalnego wymienioną
w nowych przepisach - opowiada Osadnik. A czym jest? - Według
notariusza to umowa ustanowienia odrębnej własności lokalu, a to
zupełnie inny przypadek i inna taksa - mówi Osadnik. Podobną odpowiedź
usłyszeli jego sąsiedzi.

- Ministerstwo po prostu zrobiło w rozporządzeniu błąd - twierdzą
twardo notariusze"


Powitanko,

"- Miała być mniejsza taksa notarialna przy kupnie nowego mieszkania.
I co? Nie będzie. Moja radość trwała 15 godz. - opowiada "Gazecie"
Jacek Osadnik,


Ciekawe czy Jacek Osadnik wogole istnieje. Mniejsza z tym, ten brukowiec
zwykle rozmawia sam ze soba, jak niektorzy grupowicze;-)

Notariusze nie złożyli broni w walce o zarobki. - Kancelaria, w której
mam podpisywać akt notarialny, powiedziała, że nie obniży taksy, bo
nasza umowa... nie jest umową sprzedaży lokalu mieszkalnego wymienioną
w nowych przepisach - opowiada Osadnik.


Ja bym na miejscu pana Osadnika, zalozmy ze istniejacego, poszedl do
innej kancelarii, ktora nie bedzie wciskala ciemnoty. Nie tylko ze
wzgledu na oszczednosci, ale... przedewszystkim chcialbym miec pewnosc,
ze kupilem mieszkanie, a nie odrebna wlasnosc lokalu, albo inne costam.
Cokolwiek by nie mowic o tym ministrze, to trzeba przyznac, ze w
przeciwienstwie do poprzednikow, cos proboje robic.

Pozdroofka,
Pawel Chorzempa


· 

Witam,
Znajomy kupił od developera mieszkanie.
Po kilku tygodniach otrzymał z sądu zawiadomienie o dokonaniu
wpisu w księdze wieczystej i wtedy okazało się, że w dziale III Kw
jest wzmianka o wszczęciu egzekucji przez komornika. W umowie
notarialnej nie ma na ten temat ani słowa. Żadnych obciążeń ani
praw osób trzecich !  Teraz się okazało, że komornik złożył wniosek
w sądzie (wydział ksiąg wieczystych) dokładnie w dniu sprzedaży
mieszkania o godz. 9:00 a umowa została zawarta o 12:00. Notariusz
twierdzi, że nie ponosi za to odpowiedzialności, ponieważ sprawdził
stan prawny księgi wieczystej dzień wcześniej i wszystko było OK.
Jak się bronić przed takim przekrętem. Kolega jest załamany, ponieważ
obciążenie przekracza znacznie wartość całego mieszkania !!!
Czy zna ktoś z Was rozstrzygnięcia sądowe w podobnych sprawach.
Bardzo proszę o pomoc...
Pozdrawiam.
Joker

joker721


Witam,
Znajomy kupił od developera mieszkanie.
Po kilku tygodniach otrzymał z sądu zawiadomienie o dokonaniu
wpisu w księdze wieczystej i wtedy okazało się, że w dziale III Kw
jest wzmianka o wszczęciu egzekucji przez komornika. W umowie
notarialnej nie ma na ten temat ani słowa. Żadnych obciążeń ani
praw osób trzecich !  Teraz się okazało, że komornik złożył wniosek
w sądzie (wydział ksiąg wieczystych) dokładnie w dniu sprzedaży
mieszkania o godz. 9:00 a umowa została zawarta o 12:00. Notariusz
twierdzi, że nie ponosi za to odpowiedzialności, ponieważ sprawdził
stan prawny księgi wieczystej dzień wcześniej i wszystko było OK.
Jak się bronić przed takim przekrętem. Kolega jest załamany, ponieważ
obciążenie przekracza znacznie wartość całego mieszkania !!!
Czy zna ktoś z Was rozstrzygnięcia sądowe w podobnych sprawach.
Bardzo proszę o pomoc...
Pozdrawiam.
Joker


Jak pech to pech... wszystko było zgodnie z prawem.


Firma zalega nam z faktura od prawie roku.
Jak szybciej sciagnac:
- rozprawa sadowa
- firma windykacyjna (chyba glupie)
- podobno mozna zglosic wniosek o upadlosc tej firmy ?? czy to mozliwe, na
jakich zasadach.
JEsli tak sie da to byloby tonajlepsze rozwiazanie. To masarnia z siecia
sklepow sprzedazy, wiec mogloby im utrudnic dzialalnosc i zmusic do zaplaty.
Facet bedzie sie bronil ze z uslugi nie byl zadowolony, ale nie byl i nie
mogl byc bo nie dalo sie jej zrobic zgodnie z jego oczekiwaniami, gdyz podal
nam niewlasciwie dane (zaufal za bardzo wlasnym pracownikowm). My prace
wykonalismy zgodnie z umowa, to nie nasza wina ze jego firma nie potrafila
konkretnie okreslic o co jej chodzi (dokladnie to po wszystkim okazalo sie
ze jego branzysci troche "zaszaleli".
z gory dzieki
pozdrawiam

Dzieki za odpowiedzi.

Zadluzenie powstalo na przestrzeni 3 lat przed zakupem mieszkania przez brata.
Z tego co wiemy poprzedni wlascicele nie podpisywali z zarzadca zadnej umowy o
eksploatacji placac taki czynsz jaki wydawal im sie wlasciwy. Sprzedajac  
mieszkanie bratu poprzedni wlasciciel powiedzial,  ze jest taka i taka
sytuacja, ze brat nie ma sie czego obawiac, bo prawo jest po jego stronie, a
hipoteka jest nieobciazona, poza tym w spoldzielniach sa zasady przejmoweania
dlugow a w przypadku mieszkan z wlasnoscia hipoteczna p na nowego wlasciciela
przechodzi tylko to co obciaza hipoteke, a poza tym jakby co to zarzadca  nie
ma prawa scigac brata tylko poprzedniego wlascicela. W umowie notarialnej kupna
sprzedazy brat zastrzegl sobie,ze do czasu przejecia mieszkania czynsz placi
poprzedni wlasciciel. Czy to sformulowanie jest wystarczajace by sie bronic?

Jeszcze raz prosze o potwierdzenie.

pozdrawiam
Krzysiek



+ Zadluzenie powstalo na przestrzeni 3 lat przed zakupem mieszkania przez brata.
[...]
+ mieszkanie bratu poprzedni wlasciciel powiedzial,  ze jest taka i taka
+ sytuacja, ze brat nie ma sie czego obawiac, bo prawo jest po jego stronie, a
+ hipoteka jest nieobciazona,


 Zbierając wypowiedzi przedmówców wychodzi że *w tym momencie* (kupna)
tak było.
[...]

+                     W umowie notarialnej kupna
+ sprzedazy brat zastrzegl sobie,ze do czasu przejecia mieszkania czynsz placi
+ poprzedni wlasciciel.


 Ale *ta* część opłat już jest "na głowie" twojego brata.

+ Czy to sformulowanie jest wystarczajace by sie bronic?


"pół na pół" ? ;)

pzdr, Gotfryd


ja nie bronię tego typu prowadzenia interesów i daleki jestem od tego.
Zwracam jedynie uwagę, że niezapłacenie za towar po zawarciu umowy
sprzedaży
nie musi być przestępstwem.
Sonst (przepraszam za germanizm ale pasuje do kontekstu) jeśli w
supermarkecie podejdę do kasy i tam okaże się
że nie mam pieniędzy mógłbym być oskarżony o usiłowanie kradzieży.


Jest jedna drobna roznica w sytuacji z supermarketem, nikt nie pozwoli
klientowi wyjsc z towarem bez zaplacenia. Jezeli nawet zabraknie pieniedzy
przy kasie to towar zostawiasz i nikt nie bedzie zarzucal nieczystych
intencji czy usilowania dokonania przestepstwa. Ale sproboj zabrac towar
tlumaczac sie ze chciales zaplacic jednak z przyczyn obiektywnych (pusty
portfel) nie zaplacisz, a w dodatku nie masz zamiaru zaplacic w przyszlosci
bo zakupy masz w koszyku, a intencje w chwili ladownia koszyka miales
czyste.
Jezeli takie postepowanie nie jest zlodziejstwem/oszustwem to juz nie wiem
co jest.

Zgadzam sie ze niezaplacenie za zakupiony towar/usluge w terminie nie jest
przestepstwem (niestety !!), ale jawna odmowa zaplaty bez odstapienia od
umowy sprzedazy i bez zwrotu zakupionego towaru, niezaleznie od intencji
jest wyludzeniem.


Karol oznajmił::
     | "Voytek "

 |
 |
 | | 1. Czy umowę wstępną (przedsprzedażną) powinno się zawierać
 | notarialnie?
 | | Czy notariusz weźmie 2x jeśli później będę podpisywał umowę sprzedaży?
 | | tylko notarialnie
 |
 | Mysle, ze tak naprawde Juntek pyta o co innego.
 | O umowe "przyzeczenia sprzedazy". Nie wiem dlaczego przyzeczeine
sprzedazy
 | mialoby pod rygorem niewaznosci wymagac formy notarialnej..

nie pod rygorem nieważności, moze być w każdej formie, ale
przedwstępna umowa sprzedaży _nieruchomości_ zawarta w formie aktu
notarialnego możę być "wyegzekwowana" w Sądzie.
Innymi słowy można złożyć pozew o zobowiązanie Sprzedającego do złozenia
oświadczenia woli o sprzedaży.
Wyrok Sądu zastępuje to oświadczenia i już mamy zawartą umowę.

Jesli umowa przedwstępna nie będzoe w takiej formie można jedynie
domagać się odszkodowania.

 AFAIK to notarialna forma ma wieksza moc w sadzie, co ma duze
znaczenie dla
 kupujacego.

faktycznie ta okładka aktu mocna jest i może imho posłużyć jako broń.

BP. NMSP

pozdrawiam

marcin



| Kupuje coś na Allegro. Sprzedawca nie chce, albo nie może wystawić
| faktury.
| Czy mogę to wrzucić w koszty na podstawie dowodu wewnętrznego i
| wskazania
| personaliów sprzedawcy? Przy transakcjach powyżej 1000 zł zakładam, że
| opłacę podatek od czynności cywilno prawnych.

| Raczej na podstawie wydruku zakończonej aukcji z allegro niż dowodu
| wewnętrznego.

No tak, to też i przelew.
Czy ktoś ma podstawę prawną albo doświadczenia z obrony takiego kosztu
podczas kontroli skarbowej?


A czemu uważasz, że trzeba go bronić?
Co najwyżej do obrony jest przeznaczenie takiego kosztu, sam fakt jego
poniesienia jest dostatecznie w ten sposób udokumentowany - przyczepić się
nie ma do czego.
Taki wydruk to potwierdzenie zawarcia umowy kupna-sprzedaży przez sieć.





| Kupuje coś na Allegro. Sprzedawca nie chce, albo nie może wystawić  
| faktury.
| Czy mogę to wrzucić w koszty na podstawie dowodu wewnętrznego i  
| wskazania
| personaliów sprzedawcy? Przy transakcjach powyżej 1000 zł zakładam, że
| opłacę podatek od czynności cywilno prawnych.

| Raczej na podstawie wydruku zakończonej aukcji z allegro niż dowodu
| wewnętrznego.

| No tak, to też i przelew.
| Czy ktoś ma podstawę prawną albo doświadczenia z obrony takiego kosztu  
| podczas kontroli skarbowej?

A czemu uważasz, że trzeba go bronić?
Co najwyżej do obrony jest przeznaczenie takiego kosztu, sam fakt jego  
poniesienia jest dostatecznie w ten sposób udokumentowany - przyczepić  
się nie ma do czego.
Taki wydruk to potwierdzenie zawarcia umowy kupna-sprzedaży przez sieć.


Tyle że w rozporządzeniu do KPiR nic o takim cudzie nie wspominają,
wspominają za to o rachunkach, a rozporzadzenie wykonawcze do Ordynacji  
podatkowej
wymaga żeby rachunek był podpisany przez wystawcę.
Co prawda jest art. 180 ordynacji, ale w tej sytuacji zdobycie dokumnetu
który spełna wymagania formalne dla uznania go za rachunek powinno być
prostsze niż ewentualne przepychanki potem.



REKLAMACJI NIE PODLEGA:
[..]
Podstawa prawna reklamacji: art. 556, 557, 560, 563, 568 KC.

***

Mam do tego kilka zastrzeżeń...
- Od kiedy na obuwie można mówić "zużyte"?
- Co to znaczy naturalne zużywanie się - IMHO zużycie się po niecałych
2 miesiącach NIE JEST NATURALNE...?
- to pękanie wygląda jak uszkodzenie mechaniczne - jak bronić swego,
że takim nie jest?
- Czy w/w regulamin jest do końca zgodny z prawem? W razie, jakby nie,
nadmienię, że w/w regulaminu przed sprzedażą nie widziałem - był na
metce wewnątrz opakowania.


Ten "regulamin" jak się nazywa dokładnie?
Bo za bardzo aktualny nie jest - od 1.01.2003 nie ma rękojmii, a część
odwołań do KC właśnie rękojmi dotyczy.
Jest teraz "zgodność z umową" - radzę zapoznać się z archiwum grupy i
www.federacja-konsumentow.org.pl


pakistanczycy stracili calkowicie dystans z chwila wprowadzenia Su 30


co do pakistanu.. maja sobie kupic Erieye na "podwoziu" Saab2000.. podobno
EMB145 nie radzi sobie za dobrze na wysokosciach i klimacie jakie panuja na
lotniskach pakistanu... decyzja ma byc klepnieta przez szwedow bardzo
szybko, i maja nie miec obiekcji bo AEW to bron wysoce defensywna...

Pakistan ma tez otrzymac bodaj 18 F15A MLU od USA.. w ramach FMF of course.
Co ciekawe maja to byc samoloty z Amraamami.

Po trzecie wreszcie, Pakistan caly czas prowadzi rozmowy ze Szwecja o
Gripenach.. Po redukcjach Szwedzi beda mieli do wydania kilkadziesiat
Gripenow.. Podobno jest jakis uklad pomiedzy USA i Szwecja (nie wiem czy
oficjalny czy nieoficjalny), ze Szwedzi odpowiedniego rodzaju i generacji
broni nie sprzedadza pierwsi do Pakistanu.. Podobno po oddaniu F16 A MLU z
Amraamami, bedzie otwarta droga do sprzedazy Pakistanowi Gripenow...

Erieye i F16 to umowy zafiksowane lub bardzo bliskie zafiksowania. Gripen od
tego stadium jeszcze troche jest..

Anyway..

Pakistan tak uzbrojony tanio swojego tylka nie sprzeda w czasie ew. wojny z
Indiami.. te ostatnie oczywiscie wygraja i beda rzadzily nad atomowa
pustynia, ale nie pojdzie to tak latwo jak np w tej chwili.
pozdrowka
lekomin inc


Q:
Jak ktoś ma pozwolenie to idzie do sklepu - można kupić nową bądź używaną.


Niekoniecznie. Legalne kupowanie broni bezpośrednio od poprzedniego
właściciela - na umowę kupna sprzedazy - jest dość popularne. To tak samo jak z
samochodami, tylko, że dochodzi kwit z policji.

Piotr P.


Niekoniecznie. Legalne kupowanie broni bezpośrednio od poprzedniego
właściciela - na umowę kupna sprzedazy - jest dość popularne. To tak samo
jak z
samochodami, tylko, że dochodzi kwit z policji.


Owszem, ale wtedy się w ogłoszeniu zaznacza "legalnie".
Z resztą  po co dopisek "z amunicją" ?
Mając pozwolenie można ją łatwo dokupić.
W Poznaniu chyba są sklepy z bronią.
Choć bez pozwolenia też można kupić, tak samo z resztą jak pistolet.
Trzeba tylko trochę pomyśleć.
;)

Q



|

| Niekoniecznie. Legalne kupowanie broni bezpośrednio od poprzedniego
| właściciela - na umowę kupna sprzedazy - jest dość popularne. To tak samo
jak z
| samochodami, tylko, że dochodzi kwit z policji.

Owszem, ale wtedy się w ogłoszeniu zaznacza "legalnie".
Z resztą  po co dopisek "z amunicją" ?
Mając pozwolenie można ją łatwo dokupić.
W Poznaniu chyba są sklepy z bronią.
Choć bez pozwolenia też można kupić, tak samo z resztą jak pistolet.
Trzeba tylko trochę pomyśleć.


W przypadku akurat broni gazowej czy innej na niezbyt typowa amunicje
dosyc istotnym skladnikiem ogloszenia o checi zakupu jest
ustosunkowanie sie wlasnie do zapasow amunicji zgromadzonych przez
opprzedniego wlasciciela - bo czesto bywa tak ze czlowiek zmienia
bron, zmienia przy tym typ amunicji - i ze stara musi cos uczynic...
Jesli zas nie zamierza sie sprzedajacego od niej uwolnic (wiem, w
przypadku gazowej taka amunicje mozna jedynie na wiwat wystrzelac bo
swoje lata ma i pewnosc zadzialania troche maleje...) to powinien miec
tego swiadomosc od poczatku...





| Przy
| ulicy Grzybowskiej są również Warszawskie Browary Królewskie. Czytałem
| gdzieś, że 100% akcji pracowniczych zostało sprzedanych jakiemuś
zachodniemu
| dużemu browarowi.

Przypomnialo mi sie.
W ostatnim Wprost. Podanli informacje,ze:
''na poczatku sierpnia austriacki Braun Union podpisal umowe kupna od
pracownikow prawie 100% akcji Browarow Warszawskich Krolewskich, do ktorych
nalezy 2.7% rynku piwa.
Austriacy zaplacili 37,5 mln USD.
Pracownikom zagwarantowano ciaglosc zatrudnienia przez trzy lata.
Roczna sprzedaz warszawskiego browaru to ponad 600 tys. hektolitrow piwa.
Austriacy mieli wczesniej (od stycznia 2000) 100% udzialow w rzeszowskim
browarze Van Pur(kupionych za 13.5 mln USD), a od kwietnia kontroluje 24%
akcji Browarow Bydgoskich Kujawiak.

Taaaak. Krol Sobieski kiedys obronil im Wieden co by ktos go czsem nie
wzial, a teraz nikt im nie broni brac naszych browarow.

Pozdrawiam
Szuwaks



Podstawa prawna kupna to umowa kupna-sprzedaży (może być ustna), nie
faktura.
Jeśli rzeczywiście towar pochodzi z przemytu w 95%, jak pisał któryś z
przedmówców, to źle (choć jak przeszmuglować wagon kurtek?). Ale to już
OT.
Żeby było mniej OT, to ja bym bazar ze Stadionu przenósł w inne miejsce -
gdzieś
za miasto. I wolę pracowitych Wietnamczyków od innych - obcokrajowców czy
własnych nierobów.


A jak przeszmóglować tonę kokainy czy innego badziewia ? Problem w tym, że
nie chodzi tu o "mrówki", tylko o zorganizowany proceder prowadzony na
masową skalę. Nigdzie się tego nie toleruje. My jednak jesteśmy narodem,
który w jakiś niewytłumaczalny sposób ciągnie do dziadostwa. Mówimy o
Europie a z wielką zaciekłością bronimy wszelakiej maści bazarów, targowisk.
Wystarczy spojrzeć na nasze miasto: hangary pod Pałacem Kultury,
"kupcy"(hihi) na każdym rogu ulicy i wzechobecne bazarki mieniące się
kolorowymi parasolami. Taka jest nasza stolica niestety.

Pozdrawiam - Tomek



"Władze norweskie wiedziały, że Izrael chce zbudować własną broń
atomową, ale mimo to rząd w Oslo podpisał w 1959 roku umowę o sprzedaży
Izraelowi 20 ton tzw. ciężkiej wody - ujawniła norweska agencja ANB. "

A mi się zawsze wydawało że izraelska broń jądrowa bazowała na
dostarczonym z USA materiale rozszczepialnym.


Mam ten sam problem. JAK zwaalczać taką nieuczciwą działalność????
myślę że legalizacja sprzedaży broni palnej rozwiązałaby problem ....:(
niepozdrawiam agencji i życze żeby trafiały na krewkich desperatów.
w

Dotyczy wszystkich ogłoszeń za czynsz:
dzwonisz, bo w ogłoszeniu było np. "bezpośrednio" a tu agencja. Aby


skorzystać musisz podpisać najpierw umowę najmu z agencja, wpłacić 200 zł
opłaty manipulacyjnej (?) i dostajesz 5-6 ogłoszeń. Oczywiście na własnych
nogach i rękach dzwonisz pod podane numery i okazuje się, że wszystkie
ogłoszenia są już dawno nieaktualne.... Czy agencja zwróci Ci pieniądze???
NIE !
Wywalasz 200 zł za nieaktualne oferty !!!!!!!!
Czy nie ma urzędu lub instytucji, która zajęłaby się tym nagannym


procederem? Przecież to jest wyłudzenie!!!!

| WITAM

| jak to zwykle bywa w agencjach, daja ogloszenie , ze maja do wyn piekne
| mieszkanie za czynsz!!!!!!!!!!!!! (ostatnio sporo takich w GW )dzwonisz a
tu
| d...a nieaktualne, ale maja tez piekne za 1300 zl +czynsz oplaty itd.
| CWANIACZKI!!!!!a jaka prowizja:(( plakac sie chce
| nie pozdrawiam agencji
| ale pozdrawiam reszte
| magda

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.regionalne.warszawa.ogloszenia





czyzbys sie tym zachwycal?
List jest osoba ktora jest "na sprzedaz", widac ze na sile broni pewne tezy,
pod jego mocodawcow.
Pewnie dlatego zostal wypromowany - bedzie wypalnial zadania mocodawcow.

"250 Mlodych Globalnych Liderow wybiera
Swiatowe Forum Ekonomiczne."

Co to za organizacja?

Według krytyków WEF, jest to tylko forum biznesu, na którym najbogatsze
firmy mogą łatwo negocjować umowy między sobą, a także wywierać nacisk na
najbardziej wpływowych polityków świata. Zdaniem krytyków, celem tych
spotkań jest bardziej zysk niż rozwiązywanie ekonomicznych problemów, takich
jak bieda. Uważa się, że WEF jest zdominowane przez korporacje i ma wpływ na
globalne podejmowanie decyzji, więc jest postrzegany przez krytyków jako
niewybierany, niedemokratyczny, elitarny, poufny światowy Senat.

za wiki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiatowe_Forum_Ekonomiczne


| By była zachowana zgodnośc - inaczej byś nie mógł kupić jedna
| kartą (np.  kredytową) a potem zrobić zwrot na drugą jkartę
| (np. debetową).  NIestety przy płatnościach kartą aby dostac zwrot
| pieniędzy nalezy pokazać TĄ samą kartę ( w sumie jasne, bo
| ostateczeni to miejsce sprzedaży a nie transferu pieniędzy między
| kontami).

Nie widze w tym nic jasnego. Jak ktos rezygnuje z biletu to chyba
nie wymaga, by mu zaplacono tymi samymi banknotami?

Co PKP obchodzi jaka to jest karta?


Prowizje...

Gdy płacisz kartą, bank dostaje od tego prowizję.

Gdy zwracasz na kartę, bank tą prowizję zwraca.

Gdy zwrócisz na inną kartę niż ta, którą zapłaciłeś, bank na którego
kartę zwracasz niezgorzej dokłada do interesu.

Banki się przed tym bronią, bodajże w umowach o autoryzacji kart są
paragrafy.



ale chlopaka nastraszyliscie  :))


Masz racje- podstawa sa zapisy w umowie :-) Czasem biura maklerskie maja
beznadziejne regulaminy z dziurami jakich swiat nie widzial :-)
Pamietam jak wchodzil na gielde Bank Slaski. Mialem u nich w Katowicach
konto i chcialem sprzedac 320 akcji skupionych z rynku pierwotnego...Mimo
zlecenia nie sprzedali mi akcji po 4.950 bo dzien wczesniej zlozylem
zlecenie na sprzedaz za wysoko - a go nie anulowalem- nie bylo takiego
wymogu w regulaminie BSK... :-)))[a ja nie wiedzialem - naczelnik niejaki
Szywacz mnie wyzwal od laikow ;-] i chcial wygonic z niczym..... Ale sie nie
dalem :-)
Wygralem w pierwszej  instancji - i odwolanie w drugiej....jakies pareset
baniek :-) - a sprzedalem go cos 2 dni przed krachem...:-)
tak....to byly czasy ...chyba juz nigdy nie wroca  :-(

Przeslij regulamin to powiem Ci czy ci cokolwiek grozi ze strony biura.
Musimy sie bronic przed zlodziejskimi bankami ;-)))

pzdr
MM



w tym przypadku ewidentnie widać umowe kupna i oferte sprzedaży.
Takie naginanie rzeczywistości jest juz z deka przegieciem i nazywa sie
oszustwem
Mnie wprowadza to w błąd i jakbym był zainteresowany to naraziło by mnie
to na koszty. Prawdopodobnie dopiero przy finalizacji umowy bym
zrezygnował.
Pierwszy włąściciel jeszce do kurwy nedzy oznacza pierwszego
właściciela, w przeciwieństwie do bezwypadkowosci, które oznacza że
samochód moze być przejechany przez walec


Ale przecież nie wiesz jakie informacje potencjalny kupujący dostaje od
wystawiającego aukcję. Mnie też nie obchodziło w jaki sposób mój
samochód znajdzie nowego właściciela. _Mój_ bo do momentu znalezienia
nabywcy cały czas byłem formalnym właścicielem i nabywca pytając o
samochód miał świadomość, że kupuje go ode mnie a nie klepacza i że
samochód był po porządnym dzwonie z każdej strony (ostrzegłem klepacza
że nabywca dostanie pełną powypadkową dokumentację fotograficzną przed
zapłatą żebym potem nie miał żadnych problemów z ewentualnymi
roszczeniami kupującego). Tu przecież mogło być tak samo. Może świadczyć
o tym cytat, który przedstawił Kofoga "KAZDY ZAINTERESOWANY TYM AUTEM
DOSTAJE ODE MNIE KOMPLET ZDJĘC AUTA PO WYPADKU".
Nie zamierzam bronić sprzedawcy bo jak będzie musiał to pewnie obroni
się sam. Chcę tylko zwrócić uwagę, że przylepienie ludziom różnych łatek
bez pełnej znajomości _wszystkich_ faktów jest co najmniej niesprawiedliwe.



| Jeden allegrowicz obudził się po 3,5 roku twierdząc że zakupiony u mnie
| laptop był ... niezgodny z opisem i rząda wymiany. Czy to przypadkiem
| nie jest już przedawniony temat? Grozi mi negatywem - jak się bronić?
| Mogę go podać do sądu jak mnie zniesławi i jak długo takie sprawy się
| załatwia?

takie roszczenia przedawniają się z upływem trzech lat.


   Skąd wziąłeś 3 lata? Roszczenia związane z umową sprzedaży
przedawniają się w ciągu 2 lat.


| Pozostaje jeszcze jeden problem. W przypadku niektórych marek diler ma
| opory
| przed sprzedażą auta na eksport tłumacząc się podziałem geograficznym
| rynku,
| czyli masz przedstawiciela na Europę - kupuj u niego. Tak się centrale
| bronią przed wewnętrzna konkurencją.

Tak może się bronić producent / importer, ale nie diler. Ale jak zakazu
niema,
bo nie może być to w czym problem ?


A diler to niby skąd ma te samochody? Diler oczywiście moze miec taki zakaz,
bo przecież ma umowę z producentem.


| chcę kupić od sąsiada samochód.
| czy mozna by zrobić numer, żebym poprostu stał się współwłaścicielem ?
| Chodzi o przeniesienie choć części jego zniżek i kontnuację
ubezpieczenia na
| mnie.

| A jak z niego będziecie korzystać? Jak Kargul z Pawlakiem z kota?
| Fajnego miałeś sąsiada... Masz pozwolenie na broń?

auto będzie moje i tylko ja będe nim jeździł
na niego będzie tylko stało ubezpieczenie


Nieprawda - auto będzie jego i twoje w częściach w jakich ustalicie w umowie
(jeśli nic nie ustalicie to udziały będa równei po 50%) :)

Ma to dość istotne konsekwencje - nie sprzedaż tego auta bez zgody sąsiada, w
razie czego nie dostaniesz odszkodowania z ubezpieczenia bez zgody sąsiada...
no a jak siępokłucisz z sąsiadem i on zażąda przez 3 dni w tygodniu tego auta
to nie będzie zmiłuj...


Witam
Podpisałem umowę w idei u jakiegoś lokalnego przedstawiciela ale kartę
aktywowano mi dopiero 8 dnia (w regulaminie jest zapis o max 7 dniach).
Czy jeśli zechcę zerwać umowę z winy operatora to poniosę jakieś
konsekwencję, np. znajde się na czarnej liście i będe miał trudności u
innych operatorów?


No coz ... jesli CI aktywowali w 8 dniu roboczym to i tak juz po ptokach :)
Zeby cos takiego zrobic to musisz sie bronic jeszcze w czasie kiedy niema
aktywki ... Inaczej to sobie podetra Twoimi zazaleniami pyski ...

P.S. Mnie wszystkie aktywki aktywowali jeszcze jak bylem u nich w punkcie
sprzedazy wiec nie moge narzekac i zagrywki plusa ktore kiedys robil
poprostu mnie zabijaly ...



| Czy ważna jest podstęplowana gwarancja nowego telefonu SE z salonu plusa z
| programu wymiany aparatów (biznes) w przypadku uszkodzenia gdy kupuje od
| kogoś telefon (np:na umowe cywilną) i NIE otrzymuję od sprzedawcy dowodu
| zakupu (paragonu faktury) ?

| Jak to wygląda aby wszystko było formalie i abym nie miał kłopotów później z
| serwisem SonyEricson czy policją.
A co ma do tego policja?


Co ?

A nie słyszałeś,że policja kontroluje użytkowników komórek (dotyczy to głównie
młodzieży) i sprawdza im skąd takowe posiadają (wiadomo - szary rynek). A w
przypadku kupna telefonu bez dokumentu sprzedaży (chyba,że się ma umowę kupna -
sprzedaży i do tego jeszcze prawdziwe w niej dane sprzedającego) trudno
udowodnić jak się znalazł w rękach kupujacego. A towar może być na "czarnej
liscie" bo np zginał z magazynów operatora czy producenta a gwarancja została
podstemplowana przez znajomego dilera lub salon celem uwiarygodnienia
pochodzenia telefonu itp.

Nie wiem jak to sie dzieje i co mają na celu sprzedawcy (handlarze czy zwykli
uzytkownicy),że tak bronią się przekazać dowód zakupu. Co mnie obchodzi czy
kupili za złotówkę czy pięćset............może chodzi o dane osobowe.
A moze mają do ukrycia inne rzeczy ale jakie...............??

P.

P.S.

ważna tylko z dowodem zakupu wiec samą gwarancję nawet najbardziej orginalna
mozna sobie tylko w ramce powiesić i mieć dobre samopoczucie chyba,ze przed
upływem 24 miesięcy goś fiknie w sprzecie i wtedy jest problem.


W ten sposób dyskusję możemy prowadzić bez końca. Ja wskazałem Ci przepis
karny zabraniający bezpodstawnej odmowy świadczenia usługi / sprzedaży
rzeczy przez firmę. Wskaż mi podstawę prawną do wprowadzenia ograniczenia
klientów powyżej 21 lat. I umówmy się, ze to ma być przepis prawa, a nie
jakieś tam wywody na temat swobody zawierania umów.

Dla przykładu: Ustawa zabrania sprzedaży papierosów i alkoholu nieletnim.
Zabrania sprzedaży petard, ale nie pamiętam granicy wieku. Zabrania
sprzedaży broni osobie nie posiadającej stosownego wymaganego prawem
zezwolenia. Zabrania wykonywania przerwania ciąży bez stosownej procedury.
Istnieje przepis prawny zabraniający hurtowni alkoholu sprzedaży alkoholu
podmiotowi nie posiadającemu zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Cały stos
przepisów ograniczających sprzedaż niektórych wyrobów, jak materiały
wybuchowe, leki, preparaty chemiczne. Jest wiele innych przypadków
uzasadniających odmowę sprzedaży lub świadczenia usługi, jak choćby
wynikające z kodeksu cywilnego podejrzenie, że nie otrzyma się zapłaty.
Ale to wszystko wynika z przepisów prawa.

Dla wieku musiał by być również zakaz wynikający z ustawy albo delegacja
ustawowa dla właściciela do ustanowienia takiego warunku świadczenia
usług. Znajdź ją, bo być może istnieje, tylko ja jej nie znam. Na Twoją
prywatną opinię, że właściciel sklepu jest właścicielem i ma prawo robić
co mu się żywnie podoba raczej przed sądem się powołać nie można.


| Ale w omawianym przypadku jasno wychodzi, że brak faktur jest
| spowodowany chęcią kradzieży u SPRZEDAWCY, więc pozowolenie na taki
| proceder nie znajduje uzsadnienia.

|    Nie koniecznie.

|    Np. jestem osobą, która nie prowadzi działalności i chcę sprzedać
| pusty toner.
| Czy twierdzisz, że muszę wystawić fakturę?

Nie, nie musisz.
Umowę kupna-sprzedaży powinieneś podpisać.

Ale w opisanym przypadku towar pochodzi z kradzieży u pracodawcy - i o
takim przypadku pisałem.

Z całej dyskusji wynika, że bronisz obowiązku posiaania faktury na zakup
towaru handlowego . Teraz bronisz to konkretnego przypadku, zakładając,
że pracownicy okradają firmę z tonerów, które powinni wyrzucić do kosza.
Nie mam ochoty dyskutować nad moralami owych pracowników, ale mam dziwne
wrażenie, że umowa ustna w takim przypadku jest prawnie skuteczna (nie
wchodzi tu w grę notariusz jak mniemam?;-). Pisemne umowy są jedynie dla
celów dowodowych, i to pozostaje problemem w omawianym przypadku.
Czy zaliczając w kup owe tonery pytający jest w stanie udowodnić, że je
nabył drogą zakupu/odkupu a nie dostał nieodpłatnie.


| news:

| Ale w omawianym przypadku jasno wychodzi, że brak faktur jest
| spowodowany chęcią kradzieży u SPRZEDAWCY, więc pozowolenie na taki
| proceder nie znajduje uzsadnienia.

|    Nie koniecznie.

|    Np. jestem osobą, która nie prowadzi działalności i chcę sprzedać
| pusty toner.
| Czy twierdzisz, że muszę wystawić fakturę?

| Nie, nie musisz.
| Umowę kupna-sprzedaży powinieneś podpisać.

| Ale w opisanym przypadku towar pochodzi z kradzieży u pracodawcy - i o
| takim przypadku pisałem.

Z całej dyskusji wynika, że bronisz obowiązku posiaania faktury na zakup
towaru handlowego .


Że bronię to przesada, raczej twierdzę że jest to warunek konieczny do
wrzucenia takiego towaru w koszty.

Teraz bronisz to konkretnego przypadku, zakładając, że pracownicy okradają
firmę z tonerów, które powinni wyrzucić do kosza.


Nie, jak sama widzisz, powinni je sprzedać, oczywiście na fakturę i do kasy
firmy.

Nie mam ochoty dyskutować nad moralami owych pracowników, ale mam dziwne
wrażenie, że umowa ustna w takim przypadku jest prawnie skuteczna


Pomiędzy firmą a firmą, czy pomiędzy złodziejem a firmą?
Bo umowa ustna w przypadku czynu niedozwolonego raczej nie będzie prawnie
skuteczna.



...
| Jakiś czas temu firma Borland/Inprise/CodeGear/E...cośtam zdecydowała
| się zmienić dotychczas stosowaną licencję na tę obecnie stosowaną. Przy
| pomocy prawniczych sztuczek legalni właściciele, wydający na produkt
| całkiem sporą kasę, stracili prawo do jego odsprzedania, gdy już z
| jakichś powodów nie potrzebują go.

| To jest dosyć często występująca klauzula w licencjach, podobnie
| brzmiącą ma Microsoft.

Czyli pan twierdzi, że jeżeli kupię wersję VS Professional, to też nie
mogę jej odsprzedać?

Jeżeli tak jest to dla mnie znaczy tylko tyle, że Microsoft również przy
pomocy prawniczych sztuczek broni mi sprzedaży produktu, za który de
facto zapłaciłem sporo pieniędzy. Jako klient uważam, że to jest po
prostu zwykłe nadużywanie silniejszej pozycji (mnie nie stać na
wynajęcie armii prawników i sądzenie się o swoje prawa).


Ale co ?! Jeśli zawierasz umowę (tutaj licencyjną) to w ramach istniejącego porządku prawnego musisz jej dotrzymać. Rozumiem, że nie odpowiada Ci wykorzystywanie przewagi do narzucania warunków umowy, ale to wynik swobody umów istniejącej w tym porządku. Nie musisz przecież tej umowy w ogóle zawierać. Sztuczką prawną byłoby się z tego wyłgać.


Ostatnia piatkowa Rzeczpospolita dowodzi, iz Rosjanie wlasnie znajduja sie
w sporym dolku jesli chodzi o sprzedaz broni. Szacuje sie, ze w tym roku
beda mieli nizsze wplywy ze sprzedazy o okolo 1 mld $. Przyczyny? Kryzys w
Azji (Indonezja, Malezja, Tajlandia out), przechwycenie przez Bialorus
:))) kontraktu z Peru, wycofanie sie Bulgarii i Peru z umow.

http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-asc/gazeta/wydanie_980306/ekonomia/

i tam szukac ;)


Podobne klopoty maja wszyscy. Ale nie przypominam sobie zeby ktos
ostatnio zawarl taki duzy kontrakt jak Rosjanie z Indiami w sprawie Su-30



to jakim cudem FR co roku zwieksza ilosc sprzedawanej broni ja sie pytam
skoro to rzekomo tak niesolidny partner ?


Dlatego, że znacząca wiekszość rosyjskiej sprzedaży przypada na 2, może
3 (jeszcze Iran dochodzi) odbiorców. Którzy kupując kolejne partie
uzbrojenia mogą wymusić przestrzeganie dotychczasowych umów. A opinie w
Malezji na temat Su-27 ZTCP nie były już tak entuzjastyczne. Właśnie z
powodu serwisu.
W polskim przypadku byłaby to jednorazowa transakcja i 30 lat zależności
od fochów i szmuglowanych pociągami części zamiennych - że przypomnę
styl dostaw tych części do su i migów.

ech ...


No właśnie

Pozdrawiam
Janek


Natomiast problem może pojawić się wtedy, kiedy bank nagle zażąda
dodatkowych zabezpieczeń, czy natychmiastowej spłaty, na które to
kredytobiorcę stać już nie będzie.


Nie sądzę, by coś takiego miało się pojawiać nagminnie. Doprowadziłoby to do
przejmowania przez banki coraz bardziej tracących na wartości nieruchomości,
co przy nadal trudno dostępnych kredytach i niewielkiej liczbie klientów
dysponujących żywą gotówką, doprowadziłoby do sytuacji, gdy banki zamiast
pieniędzmi, obracałyby nieruchomościami. Jest to scenariusz, przed którym
banki bronią się rękami i nogami, z tego względu, że z zasady zarabiają na
"lichwie", czyli obrocie kasą, a nie domami i mieszkaniami, których sprzedaż
jest utrudniona, bo nie ma ich komu kupić.
Myślę, że jeśli bank miałby zażądać doubezpieczenia kredytu, to jedynie w
przypadku "wyczucia" zagrożenia w postaci np. opóźnień w spłacie rat. I
myślę, że dopiero po ponownej wycenie nieruchomości, ponownej ocenie
zdolności finansowej, a doubezpieczenie nie miałoby postaci poddania innej
nieruchomości pod hipotekę (przeciez masa ludzie nie posiada takich), a
raczej polegałyby na zawarciu dodatkowej polisy i dodatkowych składkach
miesięcznych, które z reguły (bank zawiera umowy ubezpieczeń grupowych) nie
stanowiłyby poważnego obciążenia w budżecie domowym. Myślę więc, że nie ma
powodów do wielkich obaw.


Prosze porownac to z sytuacja:
1. Rejestruje samochod w urzedzie
2. Samochod mi kradna
3. Jakis komis przyjmuje samochod do sprzedazy pomimo podrobionego dowodu
rejestracyjnego
Od kogo domagam sie zwrotu samochodu? Od urzedu czy od komisu?


Po prostu pec mozna ze smiechu!...
Wydawalo mi sie, ze niefortunne - oglednie mowiac - pismo p. Dyrektor M.
Denkiewicz jest czyms wyjatkowym, ale okazuje sie, ze nie.
Podany wyzej przyklad do przypadku, ktory mnie spotkal ma sie, za
przeproszeniem jak piernik
do wiatraka.
W opisanym przez Pana przypadku, to po prostu
wlasciciel odbiera swoje auto i cala reszta absolutnie juz go nie
interesuje!
Biedny wlasciciel komisu sam sie musi martwic jak ma odzyskac strate skoro
umowe na
sprzedaz auta zawarl - jak sie okazalo - nie z wlascicielem samochodu, a ze
zlodziejem.
Dlaczego dal sie zlodziejowi wyprowadzic w pole?
Dobre pytanie - ale odpowiedz na nie to ewentualnie sprawa policji,
wlasciciela samochodu naprawde nie interesuje.
Ba, wlasciciel auta moze nawet sie domyslac, ze tak naprawde, to wlasciciel
komisu tylko udaje, ze jest poszkodowany, bo naprawde to mial spole ze
zlodziejem. Po co? To oczywiste, zeby zarobic, jak tylko sie da, za wszelka
cene...
Nie, nie chce niczego sugerowac, bron Boze!, choc chcial nie chcial sam Pan
wywolal mozliwosci pewnych analogii...
Panie Rzeczniku, ja Pana sytuacje doskonale rozumiem, ale jest taka zasada -
jak nie mozna mowic z sensem, to naprawde juz lepiej milczec.
              Szczerze Pana pozdrawiam K.



Czyli wynika z tego, że moge sobie kupić system na allegro o ile
sprzedawca zapewni mnie, że kupił go z tym sprzętem?


        W sumie tak. W razie czego masz do niego roszczenie z tytulu wad
prawnych. Dobrze bys mial tez dowod ze takie zapewnienie mialo miejsce.

Nawet jeżeli jest to system Della z myszką Tracera?


        Chociaz to nie wynika wprost z EULA IMHO nie. AFAIK te systemy Della
nie byly sprzedawane z takim sprzetem [tu myszka tracera] =trudno w razie
czego bronic sie dobra wiara.

I nie potrzebuje do tego żadnego dokumentu czyli umowy kupna/sprzedaży
czy faktury?


        Cywilistycznie nie ma takiego wymogu. Co prawda ze wzgledow
podatkowych itp. dobrze miec fakture ale bezwzgledny obowiazek jej
posiadania nie istnieje. W koncu ktos moze nie byc VATowcem, a zaden
przepis AFAIK nie wymaga formy pisemnej dla cesji praw [art. 511 KC
dotyczy zmiany dluznika czyli innej sytuacji niz ta o ktorej mowimy].


Jezeli pan Zdzisio pojedzie do Niemiec, i kupi auto od pana Manfreda, a w dokumentach widnieje pan Helmut, to mimo to pan Manfred ma dokumenty i samochod i w swietle tego jest wlascicielem, moze widniec na umowie jako sprzedawca. Nikt nie broni panu Zdzisiowi sprawdzic czy pan Manfred nie wszedl w ich posiadanie, bo napadl na pana Helmuta. Nikt tez nie broni panu Manfredowi legalnego nabycia auta od pana Helmuta, i byc jego wlascicielem na podstawie posiadanych dokumentow i kluczykow, bez zadnej umowy. Pisze o tym piaty post, i juz naprawde ostatni. Przyczepiles sie do jednego zdania, ktore napisalem zbyt ogolnikowo. Kto jeszcze wytknal mi jakis blad? Jesli myslisz o koledze razyel, to mam z nim kontakt, gdyz zalatwiam mu wlasnie 320.
Nie musisz umniejszac mojej wiedzy w oczach kolegow z forum z powodu jednego zdania, ktore wszyscy poza Toba zrozumieli. Nie porownuj tez jej ze swoja, gdyz moja poparta jest przez wiele lat sprzedazy aut z Niemiec, udokumentowana zarejestrowana dzialalnoscia gospodarcza, a tym ostatnim raczej malo ktory polski sprzedawca moze sie pochwalic, jak mniemam Ty niestety nie. Stad tez taka a nie inna moja reakcja, nie pozwole sobie zmniejszac zaufania do mojej osoby na forum, na ktorym sprzedalem sporo BMW. Naprawde to juz tyle z mojej strony, mam dosyc tlumaczenia jednej prostej rzeczy.

Co do aut zarejestrowanych w Polsce - tu moja wiedza jest znikoma, poniewaz nie zajmuje sie tym. z tego co jednak sie orientuje, to jezeli widniejesz na umowie jako sprzedawca, a dowod rejestracyjny wystawiony jest na obca osobe trzecia, to oznacza klopoty i koszty. Jesli jest inaczej, to mnie popraw, a jesli mam racje, to to jest wlasnie ta roznica pomiedzy rynkiem niemieckim a polskim, ktora (o jakze nieostroznie !) chcialem wytlumaczyc.

Ha kolego - zaufanie a naiwnosc to dwie rozne sprawy. Ci ludzie ktorzy wplacili pieniadze, to po prostu ludzie niezyciowi, niezaradni, nigdy nie dostali po dupie i nie wiedza jak twarde jest zycie. Ja nikomu nie bronie wierzyc ze super tanie auta istnieja - nie kazdy musi sie orientowac w rynku samochodow uzywanych tak jak ja czy inni koledzy z forum.

odpowiem Ci tak.. ja nie komentuje poczynań ludzi, bo są one z goła nieprzewidywalne, sam sprowadzam samochody z Italii, firma zarejestrowana (z o.o.) adresu nie podam, bo po co ma klient jechać i kupić bez pośrednika (nie kupi od tego akurat dostawcy, ale to inna sprawa -umowy itd..)ale szczerze mówiąc nie zażądałbym zaliczki od kogoś kto jedzie po samochód..którego w gruncie rzeczy choćby NIE widział, oprócz zdjęć. niech kasę weźmie ze sobą, trzyma do momentu zakupu auta i tyle. przedpłaty to możliwe są w sprzedaży zwierząt, a nie na rynku samochodowym.
w ten sposób (przedpłaty) to wystarczy zainwestować w Corela, Photoshopa i interes się kręci.. niestety przez takich ludzi cierpią uczciwi dostawcy, jak ja. a naiwniacy.. no cuż.. jak to ktoś pisał
"zaufanie a naiwnosc to dwie rozne sprawy. Ci ludzie ktorzy wplacili pieniadze, to po prostu ludzie niezyciowi, niezaradni, nigdy nie dostali po dupie i nie wiedza jak twarde jest zycie. "

takim ludziom życzę powodzenia.. dopóki tył ich samochody nie wyprzedzi maski......

Widac niestety Krzysku ze nie masz do czynienia z prawem w praktyce na co dzien, cos tam poczytales i rozumiesz tylko to co przeczytasz. Co to znaczy niezgodny z umową? Czy na umowie piszesz facetowi, ze linka od skrzyni jest sprawna i nie zepsuje sie w ciagu pol roku? Czy wiesz ze przy transakcjach kupna-sprzedazy towarow konsumpcyjnych pierwszenstwo maja przepisy z czesci ogolnej KC? A mianowicie - obrót towarami konsumpcyjnymi reguluja postanowienia umowy, jesli Kupujacy oswiadcza ze stan techniczny pojazdu jest mu znany ? To krotkie glupie zdanie kasuje cala ustawe z 2002 roku. Niezgodne z umowa moze byc to, ze auto ma inna moc niz na fakturze, inny przebieg rzeczywisty, na fakturze jest gwarantowana bezywpadkowosc ktorą można włożyc miedzy bajki. Tak, to jest podstawa do postepowania sądowego. Ale nie do cholery jakas linka, bezpiecznik czy podnośnik.

Wiem ze w Polsce nie stosuje sie takich zapisow jaki ja wystawiam na niemieckich umowach i rachunkach. Ale nikt nie broni zawrzec w nich tego. Umowa dowolnie zobowiazuje strony, mozesz na niej napisac ze Kupujacy w ciagu tygodnia ma wejsc na Giewont i krzyknac ze Cię kocha.

Co do sprzedazy przez podmioty typu autokomis - art 770 KC.
Do tego art. 546, 548 albo następny, nie pamiętam już. i 558 KC o podstępnym ukryciu wady (czyli dotyczący naszego kolegi).

Wartosc towarow w magazynie widnieje po stronie "Wn" lub Debet. Saldo
konta Produkcja wynosi zero.

Operacja numer 1:
Ksiegujesz magazyn Ma, produkcja Wn - po kolei kazdy podzespol

Operacja numer 2:
Ksiegujesz produkcja Ma kwote salda Wn produkcja, powstalego w
poprzednim kroku.
Te sama kwote ksiegujesz na magazyn, lecz juz jako gotowy komputer, po
stronie Wn

Operacja numer 3:
Ksiegujesz fakture za komputer na konto rozrachunkow z odbiorca:
cena z umowy po stronie Wn na 200, sprzedaz po stronie Ma (konto 700, ta
sama kwota)
Wartosc komputera w magazynie na konto magazynu po stronie Ma
(pomniejszasz magazyn), i te sama wartosc po stronie Wn na konto (chyba
720 - koszty sprzedazy). W ten sposob laczne saldo 700 i 720 daje zysk
na transakcji. Odpowiednio ksiegujesz VAT (tu go pominalem)

Operacja numer 4:
Ksiegujesz zaplate po stronie Ma na odbiorcy i Wn w kasie lub w banku.

Twoj program powinien miec w swoich operacjach cos takiego, jak
kompletacja.
Jesli nie ma, musisz wystawic dokument PK "kompletacja zestawu tak, aby
na jego podstawei dokonac ksiegowan w krokach 1 i 2 (to moze byc jeden
dokument). Po Zakonczeniu operacji saldo konta Produkcja powinno wynosic
(produkcja rozliczona)

Mam nadzieje, ze pomoglem.

Wladyslaw Balinski (samouk ksiegowy, sprzedawca systemow F/k, CRM, SIK,
wspomagania decyzji), przedsiebiorca, bron Boze nie prawnik

http://www.vebso.pl  id:razemwb

Mam pytanie!!!
Prowadzę magazyn przy pomocy programu komputerowego  i chciałbym uzyskać
informacje jak wykonać następującą operację:
przyjmuję towary w postaci podzespołów więc mam je na magazynie. Klient chce
faktórę na gotowy komputer. Jak " zciągnąć " podzespoły z magazynu i
stworzyć z nich wyrób gotowy???



Witam serdecznie szanownych grupowiczów

Mam następujący problem, składa się z dwóch części pierwsza to:

Otrzymałem od spółdzielni mieszkaniowej zgodę na montaż internetu w ich
zasobach chodzi o 2 wieżowce . Zezwolenie to jest bezterminowe i nie jest
umowa tylko zgodą .

Po 2 latach wydzieliła się wspólnota mieszkaniowa która domaga się ażebym
podpisał z nimi umowę na sprzedaż internetu czyli usług telekomunikacyjnych,
oczywiście twierdząc ze zezwolenie które dostałem jest nieważne i jak mi się
nie podoba to mam zwijać sprzęt . Czy to zgodne z prawem ? czy wcześniejsza
zgoda przestaje obowiązywać z momentem zmiany właściciela.

Sprawa druga jest przecież ustawa mówiąca wyrażnie iż

 Art. 140.
1. Właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości jest obowiązany
umożliwić operatorom oraz podmiotom, o których mowa w art. 4 pkt 1, 2, 4, 5
i 8, instalowanie na nieruchomości urządzeń telekomunikacyjnych,
przeprowadzanie linii kablowych pod, na albo nad nieruchomością oraz
umieszczanie tabliczek informacyjnych o urządzeniach, a także ich
eksploatację i konserwację, jeżeli nie uniemożliwia to racjonalnego
korzystania z nieruchomości.
2. Warunki korzystania z nieruchomości przez operatora ustala się w umowie,
która powinna być zawarta w terminie 30 dni od dnia wystąpienia przez
operatora o jej zawarcie.

3. Korzystanie z nieruchomości, o której mowa w ust. 1, jest odpłatne, chyba
że linia lub urządzenia telekomunikacyjne służą zapewnianiu telekomunikacji
właścicielowi lub użytkownikowi nieruchomości, na ich wniosek.

A tu nowy właściciel domaga się odpłat za każde mieszkanie w bloku bez
znaczenia czy ma internet czy nie w wysokości 5 zł do mieszkania , czy to
zgodne z prawem jak się bronić czy ktoś z was miał podobny problem jak go
rozwiązaliście ?

Dzieki za informacje proszę o informacje tylko wnoszące cos w treść dyskusji


ponieważ zostałem tu "advocatus diaboli" to pociągnę dalej.
Mieli prawo sprzedać. Przeniesienie prawa własności rzeczy przy zawieraniu
umowy sprzedaży nie zależy
od zapłaty ceny przez kupującego (chyba że się to zastrzeże).


I tu powiem jedno NIESTETY !!!

Nie słyszałem aby przy sprzedazy oprogramowania było inaczej (jeśli jest
prosze o wyprowadzenie mnie z błędu).
| Jezeli oprogramowanie bylo waszego autorstwa to sprobojcie ich zaczepic
| przez BSA, albo PRO, sprawa podpada pod piractwo.
absolutnie nie podpada. Firma X nabyła prawo z chwilą zawarcia umowy i
mogła
nim dowolnie rozporządzać,
o ile nie zastrzeżono inaczej.


Co do oprogramowania i licencji na nie to panuje wolna amerykanka, o czym
swiadcza np.wariackie zasady licencji OEM. O dowolnym rozporzadzaniu nie
moze byc mowy. Mysle ze zbyt malo wiemy o warunkach sprzedazy/licencji/umowy
w tym konkretnym przypadku zeby formuowac jakies wnioski, dla minie wyglada
to jak piractwo (opinia a nie wniosek)  .

Ale nawet jezeli to by bylo kilo jablek a nie program/licencja to:

1. Przegieciem jest niezaplacenie za towar
2. Podwojnym przegieciem jest sprzedaz go dalej z marza
3. Jawnym zlodziejstwem jest ODMOWA zaplaty za cos co kupilismy i
sprzedalismy dalej zarabiajac na transakcji.
4. Prosty wniosek z tej sprawy - zamowie (moze w Twojej firmie) np 100 szt.
Win98 na przelw, Tobie oczywiscie nie zaplace, sprzedam dalej, jak mnie
pozwiesz to zeznam ze umowilismy sie (ustnie) ze zapace jezeli program nie
bedzie mial bledow (he, he), a w zwiazku z dluuuga lista bledow ODMAWIAM
zaplaty i bujaj sie na drzewo.

Zauwaz ze nie chce ODSTAPIC od umowy z tyt. np. rekojmi (wadliwy towar -
Win98), ale Ci NIE ZAPLACE bo nie, a prokurator jak widac podziela taki
sposob rozumowania.

Jezeli bronisz takiego sposobu prowadzenia interesow to zycze spotkania z
rownie rzetelnym klientem.

Pozdrawiam MarekK


Pójdź do sklepu i oddaj im ramę do reklamacji w ramach RĘKOJMI. Jeśli nie
uznają Twojej reklamacji to idź/zadzwoń/napisz do Inspekcji Handlowej i
podziel się z nimi swoim problemem - to bardzo pożyteczna instytucja i
skuteczna w działaniu.


Może jednak w odwrotnej kolejności i dodatkowo bez zbędnej zwłoki.
Sprawa może nie być taka oczwista o czym niżej.
Poza tym może jeszcze coś źle zrobi np. nie określi żądania
i...

"Zawiadomienie [...] o wadzie jest jedynie notyfikacją wady
i nie jest tożsame z reklamacją, która powinna ponadto
precyzować roszczenia kupującego z tytułu rękojmi.
Niewykonanie tego obowiązku powoduje, że pozwany
utracił roszczenia z rękojmi."
(fragment uzasadn. wyroku s.apel. I ACa 331/00)

i podobnie

"Zawiadomienie sprzedawcy o wadliwości przedmiotu sprzedaży
przed upływem zawitego terminu otwiera jedynie kupującemu możliwość
obrony przed roszczeniami sprzedawcy z tej samej umowy sprzedaży
w drodze podniesienia zarzutu z rękojmi (art. 568 § 3 k.c.),
nie otwiera mu natomiast drogi do dochodzenia uprawnień z rękojmi
po upływie tegoż terminu." (wyrok s.apel. I ACa 389/00)

Swoją drogą to też zależy komu zgłaszał poprzednią reklamację.
Jeśli np. producentowi a nie sprzedawcy, to może być małe zamieszanie
bo jest dowód na to, że reklamował miesiąc temu a więc
wykrył wadę również co najmniej miesiąc temu
zatem __sprzedawca__ może bronić się upływem miesięcznego
terminu zawitego na zgłoszenie wady i.... w związku z tym utratą
uprawnień kupującego z tyt. rękojmi na podstawie KC.

Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi
za wady fizyczne rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie
w ciągu miesiąca od jej wykrycia," ...

Co wtedy?
Art. 5 czy 471 kc?
oczywiście pod warunkiem, że wada tkwiła w rzeczy sprzedanej.


| Pójdź do sklepu i oddaj im ramę do reklamacji w ramach RĘKOJMI. Jeśli
nie
| uznają Twojej reklamacji to idź/zadzwoń/napisz do Inspekcji Handlowej i
| podziel się z nimi swoim problemem - to bardzo pożyteczna instytucja i
| skuteczna w działaniu.

Może jednak w odwrotnej kolejności i dodatkowo bez zbędnej zwłoki.
Sprawa może nie być taka oczwista o czym niżej.
Poza tym może jeszcze coś źle zrobi np. nie określi żądania
i...

"Zawiadomienie [...] o wadzie jest jedynie notyfikacją wady
i nie jest tożsame z reklamacją, która powinna ponadto
precyzować roszczenia kupującego z tytułu rękojmi.
Niewykonanie tego obowiązku powoduje, że pozwany
utracił roszczenia z rękojmi."
(fragment uzasadn. wyroku s.apel. I ACa 331/00)

i podobnie

"Zawiadomienie sprzedawcy o wadliwości przedmiotu sprzedaży
przed upływem zawitego terminu otwiera jedynie kupującemu możliwość
obrony przed roszczeniami sprzedawcy z tej samej umowy sprzedaży
w drodze podniesienia zarzutu z rękojmi (art. 568 § 3 k.c.),
nie otwiera mu natomiast drogi do dochodzenia uprawnień z rękojmi
po upływie tegoż terminu." (wyrok s.apel. I ACa 389/00)

Swoją drogą to też zależy komu zgłaszał poprzednią reklamację.
Jeśli np. producentowi a nie sprzedawcy, to może być małe zamieszanie
bo jest dowód na to, że reklamował miesiąc temu a więc
wykrył wadę również co najmniej miesiąc temu
zatem __sprzedawca__ może bronić się upływem miesięcznego
terminu zawitego na zgłoszenie wady i.... w związku z tym utratą
uprawnień kupującego z tyt. rękojmi na podstawie KC.

Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi
za wady fizyczne rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie
w ciągu miesiąca od jej wykrycia," ...

Co wtedy?
Art. 5 czy 471 kc?
oczywiście pod warunkiem, że wada tkwiła w rzeczy sprzedanej.


Rękojmi po uplywie roku od zakupu nie obowiazuje. Mnie chodzi o nie
dotrzymanie terminu gwarancji.


Tak to jest jak człowiek niewyspany przychodzi do pracy...

Polskie buty dla arabskich żołnierzy

Umowę na dostawy 100 tysięcy par obuwia dla armii Jordanii podpisała w Ammanie
polska firma Kupczak Products. Wartość kontraktu to 20 milionów dolarów

Pierwszą partię trzewików firma wykona w Polsce. Ale do końca roku produkcja
zostanie przeniesiona do budowanej właśnie fabryki pod Ammanem. Wartość
inwestycji to ok. 10 mln dolarów. Jej koszt poniosą Kupczak Products oraz firma
KADDB, należąca do rodziny królewskiej panującej w Jordanii. Spółki polska i
jordańska już założyły wspólne przedsiębiorstwo, które buduje zakład pod
Ammanem. Spółka joint venture nazwana roboczo K&K (King Abdullah i Kupczak
Products) ma jeszcze w tym roku wyposażyć w nowoczesne obuwie jordańskich
komandosów.

Jordania oferuje polskiemu producentowi zachęty inwestycyjne. Spółka K&K ma być
ulokowana w jednej ze specjalnych stref ekonomicznych. Dlatego będzie przez 7
lat cieszyć się przywilejami podatkowymi. Da zatrudnienie 200 pracownikom.
Część z nich zostanie przeszkolona w Polsce. - Fabryka ma produkować 100 tys.
par butów rocznie. Ale potrzeby arabskich rynków wydają się nieograniczone -
mówi "Rz" Bogusław Kupczak, współwłaściciel krotoszyńskiej firmy.

Spółka już od kilku lat sprzedaje swoje wyroby armiom krajów Afryki północnej i
Bliskiego Wschodu.

Być może kontrakt na dostawy butów pomoże innym firmom zwiększyć sprzedaż w
krajach arabskich. W Ammanie trwają rozmowy w sprawie kolejnych kontraktów dla
polskich firm zbrojeniowych. - Armia Królestwa Jordanii jest zainteresowana
zlecaniem polskim firmom wymiany elektronicznego wyposażenia pojazdów bojowych,
modernizacji poradzieckiego uzbrojenia, a także ułatwianiem eksportu broni i
usług do innych krajów arabskich - twierdzi Sławomir Kułakowski, prezes
Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Izba to samorząd
skupiający większość znaczących zakładów zbrojeniówki.

Kupczak Products zatrudnia 100 osób. Nie ujawnia wyników finansowych.

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060331/ekonomia/ekonomia_...


I nie chodzi mi o "rodzimych buslikowców", ale o państwo. Oto analiza z pisma
The Jewish Week.

http://www.thejewishweek.com/viewArticle/c39_a13193/News/Internationa...

Moskwa dziękuje za wstrzymanie sprzedaży broni do Gruzji i sugeruje możliwość
porozumienia ws. sprzedaży do Iranu i Syrii.

A to wybrane fragmenty.

"Jerusalem pulled its trainers out quickly and vowed to restrict itself to
selling Georgia defensive weapons after hostilities broke out last Thursday.
&#8220;The day we will want to prevent a future deal with Iran, our hands must be
clean,&#8221; a senior political source told the daily paper Haaretz."

Czyli wycofali instruktorów i zablokowali sprzedaż, bo chcą mieć czyste ręce,
żeby załatwić sprawę Iranu.

"According to the Israeli daily paper Haaretz, Israeli officials have urged
their American counterparts in recent months to tone down their other disputes
with Moscow to focus its efforts on obtaining Russia&#8217;s backing against Iran.
Among other things, they suggested that Washington offer to drop its plan to
station a missile defense system in Poland and the Czech Republic in exchange
for Russia agreeing to stiffer sanctions against Iran. "

Czyli Żydzi naciskają na USA, żeby zrezygnowała z tarczy w Polsce w zamian za
zablokowanie dostaw Rosji do Iranu.

&#8220;It seems to me if there is a deal with Russia on Iran, it will come in the
next administration fairly early,&#8221; said Hough, the Brookings Institution&#8217;s
former top Russian specialist. &#8220;It will involve the United States giving up on
NATO membership for Ukraine and Georgia.&#8221; In addition, he said, &#8220;The new
administration has got to decide whether to go ahead with missiles defenses in
Eastern Europe.&#8221;

Możliwa umowa z Moskwą: Ukraina i Gruzja poza NATO oraz bez tarczy w zamian za
Iran, twierdzi amerykański specjalista.

I niech mi teraz ktoś powie, że Izrael to dla Polski pewny dostawca uzbrojenia.
Jak Polska może im teraz zaufać? Kiedyś już odmówli sprzedaży części do Gromów.

Inna sprawa, że i tak nic nie kupujemy (oprócz części do Spików, a to ważna
sprawa).

Rafał



dostał materiał rozszczepialny do broni jądrowej w stanie gotowym do
zamontowania w głowicach czy bombach


Nic takiego nie miało miejsca - "weapon grade plutonium" to nie zakupy
w hipermarkecie - tego się po prostu nie wodzi, chyba że z gotowymi
głowicami. Po prostu wymagany byłby zarówno adekwatny stopień
wzbogacenia i odpowiednio wykonany rdzeń i reflektor, tj. b. specyficzne
elementy konstrukcji głowicy. Jeżeli mówimy o plutonie, to oznaczałoby
po prostu sprzedaż gotowego rdzenia - a w takie cuda między państwami
to wyłcznie zwolennicy teorii wielkiego spisku wierzą ;)

Trochę "yellow cake" czyli bodaj tlenku uranu
istotnie pozyskano z USA, podobnie jak krytrony (rodzaj lamp) i wielu
fachowców - w tym nawet biorących udział w projekcie Manhattan.

Reaktor zbudowal i dostarczyli (jak wszędzie zresztą na Bliskim
Wschodzie) Francuzi, pod warunkiem że Izrael ogłosi jego posiadanie.
Umowy nie dotrzymał, więc de Gaulle zamroził interes. Amerykanie długo
o izraelskim projekcie nie mieli pojęcia, albo b. mgliste.

Rudę uranu, który jest podstawą do uzyskania wzbogaconego uranu
i ew. dalszej produkcji plutonu, uzyskiwano z własnych kopalń,
i z RPA, z którym ściśle współpracowano w tym zakresie.
(jest też wątek mówiący o... Tajwanie(!) ).

Tyle z pamięci : najlepszy opis programu, jaki dotąd spotkałem :
http://www.au.af.mil/au/awc/awcgate/cpc-pubs/farr.htm
Warto przeczytać.

- więc po co po drodze ciężka woda?


Moderator. Niezbędny do działania reaktora.

Pozdrawiam, Antey


17.9.Rijad (PAP/Reuters) - Arabia Saudyjska poinformowała w
poniedziałek o zawarciu z rządem Wielkiej Brytanii umowy,
przewidującej zakupienie w firmie BAE Systems 72 myśliwców
Eurofighter Typhoon za blisko 9 mld dolarów.

    "Oba rządy podpisały we wtorek 11 września umowę o zakupieniu
samolotów za 4,43 mld funtów szterlingów (8,84 mld dolarów)" -
podała saudyjska państwowa agencja prasowa SPA, powołując się na
przedstawiciela ministerstwa obrony.

    Zdaniem analityków, uwzględniając koszty uzbrojenia dla samolotów
i ich serwisowania, łączna wartość kontraktu wzrośnie do około 20
mld funtów.

    Jak zaznaczyła SPA, Arabia Saudyjska zapłaci za samoloty taką
samą cenę, jaka obowiązuje przy ich dostawach dla lotnictwa
brytyjskiego.

    Rzeczniczka brytyjskiego ministerstwa obrony odmówiła
skomentowania saudyjskich doniesień, powtarzając wcześniejsze
oświadczenie resortu, iż negocjacje trwają i powinny się zakończyć
na przełomie roku.

    Kwestia dostaw Eurofighterów dla Arabii Saudyjskiej wywołała w
ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii polityczną burzę po tym, gdy
rząd wstrzymał oficjalne dochodzenie w sprawie wcześniejszych
kontraktów zbrojeniowych z Saudyjczykami. Władze w Rijadzie
ostrzegły, że mogą zrezygnować z Eurofightera, jeśli prowadzone
przez państwową agencję antykorupcyjną SFO (Serious Fraud Office)
śledztwo będzie kontynuowane.

    Poprzednie umowy o sprzedaży brytyjskiego uzbrojenia dla Arabii
Saudyjskiej były największymi kontraktami eksportowymi w dziejach
Zjednoczonego Królestwa, opiewając łącznie na 43 mld funtów.

    Brytyjskie media zarzucały koncernowi BAE przekazanie w ciągu
dziesięciolecia łącznie 1 mld funtów łapówek księciu Bandarowi bin
Sultanowi - synowi saudyjskiego ministra obrony i zarazem następcy
tronu, księcia Sultana bin Abdula.  Zarówno książę Bandar, w
przeszłości ambasador Arabii Saudyjskiej w Stanach Zjednoczonych,
jak i BAE zaprzeczyli tym doniesieniom.

    Eurofighter wytwarzany jest wspólnie przez Wielką Brytanię,
Niemcy, Włochy i Hiszpanię w ramach konsorcjum trzech firm - BAE,
EADS i Finmeccanica. Nazwy Typhoon używa się oficjalnie tylko w
Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, gdyż Niemcom kojarzy się z
myśliwcem Hawker Typhoon - powietrznym pogromcą ich broni
pancernej podczas walk we Francji latem 1944 roku



aa'kua pl.sci.historia

| Ile firm zachodnich miało w warszawie swoje montownie
| samochodów?

Pytanie jest chyba źle postawione. Powinno brzmieć raczej: ile
polskich firm produkowało/montowało (licencyjne) samochody firm
zachodnich (? coś mi chodzi po głowie, że Skody też były
składane).


Na pewno produkowano na licencji samochody FIAT - na mocy umowy
podpisanej w 1931 roku i rozszerzonej o kolejne typy w 1936 roku.

Oprócz tego doszukałem się jeszcze montowni pojazdów produkcji:

- GMC (General Motors Corporation), którą na mocy koncesji z 1936
roku prowadziło Warszawskie Towarzystwo Przemysłowe Zakładów
Mechanicznych "Lilpop, Rau i Loewenstein" S.A. - budowano m.in.
Buicki i Chevrolety;

- Saurer (Adolphe Saurer S.A.) - w maju 1930 roku podpisano umowę
licencyjną na produkcję (i sprzedaż) wszelkich samochodów
przemysłowych o ładowności większej, niż 1.5 tony;

- SLPA (Societa Liqure Piemontes Automobili) - w 1924 roku MSWojs.
podpisało umowę z Zakładami Mechanicznymi "Ursus' S.A. na montaż
włoskich lekkich samochodów ciężarowych SPA 25C Polonia;

Nie oznacza to oczywiście, że montowni innych marek nie było.

I tu odpowiedź jest w zasadzie prosta: nikt nie produkował
konstrukcji stricte polskich (o ile obracamy się w kręgu
samochodów osobowych).


Polimeryzowałbym ;o)

Przed wojną produkowano seryjnie w Polsce przynajmniej jeden
samochód osobowy rodzimej konstrukcji - był nim CWS T-1.

Wszystkie dane za:

Adam Jońca, Rajmund Szubański, Jan Tarczyński: Wrzesień 1939.
Pojazdy Wojska Polskiego. Barwa i broń. Wydawnictwa Komunikacji
i Łączności, Warszawa 1990; ISBN 83-206-0847-3


Roman Karkosik nie ma szczescia w staraniach o przejecie walcowni w
Siemianowicach Slaskich. Najpierw syndyk nie dopuscil go do
przetargu na kupno udzialów spólki, a teraz sad nie zgodzil sie
na powtórzenie przetargu.

Znany inwestor gieldowy, który wiosna kupil Hute Batory, chcial
dorzucic do swojej kolekcji producentów rur, Walcownie Rur Andrzej.
W ubieglym roku na przetargu kupil 10 proc. udzialów zakladu.
Kolejne 20 proc. wystawial na sprzedaz syndyk upadlej Huty Andrzej,
ale tu Roman Karkosik mial pecha. Nie wplacil na czas wadium. - To
nie moja wina - tlumaczyl. Wedlug Karkosika w ostatni dzien wplaty
wadium biuro syndyka bylo zamkniete z powodu uroczystosci
pogrzebowych papieza Jana Pawla II, podobnie jak miejscowe banki,
dlatego jego pracownik nie mial mozliwosci wplaty. Syndyk nie
dopuscil Karkosika do przetargu i 20 proc. WRA kupila spólka
Stalos, nalezaca do niemieckiej grupy hutniczej Max Aicher.
Pozostale 69 proc. udzialów w WRA nalezy do panstwowego
Towarzystwa Finansowego Silesia. Silesia bedzie je w przyszlosci
sprzedawac, a prawo pierwokupu, zgodnie z umowa spólki, maja jej
pozostali udzialowcy. Proporcjonalnie do posiadanego pakietu wiecej
moze kupic Stalos, który przejalby w ten sposób kontrole nad
Walcownia Rur Andrzej.

Roman Karkosik staral sie uniewaznic przetarg, w którym nie mógl
uczestniczyc. Zlozyl w tym celu wniosek do Sadu Okregowego w
Opolu. Sad najpierw stanal po stronie biznesmena - zabezpieczyl
udzialy Stalosu. Jednak potem znanemu inwestorowi przestalo
dopisywac szczescie: pod koniec pazdziernika sad zdjal
zabezpieczenie, a kilka dni temu oddalil powództwo.

- Czekam na uzasadnienie wyroku, po jego otrzymaniu podejme decyzje
co do dalszych dzialan - powiedzial "Rz" Roman Karkosik. Najpewniej
jednak nie zlozy broni. Zakup spólki wpisuje sie w strategie
tworzenia grupy walcowni rur przez kontrolowana przez niego gieldowa
Alchemie.

Max Aicher juz snuje plany, co zrobi po przejeciu walcowni: - Koncern
chce zainwestowac w firme ok. 10 mln euro, w tym duza czesc tej
kwoty w poprawienie jakosci produkcji - wyjasnil reprezentujacy
niemiecka firme mecenas Krzysztof Bramorski. Wedlug niego WRA
zostanie wlaczona w struktury koncernu, co da walcowni pewnosc
dostaw wysokiej jakosci wsadu do produkcji rur oraz otworzy rynki
zbytu w Europie Zachodniej. W porównaniu do Huty Batory, Max Aicher to
wielka firma: 2,6 tys. pracowników i 1,8 mln ton stali produkcji
rocznie (huta zatrudnia pól tysiaca osób i produkuje ponizej 100
tys. ton rur).


Proximus log:

| Witam!
| CHce kupic laptopa i pytalem sprzedajacego czy razem z laptopem sprzedaje
| licencje na win xp. Na co sprzedajacy odpowiedzial mi, ze komp posiada
| naklejke win xp, co jest rownowazne z licencja natomiast plyty nie
| posiada. Powiedzial tez ze na naklejce jest numer licencji na system no i
| kazda plyta zz win xp (nawet skopiowana) bedzie pasowac.
| Cos mi tu kitem smierdzi...
| Czy ktos moze rozwiac moja mgle przez ktore ledwo widze na czym ten
| pomysl polega?
Będzie to ciężkie nawet dla prawników.


? :-)
W umowie licencyjnej użytkownika oprogramowania (dot. Windows XP Prof SP1...
EULAID:XPSP1_RM.1_PRO_OEM_PL) stoi np.:
" ...Niniejsza Umowa Licencyjna jest ważna i przyznaje prawa Licencjobiorcy
JEDYNIE wtedy, gdy OPROGRAMOWANIE jest oryginalne i dołączono do niego
oryginalny Certyfikat Autentyczności OPROGRAMOWANIA. Dodatkowe informacje
dotyczące sprawdzania autentyczności oprogramowania można uzyskać na stronie
http://www.microsoft.com/piracy/howtotell. ..."
Zatem kto ostatecznie będzie musiał udowadniać/bronić oryginalności, jeżeli
(hipotetycznie/teoretycznie rozpatrując) doszłoby do nieprzyjemnej sytuacji
ewent. zakwestionowania i wniesienia dowodu przez BSA/policja, że
kontrolowane oprogramowanie/COA są nieoryginalne? IMHO jest to
niewielkie/maluczkie ryzyko, ale ryzyko, które <Koniumusi wziąźć na
siebie!
"...Licencjobiorca może przekazać na stałe wszystkie swoje prawa udzielone
na mocy niniejszej Umowy Licencyjnej jedynie w wyniku sprzedaży lub
przekazania KOMPUTERA, pod warunkiem, że nie zachowa żadnych kopii, jeśli
przekaże OPROGRAMOWANIE (w tym wszystkie części składowe, nośniki i
wszystkie uaktualnienia, niniejszą Umowę Licencyjną i Certyfikat
Autentyczności), a odbiorca zgodzi się przestrzegać postanowień niniejszej
Umowy Licencyjnej. ..."
Z powyższego wynika, że pierwotny licencjobiorca "może jw.", ale IMO należy
zwrócić uwagę na tekst zawarty w (....), ponieważ nakłada to na kolejnego
licencjobiorcę w/w wymagania prawne wynikające z odpowiednich przepisów
prawa lokalnego czyli jednak siakiś (papierowy) dowód sprzedaży/kupna lub
przekazania przydałby się.
...


jeszcze raz ja weszlem jeszcze raz na strone i o to cytat "Do sprzętów
uszkodzonych oferujemy nowe części w cenie zakupu.
Szanowni Państwo z chwilą gdy zdecydujecie się na zakup wybranego
samochodu,
motocyklu lub łodzi motorowej, zostanie Państwu wysłana przykładowa umowa
Kupna-
Sprzedaży. W umowie tej zostaje zamieszczony dokładny opis modelu i stan
techniczny wybranego sprzętu z uwzględnieniem roku produkcji, numeru
nadwozia i
kosztów końcowych, w które należy wliczyć: a) fracht morski do portu w
Bremenhafen; b) transport lawetą do Urzędu Celnego w kraju; c) opłaty
celne; d)
akcyza, podatek VAT. "-KONIEC CYTATU
ja stego rozumie ze jedynie czesci sa w cenie auta i sa jeszcze KOSZTY
KONCOWE
ktore zawieraja to co piszesz ze jest juz w cenie.
a nawiasem czy gosc prowadzacy ta firme nie jest twoja rodzina?
sukaba


No widzisz a mi koles przez telefon gadal inaczej :-( Moze dostalem jakas
ulge promocyjna ;-)
Nie koles nie jest moja rodzina, nawet go na oczy nie widzilem, jedynie
przez telefon pogadalem sobie i nic wiecej. Chcialem kiedys sprowadzic sobie
przez niego furke np. lekko przerysowanego bokiem 300GT, lub jakiegos
Eklipsa, no i jeszcze kilka typow mialem jak Dodge Ram... Nie skorzystalem w
koncu z zakupu, a to ze wzgledu na to, ze nie bylo specjalnie mozliwosci
ogladniecia samochodu. Nie mowie, ze koles jest nieuczciwy i cos by ukrywal,
ale wole sam osobiscie samochod zaakceptowac, w koncu samochod to nie kot,
za duze ryzyko na kupno "w worku". Nie bronie kolesia, nie reklamuje, ale
tez nie potepiam. Jesli ktos chce to skorzysta, jesli nie to odpusci. Zawsze
daje jakis wybor, a skoro stronka sie trzyma, to znaczy ze jakies autka
przyjezdzaja do Polski.
Az tak dokladnie na handlu z USA sie nie znam. Wicej wiem na tematy
niemieckie, przypuszczam, ze jest podobnie, ale nie bede sie wypowiadal, bo
nie wiem na pewno.

PS-W koncu kupilem sobie BMW 5 z  Polski (koledzy przywiezli z Niemiec pare
lat wczesniej) i jestem zadowolony. A jak bede chcial cos z USA/Kanady, to
zalatwie to przez znajomych, ktorzy mieszkaja tam pare lat i nie bede sie
bawil w posrednikow - to najpewniejszy interes.

Pokłonik
-----------------------------------------------
BARTMAN

GSM 0501/93-93-49
Czarne "gangsta" BMW 535i
-----------------------------------------------


spróbować rozwiązać problem: zadzwonić, poprosić o spotkanie, o "dogadanie
się", a nawet przyjechać do klienta. Skoro tego nie robi, to


Sprzedawca jest byc moze nowy ( i dlatego ten blad) i mysli ze sprawa
przyschnie, niestety myli sie.

Sprawa jest jak najbardziej czysta: Radek podpisał umowę, Era z niej się
nie wywiązała, nikt nie daje znaku życia co i jak - to NIE JEGO problem.


pewnie ze nie, ale ja wiedzac juz kto zaplaci  bym to oddal. Nie robi
krzywdy Erze tylko sprzedawcy ktory sie pomylil. Sytuacja jest podoban do
ego ze idziesz do sklepu i kasjerka wydaje ci 200 zl za duzo , ona za pare
minut nie bedzie wiedziala komu wydala. Ty wiesz . Oddajesz od razu czynie?.
Czesc ludzi odda czesc ucieszy sie i schowa. Ja jestem w ttej kategorii
ktora odda od razu. No coz boagty chyba nigdy nie bede.

a) punkt sprzedaży olewa te marne 3 tysiące złotych, bo nie opłaca im


Wlasciciela to wali bo zaplaci sprzedawca, lub jeszcze o tym nie wie a
gdysie dowie i tak zaplaci sprzedawca bo napewno ma podpisana jakas
odpowiedzilanosc materialna.

b) problem nie leży po stronie punktu sprzedaży, a machina Ery nie jest


Ere to wali  bo :

1. ma zysk 2*650 za nic
2. ma zysk z detalu z telefonow

Roznica jest taka ze ja bornie tego czlowieka kotry byc moze jest nowy ,
moze mial zly dzien , pomylil sie i teraz czy juz niedlugo bedzie mial duzy
problem o ktorym jezeli jest nowy nawet nie wie, a wy bronicie radka ktory
cieszy sie ze jest zarobiony. Interes ery mnie  wali, jak dla mnie moga
tracic miliony, interes czlowieka ktory zaplaci jak wskazuje mi wewnetrzne
poczucie poczciwosci juz nie. Cwaniactwo radka ktory juz wie kto za jego
szczescie zapalci drazni.

Krzyczycie , Era umowa, biedny radek. Nie zwracacie uwagi na to kto zaplaci.
Duzi nie straca, cwani nie straca, ktos zaplaci czy kogos interesuje kto to
bedzei zalezy od podejscia.


Robert Tomasik wyskrobał(a):

W ten sposób dyskusję możemy prowadzić bez końca. Ja wskazałem Ci przepis
karny zabraniający bezpodstawnej odmowy świadczenia usługi / sprzedaży
rzeczy przez firmę. Wskaż mi podstawę prawną do wprowadzenia ograniczenia
klientów powyżej 21 lat. I umówmy się, ze to ma być przepis prawa, a nie
jakieś tam wywody na temat swobody zawierania umów.



świadczenia, do którego jest zobowiązany (...)". Ale przedsiębiorca
(właściciel dyskoteki) nie jest tutaj zobowiązany. Zobowiązanie powstaje w
przypadku zawarcia umowy. Żeby doszło do zawarcia umowy oblat musi przyjąć
ofertę i spełniać jej wymogi (o ile istnieją). Tak więc mamy taki ciąg
zdarzeń: oferta -umowa -zobowiązanie.

Przepis prawa pozwalający dowolnie kształtować treść umowy to art. 353 z
indeksem 1 KC. Do tego są dziesiątki orzeczeń sądowych i opinii doktryny.
Jak ktoś chce zawierać umowę tylko z osobami powyżej 21 roku życia, to może
tak robić o ile nie narusza zawartych w tym artykule ograniczeń (a w tym
przypadku nie narusza).

Dla przykładu: Ustawa zabrania sprzedaży papierosów i alkoholu nieletnim.
Zabrania sprzedaży petard, ale nie pamiętam granicy wieku. Zabrania
sprzedaży broni osobie nie posiadającej stosownego wymaganego prawem
zezwolenia. Zabrania wykonywania przerwania ciąży bez stosownej procedury.
Istnieje przepis prawny zabraniający hurtowni alkoholu sprzedaży alkoholu
podmiotowi nie posiadającemu zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Cały stos
przepisów ograniczających sprzedaż niektórych wyrobów, jak materiały
wybuchowe, leki, preparaty chemiczne. Jest wiele innych przypadków
uzasadniających odmowę sprzedaży lub świadczenia usługi, jak choćby
wynikające z kodeksu cywilnego podejrzenie, że nie otrzyma się zapłaty.
Ale to wszystko wynika z przepisów prawa.


Ustawa dozwala swobodnie kształtować umowę, byleby nie było to sprzeczne z
właściwością umowy, ustawą ani zasadami współżycia społ.

Dla wieku musiał by być również zakaz wynikający z ustawy albo delegacja
ustawowa dla właściciela do ustanowienia takiego warunku świadczenia
usług. Znajdź ją, bo być może istnieje, tylko ja jej nie znam. Na Twoją
prywatną opinię, że właściciel sklepu jest właścicielem i ma prawo robić
co mu się żywnie podoba raczej przed sądem się powołać nie można.


Właściciel jest tutaj stroną umowy którą zawiera z klientem i obowiązują ich
przepisy KC.


Nie sadze. Mozesz wskazac na jakiej podstawie?


Na zasadzie błędu. Skoro bilety albo są, albo ich nie ma, to nie wiadomo
czy są, czy ich nie ma, a więc można przypuszczać że są. A jak się już
wsiądzie i się okaże, że nie ma, to nie można wysiąść i kupić, bo autobus
już jedzie. To podobnie do sytuacji, gdy zatankuję na stacji paliw paliwo
i się okaże, że stacja nie jest w stanie obsłużyć mojej karty bankowej. To
Stacja Paliw się nie wywiązuje z umowy, a nie ja. Ja jestem gotów zapłacić
przecież. I myślisz, że umieszczenie na stacji pamiw wywieszki "Stacja nie
odpowiada za wadliwie działąjący czytnik kart" co kolwiek zmieni?

A zapis, że "niemożność nabycia biletu u kierującego nie zwalnia pasażera
z odpowiedzialności za jazdę bez ważnego biletu" nie zmienia tu w niczym

to się zgodzę. Ale jeśli ją prowadzi, tylko czasem nie ma, to już jest
jego wina. Podejmuję się przed sądem bronić takiego gapowicza i
podejrzewam, że miałbym sporą szansę na wygranie.

Niby czemu tak uwazasz? Bilety KZK GOP są bardzo dostępne - mamy parę
tysięcy tzw. kolektur, czyli punktow sprzedazy biletow okresowych i
jednorazowych, oraz kilkadziesiąt jak sądze tysięcy punktow sprzedazy
tylko
biletow jednorazowych. Uzupelnieniem tego jest siec kilkudziesieciu
automatow biletowych czynnych calodobowo oraz w wyjatkowych sytuacjach
sprzedaz przez kierującego.


Tylko nie zdefiniowałeś tej wyjątkowej sytuacji. Czyż fakt, że był
zamknięty kiosk nie jest dla pasażera wyjątkową sytuacją? Zazwyczaj są
otwarte, a teraz był zamknięty, bo Pani Jola poszła "siusiu". W razie
złapania gapowicza, to można wymusić cały szereg linii obrony w tym
wypadku. warunek, że gość podszedł do kierowcy i chciał nabyć bilet.

Zresztą takie unormowanie prawne jest kryminogenne. Kierowca może się
dogadać z kontrolerem. Kontrole siada i przygląda się, kto chciał kupić
bilet, a następnie go "łapie". Wieczorem, to pewnie 100% skuteczność.
Dawno nie jeździłem autobusem, ale ze studiów pamiętam, że jak nie miało
się znaczka, to najczęściej bilety u kierowcy kupowało się wieczorem,
kiedy te wszystkie powszechnie dostępne punkty są zamknięte.



 Toż ja poprosiłem o objaśnienie - czy KK zawiera własną definicję
"miejsca sprzedaży" ? Długi jest (KK) to nie czytałem dokładnie ;)


Miejsca sprzedaży nie zawiera z tego co wiem. Ale zawiera definicję miejsca
popełnienia czynu. Moim zdaniem właśnie tą definicją należało by się w tym
wypadku posiłkować.

 Bo jeśli tam NIE MA innej definicji "miejsca sprzedaży" (a zabroniona
jest "sprzedaż", dobrze myślę ?) - to dla odmiany poproszę o wywód
jak ci wyszło że sprzedawca łamie prawo. Chyba nie mamy w przepisach
czegoś takiego jak "czyn podobny do..." ? ;) (grozi uwagą o przepisach
w III Rzeszy :))

 Inaczej mówiąc - JAK można wywieść że miejsce popełnienia czynu
jest inne niż miejsce określone w przepisie - inaczej niż wskazując
palcem przepis szczegółowy uchylający przepis ogólny ???


No wywód oparł bym na tym, że miejsce zawarcia transakcji jest niemożliwe do
ustalenia, bo została ona zawarta w przestrzeni wirtualnej, ale za to skutek
ma miejsce w miejscu zamieszkania kupującego, bo przecież tam mu dostarczamy
ów alkohol.

 Przecież podstawą do kwalifikowania jako łamania prawa np.
nieprawidłowego opodatkowania umów jest ich klasyfikacja bazująca
na K.C. - przepisy podatkowe nie zawierają definicji "najmu", "dzierżawy",
"pracodawcy"... tylko odwołują się do nich - i o ile wiem sądy
(dla potrzeb KKS) stosują stosownie KC i KP.


Bo właśnie. A że tutaj zastanawiamy się nad czynem zabronionym, to należało
by się posiłkować kodeksem karnym moim zdaniem.

 Co innego jeśli karane jest "wydanie małoletniemu" (przyznaję ze
wstydem że nie chce mi się szukać owego przepisu :]) - ale wtedy
to nie sprzedawca "wydaje" (do rąk) lecz firma kurierska.
 Ewentualnie dorosły który w imieniu małoletniego "towar" odebrał !


No to tak. Sprzedawca odpowiada na tej zasadzie, że wysyłając to co najmniej
się godził na to, że sprzedaje małoletniemu. Kurier odpowiada ewentualnie za
pomocnictwo tylko o ile wiedział, co zawiera paczka, że jest to sprzedaż
oraz, że odbierający jest małoletni.

Wydaje mi się, że przed zarzutem sprzedaży małoletniemu można by się bronić
poprzez upoważnienie na piśmie kuriera do sprawdzenia w imieniu sprzedawcy
dowodu osobistego kupującego. Pomysłu na  obejście problemu zezwolenia nie
mam.



Jak najbardziej obowiązuje. Jeżeli tylko kiedykolwiek zrealizowałeś rozmowę
miedzystrefową wybierając Kod operatora 1044 (broń Panie Boże - prefiks)
podpadasz pod ten regulamin. Cytuję tutaj rozdział dotyczący układu "bez
podpisywania umowy". "Z umową" jest nieco inaczej i opisują to inne rodziały
regulaminu NOM.


Bzdura. Ja nie musze wiedziec co to takiego to "1044". Moglo mi sie
pomylic z 1033 albo z 0044 na przyklad. Nie ma umowy - nie ma regulaminu.

Normalny czlowiek nawet nie wiedzialby gdzie takiego regulaminu szukac.

Naturalnie dowolne firmy moga twierdzic, ze np. otwarcie opakowania CD,
na ktorym ktos cos wypisal malenkimi znaczkami, jest zawarciem jakiejs
umowy. Niewatpliwie wiekszosc ludzi nawet w to wierzy. Na szczescie
takiego stanowiska nie da sie utrzymac w sądzie.

Z NOMem mogloby byc niby inaczej, bo to sprawa polityczna, a jak wiemy
- tam gdzie zaczyna sie polityka, konczy sie niezawislosc sądów - ale
rowniez bardzo watpie.

Zasada jest podobna do jazdy tramwajem. Jest oferta publiczna z regulaminem,
wykupujesz bilet i jedziesz, ergo nie musisz zawierać umowy.


Wykupienie biletu tez jest zawarciem jakiejs tam umowy (i to raczej
nie kupna sprzedazy, bo zapewne bilet jest wlasnoscia firmy?).
Ale to jest inna sprawa, jesli nie skasowales biletu, to umowy jednak
_nie_ zawarles, mimo ze wsiadles do tramwaju, i w sądzie (gdyby ktos byl
na tyle glupi ze by sie to skonczylo w sądzie) moga to wykorzystac.

Tutaj jest
oferta publiczna z regulaminem, wybierasz 1044 i gadasz ergo nie musisz
zawierać umowy.


Ale jesli jej nie zawarlem, to oczywiscie moge wykorzystac fakt, ze
byla oferta publiczna, ale operator nie moze tego zrobic, bo ja mu
zadnej oferty nie zlozylem, ani umowy nie podpisalem (ani w ogole nie
mialem z nim nic wspolnego).

Regulaminy TPSA milczą na ten temat.


Wlasciwie regulaminy TPSA nie musza specjalnie wspominac o 1044, w koncu
nie jest to jedyna mozliwosc uzyskania polaczenia, ktore zestawia nie
tylko TPSA.



dowodzie jej zawarcia), że została ona zawarta na ten konkretny pociąg? I
nie jestem złośliwy, ale to samo pytanie może paść na ew. rozprawie
sądowej.


    A jako odpowiedź padnie, że:

 PKP PR jest przewoźnikiem, którego główną działalnością jest świadczenie
usług przewozowych i jako podmiot zajmujący się tym w sposób ciągły i
długoletni, powinien dołożyć wszelkiej wiedzy i środków, aby świadczyć te
usługi na poziomie nie urągającym godności pasażerów, którzy przewożeni byli
w pociągach jak bydło. Przewoźnik mógł bez większych trudności przewidzieć,
że tego dnia na podróż zdecyduje się większa ilość pasażerów, gdyż w mieście
odbywało się szereg imprez masowych, o których wiedza była ogólnie dostępna.
Także zwiększona sprzedaż biletów powinna spowodować przygotowania do
obsługi zwiększonej ilości podróżnych. Tak więć fakt, że przewoźnik nie
przygotował się w dostatecznym stopniu do świadczenia usług, do których
świadczenia zobowiązał się sprzedając bilety spowodowana jest jedynie
brakiem dobrej woli, chęcią uzyskania dodatkowego zysku bez podjęcia
niezbędnych nakładów, jak też głęboką indolencją przewoźnika.
    Jednocześnie przewoźnik nie może się bronić, że nie zawarł umowy na
przejazd konkretnym pociagiem, gdyż jako podmiot posługujący się wzorcem
umownym, który nie może być indywidualnie negocjowany przez konsumenta oraz
faktem, że rozkład jazdy jest częścią umowy, przewoźnik z łatwością mógł
przewidzieć, które pociągi będą miały tego dnia zwiększone obłożenie.



A kto kupił? Cargo jest spadkobiercą trakcji PKP czyli lokomotywowni
które zajmowały się utrzymaniem lokomotyw i kompleksową obsługą
itp.  To pion trakcji PKP wraz z podległymi lokomotywowniami
kupował i utrzymywał lokomotywy.


Dobrze, ale sam stwierdzasz, że PKP Cargo S.A. tych lokomotyw nie
kupiło. Tylko o to mi chodzi.

PKP przestały funkcjonowac na zasadach przedwojennego PKP
już w 1950 tzn. przestało być jednostką budżetową a przeszło
na własny rozrachunek.


Ale ja nie pisałem o PKP, tylko o PKP Cargo S.A.

Czy samochód odstawiony na wymianę opon też nazywasz złomem?
Lokomotywy w swoim życiu przechodzą do kilkudziesięciu napraw
rewizyjnych aż do całkowitej śmierci technicznej. Czy wiesz
ile kosztowałaby nowa EU07? i ile procent tej ceny stanowi
naprawa rewizyjna a nawet główna?


To jest nieco inna kwestia. Twierdzę tylko, że PKP Cargo nie powinno
tych lokomotyw sprzedawać PKP PR za kwotę wyższą niż wartość księgowa
tych lokomotyw.

powinno się tak bronić przed sprzedażą/przekazaniem tych lokomotyw,
skoro:
a) zgodnie z warunkami umowy lokomotywy zostają w rodzinie a nie służą
konkurencji
b) PKP Cargo i tak z tych lokomotyw nie korzysta (oczekują NG).

Będąc bardziej "śmiałym i bezczelnym ;)" można stwierdzić, że to
przekazanie jest Cargo na rękę, bo te lokomotywy nie mogą jeździć bez
napraw, a naprawy kosztują. Dla Cargo zatem te lokomotywy to same koszty
(zajmują tory, zawadzają) a zmienić to jedynie mogłoby wysłanie na
naprawę (realne koszty w złotówkach). Skoro Cargo sobie radzi bez tych
lokomotyw to nie są one potrzebne, statystyki "oczekuje NG" można sobie
poprawić.


http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050221/ekonomia/ekonomia_...
l
Modernizacja rosyjskich śmigłowców na wyposażeniu bułgarskiej armii wywołała
polemikę pomiędzy Moskwą i Sofią. Minister obrony Rosji Siergiej Iwanow
utrzymuje, że remont będzie nielegalny, gdyż izraelska firma Elbit Systems,
która ma go przeprowadzić, nie ma stosownej rosyjskiej licencji.

Zdaniem ministra obrony Bułgarii Nikołaja Swinarowa modernizacja śmigłowców,
polegająca między innymi na dostosowaniu ich do standardów NATO, nie wymaga
zgody strony rosyjskiej. Komentując stanowisko ministra Iwanowa, szef
bułgarskiego resortu obrony powiedział, że wynika ono z jego niewiedzy na
temat tej transakcji. Dodał, że do podpisania umowy jeszcze nie doszło.

Przedmiotem kontrowersji jest remont i modernizacja 12 śmigłowców bojowych
Mi-24 i 6 transportowych Mi-17. Wykonawcą ma być konsorcjum firm Elbit
Systems - Lockheed Martin. Izraelsko-amerykańskie konsorcjum zwyciężyło w
stosownym konkursie bułgarskiego resortu obrony z ofertą opiewającą na 57
milionów euro. Była ona mniej więcej dwukrotnie tańsza od ofert rywali - BAE
Systems, francuskiej Sagem i włoskiej IAI. Zdaniem strony rosyjskiej ta
nierealnie niska cena to wynik piractwa intelektualnego uprawianego przez
izraelską firmę.

Rosyjska prasa branżowa twierdzi, że firma Elbit Systems od 10 lat
modernizuje sprzęt wojskowy rosyjskiej produkcji w krajach Europy
Wschodniej, lecz nie płaci Rosjanom opłat licencyjnych.

Sprawa opłat licencyjnych za produkowaną w Bułgarii broń rosyjskiej
konstrukcji jest także problemem w stosunkach pomiędzy Moskwą i Sofią.
Zdaniem strony rosyjskiej Bułgaria powinna zapłacić z tego tytułu 1,5
miliarda dolarów. Pod koniec ubiegłego roku Moskwa oficjalnie zażądała od
Bułgarii wstrzymania produkcji uzbrojenia wytwarzanego na podstawie
rosyjskich licencji do czasu uregulowania kwestii należności licencyjnych.
Chodzi m.in. o opłaty z tytułu sprzedaży eksportowanych w dużych ilościach
bułgarskich wersji karabinu AK-47, czyli popularnego kałasznikowa, pistoletu
Makarow i granatników


Dlatego, że znacząca wiekszość rosyjskiej sprzedaży przypada na 2, może 3
(jeszcze Iran dochodzi) odbiorców. Którzy kupując kolejne partie
uzbrojenia mogą wymusić przestrzeganie dotychczasowych umów.


naciagana argumentacja
oprocz 2 glownych klientow ( tutaj moze sie pojawic opinia ze jeden z nich
jest skazany na rosyjska bron ) jest coraz wiecej nowych klientow ktorzy
majac mozliwosc wyboru wybieraja bron rosyjska

tak wiec pozwole sobie uznac Twoje argumenty za nieprzekonujace

W polskim przypadku byłaby to jednorazowa transakcja i 30 lat zależności
od fochów i szmuglowanych pociągami części zamiennych - że przypomnę styl
dostaw tych części do su i migów.


mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe z ze tak powiem wulgarnej manipulacji
jakiej dokonujesz ?

 czesci byly z bialorusi i ukrainy a szmuglowane zeby bylo taniej

o ile mi wiadomo polska po 1990 r. sama zrezygnowala z mozliwosci normalnego
kupowania czesci i przerowadzania remontow w FR z przyczyn ideologiczno -
politycznych ( i na III dopiero planie - finansowych )

ps. uporczywe demonizowanie FR ( w tym wypadku eksportu uzbrojenia ) zeby
tylko bylo zgodnie z linia ideolo - po prostu zalosne Janku

ps.1 Grecja kupuje i zadowolona , nastepne poduszkowce zamawia , ze tez sie
nie boja Ci Grecy

ps.2  czesi biora kolejne smiglowce ( za dlugi ale przeciez mogli by ich nie
brac skoro FR jest taka niesolidna i pewnie zaraz po dostawie odetnie ich od
serwisu , do tego biora mimo znanych , ale sprawnie  rozwiazanych  problemow
z pierwszymi Mi 35 - jak to wytlumaczyc ?)

ps. 3 Meksyk kupil smiglowce , potem ciezarowki , jest tak zadowolony ze
chce wziac transportery , dziwny ten Meksyk

ps.4 korea poludniowa do wzietych za dlugi T 80 U i BMP 3 dokpuje juz za
gotowke BMP 3 F

itd itp



| broni obiektowej / zamierzają wybrać konkretny model czy tylko kaliber /

Oni się po prostu na tym w  ogóle nie znają .jestem przekonany ,że będą
odkupować od pracowników za psie pieniądze.


zazwyczaj jak się kupuje am.  tysiącami jest dodatkowy rabat.Nie zawsze u
wszystkich , jeżeli kalibry są wymieszane.

(jestem w  firmie do każdego zadania-znam się trochę na robocie i mimo
....lat nie boję sie i cały czas nad sobą pracuję).


tylko głupcy i psychole się nie boją

Mam ROHM RG 89,ale leży tylko w kasecie i myślę,że go pocisne jak ktos się
napali.Przerażają mnie tylko klopoty z tym załatwianiem przerejestrowania.


wystarczy wstawić do komisu / muszą wystawić zaświadczenie / lub odsprzedać na
umowę kupna/sprzedaży-zawsze należy wtedy zabrać kupującemu jego kwit
uprawniający do zakupu no i oczywiście opłacić podatek w US

| -mniejsza celność

W moim przypadku jest odwrotnie.nie wiem czym to uzasadniać.


przy strzelaniu combat?jeżeli tak to zazdroszczę.

| Polecam Makarova
| odradzam  w 100% CZ-100, a w CZ-83 b.często 'lecą' iglice

Ten problem był mi nie znany.Napalałem sie na CZ 100 , ale sie wahałem i
widzę.


-jeżeli jesteś przyzwyczajony do "krótkiego" spustu , to się "udusisz"-wskażniki
laser.cel. jeszcze oficjalnie nie są sprowadzane- Cenzin na razie nie jest
zainteresowany,a jak jest u Tołczyka  to przyznam szczerze że nie wiem
-nie zbija spłonek w pl. am.
-znam 7 posiadaczy - wszyscy klną w żywy kamień
-chyba należy to traktować jako zbyt szybki wyrób, goniący za trendami
światowymi albo do Polski są sprowadzane "dziwne" egzemplarze tj.swego czasu
Glocki

Jestem po prostu czestym uzytkownikiem.


ja "ino tyż"

JK.


jp



[...wyjątki z regulaminów...]

To ma byc konkurencja? To chyba zart.


Dla kogo konkurencja, dla Tele2? A czemu nie? Podobne kupowanie kota
w worku przy ryzyku straty kilkuset złotych (umowa na 24 lub 12 miesięcy,
jak w Tele2). Za to gdyby miało się okazać, że toto rzeczywiście działa,
to jednak ceny wielokrotnie niższe. Zresztą to miał być tylko przykład,
całego rynku nie analizowałem.

| Tak jak kuropatwa z truflami i kanapka z macdonalda konkuruja przy
| zaspakajaniu głodu (jest pewnie dość wąska grupa, która nie zauważy
| różnicy).

Nie, tak jak dwie jednakowe kanapki z tego samego macdonalda, tyle
ze jedna sprzedawana minimalnie taniej.


Nie żebym uważał tepsę za wykwintną francuską restaurację, ale jednak
różnica w poziomie usług w porównaniu z Tele2 jest ogromna. Zdecydowanie
większa niż ta minimalna różnica w cenie. Oczywiście mówię wyłącznie
w swoim własnym imieniu.

| Efektem *regulacji* rynku jest to, że został on tak wyregulowany,
| że TPSA ma dalej monopol na ostatnią milę (i bardziej wymagających
| klientów),

To akurat efekt sprzedania TPSA FT a nie regulacji czegokolwiek.


Przecież ta sprzedaż miała być pierwszym "aktem (de)regulacji".

Na szczescie ostatnia mila jest tylko czasowym atutem.


Jeszcze raz powtórzę swoją obawę, że jak przyjdzie już "ten czas",
to każdy będzie mógł sobie takie atuty wsadzić w buty.

| Firmy obsługujące biznes *SĄ* realną konkurencją dla TPSA. Patrzę
| jak (w Warszawie) systematycznie ubywa firm, które mają telefony na
| 0226 i 0228. Abonenci SOHO są w znacznie gorszej sytuacji.

Tzn. oczywiscie one sa konkurencja dla TPSA i duzo lepiej dzialaja
(bo sredni rachunek nie wynosi np. 30 zl), ale nie sa konkurencja
w tym segmencie, w ktorym dziala Tele2 i inni tacy.


No a "inni tacy" nie konkuruja tam gdzie konkurencja jest możliwa (ale
wymaga solidności i trochę wydatków na inwestycje). Kto im broni? --
że pozwolę sobie ironicznie powtórzyć Pańskie pytanie. A tak poza tym,
gdzie jest tak, że średni rachunek wynosi 30 zł? Najniższy abonament
w tepsie to coś koło 50, a do Tele2 (czy innych takich) też się parę
złotych płaci.



Dla kogo konkurencja, dla Tele2? A czemu nie? Podobne kupowanie kota
w worku przy ryzyku straty kilkuset złotych (umowa na 24 lub 12 miesięcy,
jak w Tele2).


A w Tele2 nie mozna umowy podpisac bez zadnego "cyrografu"?
Mam na mysli taka sytuacje, w ktorej nie dostajemy np. telefonu
DECT itp.

Za to gdyby miało się okazać, że toto rzeczywiście działa,
to jednak ceny wielokrotnie niższe.


Albo ceny zerowe (nie liczac tych 30 zl), albo 12 gr brutto/min,
wiec niezbyt nizsze.

Zresztą to miał być tylko przykład,
całego rynku nie analizowałem.


Ja tez nie. W ogole na pewno sa tansze firmy niz Tele2. Ale
wielokrotnie, to chyba tylko voip.

Voip moze byc duzo tanszy, odpada jedna oplata. Przeciez trudno
oczekiwac ze ktos bedzie dokladal do interesu.

Nie żebym uważał tepsę za wykwintną francuską restaurację, ale jednak
różnica w poziomie usług w porównaniu z Tele2 jest ogromna. Zdecydowanie
większa niż ta minimalna różnica w cenie. Oczywiście mówię wyłącznie
w swoim własnym imieniu.


No coz, u mnie wybranie prefiksu dowolnej z tych firm skutkuje
praktycznie dokladnie tym samym.

| To akurat efekt sprzedania TPSA FT a nie regulacji czegokolwiek.

Przecież ta sprzedaż miała być pierwszym "aktem (de)regulacji".


Auto-(de)regulacji?
Przeciez panstwo moglo zrobic co chcialo bedac wlascicielem.

No a "inni tacy" nie konkuruja tam gdzie konkurencja jest możliwa (ale
wymaga solidności i trochę wydatków na inwestycje). Kto im broni? --
że pozwolę sobie ironicznie powtórzyć Pańskie pytanie. A tak poza tym,
gdzie jest tak, że średni rachunek wynosi 30 zł? Najniższy abonament
w tepsie to coś koło 50, a do Tele2 (czy innych takich) też się parę
złotych płaci.


Sredni rachunek dla takiego Tele2, albo nadwyzke ponad abonament
w TPSA oczywiscie. Tele2 raczej z abonamentu placonego TPSA wiele
nie ma, nie wiem ilu juz maja "wlasnych" abonentow (wtedy roznica
w jakosci moze byc zauwazalna).



| Nie rozumiem? Drugi raz VAT od tego samego?
Nie rozumiesz. To fakt.


To ty nie rozumiesz.

| Obawiam się, że Telekomunikacja Polska S.A. nie ma w swoim profilu
| działalności w KRS wpisanego "handlu gazem". Poza tym - co zrobisz,
| jeśli klient wykręci sobie to 0708, po czym po prostu swojemu
| operatorowi telekomunikacyjnemu nie zapłaci za fakturę? Kto ma być w
| plecy i dlaczego?
Nie rozumiesz dalej. Najpierw podajesz przykład rozliczeń (płatności) a
potem mówisz że TPSA nie handluje gazem. Nie potrafisz rozdzielić przykładu
od celu.


W moim przykładzie, na FAKTURZE wystawionej przez TP NIE MA pozycji
"sprzedaż gazu". Jedynie POD FAKTURĄ jest pozycja "przekaz pieniężny",
za który to przekaz, jako za usługę pośrednictwa finansowego nie płaci
się VAT.

| Tak to wygląda z DOWOLNYM operatorem telekomunikacyjnym, niekoniecznie
| TPSA. Nie, żebym bronił akurat tego operatora, ale zaręczam, że z
| innych sieci również można sobie wykręcić lub zamówić na 900
| połączenie z 0700.
Ale oszustwa powstają przy połączeniach automatycznych.


Przy wszystkich. Nie tylko przy 0700.

| To dlaczego masz pretensje do TPSA, a nie do operatora serwisu 0700?
Bo umowę podpisałem z TPSA i to TPSA mnie (jako abonenta, swojego klienta)
okrada.


Nie, z Tobą się nie da merytorycznie dyskutować. Masz założony
kartridż ze stałą "TPSA jest be, bo mnie okrada". A ja pytam, w
którym momencie następuje kradzież i dlaczego złodziejem jest TP?

EOT z mojej strony.

Oj jakie to strasznie trudne... kurde, centrale są to praktycznie komputery
a dodanie grupy jest taaakie trudne...


No tak... Kolejny geniusz, który przez jakiś przykry zbieg
okoliczności nie pracuje w telekomunikacji... Chylę czoła!

w drugim wątku też przyczepiłeś się tego że można jakoś tam dokonać drobnego
zakupu bez autoryzacji nie odnosząc się do przekazanej przeze mnie istoty.


"drobnego" na 250 złotych... SKoro to dla ciebie drobne... Chylę czoła!


st.MISIEK, pierwszą część wypowiedzi pozostawię bez komentarza, gdyż świadczy o braku wiedzy na temat rzeczywistego, świadomego podejścia hodowcy do sprawy sprzedaży szczeniąt.

druga sprawa, psy rasowe odnajduje się głównie przez tatuaż, tak też było w opisanym przeze mnie przypadku. litera jasno określa w jakim oddziale związku pies był rejestrowany, czyli telefon do oddziału pozwala w łatwy sposób namierzyć hodowcę. a ten posiadając namiary kontaktuje się z właścicielem psa. tak sprawa wyglądała w tym i w kilku innych, znanych mi przypadkach (głównie po polowaniach).
wbrew pozorom jest to dużo łatwiejszy sposób odnalezienia właściciela psa niż przez chip, który w Polsce nie jest jeszcze obligatoryjnie stosowany.

niestety, nadal masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, bo dyskusja kręci się wokół tematu, który nie jest przedmiotem twojej błyskotliwej riposty.
nikt nie odbiera ludziom radości z posiadania "podróbki". kilkukrotnie na tym forum poruszany był temat wychowywania ludzi do posiadania psa (w tym także posokowca) i jasne jest, że nawet "podróbka" będzie kochana i poszukiwana w stanie przedzawałowym. rzecz w tym, że na 10 "podróbek" dwie znajdą dobry dom, trzy wykończą się przed 1ym rokiem życia, 3 wylądują na ulicy a ostatnich dwóch nie da się sprzedać więc cieć pójdzie i utopi je w stawku przeciwpożarowym za stodołą.
umowa spisana z właścicielem psa rodowodowego daje prawne narzędzia do zapobiegania takim wypadkom i to jest zasadnicza RÓŻNICA. jeśli ktoś usilnie nie chce jej zrozumieć to już jego sprawa.
na litość boską, miesiąc temu chcieliście odebrać komuś sukę w typie ze szczeniakami!! wyglądała makabrycznie i wszyscy rozumieli, że podobny los czeka szczenięta, ale to już było... i o takich rzeczach się nie pamięta kiedy broni się wolności do posiadania psa.

reasumując, rozumiem chęć posiadania psa... kundelka można mieć za flaszkę lub grosze ze schroniska... natomiast nie rozumiem, chęci posiadania "składanego", lewego, nieoryginalnego "posokowca"-szczeniaka. wszak już jest sporo takich psów, które wylądowały w schroniskach i jeśli ktoś chce mieć psa w typie to może się takowym zaopiekować. o pobudkach, które, jak sądzę, kierują ludźmi napędzającymi koniunkturę na "podróbki"-szczeniaki już pisałem. wspomniałeś wcześniej o argumentach "drugiej strony"... jakoś ich nie widzę, lub nikt nie potrafi ich sensownie przedstawić prócz zasłaniania się chęcią kochania swego "składaka".

Krzysiu - na spokojnie. Podaj mi podstawę prawą tego co napisales, cytuję :
auto nie dziala jak powinno - wszystkie koszty pokryje sprzedajacy jezeli pretensja zostala wystosowana i dostarczona do spzredawcy przed upływem 2 miesiecy !od daty zakupu
oraz :
klient ma prawo oddac auto chyba po tygodniu bez podania przyczyny jesli brał auto w ratach czyli na kredyt

przejrzalem prawo konsumenckie, zasady gwarancji i rękojmi i nic nie znalazłem. Interesuje mnie to bardzo, gdyż trzeci rok nie mam kontaktu z tą dziedziną i byc może się mylę. Nie widzę jednak żadnych regulujących to przepisów. Jesli chodzi o linkę, to czy jest to gazu, skrzyni czy szyberdachu to nawet jakiekolwiek "rasowanie" (nie wiem co przez to rozumiec) nie jest na pewno wadą ukrytą.
Każde auto sprzedawane przeze mnie ma dopisek na umowie : Da es sich um einen Kundenauftrag handelt, gilt es als ein Privatverkauf somit ohne Garantie,Haftung und ohne Gewährleistung. Jestes stary handlarz, wiesz co to znaczy. W momencie podpisania tego dokumentu Kupujący przyjmuje do wiadomości, że jest to rzecz uzywana, ja jestem pośrednikiem i nie interesują mnie jego późniejsze pretensje. Mozemy pojechac na przegląd, do serwsiu, do blacharza, wszędzie - jestem dyspozycyjny. Ale przed zakupem.

Podobnie w Polsce, nikt nie broni podkreślenia że auto nie objete jest gwarancją, nawet jesli sprzedaje to firma, której profil działalności to sprzedaż samochodów uzywanych. Przypadek opisywany przez człowieka który załozył temat to przypadek szczególny, ma duże szanse na wygranie sprawy ze względu na narażenie zdrowia lub nawet zycia Kupującego przez sprzedaż niedbale naprawionego samochodu i zatajenie to przed nim. Zycie i zdrowie człowieka to priorytet w nie tylko polskiej jurysdykcji.

Na kilkaset sprzedanych aut miałem tylko jedną sprawę z konkretnym pieniaczem. Sprzedałem Mitsubishi galanta z 1999 roku (wg erstzulassung w starym dowodzie), który na pierwszym przeglądzie okazał się wg diagnosty być z 1997 roku - nie wiadomo po co zaczął rozkodowywac nr VIN i wpisał facetowi ten rocznik. Gosc auto zarejestrowal i zaczely sie pretensje. Gdyby odezwał się zaraz po przeglądzie, przyjałbym auto z powrotem. Ten gość jednak najpierw zarejestrował auto jako 97, a dopiero potem zaczął straszyć sądem. Sprawę rozstrzygnieto polubownie - na umowie nie został wpisany rok produkcji a jedynie pierwsza rejestracja, poza tym ja kupiłem i sprzedałem ten samochód jako 1999 i będąc o tym przekonany. Nikt nie bronił facetowi sprawdzić rocznika przed zakupem. Poza tym powołaliśmy biegłych z Mitsubishi Polska i uznali oni, że auto zostało wyprodukowane pomiędzy listopadem 97 a pazdziernikiem 98 - skad zatem diagnosta był najmądrzejszy na swiecie?

Chcesz gwarancji, rękojmi, zapachu nowości w aucie, kwiatów przy odbiorze - zapraszamy do salonu. Życie bywa okrutne.